Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych. Pojękliwe konstatacje postępu
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych. Pojękliwe konstatacje postępu

I to nie jest wcale jakaś teoretyczna, abstrakcyjna wręcz maksyma. Zaręczam!  

Tymczasem trupy lewizny (tzn. – zespoły) - krajowe: stacjonarne i objazdowe, tudzież zagraniczne, organizują wystawy obrazujące nieszczęścia jakie nawiedzą i ogarną naszą Ojczyznę przy zachowaniu rządów ciemnogrodzkiego PiSu et consortes!  Na razie to jeno ramy i sztalugi, ale naprężone twarze i języki wieszczą, za jakiś czas, malunek wielkiego projektu.

A póki co najtężsi potomkowie niektórych wojów marcowych i ich prowadzących, rejwachują możliwie szeroko i zapewniają postępowy świat, że tu i teraz, w krainie nad Wisłą, odżywają demony antysemityzmu. To ciekawe doświadczenie. Doświadczenie badania stanów pamięci. Po sklerozę. Albo po chodzenie w zaparte…

Bo jakże inaczej wytłumaczyć występy medialne postępowych teraz staruszków, niepomnych wcześniejszego kablowania kolegów do różnych służb, czy swoistych uścisków z „reżymem” („odpieprz się od generała, teraz” - https://www.youtube.com/watch?v=AWrk80LRONE)  a nie wywodzących się wcale z tzw. marginesu.

A kiedy nadszedł czas i wezwanie – miast zasilić krzepnące państwo Izrael, w obronie przed siłami arabskimi wspieranymi przez ówczesną Moskwę, miast rzucić się na południe, wielu wybrało zupełnie inny kierunek za otwartymi drzwiami...
Inny azymut ucieczki ( a może dalszego wykonywania zadań służbowych?...) od ew. pytań – stawianych przez mniej już swoich prokuratorów. Dociekań o udział w okresie tzw. błędów i wypaczeń, jako srogie ramię partii komunistycznej zwanej, dla niepoznaki, robotniczą (PZPR.)
I dla owego azymutu trzeba było stworzyć ideologię „antysemityzmu”.

Młodym można wciskać różne wersje wariacji na temat – ostrzej czy łagodniej traktując ów wydumany i wyciągany według potrzeb ( czy dyrektyw centrali) „polski antysemityzm” - ale nam, starym repom, znającym i pamiętającym owe czasy, takiego kitu nie da się wsadzić.
                                                                              *
Pisałem Ci już chyba, że mieszkałem w dawnych latach w akademikach przy Placu Narutowicza w Warszawie. Uczyliśmy się i balowali wespół-zespół i nikomu do głowy nie przychodziło mieć jakiś dystans, do najlepszego kompana z pokoju - Andego i jego dziewczyny z Żoliborza- Maniuśki, tylko dlatego, że są Żydami. Ten aspekt w ogóle nie istniał. Nie istniał również i w późniejszych latach, gdy mogliśmy – będąc już w różnych miastach - odwiedzać się od czasu do czasu.

Kiedy w 1967 roku „nasi” – socjalistyczni wówczas Arabowie, wspierani przez Związek Radziecki dostali w d… od „ich” kapitalistycznych Żydów w słynnej „Wojnie sześciodniowej”, nastąpiły owe – jakoby antysemickie – czystki. A to było jeno wykonywanie sygnału z Centrali, że teraz nasi nie są całkiem nasi i czas na odnowę. A i na częściowe pokazanie błędów i wypaczeń w „ich” wykonaniu. To była „instalacja w procesie” – jak mówi się w żargonie nowoczesnych artystów.  (Co nie znaczy – dla uczciwości należy dodać – że nie było wyjazdów, autentycznie pokrzywdzonych ludzi.)

I ta „instalacja” nigdy nie ustanie. Bez złudzeń. Fałszywki i ich kolporterzy byli, są i będą. Zmieniają się jedynie akcesoria i moco - czy kaso- dawcy. Weź chociażby postępowych posłów z Polski w PE, którzy pod pretekstem „antysemityzmu” głosowali (negatywnie) przy powołaniu prof. Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego parlamentu.

                                                                            ***
Przejdźmy teraz do przynajmniej dwu elementów bieżączki, na które zwróciłeś uwagę w swoich ostatnich zaczepkach.

Od razu muszę wyznać, iż jesteś zagadką…Wszak p. Applebaum atakuje Macierewicza za ,,dziwne związki z Rosją,, a Ty wciąż postponujesz Antoniego za antyrosyjskość !  
- Czy to kamuflaż, brak koordynacji, czy pogubienie ? ...

I a propos Antoniego Macierewicza.
Wciąż i wciąż - jak dokuczliwa czkawka - wraca Ci sprawa katastrofy smoleńskiej.
Mam nadziej, że to etap poruszania sumienia i intelektu, a nie li tylko koniunkturalne przygotowania do uznania oczywistej oczywistości, że słabe drzewo nie przecina dźwigarów potężnego samolotu – o czym już nie raz sobie przypominaliśmy.
Wierzę, że weźmiesz w końcu do ręki jakieś wzory z mechaniki i wytrzymałości materiałów, po czym wyjdzie Ci co wyjść musi…

                                                                               ***
Kolego to wszystko, to jeno zabawki młodych, czy nawet młodocianych umysłów i ich wiedzy o sensie w drodze do Sensu. Dlatego zajmij się w swoim lewym otoczeniu raczej pomocą bliźnim, w mądry, nie zniechęcający sposób, ponieważ:

„Stoimy w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość (...) Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem i anty-Kościołem, Prawdą i anty-Prawdą, Ewangelią a jej zaprzeczeniem (...) jest to czas próby (...) w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską, z wszystkimi jej konsekwencjami; ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów” (Kardynał Karol Wojtyła)

Copyright © 2017. All Rights Reserved.