KS. DR MAREK DZIEWIECKI
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

KS. DR MAREK DZIEWIECKI

MANIPULACJE W MEDIACH:
KONSEKWENCJE DLA ŻYCIA OSOBISTEGO I RODZINY

Głównym celem manipulacji w mediach jest to,

by ludzie nieszczęśliwi stanowili większość społeczeństwa.

Wstęp

Gdy mówimy o manipulacji w mediach, to zwykle skupiamy się na analizie metod manipulacji, a także na celach politycznych tychże manipulacji, w tym na obronie interesów finansowych oraz na ukrywaniu korupcji w odniesieniu do osób i instytucji związanych z politykami. Rzadziej analizujemy cele manipulacji w odniesieniu do całego społeczeństwa oraz skutki egzystencjalne, a nie tylko polityczne czy ekonomiczne tychże manipulacji.1 W cywilizacji zdominowanej liberalnymi politykami, mediami i środowiskami ważnymi celami manipulacji są: zdobycie lub utrzymanie władzy, obrona interesów finansowych i układów korupcyjnych oraz obrona interesów środowiskowych (postkomuniści, ludzie z komunistycznych służb specjalnych, feministki, aktywiści gejowscy, itd.).

Niniejsze wystąpienie to analiza egzystencjalnych skutków manipulacji w polityce i mediach w odniesieniu do poszczególnych osób i rodzin w naszym kraju. To zatem próba popatrzenia na zjawisko manipulacji i zorganizowanego kłamstwa nie z perspektywy postronnych obserwatorów, lecz z perspektywy bezpośrednich ofiar tychże manipulacji, czyli z perspektywy większości naszego społeczeństwa.

 

1. Cele zorganizowanego kłamstwa

Celem zorganizowanego kłamstwa jest dążenie do tego,

by większość społeczeństwa stanowili ludzie nieszczęśliwi.

 

Ostatecznym celem manipulacji w polityce i mediach jest to, by większość ludzi w danym społeczeństwie krzywdziła samych siebie i innych ludzi oraz by nie radziła sobie z własnym życiem. Gdy wyjaśniam ten mechanizm młodzieży czy dorosłym, to zaczynam od opowiedzenia o pewnej hipotetycznej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że oto budzimy się któregoś słonecznego poranka i okazuje się, że prawie wszyscy ludzie na ziemi są szczęśliwi, że świetnie radzą sobie z własnym życiem, że rozumieją samych siebie i wiernie realizują swoje największe aspiracje i priorytety, że tworzą trwałe małżeństwa i szczęśliwe rodziny, a w życiu społecznym wyeliminowali już każdą formę kłamstwa, manipulacji, korupcji i prywaty. Po to, by prowokować do myślenia, oznajmiam moim rozmówcom, że tego typu sytuacja – gdyby okazała się prawdziwa - to byłaby jakimś strasznym horrorem. W odpowiedzi zarówno młodzież jak i dorośli dziwią się moim słowom i protestują. Twierdzą, że przecież gdyby zdecydowana większość społeczeństwa stanowili ludzie szczęśliwi, to byłaby to niezwykle korzystna sytuacja dla poszczególnych osób i dla całego społeczeństwa. I właśnie w tym punkcie rozmowy wyjaśniam ostateczny sens manipulacji i kłamstwa w wymiarze społecznym.

Otóż sensem wszystkich zorganizowanych manipulacji i kłamstw jest niedopuszczenie do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie mądrzy, kochający i szczęśliwi. Tacy bowiem ludzie nie pozwolą na to, by rządzili nimi prymitywni czy skorumpowani politycy. Trudno jest się też łatwo na takich ludziach wzbogacić, gdyż są szczęśliwi i dlatego nie ulegną reklamom o łatwym szczęściu osiągniętym za pomocą zakupów. Tymczasem na ludziach nieszczęśliwych bardzo łatwo jest zarobić szybko i bez wysiłku duże pieniądze. Ludzie nieszczęśliwi kupią bowiem bezkrytycznie także to, co ich niszczy: alkohol, narkotyk, nikotynę, dopalacze, pornografię, prostytucję, antykoncepcję i prezerwatywy potrzebne do toksycznego seksu. Nieszczęśliwi kupią także nadmiar normalnych towarów i usług, gdyż łatwo w takich ludziach wyrobić sztuczne potrzeby i zdalnie sterować sposobem wydawania pieniędzy. Ludźmi nieszczęśliwymi łatwo jest też rządzić właśnie dlatego, że ranią oni samych siebie i swoich bliskich. W konsekwencji mają problemy z sumieniem, a nawet z fizycznym przetrwaniem. Zajmują się gojeniem swoich ran, a przez to nie patrzą na ręce politykom sprawującym władzę. W społeczeństwie, w którym większość obywateli to ludzie poranieni i nieszczęśliwi, możliwa staje się taka deformacja „demokracji”, jaką mamy obecnie. Jest to „demokracja”, w której część przestępców trafia do parlamentu zamiast do więzienia.


2. Kłamstwo antropologiczne, czyli zredukowana wizja człowieka

Najłatwiej można unieszczęśliwić tych, którzy nie wiedzą,

kim są i co czyni ich szczęśliwymi.

 

 

Ci, którzy dążą do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie poranieni i nieszczęśliwi, wiedzą o tym, że podstawową strategią w tym względzie jest doprowadzenie do sytuacji, w której człowiek nie rozumie samego siebie, czyli nie wie, ani kim jest, ani dokąd zmierza, ani jakie więzi i wartości prowadzą go do rozwoju i szczęścia.2 Najgroźniejszą, najbardziej brutalną formą współczesnej Kulturkampf i współczesnej formy zorganizowanej manipulacji jest kłamstwo antropologiczne, czyli wmawianie człowiekowi tego, że jest kimś innym niż jest naprawdę. Fałszywa wizja człowieka to pierwsze narzędzie manipulacji i niszczenia społeczeństwa.

