Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Materiały nadesłane

List od p. Kingi Małeckiej-Prybyło

/.../ do niebywałych wydarzeń doszło w ostatnim czasie pod Szpitalem Bielańskim w Warszawie.

Zwolennicy aborcji od dawna szukali sposobu na pozbycie się naszego samochodu, który pokazywał prawdę o aborcji przed głównym wejściem do placówki. Wielokrotnie próbowano nas zastraszyć i 8 razy niszczono auto, które dzięki naszym Darczyńcom za każdym razem wracało pod szpital.

Szukano również rozmaitych haków i kruczków prawnych, jednak furgonetka parkowała w tym miejscu całkowicie legalnie, nie było więc mowy o naruszeniu przepisów. Postanowiono więc... zmienić prawo specjalnie po to, aby uniemożliwić nam działanie!

Burmistrz warszawskiej dzielnicy Bielany skierował pismo do Zarządu Dróg Miejskich, domagając się zmiany organizacji ruchu w okolicy szpitala. W odpowiedzi, tuż obok naszego samochodu postawiono znak "zakaz zatrzymywania się" wraz z informacją, że pojazd zostanie odholowany na koszt właściciela. W ten sposób celowo wytworzono podstawę prawną do pozbycia się naszego samochodu!

Tuż po ustawieniu znaku przyjechała laweta, która zabrała furgonetkę. To rezultat akcji przeprowadzonej wspólnie przez zarząd szpitala, władze dzielnicy, radnych, urzędników i straż miejską. Im wszystkim przeszkadzało pokazywanie prawdy o aborcji... Mieli jednak jeszcze jeden powód aby odholować auto.

Tego samego dnia w Szpitalu Bielańskim odbywała się pewna "uroczystość".

Oddziałowi ginekologiczno-położniczemu oficjalnie nadano imię Romualda Dębskiego. To zmarły w grudniu ubiegłego roku wieloletni ordynator tego oddziału, który odpowiadał za przekształcenie Szpitala Bielańskiego w jeden z największych w Polsce ośrodków śmierci.

Pod kierownictwem Dębskiego, mordowano tam nawet ponad 100 dzieci rocznie. W 2017 zabili 131 maluszków. To ok. 10% wszystkich aborcji dokonywanych w Polsce. Dębski i jego zespół specjalizowali się w dokonywaniu aborcji na dzieciach z podejrzeniem zespołu Downa, które stanowiły ponad połowę jego ofiar.

Antyaborcyjna ciężarówka, pokazująca prawdę o tych zbrodniach, przeszkadzałaby w ceremonii nadania imienia oddziałowi... I nie tylko.

W trakcie tej samej "uroczystości", prezydent Rafał Trzaskowski pośmiertnie odznaczył Dębskiego „za zasługi dla ochrony zdrowia w mieście stołecznym Warszawie”. Podkreślił również, że kierowany przez Dębskiego oddział był "jednym z najlepszych w stolicy."

Nic więc dziwnego, że zaangażowano wszelkie dostępne środki, aby tylko pozbyć się prawdy o aborcji sprzed szpitala. Czy na zawsze?

Na szczęście tylko na kilka dni. Nasi wolontariusze szybko znaleźli kolejne miejsce parkingowe w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala i auto powróciło. A inna nasza furgonetka regularnie wjeżdża na szpitalny dziedziniec w trakcie odbywających się tam co tydzień pikiet antyaborcyjnych.


W trakcie jednej z ostatnich takich akcji, do naszego wolontariusza Dawida podszedł mężczyzna podający się za pracownika szpitala. Jak się okazało, był to zastępca dyrektora. Nazwał Dawida "ograniczonym", po czym poszedł na skargę do policji. To jednak nie pierwsza i nie jedyna skarga władz tej placówki.

W ubiegłym roku zarząd Szpitala Bielańskiego skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko założycielowi naszej Fundacji Mariuszowi Dzierżawskiemu, w związku z parkowaniem naszych samochodów pod szpitalem. Za "narażanie szpitala na utratę zaufania społecznego" grozi mu nawet rok więzienia. Pierwsza rozprawa odbędzie się już 4 marca. Czy to koniec skarg i donosów?

