Obok słowa „koronawirus” pojawia się coraz częściej, jako stwierdzenie stanu faktycznego, ale i jako zapowiedź bliskiej przyszłości słowo „kryzys”. Obawiamy się zatem kryzysu gospodarczego, ekonomicznego, a mając na uwadze zainteresowania części z elit politycznych, możemy być pewni kryzysu politycznego.
Greckie słowo krisis pochodzi od czasownika krinein i znaczy tyle, co oddzielać, rozróżniać, postanawiać, sądzić. Użytkownicy tegoż języka opisywali krisis jako stan przeciążenia, zmagania się z czymś. taki czas rodzi zarazem decyzje, konfrontacje z zastaną przewidywaną rzeczywistością. Staje się zazwyczaj czasem przełomu i nadchodzącej zmiany. Żeby ten przełom był sensowny, potrzebne jest zachowanie roztropności, ale i oglądu sytuacji.
W chwili, gdy piszę te słowa obraduje polski parlament, który podjął debatę nad projektem obywatelskim nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży „Zatrzymaj aborcję”. Projekt był złożony w Sejmie jesienią 2017 r. Jak wiadomo od początku napotykał na rozliczne przeszkody, od braku dobrej woli po gwałtowne protesty.
W uzasadnieniu projektu wskazano, że prawo winno zapewnić ochronę życia człowieka od jego początku aż do naturalnej śmierci.
Uchylenie dopuszczalności aborcji eugenicznej wydaje się oczywiste w czasie, gdy państwo na mocy Konstytucji (art. 68 ust. 3) ma obowiązek objąć chore dzieci pomocą lekarską, psychologiczną i materialną, zmierzającą do zapewnienia im możliwości rozwoju i integracji społecznej.
To słowa uzasadnienia owego projektu. „Państwo na mocy Konstytucji (art. 68 ust. 3) ma obowiązek objąć chore dzieci pomocą lekarską, psychologiczną i materialną”. Te słowa nabierają wręcz piorunującej mocy, gdy widzimy wysiłki państwa, instytucji medycznych, służb ratunkowych, wojska i policji, ale także współpracujących z nimi organizacji pozapaństwowych, ludzi dobrej woli, w tym sióstr zakonnych i kapłanów. Powiedzmy wprost – czy na tle tej heroicznej walki o życie, o każde życie, możemy milczeć, gdy ginie nieporównywalnie więcej chorych nienarodzonych dzieci?
I oto jedna z największych światowych organizacji zajmujących się prawami człowieka Human Rights Watch oskarżyła polski rząd o wykorzystywanie epidemii koronawirusa... do podjęcia tematu zaostrzenia prawa aborcyjnego i ograniczenia edukacji seksualnej. Agencja Reutera, która upubliczniła tę informację cytuje słowa p. mgr. lic. Hillary Margolis, aktywistki HRW zajmującej się tzw. prawami kobiet: „Chaosu i niepokoju wokół COVID-19 nie należy wykorzystywać do odwrócenia uwagi od szkodliwych prób przeforsowania niebezpiecznych przepisów.
Podczas pandemii polski rząd powinien skupić się na ochronie zdrowia i praw ludzi, a nie na ich umniejszaniu”.
Wiem, że p. Margolis kierowała programami wsparcia dla osób, które przeżyły przemoc seksualną i przemoc ze względu na płeć we wschodniej Demokratycznej Republice Konga oraz we wschodnim Czadzie, a także w Kambodży. Ale czy potrafi odróżnić zabójstwo od obrony życia w to wątpię.