Polecane

Jan Gać-I ZSTĄPIŁ DO PIEKIEŁ

Trzej synoptycy w kilku zdaniach nadmieniają o zjawiskach towarzyszących śmierci Jezusa na krzyżu: oto nastąpiło zaćmienie słońca i utrzymywało się przez całe popołudnie, co w porządku astronomicznym nie może się zdarzyć podczas pełni księżyca, a wtedy przypadała pełnia. Nagle zadrżała ziemia, skały zaczęły pękać, wewnątrz jerozolimskiej świątyni rozdarła się kotara rozdzielająca miejsce Święte od Świętego Świętych, co znów nie jest rzeczą możliwą, żeby mogło się to stać w sposób naturalny.

Mateusz  jako jedyny ewangelista przytacza jeszcze jeden szczegół: Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu (Mt 27, 52-53). Na widok tych niezwykłości ludzie w przerażeniu rozbiegali się do swych domów. Strach ogarnął nawet oddział rzymskich żołnierzy na Kalwarii, skruszony setnik wyznał wiarę w bóstwo Skazańca.

Skoro Jezus powstał z martwych trzeciego dnia po swej śmierci, wolno zapytać, gdzie w tym czasie, gdy ciało spoczywało ciągle jeszcze w grobie, przebywała Jego dusza? Także chrześcijan starożytnego Kościoła nurtowała ta sprawa. W odpowiedzi na wątpliwości pierwsze sobory włączyły do Składu Apostolskiego pod rygorem dogmatu akt wiary, że Jezus rzeczywiście zstąpił do piekieł tuż po swej śmierci.

Co zatem znaczy, że Jezus wstąpił do piekieł? Termin ten nie oznacza piekła, miejsca wiecznego odrzucenia i potępienia, znaczy krainę umarłych, Szeol, Otchłań, to, co starożytni Grecy nazywali Hadesem. W tradycji biblijnej chodziło o miejsce, gdzie trwali w oczekiwaniu na swego Zbawiciela dusze ludzi zmarłych, tych, którzy - powiedzielibyśmy - pozostawali w stanie łaski uświęcającej. Byli już zbawieni, ale nie mogli jeszcze wejść do nieba, czyli do stanu możliwości oglądania Boga. To Chrystus po swej śmierci krzyżowej mógł im oglądanie Boga umożliwić.
Przekonanie to próbuje wyświetlić nam w sposób obrazowy i przystępny sztuka chrześcijańska, w Kościele wschodnim głęboko przeżywająca moment zstąpienia Chrystusa do Otchłani - Anastasis. To zejście do świata umarłych łączy z samym momentem zmartwychwstania, chociaż w porządku chronologicznym nastąpiło ono dopiero po trzech dniach spoczywania Jego ciała w grobie. We wszystkich kościołach bizantyńskich i prawosławnych, w których Ewangelie opowiada się środkami artystycznymi na ścianach świątyń i na deskach ikon,  scena Anastasis tożsama jest ze zmartwychwstaniem i należy do głównych przedstawień w kanonie malarskim chrześcijańskiego Wschodu.

Pośród płycizn, trzcin i zarośli Laguny Weneckiej trwa w zagubieniu drobna wysepka z dwoma starodawnymi kościołami, Torcello. Całą wewnętrzną powierzchnię ściany frontowej  byłej katedry Santa Maria Assunta zdobi piękna, XII-wieczna mozaika. Przedstawia Sąd Ostateczny, którego integralną część stanowi moment zejścia Chrystusa do Otchłani. Chrystus, jakby w biegu, jednym aktem swej woli rozwala ciężkie wrota, za którymi przebywają niezliczone dusze sprawiedliwych w tęsknym oczekiwaniu, wrota się rozpadają, swym ciężarem miażdżą szatana, który stał na straży ich pieczęci. Dookoła walają się w nieładzie skoble, klucze, zawiasy. Energicznym gestem ręki wydobywa Chrystus z grobu praojca Adama, tego, który jako pierwszy swym nieposłuszeństwem sprowadził na ludzkość nieszczęście, cierpienie i śmierć, dopiero teraz okupione męką i śmiercią Zbawiciela. Na swą kolej wybawienia oczekuje Ewa, po niej biblijni królowie, Dawid i Salomon, w końcu niepoliczona rzesza sprawiedliwych. Musieli na tę chwilę czekać aż do ofiary na Kalwarii, niektórzy setki, a nawet tysiące lat. Najkrócej, zaledwie kilkanaście  kwadransów, oczekiwał na łaskę znalezienia się w gronie zbawionych ów ukrzyżowany z Jezusem człowiek, który pomimo swych niegodziwości odważył się prosić o zlitowanie: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa (Łk 23,42).
Czy ukazanie się w Jerozolimie zmarłych po śmierci Jezusa, o czym pisze Mateusz Ewangelista, nie należy łączyć ze zstąpieniem Chrystusa do Otchłani?

Niektórzy mistycy, jak Katarzyna Emmerich, zdają się sugerować, że tak właśnie rzeczy się miały. Niemiecka wizjonerka w mistycznym przeżywaniu Pasji widziała pootwierane groby wokół Jerozolimy, wychodzili z nich zmarli obleczeni w ciała, wstępowali w mury miasta, krążyli  po ulicach ku przerażeniu przechodniów. Dane jej było rozpoznać niektórych zmarłych z imienia. Widziała też ówcześnie żyjących: arcykapłan Annasz odchodził od zmysłów. Kajfasz próbował zapanować nad sobą, uspokajał kapłanów zajętych zarzynaniem paschalnych baranków, którzy na widok zdarzeń przerwali swe rytualne czynności, pod groźbą zakazywał rozgłaszania o zniszczeniach spowodowanych trzęsieniem ziemi w świątyni, by w mieście nie doszło do paniki. Nie dało się jednak ukryć, że zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół (Mk 15,38).

Żydowski historyk tamtych czasów, Józef Flawiusz, musiał oglądać tę zasłonę, skoro pozostawił potomności jej opis: Do Przybytku wiodły złote podwoje wysokie na pięćdziesiąt pięć i szerokie na szesnaście łokci, a przed nimi była równej długości zasłona z tkaniny babilońskiej, wyhaftowana błękitną wełną i białym płótnem jako też wełną szkarłatną i purpurową – dzieło bardzo misternej roboty. Połączenie tych materiałów nie było pozbawione głębszej myśli, ponieważ miało być jakby obrazem wszechrzeczy (BJ V,212)

Jeszcze tylko przez czterdzieści lat sprawowano prastary kult w świątyni Jahwe, w 70 roku Rzymianie zrównali ją z ziemią. Tropiąc los zrabowanych wtedy w Jerozolimie skarbów, wśród nich dostrzegł Flawiusz i purpurowe zasłony z żydowskiej świątyni, przeniesione do rzymskiego pałacu zwycięskiego Tytusa.

W świadomości chrześcijan czasów apostolskich, a i kolejnych pokoleń, rozdarcie się zasłony w Przybytku świątynnym jawiło się jako zapowiedź nastania nowych czasów, nowego przymierza, przymierza wiecznego: … ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. (…) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele  będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec (J 4, 21-23) – odsłonił Jezus niedaleką już przyszłość Samarytance przy studni Jakubowej.
                                                                                                 
(Wielka Środa 2020 roku)