Red. dr inż. Antoni Zięba
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

II Konferencja KSD

Red. dr inż. Antoni Zięba

Ekscelencjo! Czcigodni zebrani!
Zostałem poproszony o głos - będzie to głos inżynierski, konkretny. Zacznę może od tej sprawy, która ostatnio mnie, jako obrońcę życia, bardzo zajmuje i mieści się w tytule naszej konferencji, mianowicie „w obronie godności człowieka". Otóż, jak Państwo wiecie, obrońcy życia w tej chwili zmagają się z problemem legalizacji, czy nawet dofinansowania procedury „in vitro". Wydaliśmy - Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka - oświadczenie w tej sprawie w marcu tego roku (2008), a więc ponad pół roku temu. Wysłaliśmy je do wszystkich mediów, katolickich i niekatolickich. Niektóre katolickie media opublikowały to oświadczenie, a żadne świeckie (z tego, co wiem) nie. Publikowały tylko „zaprzyjaźnione", świeckie, nazwijmy to umownie prawicowo-narodowe media. A to, co inne drukowały, to już tylko w formie ogłoszeń płatnych. To oświadczenie jest krótkie i chciałbym je przytoczyć w całości, żeby pokazać, o co walczymy i jaka jest trudna sytuacja medialna. Później podam pewne uogólnienia.
Oświadczenie Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka w sprawie procedury „In vitro":
„Procedura „in vitro" mimo ukierunkowania na osiągnięcie szlachetnego celu, jakim jest poczęcie i narodzenie dziecka, jest głęboko nieetyczna i sprzeczna z polskim prawem.
W ramach tej procedury sztucznie, hormonalnie przyspiesza się dojrzewanie kilku, kilkunastu żeńskich komórek jajowych, pobiera się je i w probówce zapładnia męskimi gametami. Zazwyczaj poczętych zostaje kilka, kilkanaście istot ludzkich; następnie dokonuje się ich selekcji. Poczęte dzieci wykazujące wady niszczy się, a jedną lub kilka wybranych istot ludzkich transferuje się do łona matki celem umożliwienia im dalszego rozwoju i urodzenia. „Nadliczbowe" poczęte embriony ludzkie zamraża się dla ich ewentualnego, późniejszego wykorzystania.
Ogromna większość poczynanych w czasie procedury „in vitro" istot ludzkich ginie - według danych z różnych ośrodków od 60 do 80%: w czasie selekcji, transferu, zamrażania i odmrażania.
Procedura „in vitro" narusza godność ludzką zarówno samych rodziców - eliminując ich personalistyczny, głęboko intymny akt małżeński i zastępując go działaniami technicznymi, jak i godność człowieczą dziecka poczętego poprzez stosowanie wobec niego selekcji, transferu, procesu zamrażania i odmrażania oraz przetrzymywanie w bankach ludzkich embrionów.
Procedura „in vitro" narusza więc trzy artykuły Konstytucji RP:
Art. 30. Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Art. 38. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Art. 40. Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. (...)
A także stanowi naruszenie art. 157a kodeksu karnego:
§ 1. Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Oczekujemy od właściwych organów resortu sprawiedliwości przewidzianych prawem działań, które doprowadzą do zaprzestania stosowania procedury „in vitro" jako naruszającej obowiązuje polskie prawo."
Czy Państwo widzieliście gdzieś, w jakiejś świeckiej gazecie to oświadczenie? Czy w niekatolickich rozgłośniach radiowych poinformowano o nim?
Proszę Państwa, stawiam tezę: Jako naród przestaliśmy istnieć jako wspólnota. Bo nie może istnieć naród, który jest „niemy". Nie istnieje wspólnota, jeśli jej członkowie nie mają możliwości wzajemnej komunikacji.
Kolejny przykład blokady informacji w skali całego narodu.
