Polecane

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz-Rejtan i Stańczyk

Przeczytałem z wielkim niepokojem (ta najdelikatniejsze słowo) wypowiedź Ministra nauki i szkolnictwa wyższego na temat ideologii gender: „Położę się Rejtanem, jeżeli ktoś będzie próbował ograniczać wolność słowa zwolennikom ideologii gender. Jeżeli są tacy na uczelniach, mają prawo podejmować projekty badawcze, prowadzić zajęcia w tym zakresie”.Zdumiewające jest to, że Pan Minister sam przyznaje, uznaje i wyznaje, że gender jest ideologią, A zarazem potwierdza, że miejsce ideologii jest na uniwersytecie!

Tego zrozumieć nie mogę.

Przywołany obraz Rejtana jest bardzo sugestywny. Ale moja wyobraźnie podsuwa mi natychmiast echem inny obraz Matejki, inna postać historyczną i symboliczną zarazem – postać Stańczyka. Jacek Kaczmarski, który zdjął obraz Matejki w słowa pieśni „Stańczyk” pisał o tej niezwykłej postaci: „Stańczyk to cały czas ten wątek, który się pojawia też w Arce Noego, a który jest w ogóle zjawiskiem typowym w historii ludzkości, że katastrofa przychodzi w sposób niezauważalny i katastrofa kończy świat, który się wydaje absolutnie bezpieczny i normalny. W momencie kiedy wszystko wydaje się w porządku, to jest moment, kiedy należy się spodziewać, że coś rąbnie i to skończy. I to jest głośna scena, kiedy Stańczyk dowiaduje się, że Smoleńsk zostaje zajęty i rozumie, że jest to początek końca Polski, jaką znał, ale tylko on to rozumie, natomiast tam za plecami, w otwartych drzwiach, widać, że w najlepsze trwa bal dworski i nikt tego nie traktuje poważnie i on sam uczestniczy w tej grze dworskiej”.

Nie wiem, jak wielu z uczestników życia politycznego jest dzisiaj świadomych zagrożeń, które niesie ze sobą gender. To jest ideologia, która wpisuje się w cywilizację śmierci. Niszczy model małżeństwa, a skoro tak, to niszczy też rodzinę – a „przyszłość świata odzie przez rodzinę”. Niszczy wartość miłości i próbuje zastąpić ją popędem seksualnym, a to chyba jest niezwykle groźne – uśmierca bowiem samo wnętrze człowieka. Niszczy model życia społecznego, bo w miejsce wspólnego dobra i solidarności międzyludzkiej, wprowadza walkę nie klas, ale mniejszości seksualnych. Mowa o ich alienacji, czy też „dyskryminacji” jest jeszcze większym opium dla ludu, niż to które serwował klasyczny marksizm.

To wszystko dokonuje się w sposób być może niezauważalny dla niektórych. Jeśli bowiem idzie się przez świat z opaską liberalizmu na oczach, można nie widzieć blasku prawdy i mroku kłamstwa, a to utrudnia właściwą orientację.
Ale jest grono Stańczyków. Można powiedzieć – to błazny. I tak, z pogardą, nie zauważaną przez Pana Ministra w innej części tego wywiadu, jesteśmy, my, Stańczycy, traktowani. Mówi Minister: „Ile przez ostatnie cztery lata było przypadków podobnych do sytuacji prof. Nalaskowskiego? Dosłownie kilka”.  
Śmiem twierdzić, że zdecydowanie więcej. Ale nie chodzi o statystykę, chodzi o konfrontację Rejtana ze Stańczykiem. I chyba jednak w tej konfrontacji, to wizerunek błazna jawi się jako jedyna osoba, którą naprawdę stać na powagę w niepoważnym świecie.