Publikacje członków OŁ KSD

Krzysztof Nagrodzki - El Milagro de los milagros

„Nikt z wierzących nie byłby tak naiwny, aby przynaglać Boga do interwencji w sprawie odrośnięcia uciętej nogi. Tego typu cud, który byłby zapewne niepodważalny, nigdy nie został stwierdzony i możemy spokojnie powiedzieć, ze nigdy się nie zdarzy.” (Felix Michaud)
„Wystarczyłby jeden tylko cud naprawdę godny zaufania, aby odeprzeć ateizm.” (Ernest Renan)
Wystarczyłby jeden tylko cud naprawdę godny zaufania, aby odeprzeć ateizm... Czyżby? Gdyby ta deklaracja historyka religii, filozofa, reprezentanta sceptycyzmu humanistycznego, jak i wielu jemu podobnych „sceptyków” była szczera, zapewne dogasałyby już na pokaźnych połaciach globu przeróżne formy ateizmu. Niestety, tak nie jest. O aprioryzmie rozleniwionych intelektualnie konsumentów materialistycznych dogmatów K.G. Chesterton pisał: „ Wierzący jest panem, który przyjmuje cud, jeżeli zobowiązuje go do tego rzeczywistość. Niewierzący jest natomiast panem, który nie akceptuje nawet dyskusji o cudach, ponieważ do tego zmusza go doktryna, jaka wyznaje i której nie może zaprzeczyć.” Powoduje to zasmucające, dobrowolne zamknięcie się w rutynie. „ Naukowy materializm nakłada okowy samemu Stwórcy; zakuwa Boga w łańcuchy jak w Apokalipsie zakuwa się diabła. Nie pozostawia miejsca na żadną wolność we wszechświecie. A tych, którzy wspierają ten proces, nazywa się >teologami liberalnymi< ” A przecież „ Cud oznacza tylko wolność Boga.”  I jakże zastanawiający musi być cały kontekst licznych cudownych wydarzeń, które rejestrują chociażby kroniki jasnogórskie, Lourdes, Fatimy i wielu, wielu innych miejsc spotkań z „wolnością Boga”. Stwórca nie narzuca swojej mocy. Nawet najbardziej „spektakularne” wydarzenia, poświadczone setkami dowodów, obadane i zapisane niezwykle skrupulatnie w annałach, nie poddające się żadną miarą logice „naukowości”- te wszystkie nadprzyrodzone ingerencje mają swoją „cichość”. I chociaż były niezwykle głośnymi w swoim czasie, rozpływają się w latach, wiekach, uchodzą ze świadomości powszechnej- aby nie przymuszać, aby dać szansę wolnego poszukiwania...
Takim wydarzeniem był cud przywrócenia nogi młodemu Miguelowi Juanowi Pellicer z hiszpańskiej Calandy za wstawiennictwem Virgen del Pilar- Matki Bożej z Dzieciątkiem czczonej w sanktuarium w Saragossie. Nogi amputowanej dwa lata wcześniej! A świadkami kalectwa Miguela były przez te dwa- długie dla niego- lata tysiące ludzi. „Wziąwszy zatem pod uwagę te i inne rzeczy, za radą niżej wymienionych znamienitych doktorów zarówno świętej teologii, jak i prawa kościelnego potwierdzamy, ogłaszamy i proklamujemy, że Miguelowi Juanowi Pellicerowi urodzonemu w Calandzie, którego dotyczył niniejszy proces, została cudownie zwrócona prawa noga, wcześniej amputowana; i że nie był to fakt zdziałany przez naturę, ale rzecz zadziwiająca i cudowna; oraz że trzeba to przyjąć i uznać za cud, ponieważ zaistniały wszystkie warunki wymagane przez prawo, aby w rozważanym tutaj przypadku można było mówić o prawdziwym cudzie. Mówiąc to wpisujemy go ponadto na listę cudów i za taki uznajemy, proklamujemy i potwierdzamy autorytetem.” (Pedro de Apaolaza, arcybiskup Saragossy, 27 kwietnia 1641). -Niewiarygodne? Proszę sięgnąć po książkę Vittorio Messoriego - Cud (Księgarnia św. Jacka, Katowice 2000); proszę zweryfikować dowody w archiwum w Saragossie.
Wystarczyłby jeden tylko cud naprawdę godny zaufania, aby odeprzeć ateizm...

***
Jednym z tych, którzy podjęli trud przywracania pamięci o „Wielkim Cudzie”- El Gran Milagro, zwanym również „Cudem cudów”- El Milagro de los milagros jest Tomasz Bieszczad, znany łódzki animator życia kulturalnego, publicysta, aktor, autor wizjonerskich antyutopii zawartych w  książce „Rzeczywistość alternatywna 2001”, (Wydawnictwo von borowiecky, Warszawa 1998) 28 września 2004r. w ramach obchodów 75-lecia parafii św. Teresy i św. Jana Bosco, około dwustu osób, w zatłoczonej do ostatniego miejsca salce, oklaskiwało prapremierę „Ballady o cudzie” opracowanej, zainscenizowanej i wykonanej przez Bieszczada na podstawie wspomnianej książki-dokumentu Messoriego. Należy wierzyć, że chociaż był to spektakl jednego aktora nie będzie spektaklem...jednego przedstawienia. Zarówno temat jak i sposób narracji zasługują ze wszech miar na konkretne rozpropagowanie i przedstawienie widzom. Czyż nie najwyższy czas ku temu? Wystarczyłby jeden tylko cud....



Pierwsza publikacja: N. Myśl Polska nr 322 z 16 11 2003r.