Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych: Obrazy starego spektaklu.
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Krzysztof Nagrodzki – Z listów do przyjaciół. I znajomych: Obrazy starego spektaklu.

Zażyłość z …. przemijającym czasem, ma to do siebie, iż pamięta się niejedną odsłonę naszej powojennej historii. Wiemy jak wyglądał propagandowy obraz Polski i problemów Polaków za Bieruta, Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego?
Czy obecny przekaz oficjalny nie może kojarzyć się z Gierkiem i czy nie zmierza ku zapalczywości i „pryncypialności” Gomułki?...
Po wytrzymywaniu - wynikającym z obowiązku - z newsami TVN, TVP i innych portalowych czy gazetowych nosicieli postępu, coraz bardziej czuję się …młodszy.
A Ty?...
O, przepraszam, zapomniałem – kobiety zawsze są młodsze. Wliczając w to nawet rewitalizowany aktyw ciotek rewolucji - ongiś „proletariackiej” , dzisiaj genderowej. Tak samo sensownej i tak samo - chociaż dostosowywanej do „etapu” – agresywnej. 

Taki nowy „stan wojenny”. Póki co - stan wojenny z prawdą. Z patriotyzmem. Z sensem. Z cywilizacją.  Póki co…

Bo już „wadza” wymachuje pięścią a jej tuby syczą ostrzegawczo ku elementom  kontrewolucyj….pardon – propisowskim, które są - wg pakietu z podręcznika aktywisty – ksenofobiczne, zacofane cywilizacyjnie, coraz bardziej faszyzujące, no i – wiadomo –antysemickie! A takich – wiadomo – trzeba za mordę! I jeszcze w mordę! A jak trzeba to w potylicę.

Nic nowego, dla tych, którzy przeszli treningi w obozie walki o demokrację. "Socjalistyczną" bądź "ludową" - jak ją zwał tak zwał. I pamiętających wskazówkę tow. Stalina, iż "walka zaostrza się w miarę budowy ustroju".
Jak zawsze, kiedy młodzi mają realizować cele wykombinowane przez starych repów. Zresztą nie samodzielnie….

„Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie.” Ostrzegał ojciec chrzestny współczesnych postępowych kadr tow. Józef Cyrankiewicz ( Poznań 1956)

Zatem i obecny przejściowy ojczym narodu też pokazuje postępowo-inteligencką pięść, którą wymierzy cios określonym siłom, czającym się, aby przywrócić kołtuństwo. 

*

Piszesz z rezygnacją: „Wydaje mi się że w ogóle politycy nas ogłupiają. Tak było, jest i niestety chyba będzie. /…/ A ludzi dzielę wyłącznie na dobrych i złych (może też na myślących, i… niezbyt).”

Ejże! A nie sądzisz, że hasło: „Wszyscy politycy nas ogłupiają”, ma nas właśnie przekonać do wycofania się w bierność. A komu na tym zależy? Pomyśl….

Komu zależy na hodowaniu lemingów, zapędzanych w „prywatność”, niezdolnych do samodzielnej analizy, do organizowania się i wpływania na kształt życia poprzez świadome wybory.

- Bywają błędne?  - Oczywiście!
Wybór zależy wszak od ilości i jakości informacji. Od ich weryfikacji. Od umiejętności logicznego kojarzenia faktów. Od przyjętej hierarchii wartości. W końcu od naszej determinacji.

Dzielenie ludzi na dobrych i złych - jak piszesz - też wynika z jakichś kryteriów, prawda? …
Czy za jedyne przyjmiemy ich stosunek do naszych indywidualnych problemów? Ich – nazwijmy to – przydatność dla naszych potrzeb?
A te potrzeby jaki mają horyzont czasowy? Dzień? Tydzień? Kwartał? Rok?...

Warto mieć pojęcie dokąd się zdążą (to „strategia”) a potem dokonuje się wyboru drogi i „środków komunikacji” (to „taktyka”).