Mieliśmy, proszę Państwa, pseudoogólnonarodową dyskusję na temat wzmocnienia konstytucyjnego prawa do życia, (art. 38) - batalia o te cztery słowa: „od poczęcia, do naturalnej śmierci". I bardzo proszę o uwagę! Jeżeli od sierpnia jednego roku toczy się pseudodyskusja, (a poziom jest konstytucyjny), do kwietnia następnego roku i w mediach publicznych, nie mówię o katolickich, które są marginalne w sensie zasięgu społecznego, żaden z obrońców życia nie został dopuszczony na minutę, to znaczy ze społeczeństwo jest nieme. Są cztery bardzo ważne ośrodki obrony życia w Polsce: Gdańsk, Poznań, Warszawa, Kraków. Ja sprawdzałem osobiście, pytałem kolegów, ważnych liderów pro-life: Czy was gdzieś dopuszczono, mówię w mediach świeckich, żebyście się wypowiedzieli na temat potrzeby wzmocnienia prawa do życia w Konstytucji. „Nie".
Wielu różnych „fachowców" dopuszczano do głosu, ale autentycznych działaczy pro-life zablokowano.
Mimo tej szczelnej blokady medialnej - której na szczęście nie podlegają media katolickie - udało nam się pozyskać, dla dokonania tej zmiany konstytucji, większość naszego społeczeństwa. Uzasadnię tę opinię krótko.
Według ogólnopolskiego sondażu najlepszej firmy badania opinii publicznej PGB 52% Polaków było „za" lub „raczej za" wprowadzeniem takiej zmiany, 35% było „przeciw" lub „raczej przeciw".
Do Marszałka Sejmu wpłynęły listy z 508 683 podpisami obywateli popierającymi wprowadzenie tej poprawki do Konstytucji RP i listy „przeciw" z 1987 podpisami.
Czy w jakimś dzienniku telewizyjnym czy wielkonakładowej gazecie podano powyższe informacje?
I ostatnia sprawa, która 24 października (2008 r.) została podniesiona na poziom sejmowy. Mam na myśli inicjatywę ustawodawczą Klubu Parlamentarnego Lewica, pani poseł Jarugi-Nowackiej, zmierzającej do wprowadzenia do polskich szkół edukacji seksualnej. Tak się składa, że my bronimy życia, ale staramy się go bronić w miarę szeroko. Akurat od dwóch lat ten temat jest mi dość dobrze znany. Feministki stawiają fałszywą tezę, że antykoncepcja wyeliminuje aborcję. To nie prawda. Doświadczenia wielu krajów europejskich, wykazują, że promowanie środków antykoncepcyjnych, zwiększanie ich sprzedaży, nie prowadzi do zmniejszenia liczby aborcji, lecz do jej zwiększenia. Podam tylko jeden konkretny, „świeży" przykład: sytuację we Francji
Z badań przeprowadzonych na 163 kobietach, które poddały się aborcji we Francji, wynika, że 46% z nich na 6 miesięcy przed aborcją stosowało pigułkę antykoncepcyjną bądź spiralę IUD, 20,5% używało prezerwatyw, 10,1% innej metody zapobiegania ciąży, a jedynie 13,7% kobiet wcale nie stosowało antykoncepcji. Zaraz przed aborcją 25,2% nie stosowało żadnej metody, 23,2% stosowało pigułkę, 9,4% spiralę IUD, 23% prezerwatywy, 19,2% inne metody (Bajos N., Lamarche_Vadel A., Gilbert F., Fernand M., Human Reproduction 2006, Vol. 21, No. 11).
