Temida Stankiewicz-Podhorecka: Świętowanie niepodległości
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Materiały nadesłane

Temida Stankiewicz-Podhorecka: Świętowanie niepodległości

Obchodzimy stulecie naszej niepodległości. Kultura, w tym teatr, ma tu ogromne możliwości wypowiedzi artystycznej. Przy tej ilości świeżo wystawionych spektakli, które od początku 2018 roku (a więc roku jubileuszowego) obejrzałam, właściwie dopiero teraz, po premierze "Nędzy uszczęśliwionej" w Polskiej Operze Królewskiej, mogę powiedzieć o godnym upamiętnieniu tej wyjątkowej rocznicy.


"Nędza uszczęśliwiona" Macieja Kamieńskiego to pierwsza polska opera. Jej premiera w 1778 roku odbyła się w Pałacu Radziwiłłów w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu (dzisiaj siedziba głowy państwa). Libretto do opery napisał Wojciech Bogusławski na podstawie komedii jezuity, księdza Franciszka Bohomolca. Przypomnijmy, iż premiera miała miejsce w okresie, gdy nasza Ojczyzna była już po pierwszym rozbiorze.

Obecne wystawienie "Nędzy uszczęśliwionej" w Teatrze Stanisławowskim w Łazienkach (gdzie mieści się Polska Opera Królewska) wpisuje się w dodatkowy kontekst. W tym królewskim teatrze z miejsc, na których dzisiaj zasiadamy jako widzowie, spektakle oglądał król Stanisław August Poniatowski. Gdy w sali teatralnej spojrzymy w górę, na plafonie zobaczymy wizerunek Apolla namalowany przez Jana Plerscha, któremu malarz dał twarz króla Stanisława Augusta, będącego - jak wiadomo - mecenasem sztuki. Toteż w finale przedstawienia bohaterowie opery, wysławiając hojność i dobroć pana, patrzą w górę. A wraz z nimi widownia podziwia zarazem malowidła.

A za co dziękują bohaterowie opery? To wynika z treści libretta, którego akcja toczy się na wsi, której właścicielem jest dziedzic. Oto wiejska dziewczyna Kasia (Agnieszka Kozłowska) ma dwóch adoratorów starających się o jej rękę: Antka, ubogiego wiejskiego chłopaka (Sylwester Smulczyński), oraz Jana, bogatego mieszczanina (Piotr Kędziora). Kasia kocha Antka, ale jej matka, Anna (Małgorzata Grzegorzewicz-Rodek) chce ją wydać za Jana, aby miała zapewniony dostatek. Antek zrozpaczony udaje się do dziedzica, co skutkuje otrzymaniem sowitego wiana. Tę dobrą wiadomość przynosi Podstarości (Witold Żołądkiewicz, typowy szlachcic z wąsem i w kontuszu). Dzięki temu Antek żeni się z Kasią i mamy prawdziwy happy end.

Ten bardzo piękny spektakl daje widzowi najprawdziwszą radość słuchania i oglądania. Jest zrealizowany i wykonany na najwyższym poziomie profesjonalizmu, prawdziwe cudeńko z najwyższej półki. Doskonała reżyseria spektaklu Jarosława Kiliana z tym uroczym poczuciem humoru reżysera, który (wraz z wykonawcami i widownią) wyraźnie bawi się osiemnastowieczną konwencją operowo-teatralną.

Do tego znakomici śpiewacy o wspaniałych głosach, świetnie też podający kwestie dialogowe i wykonujący zadania aktorskie (a jest tu tych zadań sporo), oraz skromna, dostosowana do warunków scenografia (stolik i dwa krzesła) i wspaniałe kostiumy Izabeli Chełkowskiej-Wolczyńskiej, cudownie korespondujące z myślą reżyserską. Znakomicie wypada także Orkiestra Polskiej Opery Królewskiej pod dyrekcją Tadeusza Karolaka, harmonijnie łącząca się z koncepcją inscenizacyjną wyprowadzoną wprost z partytury dzieła.

I nie można pominąć bardzo uroczystego początku. Bo nim jeszcze rozsunęła się kurtyna, a na scenie pojawili się trzej panowie: dyrektor Opery Królewskiej Ryszard Peryt, reżyser spektaklu Jarosław Kilian i gospodarz miejsca, czyli dyrektor Łazienek Królewskich prof. Zbigniew Wawer - z towarzyszeniem orkiestry odśpiewaliśmy hymn Polski. Słowa zapewniające Polaków, że jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy - w tym miejscu i w tym czasie wybrzmiały szczególnie znacząco. "Tak rozpoczęliśmy obchody stulecia niepodległości naszej Ojczyzny w Polskim Teatrze Królewskim" - tymi słowami powitał nas dyrektor Ryszard Peryt i przedstawił program POK do końca jubileuszowego roku. Wygląda imponująco.»

"Świętowanie niepodległości"
Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik nr 58
10-03-2018       
       
e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego     

http://www.e-teatr.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.