Polecane

Setna rocznica urodzin św. Jana Pawła II

Niech setna rocznica urodzin Papieża Polaka będzie dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. Niech będzie źródłem nadziei i zaufania Miłosierdziu Bożemu

– czytamy w liście pasterskim prezydium Konferencji Episkopatu Polski z okazji 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II. List ten będzie czytany w najbliższą niedzielę, 17 maja, we wszystkich kościołach w Polsce.

Pełny tekst listu:

Umiłowani Siostry i Bracia! 1. W tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który przyszedł na świat 18 maja 1920 roku w Wadowicach. Ten wielki święty wniósł nieoceniony wkład w historię naszego kraju, Europy, świata oraz w historię Kościoła powszechnego. O Karolu Wojtyle powiedziano i napisano już bardzo wiele, dobrze znana jest również jego biografia, która doczekała się licznych ekranizacji. W trudnym dla nas wszystkich czasie – gdy zmagamy się z pandemią koronawirusa i stawiamy pytania o przyszłość naszych rodzin oraz społeczeństwa – warto także zapytać o to, co On dziś miałby nam do powiedzenia? Z jakim przesłaniem zwróciłby się do rodaków w maju 2020 roku?

Jako pierwsze przychodzą nam na myśl słowa, które wypowiedział w homilii rozpoczynającej pontyfikat: „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” (22.10.1978).

Tak, Chrystus wie, co każdy z nas nosi dziś w sobie, On doskonale zna nasze radości, niepokoje, nadzieje, lęki, tęsknoty. Tylko On ma odpowiedź na pytania, które stawiamy sobie w obecnej chwili. Święty Jan Paweł II był człowiekiem, w którego życiu niezwykle wyraźnie uwidaczniały się cierpienie i niepewność jutra. Jego droga do świętości wiodła przez szereg trudnych doświadczeń życiowych, jak choćby przedwczesna śmierć ukochanej matki czy okrucieństwa II wojny światowej. On przyjmował te wydarzenia z wiarą w to, że historię człowieka ostatecznie prowadzi Pan Bóg, a śmierć nie jest pragnieniem Stwórcy.

Gdyby Papież Polak żył dzisiaj, na pewno dobrze rozumiałby osoby, które przebywają w izolacji i kwarantannie. Modliłby się za chorych, zmarłych oraz ich rodziny. Sam przecież wielokrotnie chorował i cierpiał w warunkach szpitalnego odosobnienia, bez możliwości sprawowania Mszy św. z wiernymi. Jego brat Edmund zmarł w wieku 26 lat, jako młody lekarz, kiedy zaraził się od chorej pacjentki, udzielając jej pomocy medycznej. Na jego płycie nagrobnej wyryto napis: „Swe młode życie oddał w ofierze cierpiącej ludzkości”. By upamiętnić swego starszego brata, nasz święty Papież trzymał na swoim biurku lekarski stetoskop. Święty Jan Paweł II rozumiał i cenił pracę lekarzy, pielęgniarek, ratowników i pracowników medycznych, za których często się modlił i z którymi się spotykał.

2. Początek kapłańskiej drogi Karola Wojtyły miał miejsce w czasie II wojny światowej. Wraz ze swoimi rodakami był on ofiarą dwóch totalitarnych systemów: narodowego i międzynarodowego socjalizmu. Obydwa odrzucały Boga. Obydwa wyrosły na pysze, pogardzie dla innych i nienawiści. Obydwa odbierały wolność i godność człowiekowi. Obydwa niosły strach i śmierć. Obydwa te systemy ściśle też ze sobą współpracowały, aby doprowadzić do eksterminacji polskiej inteligencji, a naród polski przekształcić w rzesze niewolników. W tym czasie młody Karol Wojtyła był robotnikiem w kamieniołomach fabryki chemicznej Solvay w podkrakowskich Łagiewnikach.

Następny rozdział księgi życia św. Jana Pawła II to posługa księdza oraz biskupa krakowskiego. Po dwuletnich studiach w Rzymie został wikariuszem i katechetą w parafii w Niegowici, później pracował w Krakowie. Wykładał w seminariach duchownych i na uniwersytetach.