Od kilku dziesięcioleci w Europie i Polsce promowana jest karykaturalna wizja człowieka w wersji, którą można nazwać ateistycznym humanizmem optymistycznym, inspirowana w pedagogice utopią J. J. Rousseau, a w psychologii poglądami C. Rogersa. Wizja ta redukuje człowieka do ciała, emocji i subiektywnych przekonań. Wbrew oczywistym faktom zakłada, że człowiek rodzi się wewnętrznie bezkonfliktowy, że nigdy nie krzywdzi samego siebie, że jest zagrożony jedynie z zewnątrz, że nie potrzebuje dyscypliny, czujności, nawrócenia, jasnych zasad moralnych i Zbawiciela. Za najwyższe dobro humanistyczny ateizm uznaje chwilową przyjemność (hedonizm), a za najwyższą prawdę przekonanie o tym, że nie ma żadnej obiektywnej prawdy.3 W wizji tej najwyższą wartością nie jest człowiek lecz demokracja, tolerancja i akceptacja. Od obywateli oczekuje się tolerowania każdej formy zła i patologii oraz akceptowania wszystkiego, co rządzący przyjmą większością głosów. Nawet jeśli przypisują sobie prawo do decydowania o tym, która grupa ludzi podlega ochronie prawnej, a których ludzi można legalnie zabijać (np. za pomocą aborcji czy eutanazji).

Na terenie pedagogiki i psychologii humanizm optymistyczny propaguje mit o spontanicznej samorealizacji, o wychowaniu bez stresów,4 o prawach bez obowiązków czy o szkole neutralnej światopoglądowo. Z kolei sędziowie5, a także psycholodzy, pedagodzy i nauczyciele stają w praktyce bardziej po stronie katów niż ich ofiar.6 Antropologia humanistyczna to wizja człowieka w oczywisty sposób zawężona (pomija sferę moralną, duchową, religijną, społeczną, a także sferę wartości, wolności, miłości i odpowiedzialności). To również wizja naiwna i utopijna, gdyż nie uwzględnia oczywistego faktu empirycznego, że człowiekowi łatwiej czynić zło niż dobro i że człowiek to ktoś, kto potrafi krzywdzić samego siebie, czego nie czyni żadne zwierzę.

 

3. Antropologia według gejów

Aktywiści gejowscy promują najbardziej

drastyczną redukcję antropologiczną w dziejach ludzkości.

 

Jeszcze bardziej niż humaniści zawężoną antropologię proponują i promują aktywiści gejowscy. Ich sposób patrzenia na człowieka to najbardziej radykalna redukcja antropologiczna i najbardziej radykalne kłamstwo antropologiczne w dziejach ludzkości! W ich bowiem przekonaniu tożsamość człowieka i źródło jego dumy w odniesieniu do samego siebie nie płynie z jego rozumności, wolności czy zdolności do miłości, ale z jego „orientacji seksualnej”. Według aktywistów gejowskich to nie miłość małżeńska, przekazywanie życia i wychowanie dzieci czy praca dla dobra społeczeństwa, lecz skupianie się na seksualności oraz kierowanie się popędem stanowi najważniejszy powód człowieka do dumy. W konsekwencji uznają człowieka za rodzaj samca, dla którego popęd seksualny powinien stać się nadrzędnym regulatorem zachowań. Aktywiści gejowscy proponują zatem filozofię życia typową dla erotomanów i maniaków seksualnych. Oczywistą konsekwencją tego typu wizji człowieka jest promocja wyuzdania i rozwiązłości, a także skokowy wzrost erotomanii, chorób wenerycznych i przestępstw seksualnych. Wizja człowieka, promowana przez aktywistów gejowskich, jest jeszcze bardziej drastycznie zawężona i wypaczona niż wizja człowieka promowana w systemach ateistycznych, które także – ze względu na przyjęte założenie o pochodzeniu człowieka ze świata materii – nie mogą dostrzegać jakościowej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem. Mimo to nawet systemy ateistyczne zakładają, że coś więcej niż popęd seksualny jest kryterium tożsamości i dumy człowieka oraz wyróżnikiem jego człowieczeństwa.

Typowe dla aktywistów gejowskich jest ponadto odrywanie popędu seksualnego od płciowości, czyli od faktu, że człowiek istnieje na sposób kobiety i mężczyzny i że tylko kobieta i mężczyzna mogą tworzyć pary płodne, czyli zdrowe biologicznie. Pary homoseksualne są niepłodne, a niepłodność nadal widnieje na liście chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dla aktywistów gejowskich popęd seksualny jest wszystkim, a płeć jest niczym. Właśnie dlatego na swoje parady „dumy” coraz częściej zapraszają osoby „biseksualne” i „transpłciowe”. „Kultura” gejowska prowadzi nie tylko do wyuzdania i do podporządkowania pojedynczego człowieka jego popędom. Ma także poważne, negatywne skutki społeczne. Oznacza bowiem promowanie życia skupionego wokół popędów, a zatem życia egoistycznego, hedonistycznego, pozbawionego wyższych, typowo ludzkich motywów działania. Aktywiści gejowscy promują postawę przewrotności i kpiny nie tylko wobec małżeństw i rodzin, ale także wobec tych homoseksualistów, którzy żyją w czystości, albo którzy pragną mieć żony i dzieci i dlatego szukają profesjonalnej pomocy terapeutycznej.i Ponadto aktywiści gejowscy manipulują językiem oraz posłusznymi sobie mediami i politykami. Próbują zawładnąć sferą społeczną i wychowaniem w szkole.

