W niedzielę 1 grudnia rozpoczyna się w Kościele Katolickim okres adwentu. - Adwent to czas duchowego przygotowania do Bożego Narodzenia. Samo słowo adwent znaczy przyjście, więc czekamy na przyjście Pana Jezusa – podkreśla proboszcz warszawskiej archikatedry św. Jana Chrzciciela ks. Bogdan Bartołd.
- Przez ten niedługi czas mamy przygotować się do świąt Bożego Narodzenia. Sądzę, że nie tylko do nich i o tym też zdajemy sobie doskonale sprawę. Piękna liturgia adwentu przygotowuje nas do powtórnego przyjścia Chrystusa na końcu czasów– zaznaczył ks. Bartołd.
Dodał, że kiedyś usłyszał sformułowanie, że tak naprawdę są trzy przyjścia. Pierwsze to urodzenie Pana Jezusa przed dwoma tysiącami lat. Potem to przyjście, które nastąpi na końcu czasów. Ale ma być też jeszcze trzecie przyjście.
- I to trzecie przyjście ma się dokonywać dzisiaj, teraz, przez przyjście Chrystusa pośród nas. To właśnie adwent ma nam pomóc w tej wrażliwości na przychodzenie Pana Jezusa dziś, przez słowo Boże, przez wydarzenia, przez to, że spotykamy się z drugim człowiekiem. Sądzę, że szczególnie na to przyjście powinniśmy się jak najlepiej przygotować– podkreślił proboszcz warszawskiej archikatedry ks. Bartołd.
Dodał jednocześnie, że z adwentem wiążą się różne zobowiązania, bo adwent to czuwanie, którym charakteryzuje się nasze życie.
- Pan Jezus na kartach Ewangelii bardzo często zachęcał nas do postawy czuwania– przypomniał ks. Bartołd.
Proboszcz warszawskiej archikatedry życzy, aby adwent był czasem "wspaniałego czuwania nad swoją mową, nad tym, co oglądamy, czego słuchamy, co myślimy o sobie, o innych".
- I to co najważniejsze, żeby to był czas na modlitwę, na czuwanie serca, na przyjście Pana Jezusa. Sądzę, że kiedy każdy z nas stanie przed Bogiem, porozmawia z Nim, to dobrze się przygotuje do tego, co jest przed nami– podkreślił ks. Bartołd.
za:niezalezna.pl
***
Najgłębsza człowiecza tęsknota
Krótkie dni, długie noce. Mgła, melancholia, zaduma. Wchodzimy w okres Adwentu. Teolog Karl Rahner rozpoczyna adwentową medytację od słów: „I znów jest Adwent w Twoim Kościele, Boże. Znów wracamy do modlitwy tęsknoty i wyglądania, pieśni nadziei i obietnicy. Wszelka niedola ludzka, wszelki niedosyt zbiega się w tym jednym słowie: Przybądź!”.
Dlaczego doświadczamy braku, niedosytu i niespełnienia? Dlaczego nawet po chwilach największych powodzeń, największych sukcesów itp. rodzi się w nas bolesne pytanie: I co z tego? Odpowiadając na nie, Rahner wyraża jedną z najgłębszych prawd na temat kondycji człowieka: „Ziemia rodzi dzieci o sercach nieznających miary: to, co im daje, jest za piękne, aby można tym wzgardzić, a równocześnie za ubogie i zbyt kruche, aby stać się spełnieniem ich nienasycenia”. Chrześcijaństwo jest religią skierowaną ku przyszłości, religią nadziei i oczekiwania na spełnienie nienasycenia. Pamiętamy słynne słowa św. Augustyna: „Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”. Już niedługo zaśpiewamy radośnie: „Bóg się rodzi…”.
Jan Galarowicz
za:niezalezna.pl