29 września 1958 roku został wyświęcony na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej, a w roku 1964 został jej arcybiskupem metropolitą. Brał czynny udział we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II.

W roku 1967 papież Paweł VI mianował go kardynałem. W czasach komunistycznego reżimu stanowczo bronił chrześcijańskich wartości. Otwarty na dialog, w każdym widział brata. Nieustannie apelował o poszanowanie godności każdego człowieka. Emanował entuzjazmem duszpasterskim. Wiele serca poświęcał pracy z młodzieżą, studentami, z młodymi małżeństwami. Wycieczki w góry, na narty, obozy na łonie natury służyły mu zbliżaniu ludzi do Boga. Żartował, słuchał i uczył, stawiając młodym wysokie cele i wymagania. „Odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia” – mówił najpierw do młodzieży w Polsce, a potem – na całym świecie.

I tak nadszedł historyczny dzień 16 października 1978 roku, gdy kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża. Tu okazało się, jak ważną postacią w jego życiu był kard. Stefan Wyszyński. Po wyborze na papieża, Jan Paweł II powiedział: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła. Gdyby nie było Jasnej Góry”. Obydwaj byli głęboko związani z sanktuarium jasnogórskim. Tam wszystko zawierzali Matce Bożej. Wybór kard. Karola Wojtyły na następcę św. Piotra otworzył nowy rozdział nie tylko w jego życiu, ale także w historii Kościoła w Polsce i na świecie.

Niespełna rok później zabrzmiały w Polsce słowa modlitwy: „Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!”. Te słowa, wypowiedziane 2 czerwca 1979 roku podczas Mszy św. na ówczesnym placu Zwycięstwa w Warszawie, stały się momentem zwrotnym w procesie polskich przemian demokratycznych. Dodały odwagi i nadziei, której Polacy wówczas tak bardzo potrzebowali. Dzisiaj – z perspektywy czasu – możemy traktować je jako słowa prorocze.

3. Święty Jan Paweł II głosił Ewangelię na całym świecie. Odwiedził 132 kraje i około 900 miejscowości. Jego nauczanie jest wciąż aktualne. Warto do niego sięgać, także poprzez internet i media społecznościowe, wykorzystując możliwości, które stwarzają nowe technologie. Już w 2002 roku Papież wzywał przecież cały Kościół do wypłynięcia „na głębię cyberprzestrzeni”. Głosząc konieczność poszanowania praw każdej osoby ludzkiej, Papież bronił najsłabszych i bezbronnych. Dzisiaj, gdy w czasie pandemii koronawirusa świat walczy o każde ludzkie życie, trzeba przypomnieć, że Jan Paweł II domagał się ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Podkreślał, że w żadnej dziedzinie życia prawo cywilne nie może zastąpić właściwie ukształtowanego sumienia. Kiedy wielu niepokoją zmiany demograficzne, wyludnianie się i starzenie Europy, jego słowa są nadal aktualną przestrogą: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”.

W 1991 roku w Radomiu św. Jan Paweł II mówił: „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz: cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby zabrano im życie, zanim jeszcze się narodzą. A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia. A kiedy już to zagrożenie stało się faktem, te bezbronne istoty ludzkie usiłowały się bronić. Aparat filmowy utrwalił tę rozpaczliwą obronę nienarodzonego dziecka w łonie matki wobec agresji. Kiedyś oglądałem taki film – i do dziś dnia nie mogę się od niego uwolnić, nie mogę uwolnić się od jego pamięci. Trudno wyobrazić sobie dramat straszliwszy w swej moralnej, ludzkiej wymowie”.