 

4. Zastraszanie tych, którzy sprzeciwiają się kłamstwu antropologicznemu

Liberalna” Europa szantażuje tych,

którzy bronią prawdy o człowieku.

 

Najlepszym lekarstwem na kłamstwo antropologiczne i na promowanie wulgarnej antropologii gejowskiej jest ukazywanie piękna i realizmu antropologii biblijnej. Biblia podkreśla, że Bóg stworzył człowieka nie na sposób jednej, ani też nie na sposób wielu płci, lecz jako mężczyznę i kobietę, a zatem na sposób dwóch płci i tylko parze kobieta – mężczyzna dał przywilej płodności. Pierwszym poleceniem, jakie Bóg skierował do człowieka, było polecenie, by Adam i Ewa – mężczyzna i kobieta – pokochali siebie nieodwołalnie i wiernie oraz by pragnęli mieć ze sobą dzieci. Antropologia biblijna ukazuje oczywisty fakt, że los ludzkości – a nawet samo jej przetrwanie - zależy od tego, co dzieje się między mężczyzną i kobietą, a zwłaszcza między żoną a mężem. Feministki proponują walkę kobiet z mężczyznami, aktywiści gejowscy proponują izolację kobiet i mężczyzn, a Bóg proponuje kobiecie i mężczyźnie wzajemną miłość i szczęśliwą rodzinę.

Demaskowanie kłamstwa antropologicznego, promowanego przez humanizm i ateizm, a w najbardziej wulgarnej i skrajnej wersji przez aktywistów gejowskich, spotyka się z napiętnowaniem, zastraszaniem i szantażowaniem ze strony ludzi i środowisk, którzy są narzędziami tegoż kłamstwa i mózgami zorganizowanej manipulacji.7 Burzę protestów „liberalnych” środowisk i dominujących mediów w Europie wywołał fakt, że prymas Belgii - Andre Leonard - w swej książce napisał, iż „AIDS jest rodzajem immanentnej sprawiedliwości w obliczu sponiewierania natury ludzkiej”. Biskup podkreślił, że AIDS nie jest karą Boga za grzechy, ale odpowiedzią natury na błędne zachowania człowieka, według zasady, że jeśli niszczymy środowisko, to ono negatywnie zacznie wpływać na człowieka, a jeśli „poniewieramy ludzką miłość”, to nie unikniemy bolesnych konsekwencji takiego postępowania. Na konferencji prasowej (14.10.2010) duchowny bronił oczywistości tego, co głosi i podkreślił, iż "fakt, że został arcybiskupem, nie pozbawia go swobody myślenia".

Ci, którzy zakłamują antropologię, dążą do tego, by współczesny człowiek coraz lepiej rozumiał świat wokół siebie i by w ogóle nie rozumiał samego siebie. Dążą zwłaszcza do tego, by większość ludzi w naszym społeczeństwie straciła zdolność realistycznego myślenia na temat własnego sposobu postępowania i jego skutków. Obrona przed kłamstwem antropologicznym to pomaganie współczesnym ludziom, by myśleli w sposób realistyczny, czyli by zdawali sobie sprawę z tego, że każde zachowanie człowieka prowadzi do określonych skutków. Jeśli kobieta i mężczyzna nie współżyją przed zawarciem małżeństwa i jeśli po zawarciu małżeństwa zachowują wzajemną wierność, to nie podejmują żadnych ryzykownych zachowań seksualnych. Jeśli natomiast postępują inaczej, to skutkiem mogą być nie tylko zdrady małżeńskie, poniewieranie miłości i zranienia psychiczne, ale także utrata zdrowia i życia. W „liberalnej” Europie podawanie takich faktów środowiska związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji uznają za „szokujące i niedopuszczalne” poglądy. Być może niedługo będziemy skazywani na więzienie, jeśli odważymy się stwierdzić fakt, że pary homoseksualne są chore, gdyż nie mogą mieć ze sobą dzieci, a bezpłodność jest przecież na liście chorób WHO. Podobnie niedługo może zostać uznane za przestępstwo stwierdzanie faktu, że zapłodnienie metodą in vitro nie leczy bezpłodności czy że abstynencja przedmałżeńska oraz wzajemna wierność w małżeństwie to jedyna stuprocentowa forma ochrony przed AIDS w sferze zachowań seksualnych.

