George Soros - zapiekły nieprzyjaciel państwa Izrael
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

George Soros - zapiekły nieprzyjaciel państwa Izrael

Kiedy opadł kurz i odgarnięto gruzy, to okazało się, że ten miliarder był najbardziej hojnym darczyńcą kampanii Hillary Clinton. Jednak jego imię rzadko wypływało w czasie trwania kampanii wyborczej - i to jest właśnie jego ulubiony sposób działania. Dark Money, książka autorstwa Jane Mayer poświęcona tajnemu finansowaniu polityki, więcej niż 300 razy wspomina braci Koch w swojej ostrej krytyce "radykalnej prawicy", ale ikona postępu George Soros jest wspominana tylko 6 razy (z czego połowę stanowią przypisy).

Jeden z najbogatszych ludzi na planecie, 86-letni miliarder, którego przeszłość jest oszpecona przestępstwami i występkami, igra z ogniem. Ponad 10 lat temu przeniósł on swoją finansową siedzibę do Curaçao, które jest karaibskim rajem podatkowym dla majętnych hipokrytów, którzy jednym prawią morały, a sami żyją wg innych standardów. Jednak to miejsce też nie daje całkowitego immunitetu. W jednym z przypadków Soros został oskarżony i nawet skazany za insider trading [transakcje papierami wartościowymi notowanymi na rynku giełdowym danej spółki dokonywane przez osoby mające dostęp do informacji niejawnych dotyczących tej spółki i wykorzystujące te informacje do osiągnięcia prywatnego zysku]. Francuski sąd uznał go za winnym tego przestępstwa i wlepił mu grzywnę w wysokości 2.3 miliona dolarów. W realiach klubu miliarderów to była bardzo maleńka sumka. Dziennikarze śledczy, ginący gatunek, wykazują bardzo małe zainteresowanie Sorosem. Wolą polować na bezpieczniejsze i drobniejsze cele.

Gdyby jednak przyjrzeli się mu choćby pobieżnie, to by zauważyli, że globalny zasięg i wpływy Sorosa znacznie przewyższają braci Koch czy innych liberalnych straszydeł, a przyświeca temu bardzo konkretna i oportunistyczna wizja.

"Główną przeszkodą dla stabilnego i sprawiedliwego porządku światowego są Stany Zjednoczone" - zadeklarował Soros. Dlatego też ta republika konstytucyjna musi być osłabiona, a jej sojusznicy upodleni. Wtedy dopiero mógłby nastać sorosjański porządek światowy, otwarte granice i światowy rząd, który jest zaprzeczeniem ideałów i doświadczeń świata zachodniego.

George Soros jest mistrzem ucieczki już od okresu swojego dojrzewania w Budapeszcie, kiedy nazistowscy okupanci udzielili mu jego pierwszych życiowych lekcji. Do tamtego czasu rodzina Schwartzów mieszkała w dużym domu, który stał na dunajskiej wysepce. Elizabeth (matka György'ego) była córką zamożnego handlarza jedwabiem, a Tivadar (ojciec György'ego) był wziętym prawnikiem i ekscentrykiem, który podczas dobrej pogody wiosłował do pracy.

Wszystko to okazało się złudzeniem i to nawet przed pojawieniem się drapieżników z Trzeciej Rzeszy. Antysemityzm był głęboko zakorzeniony w Europie, a węgierscy Żydzi stąpali po ostrzu noża. Nie miało znaczenia ile mają pieniędzy na kontach.

Tivadar, który był ateistą, nigdy nie bywał w synagodze, ale święcie wierzył w esperanto, które było sztucznie wymyślonym językiem, które kiedyś miało się stać językiem światowym. Spuścizna wieży Babel miała zostać wymazana, a nacjonalizm miał zaniknąć razem z dialektami, lokalnymi nastrojami i granicami narodowymi. Ale to leżało w przyszłości. Tymczasem należało zamieść pod dywan żydowską tożsamość.

Dlatego też rodzina zdecydowała się, żeby zmienić nazwisko ze "Schwartz" na "Soros", które w języku esperanto znaczy tyle co "wzbić się", "frunąć", "ulecieć". W 1944 roku do okupowanych przez Niemców Węgier przybył Adolf Eichmann, uosobienie "Ostatecznego Rozwiązania", który miał je osobiście nadzorować.

Ale Tivadar go wyprzedził. W tamtym czasie był już w posiadaniu fałszywych dokumentów dla siebie i dla swojej rodziny. Przekupił też urzędnika państwowego, żeby adoptował jego syna György'ego i zeznawał przed śledczymi, że chłopiec był jego chrześniakiem.

Teraz nastąpił punkt przełomowy w życiu i karierze Sorosa. Biurokrata, który zajął się chłopcem, dostał polecenie, żeby konfiskować żydowskie nieruchomości i własności. György chodził z nim dom po domu i robił wykazy dla nazistowskich oficerów. Byłoby niesprawiedliwe, żeby w czambuł potępić te jednostki (jedna z nich nie była Żydem, a druga Żydem była), które żeby przetrwać czasami kolaborowały ze złem. Ciągle jednak ci, którzy uciekli przed Holokaustem, byli dręczeni wyrzutami sumienia i poczuciem winy ocaleńców.

Ale nie Soros. W 1998 roku w programie 60 Minutes opowiadano o człowieku, którego manipulacje giełdowe trafiały na pierwsze strony gazet. Red. Steve Kroft z telewizji CBS zapytał Sorosa o jego wojenne doświadczenia.

KROFT: Oglądał pan wielu ludzi deportowanych do obozów zagłady.

SOROS: To prawda. Miałem 14 lat. I powiedziałbym, że to właśnie wtedy uformował się mój charakter.

KROFT: W jakim sensie?

SOROS: Że trzeba myśleć do przodu. Trzeba rozumieć i przewidywać zdarzenia i kiedy jest zagrożenie. To było niesamowite zagrożenie ze strony zła. Mam na myśli to, że to było bardzo osobiste doświadczenie zła...

KROFT: Myślę, że to brzmi jak doświadczenie, które posłałoby wielu ludzi na kozetkę u psychiatry na lata. Czy to było trudne?

SOROS: Nie, absolutnie nie. Może jako dziecko nie widzi się związków. Ale to było - to nie sprawiało żadnych, jakichkolwiek problemów.

KROFT: Żadnego poczucia winy?

SOROS: Nie.

KROFT: Na przykład, że "jestem Żydem i jestem tutaj i obserwuję jak ci ludzie idą. Mogłem być jednym z nich w prosty sposób. Powinienem tam być". Nic z tych rzeczy?

SOROS: No oczywiście, że ja mogłem być po drugiej stronie albo ja mogłem być tą osobą, której coś rekwirowano.Ale nie miałem poczucia, że nie powinienem tam być, bo właściwie to było w zabawny sposób tak jak na rynkach. Bo jeśli mnie by tam nie było, to ktoś inny i tak by to zabrał. A czy ja tam byłem czy nie, to byłem tylko widzem, a własność i tak była zabierana. Zatem nie odgrywałem żadnej roli w zabieraniu tej rzeczy i dlatego nie miałem żadnego poczucia winy.

za:www.fronda.pl/a/george-soros-zapiekly-nieprzyjaciel-panstwa-izrael,86362.html

Copyright © 2017. All Rights Reserved.