Polacy i Polska stanowili bardzo ważną część życia św. Jana Pawła II, który po latach wyznał: „Sprawy mojej Ojczyzny zawsze były i są mi bardzo bliskie. Wszystko, co przeżywa mój naród, wszystko to głęboko noszę w sercu. Dobro Ojczyzny uważam za moje dobro” (audiencja do Polaków z okazji 20. rocznicy pontyfikatu, 1998). Polska była krajem, który Ojciec Święty odwiedzał najczęściej – odbył do Ojczyzny dziewięć pielgrzymek. Przyjeżdżał zawsze z konkretnym przesłaniem do rodaków, dostosowanym do aktualnie panującej sytuacji religijnej i politycznej. Każda z pielgrzymek była traktowana przez Polaków jako narodowe rekolekcje, a w spotkaniach z Papieżem uczestniczyły miliony osób. Święty Jan Paweł II wzywał Polaków do sprawiedliwości społecznej i wzajemnego szacunku. Mówił: „«Jeden drugiego brzemiona noście» – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy «brzemię» dźwigane przez człowieka samotnie” (Gdańsk, 1987).

4. Dla wielu osób świadectwo o prawdziwości Ewangelii, jakie dał całemu światu św. Jan Paweł II, wybrzmiało najbardziej przekonująco wtedy, gdy przyszło mu osobiście zmagać się z cierpieniem i chorobą, a na koniec życia stanąć wobec konieczności śmierci. Po raz pierwszy z doświadczeniem wielkiego cierpienia spotkał się w związku z zamachem na swoje życie 13 maja 1981 roku. Kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni osobisty sekretarz św. Jana Pawła II i świadek jego świętości, tak wspominał ten niezwykle dramatyczny czas: „Pamiętam, że w momencie zamachu na placu św. Piotra [Papież] zachował duży spokój i opanowanie, choć sytuacja była dramatyczna, a zagrożenie życia ogromne. Pytany przeze mnie, potwierdził, że odczuwa ból spowodowany przez rany, pokazał też ich miejsca. Nie można jednak mówić o żadnej panice. Zanim stracił świadomość, od razu też zawierzał się Maryi i mówił, że przebacza temu, który do niego strzelił”.

W ostatnim dniu swojej ziemskiej pielgrzymki, 2 kwietnia 2005 roku, Jan Paweł II był pełen wewnętrznego pokoju i poddania się woli Bożej. Jak wspomina kardynał Dziwisz, Papież był „zanurzony w modlitwie, miał świadomość swojego stanu i tego, co się z nim dzieje. Prosił, żeby czytać mu fragmenty Ewangelii według św. Jana, żegnał się ze współpracownikami, przyszedł m.in. kard. Joseph Ratzinger, były siostry zakonne, które mu posługiwały, był także fotograf Arturo Mari. Odprawialiśmy jeszcze Mszę św. ze Święta Miłosierdzia Bożego, stawał się coraz słabszy, z coraz mniejszą świadomością, ale gotowy na przejście do Domu Ojca”.

Podczas pogrzebu Jana Pawła II, 8 kwietnia 2005 roku, wiatr silnym podmuchem zamknął księgę Ewangeliarza znajdującą się na jego trumnie. Tak jakby zamknął księgę jego życia. Na zakończenie uroczystości wierni zebrani na placu św. Piotra wołali „Santo Subito!” – natychmiast świętym! W ten sposób prosili, aby Kościół ogłosił to, czego sami byli pewni: ten Papież był człowiekiem prawdziwie świętym! Cieszymy się bardzo, że 7 maja tego roku – niemal dokładnie w setną rocznicę przyjścia na świat Jana Pawła II – w bazylice pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach, gdzie został ochrzczony, za zgodą Stolicy Apostolskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny jego rodziców: Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów. Wiemy dobrze, że nie byłoby takiego człowieka, kapłana i biskupa jak Karol Wojtyła, gdyby nie było wielkiej wiary jego Rodziców.

5. Papież Franciszek, który kanonizował Jana Pawła II, we wstępie do książki opublikowanej w Watykanie z okazji stulecia urodzin Papieża Polaka wyznał: „Wiele razy w czasie mojego życia kapłańskiego i biskupiego spoglądałem na niego, prosząc w moich modlitwach o dar wierności Ewangelii, tak jak on dawał o niej świadectwo. […] Już piętnaście lat dzieli nas od jego śmierci. Może to niewiele, ale to bardzo długo dla nastolatków i młodych ludzi, którzy go nie znali lub którzy mają tylko kilka mglistych wspomnień o nim z dzieciństwa.