Prawda najbardziej niepokoi tych, którzy najbardziej krzywdzą samych siebie czy innych ludzi. Tacy ludzie nie chcą wiedzieć na przykład o tym, że kto dla chwili seksualnej przyjemności poświęca miłość oraz ryzykuje zdrowiem i życiem, ten żyje w rozpaczliwy sposób. Nie chcą też wiedzieć o tym, że nikt nie badał stopnia zawodności prezerwatyw w kontakcie z osobą chorą na AIDS, gdyż ceną za takie badania byłoby popadanie niektórych z badanych osób w śmiertelną chorobę.8 Tymczasem rzeczywiście szokujące poglądy głoszą ci, którzy uciekają od prawdy. Dla przykładu, gdy ktoś z aktywistów gejowskich organizuje „marsze dumy” z powodu tego, że kieruje się orientacją seksualną, to liberalne środowiska nie zauważają, iż taka wypowiedź jest szokująca, bo oznacza promowanie mentalności gwałciciela, który przecież też kieruje się swoją orientacją seksualną, zamiast kierować się rozumnością, miłością i odpowiedzialnością. Cywilizacja śmierci wiąże się zawsze z cywilizacją kłamstwa, gdyż człowiek, który poniewiera własną godność oraz kpi sobie z miłości i wierności, nie chce wiedzieć o tym, jakie będą skutki jego postępowania. Ci, którzy żyją w sposób niegodny człowieka, nie tylko usiłują zagłuszyć w sobie prawdę i sumienie, ale usiłują innych ludzi pozbawić dostępu do prawdy. Cywilizacja śmierci boi się prawdy, gdyż dla żadnego człowieka nie jest miła świadomość tego, że krzywdzi samego siebie i innych ludzi. To właśnie dlatego cywilizacja życia i miłości zaczyna się od szukania prawdy. Upewnia nas o tym Jezus, który od rana do wieczora uczył swoich słuchaczy realistycznego myślenia i przestrzegał przed tchórzostwem wobec prawdy: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczyma nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli” (Mt 13, 14-15).

Chrześcijanin nie może milczeć wtedy, gdy prawda uznawana jest za skandaliczne kłamstwo albo gdy głos biskupów w obronie życia człowieka w każdej fazie jego rozwoju ludzie przewrotni uznają za… szantaż polityczny.9 Nikt z obywateli naszego kraju nie ma obowiązku być heroicznym i poświęcać życia dla obrony oczywistych prawd, dla demaskowania kłamstwa antropologicznego czy dla obrony osobistej wolności i własnego sumienia. To właśnie troska o tych ludzi, którzy coraz bardziej czują się zastraszeni we własnym kraju, jeśli nie mają poglądów takich, jakie podobają się sprawującym władzę czy właścicielom dominujących mediów, powinna skłaniać nas do publicznego wypowiadania twardych słów i do wezwania rządzących oraz ich medialnych klakierów, aby się opamiętali: Nie gardźcie Narodem ani żadną grupą obywateli! Nie gardźcie ludźmi tylko dlatego, że głośno mówią o tym, iż człowiek jest człowiekiem od poczęcia do naturalnej śmierci, że nie wolno nikogo z ludzi zabijać w żadnej fazie rozwoju i że istnieją nie tylko święte, ale też podłe sposoby postępowania. Ludzie prawi też mają prawo żyć w naszym kraju i mówić głośno o swoich poglądach, wartościach i normach moralnych bez obawy, że zostaną publicznie wyszydzeni czy zastraszeni. Nie wolno milczeć wtedy, gdy na naszych oczach demokracja zmienia się w system, który chroni zło i który kpiną, szantażem i zastraszaniem usiłuje odbierać wolność słowa i prawo do istnienia w przestrzeni publicznej tym, którzy chronią człowieka i mają odwagę mówić o takich sposobach życia, które są zgodne z Ewangelią.

 

5. Społeczne skutki kłamstwa antropologicznego

Szczyt szyderstwa z człowieka to twierdzenie,

że jego największą potrzebą jest zaspokojenie popędu.

 

Konsekwencją podporządkowania się kłamstwu antropologicznemu jest nie tylko ułomna wizja człowieka, ale też ułomna miłość, ułomne myślenie, ułomna prawda, ułomne wychowanie, ułomne wartości i ułomna kultura, która staje się cywilizacją śmierci. Obecnie zdecydowana większość zwłaszcza młodych ludzi cierpi z tego powodu, że doświadczają zbyt mało miłości ze strony rodziców i innych bliskich osób. Często w relacjach rodzinnych dominuje krzywda i cierpienie, a nie miłość i poczucie bezpieczeństwa. Relacje pozarodzinne są zwykle powierzchowne, a komunikacja – zwłaszcza między nastolatkami - jest często banalna i wulgarna. W konsekwencji wielu młodych ludzi nie wierzy w miłość i nie potrafi kochać. Część z nich popada w najgroźniejszą chorobę, jaka może dotknąć człowieka, a mianowicie w obojętność na własny los. Zdają oni sobie zwykle sprawę z tego, że krzywdzą samych siebie np. alkoholem, narkotykiem czy toksyczną seksualnością, ale nie mają siły potrzebnej do tego, by powstrzymać się od destrukcyjnych zachowań i by zatroszczyć się o własny rozwój. Tylko stałe doświadczanie miłości przyjmowanej i ofiarowanej daje ludziom siłę i motywację potrzebną do kształtowania w sobie bogatego człowieczeństwa, do ochrony własnej godności oraz do przeciwstawianie się cywilizacji egoizmu i śmierci. Obecnie tego typu doświadczenie jest niestety rzadkością, zwłaszcza wśród młodych ludzi

Drugą, obok ułomnej miłości i ułomnych więzi, konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne myślenie. Współczesny człowiek coraz lepiej rozumie świat wokół siebie, ale coraz mniej rozumie samego siebie. Wielu ludzi uwierzyło już w to, że wszystko jest subiektywne i że żadna obiektywna prawda nie jest im do życia potrzebna. Uciekają oni zwłaszcza od logicznego myślenia na temat skutków własnego postępowania. Często używają inteligencji po to, by oszukiwać samych siebie co do sensu ludzkiego życia i co do warunków osiągnięcia szczęścia. Ponieważ wielu ludzi, którzy ulegli zorganizowanej manipulacji, nie chce lub nie potrafi postępować zgodnie z mądrym myśleniem, więc zaczynają oni „myśleć” zgodnie z niemądrym postępowaniem. Oszukiwanie samych siebie i myślenie życzeniowe, czyli magiczne, przybiera obecnie formę tak zwanego myślenia „pozytywnego”, które jest selektywne, a przez to nie odzwierciedla rzeczywistości lecz wprowadza w świat miłych fikcji, które kończą się kryzysem i cierpieniem.