Niech Pan spojrzy na poniższe zdjęcie. To listy i wezwania od Straży Miejskiej, które odebraliśmy z poczty w ostatni poniedziałek. Niemal każdego dnia otrzymujemy taką korespondencję. Wezwania na przesłuchania, pisma z policji, informacje o kolejnych rozprawach, groźby, mandaty. To codzienność naszych wolontariuszy, których zwolennicy aborcji próbują zastraszyć.


Oprócz zmasowanej nagonki urzędniczo-sądowej, nasi wolontariusze każdego dnia narażeni są na fizyczną przemoc i nienawiść. Adrian, który współorganizuje akcje w Warszawie i jeździ antyaborcyjnymi samochodami po stolicy, został ostatnio napadnięty!

"Przejeżdżałem samochodem z plakatami antyaborcyjnymi obok szpitala im. Orłowskiego. Kiedy byłem na wysokości przejścia dla pieszych, mężczyzna, który wcześniej pokazywał w moim kierunku obraźliwe gesty, podbiegł i zaczął szarpać za klamkę drzwi pasażera w czasie jazdy. "

Relacjonuje Adrian, który zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej aby wyprostować lusterko wygięte przez napastnika, który, jak się okazało, nie zrezygnował z ataku.

"Mężczyzna zdecydowanym krokiem podszedł do mnie i uderzył mnie w rękę wytrącając z niej aparat telefoniczny. Drugą ręką zrobił zamach, żeby mnie uderzyć (cofnął prawe ramię z zaciśniętą pięścią). W tym momencie użyłem gazu łzawiącego, kierując strumień w kierunku twarzy napastnika. Po kilku sekundach mężczyzna ponownie ruszył w moim kierunku i taranując mnie, przewrócił na ziemię."

Na szczęście gaz zadziałał a po kilku minutach przyjechała policja. Ataki, procesy, donosy - z takimi sytuacjami nasi wolontariusze spotykają się regularnie. W Poznaniu wolontariusz odparł próbę ataku na nasze auto jeżdżące po centrum tego miasta. W Gdańsku kabinę samochodu obrzucono kamieniami w trakcie jazdy.

W ostatnich tygodniach dwa nasze samochody w Warszawie oblano farbą. A pod Szpitalem Orłowskiego również zmieniono organizację ruchu tylko po to, aby odholować furgonetkę pokazującą prawdę o zabijaniu dzieci.


/.../ kampania antyaborcyjna na samochodach jest bardzo skuteczna, gdyż w ten sposób docieramy bezpośrednio pod wejścia do szpitali a w trakcie jazdy po mieście prawdę widzą tysiące osób. To również całkowicie niezależna forma przekazu. Nie ogranicza nas cenzura nieprzychylnych nam mediów i docieramy bezpośrednio do Polaków, informując ich czym jest i jak wygląda aborcja.

Aby móc ją kontynuować, musimy obowiązkowo ubezpieczyć wszystkie nasze samochody, które wymagają odnowienia polisy OC. Bez tego auta nie wyjadą na ulicę. Łączny koszt ubezpieczenia dla wszystkich naszych aut to ok. 10 000 zł.

Dlatego zwracam się /.../ z prośbą o przekazanie 30 zł, 60 zł, 120 zł lub dowolnej innej kwoty, aby ubezpieczyć antyaborcyjne samochody i za ich pomocą dalej pokazywać prawdę o zabijaniu dzieci.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro - Prawo do życia
pl. Dąbrowskiego 2/4 lok. 32, 00-055 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW


Już w najbliższy poniedziałek odbędzie się proces Mariusza Dzierżawskiego, przeciwko któremu akt oskarżenia wysunął Szpital Bielański. Aborcjoniści nie chcą abyśmy pokazywali prawdę o tym, czego dokonują w swoim szpitalu.

Z podobnymi prześladowaniami spotykamy się w całej Polsce. Nie ustajemy jednak w walce o życie każdego dziecka i informowaniu Polaków na temat aborcji. Aby dalej prowadzić tę walkę potrzebujemy Pańskiego wsparcia finansowego. Liczę na Pana zaangażowanie w ten sposób.

Serdecznie /.../ pozdrawiam,

Kinga Małecka-Prybyło

/.../
Fundacja Pro - Prawo do życia
pl. Dąbrowskiego 2/4 lok.32, 00-055 Warszawa
www.stopaborcji.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.