Z tego powodu w setną rocznicę jego urodzin słusznie było upamiętnić tego wielkiego świętego świadka wiary, którego Bóg dał swojemu Kościołowi i ludzkości” (San Giovanni Paolo II, 100 anni, Parole e Immagini, Prefazione di Papa Francesco [Święty Jan Paweł II, 100 lat. Słowa i Obrazy, Wstęp Papieża Franciszka], Città del Vaticano, Libreria Editrice Vaticana 2020, s. 3, 6). Od śmierci św. Jana Pawła II ludzie z całego świata modlą się nieprzerwanie u jego grobu w Bazylice św. Piotra. Za jego przyczyną proszą Boga o potrzebne łaski. Dołączmy i my do nich i módlmy się – przez jego wstawiennictwo – w intencjach, które głęboko nosimy w naszych sercach.

Prośmy za naszą Ojczyznę, Europę i cały świat. Módlmy się o ustanie pandemii, za chorych, zmarłych i ich rodziny, za lekarzy, służbę medyczną i tych wszystkich, którzy narażają swoje życie dla naszego bezpieczeństwa. Niech setna rocznica urodzin Papieża Polaka będzie dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. Niech będzie źródłem nadziei i zaufania Miłosierdziu Bożemu.

Święty Janie Pawle II, módl się za nami.

Amen.
 
Abp Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Bp Artur G. Miziński Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Abp Marek Jędraszewski Arcybiskup Metropolita Krakowski Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 7 maja 2020 roku

W odpowiedzi na apel Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski prosimy także, aby 17 maja lub 18 maja br. we wszystkich kościołach i kaplicach były sprawowane Msze Święte jako dziękczynienie za życie i pontyfikat św. Jana Pawła II.

za:naszdziennik.pl

***

Specjalny list Benedykta XVI z okazji 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II

Poniżej pełna treść listu Benedykta XVI:

Watykan, 4 maja 2020 r.

Na stulecie urodzin
Świętego Papieża Jana Pawła II
18 maja 2020 r.


18 maja upłynie 100 lat od urodzin papieża Jana Pawła II w małym polskim mieście Wadowice. Polska, którą trzy sąsiednie mocarstwa – Prusy, Rosja i Austria – podzieliły między siebie i okupowały przez ponad sto lat, po pierwszej wojnie światowej odzyskała niepodległość. Było to wydarzenie budzące wielkie nadzieje, ale domagające się także wielkich wysiłków, ponieważ organizujące się na nowo państwo ciągle odczuwało nacisk obydwu mocarstw – Niemiec i Rosji. W tej sytuacji opresji, ale przede wszystkim nadziei, wzrastał młody Karol Wojtyła, który niestety bardzo wcześnie stracił swą matkę, brata, a na koniec także ojca, któremu zawdzięczał swoją głęboką i gorącą pobożność. Młodego Karola pociągały szczególnie literatura i teatr, dlatego po uzyskaniu matury zaczął najpierw studiować te dwa przedmioty.

„Aby uchronić się przed wywózką na przymusowe roboty do Niemiec, jesienią roku 1940 zaczął pracę jako robotnik fizyczny w kamieniołomie, związanym z fabryką chemiczną Solvay” (por. Jan Paweł II, Dar i tajemnica, s. 12). „Jesienią roku 1942 podjął ostateczną decyzję wstąpienia do krakowskiego Seminarium Duchownego, które arcybiskup Krakowa Sapieha potajemnie zorganizował w swej rezydencji. Już jako fabryczny pracownik rozpoczął z pomocą starych książek studiowanie teologii, tak że 1 listopada 1946 mógł otrzymać święcenia kapłańskie” (por. tamże, s. 15). Teologii uczył się jednak nie tylko z książek, ale także poprzez doświadczenie konkretnej ciężkiej sytuacji, w której znajdował się on sam i jego kraj. Jest to poniekąd charakterystyczne dla całego jego życia i działalności. Studiuje książki, ale zawarte w nich pytania stają się treścią, którą przeżywa i której dogłębnie doświadcza. Tak też dla niego jako młodego biskupa – od 1958 roku biskupa pomocniczego, a od 1964 roku arcybiskupa Krakowa – Sobór Watykański II stanowi szkołę całego jego życia i pracy. Pojawiające się doniosłe pytania, przede wszystkim wiążące się z tak zwanym Schematem XIII – późniejszą Konstytucją Gaudium et spes – były jego osobistymi pytaniami. Wypracowane na soborze odpowiedzi wskazały mu drogę jego pracy jako biskupa, a później jako papieża.