Trzecią konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne wychowanie oraz ułomne wzorce. Nie jest możliwy rozwój dzieci i młodzieży w sposób spontaniczny, a zatem bez wychowawczego wsparcia ze strony dorosłych i bez pozytywnych wzorców, którymi młodzi mogliby się zafascynować. Dojrzałe wychowanie jest największym darem, jaki dorośli mogą ofiarować młodemu pokoleniu. Tymczasem wielu współczesnych dorosłych to ludzie naiwni albo przewrotni, należący do koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji. Wychowywać to uczyć realistycznie myśleć, mądrze kochać i solidnie pracować. Tego zadania podejmują się nieliczni rodzice i inni wychowawcy, gdyż obecnie tylko nieliczni dorośli okazują się na tyle dojrzali i szczęśliwi, by pogłębione oddziaływanie wychowawcze leżało w ich możliwościach. Konsekwencją ułomnego wychowania jest zawężenie i zniekształcenie pragnień u wielu współczesnych ludzi, a to z kolei prowadzi do zawężenia i zniekształcenia pragnień oraz do okaleczenia wolności, czyli do popadania w różne formy uzależnień.

Czwartą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna hierarchia wartości, którą współcześni ludzie przejmują od manipulatorów i kłamców. Ludzie przewrotni proponują dzieciom i młodzieży wartości drugorzędne w miejsce wartości podstawowych. Tak jest na przykład wtedy, gdy ktoś demokrację czy tolerancję stawia ponad miłością, prawdą i odpowiedzialnością. Konsekwencją naiwności w sferze aksjologicznej jest błędna filozofia życia, w której doraźna przyjemność stawiana jest dosłownie ponad wszystko: nie tylko ponad normy moralne, sumienie czy odpowiedzialność, ale także ponad zdrowie i życie. Innym przejawem zaburzonej hierarchii wartości jest podążanie za mitem łatwo osiągalnego szczęścia, a zatem szczęścia osiągniętego bez miłości i prawdy, bez Boga i wychowania, bez norm moralnych i sumienia, bez wysiłku i dyscypliny, bez pracy i czujności.

Piątą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna kultura, która prowadzi do cywilizacji śmierci. Jest to kultura chrystofobiczna i całkowicie sprzeczna z kulturą Ewangelii. „Postępowe” środowiska, związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji, promują “wielokulturowość” jako projekt ideologiczny i usiłują dowodzić tego, że wszystkie kultury są równowartościowe. Gdy wszystko uznawane jest za jednakowo wartościowe, wtedy w rzeczywistości nic nie ma wartości. Tego typu ślepota kulturowa (culture-blindness) nie jest wynikiem naiwności, lecz cynizmu manipulatorów, którzy pod pozorem kulturowej neutralności próbują promować najniższą kulturę właśnie dlatego, że prowadzi ona do degradacji człowieka. Powtórzmy: jest to sytuacja dramatyczna dla społeczeństwa, ale korzystna dla cynicznych polityków, ludzi biznesu i medialnych manipulatorów, którzy wiedzą, że człowiekiem prymitywnym i nieszczęśliwym najłatwiej jest rządzić i najszybciej można się jego kosztem wzbogacić. To właśnie dlatego głosiciele zorganizowanego kłamstwa promują wszystko to, co okalecza świadomość, wolność i godność człowieka.

Na szczęście nikt i nic nie może zmienić natury człowieka, którego Bóg stworzył z miłości na swój obraz i podobieństwo, a zatem na podobieństwo miłości i prawdy. Właśnie dlatego współcześni młodzi ludzie nadal najbardziej tęsknią za wielką i wierną miłością, za trwałym małżeństwem i szczęśliwą rodziną, za życiem w przyjaźni z Bogiem i ludźmi. Wielu włącza się w różne formy wolontariatu. Wielu szczerze szuka kontaktu z Bogiem. Współczesny człowiek ma zatem podobne marzenia i ideały, jak ludzie w poprzednich pokoleniach. Znacznie trudniej jest mu natomiast realizować swoje pragnienia ze względu na wyjątkowo negatywne uwarunkowania kulturowe i obyczajowe, które są skutkiem działania operatorów kłamstwa i manipulacji.

 

6. Skutki kłamstwa antropologicznego w życiu osobistym

Kłamstwo antropologiczne prowadzi

do agonii człowieczeństwa i degeneracji człowieka.

 

Kłamstwo antropologiczne najbardziej destrukcyjnie oddziałuje na poszczególne osoby, które temu kłamstwu ulegają. Można wyróżnić cztery fazy autodestrukcji, której poddają się ofiary zorganizowanej manipulacji. Pierwsza faza to lęk poszczególnych osób przed przyznawaniem się w przestrzeni publicznej do „niepoprawnych” politycznie (czytaj: szlachetnych) wartości, norm moralnych, więzi, aspiracji, marzeń. W świecie zdominowanym antropologicznym kłamstwem, w którym zło jest pochwalane, a dobro jest cynicznie wyszydzane, zarówno ludzie młodzi, jak i dorośli coraz częściej i coraz bardziej boją się mówić publicznie o tym, co w nich najpiękniejsze: o ich największych ideałach i pragnieniach, a zwłaszcza o ich pragnieniu życia zgodnego z zasadami Ewangelii.

