Polecane

Ambasadorowie popierają paradę LGBT w Warszawie. Saryusz-Wolski: To skoncentrowana akcja

Przedstawiciele ambasad licznych państw w Polsce udzielili wsparcia dla parady równości organizowanej przez środowiska LGBT. Zdaniem Michała Rachonia, jest to nie tylko złamanie zasad dyplomatycznych, ale także element międzynarodowej presji.

- To skoncentrowana akcja, wojna informacyjna. Polsce w tej chwili przyklejono łatkę kraju niepraworządnego. Teraz toczy się akcja przyklejenia łatki kraju gnębiącego mniejszości seksualne - mówił w programie #Jedziemy europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

W sobotę ulicami Warszawy przeszła parada równości organizowana przez środowiska LGBT, w której udział wzięli także liczni politycy związani m.in. z Koalicją Obywatelską i Lewicą. Parada spotkała się z głosami poparcia ze strony dyplomatycznych przedstawicieli innych państw w Polsce - m.in. Szwecji, Belgii, Niemiec czy USA, którzy pochwalili się też udziałem w przemarszu. Wsparcie ambasad dla inicjatywy środowisk LGBT omówił dzisiaj w swoim programie "#Jedziemy" Michał Rachoń.

- Aktywny udział przedstawicieli ambasad innych państw w Polsce w manifestacjach o charakterze czysto politycznym, a takim są manifestacje pod tęczową flagą, które domagają się głębokich zmian w polskim systemie prawnym, to nie tylko złamanie międzynarodowych zasad dyplomatycznych, ale to również element presji międzynarodowej w twardych interesach gospodarczo-politycznych. Widać to w kolejnych zapisach w rezolucjach w Parlamencie Europejskim, z których jasno wynika, że brak zgody Polaków np. na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, aborcję na życzenia czy zrównanie z małżeństwem związku dwóch lub więcej panów lub pań, to wystarczający powód do pozbawienia naszego państwa miliardowych funduszy wzmacniających polską gospodarkę - oceniał Rachoń.

W rozmowie z Rachoniem, Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany PiS, przyznał, że dyplomaci - swoją postawą - biorą udział w politycznym sporze.

- Nawet gdyby popierali gnębioną straż pożarną, to łamią konwencję wiedeńską i na jej gruncie powinna im zostać odmówiona akredytacja, ponieważ ingerują w wewnętrzne sprawy kraju przyjęcia. (...) To skoncentrowana akcja, wojna informacyjna. Chciałbym zobaczyć dyplomatów tych samych państw podobne rzeczy mówiących i robiących w stolicy Arabii Saudyjskiej. Polsce w tej chwili przyklejono łatkę kraju niepraworządnego. Teraz toczy się akcja przyklejenia łatki kraju gnębiącego mniejszości seksualne. Obie te rzeczy są nieprawdą- mówił Saryusz-Wolski.

Pytany o kwestię powiązania wypłat funduszy unijnych z kwestią tzw. praworządności, eurodeputowany wskazał na istniejący mechanizm.

- Najpierw się kłamie, poczesne miejsce ma tutaj polska totalna opozycja, potem w większości trafia to do mediów, a gdy już ukaże się w licznych mediach, staje się prawdą i dowodów nie potrzeba. A gdy jest prawdą, to w oparciu o to można podjąć działania penalizujące wobec kraju tak oczernionego. To klarowna i zamierzona sekwencja- tłumaczył Jacek Saryusz-Wolski.

- Jeżeli dany kraj jest tak spotwarzony, to łatwo temu krajowi odmówić wsparcia w godzinie próby. Krótko mówiąc, to sposób na to, by gwarancje bezpieczeństwa wobec Polski stanęły pod znakiem zapytania. Z tego nie zdają sobie sprawy wszyscy politycy opozycji totalnej w Polsce - dodał.

Europoseł zaznaczył, że skutkuje to przesunięciem Europy Środkowej-Wschodniej do "drugiej kategorii bezpieczeństwa".

za:niezalezna.pl

***

...Czyli personae non gratae... Proste!

k