*
A propos „taktyki” i używanych kołków ideolo do okładania niepokornych wobec zamierzeń postępactwa. Wicie, rozumiecie – tyn trynd – mawiała ongiś wadza ludowa, a obecne salonikowe aktywy, aczkolwiek starają się posługiwać bardziej wyszukaną polszczyzną, w efekcie emitują podobne komunikaty co do tryndów.

Przykładów jest co niemiara – co komunikat, to ogromne prawdopodobieństwo owego zgiełku: Od chociażby słynnego oburzenia aktywu postępowej mniejszości ( z maja ub. roku) na - wszak normalne w demokratycznym systemie - wyrażanie sprzeciwu wobec zadziwiająco asymetrycznej decyzji w sprawie multiplexu dla TV Trwam, po powracającą czkawkę, z wyrzucanymi standardowo zarzutami faszyzmu, antysemityzmu  i wezwaniami do „łapania za mordę”.
Nic nowego. Przodkowie postępowo czkających z równą łatwością decydowali kto jest prawdziwym komunistą (na danym etapie budowy), kto wrogiem rewolucji, elementem antysocjalistycznym, kułakiem, pasożytem, warchołem, itd. A  jeden vater nowoczesnego prawodawstwa - parteigenosse z Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) Hermann Göring stwierdził był nawet, iż kto jest Żydem on sam decyduje. I tak to jest.
Zatem uznaniowe a pryncypialne wyszukanie (pamiętajmy! - na danym etapie) i obłożenie paskudnika anatemą faszyzmu, ksenofobii, rasizmu, antysemity(zmu) to standard, wyssany - rzec można - z mlekiem… A stąd już bliziutko do ścigania również myślozbrodni – matki uczynków zagrażających ładowi i stabilizacji postępowych asymetrycznych elitek.
- Dlaczego powtarzam ten przymiotnik „asymetryczny”?
Nie dostrzegasz, iż z pola widzenia owych tropicieli „faszyzmu”, jakby umykały równie groźne objawy nieodległego w systemie ( a w ilości zgładzonych jeszcze bardziej skutecznego) marksizmu-leninizmu-stalinizmu i pochodnych „religii” Złego?
Czy dlatego, iż w jego wdrażaniu mieli spory udział obecni super gorliwi tropiciele ( bądź ich przodkowie i prowadzący ) wydumanych śladów „ksenofobii”  oraz polskiego „faszyzmu” i „antysemityzmu” ?...
*
Co wynika z instrumentalnego wykorzystywania historii, pewnych resentymentów i koniunkturalnej spolegliwości, można było przekonać się, oglądając propagandowy film niemiecki: „Nasze matki, nasi ojcowie”.
Dla równoważenia pochylania się, z filozoficznym zatroskaniem, nad sowieckim ludobójczym komunizmem, film „Unsere Mütter unsere Väter” ma „pochylać się” z kolei nad niemieckim nazimem, który dokonał jakby ciut mniej zbrodni. Tyle tylko, że przegrał. I musiał nastąpić odwet. Oczywiście w rozsądnych, cywilizowanych granicach. Kto płaci ten wymaga, nieprawdaż?...
*
I na koniec: Nasze rozmowy – sporadyczne przecie -  nie przyniosą, obawiam się,  większego efektu, jeśli pozwolisz sobie na wyatuowanie intelektualne, na intuicyjne tylko rozpoznawania ziaren i plew. Szczególnie, kiedy zalewani jesteśmy ogromem impulsów informacyjnych, docierających - chcemy czy nie chcemy - z różnych stron i w różnych sytuacjach. Impulsów nieraz bardzo profesjonalnie przygotowywanych do poruszania naszych emocji.
Ideałem udanej manipulacji, jest wytworzenie w manipulowanym przekonanie, iż jest absolutnie samodzielny w analizie, syntezie i - w efekcie -  decyzjach.

Diabeł też najbardziej się cieszy, kiedy jesteśmy przekonani, że go nie ma. To stary chwyt odwiecznej gry.


Copyright © 2017. All Rights Reserved.