Druga faza niszczenia człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to faza, w której dany człowiek nie tylko nie mówi już w szkole, w miejscu pracy czy w gronie znajomych o swoich największych ideałach i pragnieniach, ale sam już przestaje wierzyć w to, co do tej pory uznawał w swoim życiu za najważniejsze. Stopniowo zaczyna wierzyć w to, że był już jednym z nielicznych ludzi, którzy mieli tego typu aspiracje i że w obecnych realiach nie ma innego wyjścia, jak obniżyć wymagania, które sobie stawia i cele, które sobie wyznacza, gdyż i tak ich nie da się osiągnąć, a próba trwania przy nich może doprowadzić go do zupełnej izolacji i osamotnienia. Ludzie zdezorientowani i zastraszeni agresywną promocją kłamstwa antropologicznego zaczynają ulegać z naiwności fałszywym przekonaniom o człowieku i o godnym człowieka sposobie życia, który ludzie przewrotni promują z przewrotności. Odtąd zaczynają coraz bardziej używać własnego myślenia po to, by oszukiwać samych siebie, by zawężać i zniekształcać własną świadomość w odniesieniu do tego, jak żyją na co dzień, jakie budują więzi, jakimi kierują się wartościami i normami moralnymi. Wielu z tych ludzi nie potrzebuje już zewnętrznej indoktrynacji, by oddalać się od prawdy, dobra i piękna, gdyż sami zaczynają cenzurować własne myślenie i myśleć zgodnie z tym, co każą myśleć politycy i dziennikarze z koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji.

Trzecia faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to decydowanie się na ułomne postępowanie, zgodne z ułomnym myśleniem. W tej fazie człowiek boi się już realistycznego myślenia o swoim postępowaniu i o nieuchronnych skutkach tegoż postępowania. Staje się tchórzem w obliczu twardej rzeczywistości. Wierzy bardziej w ideologie i kłamstwa niż w najbardziej ewidentne fakty. Wierzy, bo świat miłych fikcji początkowo działa kojąco jak alkohol czy narkotyk.

Czwarta, najbardziej bolesna faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to wchodzenie w głęboki osobisty kryzys, który powoduje cierpienie nie tylko danego człowieka, ale też wszystkich ludzi z jego najbliższego otoczenia. Z roku na rok rośnie w Polsce liczba ludzi uzależnionych od alkoholu, narkotyków, nikotyny, hazardu, gier komputerowych czy Internetu. Z roku na rok rośnie w naszym kraju liczba młodych ludzi, którzy nie potrafią odróżniać dobro od zła, którzy nie dorastają do miłości i małżeństwa, do założenia rodziny, do podjęcia solidnej pracy zawodowej. Tacy ludzie coraz częściej chowają się – jak Adam – przed Bogiem i dołączają do tych, którzy już są nieszczęśliwi. Taki tryb życia prowadzi w ostateczności do wchodzenia w toksyczne więzi, do agresji lub rozpaczy.


7. Konsekwencje kłamstwa antropologicznego dla relacji w rodzinie

Nierozerwalne małżeństwo i szczęśliwa rodzina

to ostatnia przeszkoda dla cywilizacji kłamstwa i śmierci.

Zorganizowane kłamstwo na temat człowieka i godnych człowieka sposobów postępowania wywiera destrukcyjny wpływ nie tylko na poszczególnych ludzi, ale także na sytuację większości małżeństw i rodzin. Ci, którzy dla celów politycznych oraz dla zysków ekonomicznych kłamią i manipulują, dążą do tego, by zniszczyć trwałe małżeństwo i szczęśliwą rodzinę, gdyż jest to ostatnia – obok Kościoła katolickiego, który jako jedyny we współczesnym świecie stanowczo broni małżeństwa i rodziny – przeszkoda na drodze do osiągnięcia wszystkich swoich celów, jakie wyznaczają sobie ateistyczni i lewicowi rewolucjoniści.

Obecnie obserwujemy cztery zjawiska, które stanowią największe zagrożenie dla szczęśliwego małżeństwa i trwałej rodziny. Zjawiska te to feminizm, który proponuje walkę kobiet z mężczyznami, zawieranie małżeństw przez osoby niedojrzałe, mit „wolnych związków” oraz promowanie związków homoseksualnych w miejsce małżeństwa i rodziny. Pierwsze poważne zagrożenie to promocja lewicowego i ateistycznego feminizmu, który zamiast troski o dojrzałe więzi między kobietą i mężczyzną proponuje walkę między osobami płci odmiennej. Feministki nie wierzą w to, że potrafią wychować takich mężczyzn, którzy je zrozumieją i pokochają. Liczą co najwyżej na to, że będą dla siebie jedynie partnerami i że ich partnerstwo nie będzie chronione wzajemną miłością, lecz jedynie zapisami w różnych aktach prawnych. Z oczywistych względów feminizm nie sprzyja miłości małżeńskiej, lecz podsyca nieufność, a nawet wrogość między kobietami a mężczyznami.

