Konwencja Stambulska "o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" ratyfikowana przez rząd PO-PSL pod przykryciem walki o prawa kobiet przemyca ideologię gender sugerując na przykład rzekomą odpowiedzialność religii za "dyskryminację kobiet".
Nakładając na państwa obowiązek "działań niezbędnych do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn" daje narzędzia do walki z instytucją małżeństwa czy zakazem wyświęcania kobiet na kapłanów. Bułgaria uznała zapisy konwencji za niezgodne z jej konstytucją, a w Chorwacji miały miejsce prostersty przeciwko jej wprowadzeniu w życie. Parlament Słowacji w zeszłym roku odrzucił konwencję. Prawo i Sprawiedliwość przed wygraną w wyborach w 2015 roku, obiecywało wypowiedzenie konwencji, czego niestety później nie uczyniło. Czy ta sytuacja ma szansę się zmienić?
- Konwencja stambulska mówi o religii, jako przyczynie przemocy wobec kobiet. Chcemy wypowiedzieć ten genderowski bełkot ratyfikowany przez Platformę i PSL. Opinia zagranicy nas nie interesuje. Dla nas podstawą jest suwerenne państwo narodowe.
- pisze Marcin Romanowski podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, członek Solidarnej Polski
za:www.tysol.pl