Są trzy typy edukacji seksualnej: typ A (abstinence-only education, chastity education) - wychowanie do czystości, wstrzemięźliwości, wierności małżeńskiej, nie antykoncepcji, typ B (biological sex education) - czysta biologia, fizjologia, "rób ta, co chceta", bez żadnej etyki i typ C (comprehensive sex education) - mieszanka. W Polsce od czasu rządów AWS-u, mamy „Wychowanie do życia w rodzinie", które można uznać, że odpowiada typowi A edukacji wprowadzanej przez prezydenta G. Busha przez dwie kadencje. Mamy więc w polskiej oświacie edukację seksualną. A teraz proszę Państwa wyniki porównanie z innymi państwami, podam tylko dwa zestawienia: Polska i Anglia. W Anglii prowadzi się od wielu lat permisywną edukację seksualną (typu B lub C). Przykład jest o tyle dobry, bo w Anglii mamy 1,8 mln dziewcząt przed maturą, a w Polsce mamy 1,5 mln. Tam się rozdaje prezerwatywy, pigułki wczesnoporonne uczennicom nieletnim. Ale zarejestrowanych aborcji u dziewcząt przed maturą w Anglii mamy około - 40 tysięcy (słownie czterdzieści tysięcy)!!! Przed maturą!!! Cała Polska żyła problemem Agaty ... w czerwcu. Ale jeśli porównać dane ze Szwecji - bijemy Szwecję o głowę, w sensie wyników, zarówno w odniesieniu do nastolatek, jak i dojrzałych kobiet. Dwa lata temu wysyłaliśmy nasze opracowania posłom, dziennikarzom. Przeczytaliście gdzieś o tym? W styczniu tego roku (2008) publikuje się wielkie sondaże, że polska młodzież domaga się wprowadzenia edukacji seksualnej. Młodzi nie wiedzą, że mają i to najlepszą. A pani Jaruga chce to ustawą sejmową przerwać. To jest nie tyle informacja, to nie chodzi o to, żebyście teraz Państwo głową pokiwali, tylko byście weszli na stronę internetową, tam są twarde dane europejskie, WHO, ONZ-u i zaczęli bronić nasze dzieci, nasze wnuki, bo jak prześpimy sprawę, to wnuk przyniesie do domu prezerwatywę, którą w szkole dostanie, a wnuczka przyniesie pigułkę wczesnoporonną. Dlaczego nie ma się tak dziać za trzy lata w Polsce, skoro tak dzisiaj wyglądają sprawy w Szwecji, w Anglii.
Trzeci przykład - tragiczny, bo znowu zadam pytanie: ilu z Państwa wiedziało, że myśmy przez osiem lat mieli zalegalizowaną pornografię dziecięcą... Od 1997 roku do 2005 roku. W jakim rozumieniu? W Kodeksie Karnym z 1997 roku zezwolono na produkcję i rozpowszechnianie pornografii z udziałem osób od piętnastego roku życia, czyli gimnazjaliści mogli uczestniczyć w produkcji filmów pornograficznych i to mogło być produkowane i dystrybuowane. W liberalnych Stanach Zjednoczonych za produkcję pornografii z udziałem osób poniżej 18 roku życia groziła i grozi do dzisiaj kara do 20 lat wiezienia. Ile konferencji prasowych zrobiłem, żeby zainteresować środowisko dziennikarskie tą hańbą prawną i medialną! Mieliśmy przecież zalegalizowaną pornografię dziecięcą. Ileż razy na konferencjach prasowych apelowałem do dziennikarzy o przerwanie haniebnej zmowy milczenia, o obronę naszych dzieci! Potężne media milczały w czasie, gdy nasze dzieci były niszczone produkcją materiałów pornograficznych. W Konwencji o Prawach Dziecka, przyjętej przez Narody Zjednoczone i ratyfikowanej przez Polskę zapisano, że dziecko, to każda istota ludzka poniżej 18-tego roku życia. W art. 32 tejże Konwencji, wpisano absolutny zakaz pornografii dziecięcej. Proszę Państwa, ja mówię teraz bardzo emocjonalnie, ale ja nie wiem, jak dotrzeć do Rodaków, jak dotrzeć do Państwa - ludzi mediów. Problemem numer 1 dzisiaj i Kościoła, i Państwa Polskiego jest sprawa mediów.
Społeczeństwo ma prawo do rzetelnej informacji; media publiczne muszą realizować misję publiczną umożliwiać komunikację społeczną. Media publiczne muszą wspierać autentyczny dialog społeczny, a nie blokować go lub manipulować nim.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.