Drugie poważne zagrożenie to zawieranie małżeństw przez ludzi, którzy nie dorośli jeszcze do miłości nieodwołalnej, wiernej i płodnej. Tacy ludzie mylą miłość z zakochaniem czy pożądaniem, nie są zdolni do pracowitości, odpowiedzialności i bycia mądrym darem dla innych. Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy następuje coś, co można nazwać kradzieżą sakramentu małżeństwa. Taka kradzież (świętokradztwo) ma miejsce wtedy, gdy ktoś przyjmuje od drugiej osoby przysięgę małżeńską, mimo że sam nie ma zamiaru albo nie potrafi tej przysięgi dochować. Taki związek nieuchronnie prowadzi do rozczarowań i cierpień, gdyż – zamiast na miłości – zbudowany jest na egoizmie, kłamstwie i manipulacji. W tego typu związkach dochodzi do bolesnych krzywd oraz do przemocy. Warto tu wyjaśnić, że przemoc w rodzinie zaczyna się już wtedy, gdy ktoś przestaje okazywać miłość, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś zdradza, bije czy okrada małżonka. Mąż i żona nie przysięgają sobie przecież jedynie tego, że nie będą się krzywdzić czy poniżać, ale zobowiązują się do tego, że będą siebie nawzajem kochać i szanować. Warto wyjaśniać, że szczytem przemocy w rodzinie jest aborcja. Jeśli bowiem rodzice zabijają swoje niewinne dziecko, to nieuchronnie zaczną też ranić siebie nawzajem.

Trzecie radykalne zagrożenie dla małżeństwa i rodziny to rozrywkowa wizja więzi między kobietą a mężczyzną. Pomysły przedstawicieli zorganizowanego kłamstwa są w tym względzie wyjątkowo nieludzkie i zakłamane. Klasycznym przykładem jest promowanie mitu o tak zwanych „wolnych związkach”. Ludzie, którzy twierdzą, że łączy ich tak wielka miłość, iż ślub nie jest im już potrzebny, oficjalnie deklarują sobie to, że się kochają, czyli że żyją w najsilniejszym związku, jaki jest możliwy. A jednocześnie twierdzą, że żyją w związku, który ich do niczego nie zobowiązuje. Używają wewnętrznie sprzecznego wyrażenia po to, by ukryć bolesny dla nich fakt, że ich „wolny” związek to w rzeczywistości związek niewierny, niepłodny, nietrwały, powierzchowny, egoistyczny. To związek wolny naprawdę jedynie od miłości i odpowiedzialności. Taki związek prowadzi do dramatycznych rozczarowań i u wielu współczesnych ludzi powoduje niewiarę w możliwość wiernej i odpowiedzialnej miłości między mężczyzną a kobietą.

Najbardziej radykalnym zagrożeniem dla małżeństwa jest obecnie próba zlikwidowania rodziny i zastąpienia jej „związkami” homoseksualnymi. Społeczeństwo, które akceptuje tę formę walki z rodziną, wchodzi w końcową fazę cywilizacji śmierci. Homoseksualiści tworzą bowiem związki chore biologicznie, zaburzone psychicznie, egoistyczne społecznie oraz niemoralne. Są to najpierw związki chore biologicznie, gdyż homoseksualiści nie mogą mieć ze sobą dzieci. Nie ma znaczenia, czy ktoś z nich jest zdrowy, gdyż płodna może być jedynie para kobieta-mężczyzna, a nie pojedyncza osoba. Po drugie, są to związki zaburzone psychicznie, gdyż homoseksualiści mają bariery psychiczne w odniesieniu do osób drugiej płci, a to sprawia, że nie tolerują oni bliskich więzi z osobami płci odmiennej. Tymczasem to właśnie kontakt z osobami drugiej płci jest decydujący dla harmonijnego rozwoju człowieka. Związki homoseksualne są ponadto egoistyczne społecznie, gdyż największy wkład w rozwój i przyszłość społeczeństwa mają rodzice, którzy przekazują życie swoim dzieciom i którzy w odpowiedzialny sposób je wychowują. Wreszcie związki homoseksualne są niemoralne, gdyż postępują wbrew woli Stwórcy, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę i powołał ich do miłości płodnej fizycznie, psychicznie, społecznie i duchowo (por. Rdz 1, 27).

W konsekwencji powyższych zagrożeń oraz wyjątkowo negatywnego dla małżeństwa i rodziny kontekstu społecznego, tworzonego przez manipulatorów prawdy, wielu współczesnych młodych ludzi nie dorasta do miłości w małżeństwie i rodzinie, albo nie znajduje na tyle dojrzałej drugiej płci, by zawierzyć jej swój los doczesny oraz los przyszłych dzieci. Z kolei wielu spośród tych, którzy zdecydowali się na zawarcie małżeństwa i założenie rodziny, przeżywają osobisty kryzys, który boleśnie odczuwa współmałżonek oraz dzieci. Coraz więcej jest takich rodzin, w których rodzice i dzieci komunikują w sposób coraz bardziej powierzchowny, a dorośli rezygnują z trudu solidnego wychowywania dzieci. W wielu rodzinach „świętowanie” niedzieli polega na wspólnym pójściu do supermarketu, a następnie na oglądaniu telenowel czy innych programów telewizyjnych, które ośmieszają małżeństwo i rodzinę, a promują rozwiązłość i nieodpowiedzialność. Konsekwencją jest kryzys małżeństw i rodzin, rosnąca liczba zdrad małżeńskich i rozwodów, a także coraz większe cierpienie dzieci. Dyżurni przedstawiciele koalicji kłamstwa i manipulacji twierdzą, że małżeństwo jest w kryzysie i że się już przeżyło. W rzeczywistości w kryzysie nie jest małżeństwo lecz ci małżonkowie i rodzice, którzy nie dorośli do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej.

 

Zakończenie

W obliczu świetnie zorganizowanej koalicji na rzecz manipulacji, a także na rzecz antropologicznego kłamstwa, należy najpierw stanowczo i precyzyjnie demaskować skrajnie ułomną i groźną wizję człowieka, prezentowaną przez lewicę i ateistów, czyli przez środowiska dominujące we współczesnych mediach głównego nurtu. Należy również stanowczo demaskować destrukcyjne konsekwencje redukcji antropologicznej w odniesieniu do poszczególnych osób, a także w odniesieniu do małżeństw, rodzin i całego społeczeństwa. Aby demaskowanie zła mogło być skuteczne, trzeba stanowczo chronić te nieliczne media, które pozostają katolickie i które nie ulegają dyktaturze politycznej „poprawności”, gdyż tylko z takich mediów współczesny człowiek może dowiedzieć się prawdy o własnej naturze oraz o takich sposobach postępowania, które są godne otrzymanej przez nas od Boga godności.

Zadanie drugie ludzi prawych to podjęcie z nowym entuzjazmem i z nową nadzieją trudu solidnego wychowywania samych siebie oraz dzieci i młodzieży. Warto tu naśladować Jezusa, który nie dążył do przeprowadzenia rewolucji ani do wprowadzania zmian ustrojowych, lecz do uformowania takiego człowieka, który świadomie dąży do świętości i który potrafi realistycznie myśleć oraz stanowczo przeciwstawiać się każdej formie zła. Ludzie święci nie poddadzą się żadnej dyktaturze, ani żadnej manipulacji, gdyż ten, kto potrafi mądrze kierować własnym życiem, potrafi równie mądrze postępować w sferze społecznej i jest w stanie obronić siebie i innych przed każdą, najlepiej nawet zorganizowaną formą kłamstwa i manipulacji.

Trzecie zadanie ludzi prawych to tworzenie formacyjnych grup elitarnych, gdyż tylko wtedy, gdy będziemy mieli wielu wybitnych intelektualistów katolickich, których postępowanie okaże się całkowicie zgodne z Ewangelią i którzy będą mieli odwagę mówić na głos o ich fascynowaniu się Jezusem, Jego prawdą i Jego miłością, będziemy w stanie znowu przywrócić w Polsce normalność, czyli sytuację, w której to ludzie prawi, a nie kłamcy i manipulatorzy, będą czuć się w Ojczyźnie bezpieczni jak w domu oraz zgodnie z wolą Jezusa będą czyści jak gołębie, ale sprytni – sprytni w dobru – jak węże!

***

Ks. dr Marek Dziewiecki, ur. 3.07.1954 w Radomiu, kapłan diecezji radomskiej, psycholog (doktorat na Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie), adiunkt Uniw. Kard. S. Wyszyńskiego, krajowy duszpasterz powołań i wicedyrektor Europejskiego Centrum Powołań, dyrektor radomskiego telefonu zaufania „Linia Braterskich Serc”, rekolekcjonista, odznaczony medalem Komisji Edukacji Narodowej, autor ponad pięćdziesięciu książek z zakresu wychowania, komunikacji międzyludzkiej, przygotowania do małżeństwa i rodziny oraz profilaktyki i terapii uzależnień.

 

1 Por. E. Aronson (i inni), Psychologia społeczna - serce i umysł, Poznań 1997.

2 Por. R. Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi, Gdańsk 1996.

3 Powyższe twierdzenie jest w oczywisty sposób wewnętrznie sprzeczne, gdyż zakłada, iż przekonanie o tym, że nie istnieje obiektywna prawda jest prawdą obiektywną.

4 W praktyce wychowanie „bezstresowe” w szkole oznacza, że jedynymi niezestresowanymi są ci uczniowie, którzy stresują wszystkich innych.

5 Sztuczką prawną, wykorzystywaną do obrony przestępców jest posługiwanie się cynicznym pojęciem „niskiej szkodliwości społecznej” w odniesieniu do czynów zakazanych, które się toleruje w danym społeczeństwie (np. szyderstwa w odniesieniu do Boga czy kpienie sobie z katolików).

6 Przykładem jest sprawa Ani z II Gimnazjum w Gdańsku, która popełniła samobójstwo po tym, jak czworo jej kolegów bezkarnie molestowało ją seksualnie w szkole. Gdy zostali skierowani do domu poprawczego na czas śledztwa, to ponad czterdziestu psychologów z Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku napisało list w obronie owych czterech chuliganów. Żaden psycholog nie napisał listu w obronie Ani i innych uczniów, którzy są ofiarami przemocy w szkole.

7 Por. P. Hahne, Siła manipulacji, Warszawa 1997.

8 Por. D. Dew, Condom "safe sex" theory full of holes, The Convington News, 3/16, 1995.

9 Politycy lewicy nazywają polskich biskupów szantażystami, czyli przestępcami (szantaż to groźba karalna) za to, że przypominają, iż Kościół nie akceptuje zabijania niewinnych ludzi w żadnej fazie rozwoju i że kto promuje metodę in vitro, która wiąże się z zabijaniem poczętych dzieci, ten wyklucza siebie ze wspólnoty Kościoła. Nawet w dyktaturze marksistowskiej komuniści nie twierdzili, że głoszenie nauki Kościoła przez biskupów to szantaż i przestępstwo.

***

Ks. Marek Dziewiecki, ur. 3.07.1954 w Radomiu, kapłan diecezji radomskiej, psycholog (doktorat na Uniwersytecie Salezjańskim w Rzymie), adiunkt Uniwersytetu Kard. S. Wyszyńskiego, krajowy duszpasterz powołań i wicedyrektor Europejskiego Centrum Powołań, dyrektor radomskiego telefonu zaufania „Linia Braterskich Serc”, rekolekcjonista, odznaczony medalem Komisji Edukacji Narodowej, autor ponad pięćdziesięciu książek z zakresu wychowania, komunikacji międzyludzkiej, przygotowania do małżeństwa i rodziny oraz profilaktyki i terapii uzależnień.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.