Gdy kardynał Wojtyła 16 października 1978 roku został obrany Następcą Świętego Piotra, Kościół znajdował się w sytuacji dramatycznej. Obrady soborowe przedstawiano na forum publicznym jako spieranie się o samą wiarę, która w ten sposób wydawała się pozbawiona swego charakteru nieomylnej i nienaruszalnej pewności. Tak na przykład pewien bawarski proboszcz sytuację tę scharakteryzował w następujących słowach: „Na koniec wpadliśmy w błędną wiarę”. To poczucie, że nic już nie jest pewne, że wszystko można kwestionować, podsycał jeszcze sposób przeprowadzania reformy liturgii. Na koniec wydawało się, że także w liturgii można wszystko tworzyć samemu. Paweł VI energicznie i zdecydowanie doprowadził do końca sobór, jednak po jego zakończeniu stawał przed coraz trudniejszymi problemami, które na koniec postawiły pod znakiem zapytania sam Kościół. Socjologowie porównywali w tamtym czasie sytuację Kościoła z sytuacją Związku Sowieckiego pod rządami Gorbaczowa, w którym w procesie poszukiwania niezbędnych reform rozpadł się na koniec cały potężny wizerunek państwa sowieckiego.

Tak więc na nowego papieża czekało w istocie zadanie po ludzku niemal niewykonalne. Już na pierwszy rzut oka okazało się jednak, że Jan Paweł II budził nowe zachwycenie się Chrystusem i Jego Kościołem. Najpierw jego słowa na rozpoczęcie pontyfikatu, zawołanie: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” Ten ton charakteryzował zresztą cały jego pontyfikat i uczynił go wyzwalającym odnowicielem Kościoła. Stało się tak dlatego, że nowy papież pochodził z kraju, w którym recepcja soboru była pozytywna. Decydujące było nie powątpiewanie we wszystko, lecz radosna odnowa wszystkiego.

W 104 wielkich podróżach duszpasterskich papież przemierzył cały świat i wszędzie głosił Ewangelię jako radosną nowinę, wyjaśniając w ten sposób także swój obowiązek opowiadania się za dobrem, za Chrystusem.

W 14 encyklikach na nowy sposób ukazywał wiarę Kościoła i jego ludzkie nauczanie. Nieuniknione więc było to, że wywołał sprzeciw w Kościołach Zachodu, które były przepełnione wątpliwościami.

Dzisiaj istotne wydaje mi się wskazywanie na właściwe centrum, z perspektywy którego należy odczytywać przesłanie zawarte w jego różnych tekstach. Centrum to sugestywnie odsłoniła nam wszystkim godzina jego śmierci. Papież Jan Paweł II zmarł w pierwszych godzinach ustanowionego przez niego święta Miłosierdzia Bożego. Pozwólcie mi najpierw dołączyć tutaj małą osobistą uwagę, która ukazuje nam coś ważnego dla zrozumienia istoty i postępowania tego papieża. Jan Paweł II był od początku pod dużym wrażeniem orędzia krakowskiej zakonnicy Faustyny Kowalskiej, która przedstawiała miłosierdzie Boże jako istotne centrum całej chrześcijańskiej wiary i pragnęła ustanowienia jego święta. Po konsultacjach papież przewidział na nie Białą Niedzielę. W sprawie stosowności tej daty, przed podjęciem ostatecznej decyzji, poprosił jednak o opinię Kongregację Nauki Wiary. Daliśmy odpowiedź negatywną, ponieważ uważaliśmy, że takiej wielkiej, starej i pełnej treści daty jak Biała Niedziela nie należy obciążać nowymi ideami. Dla Ojca Świętego przyjęcie naszego „nie” z pewnością nie było łatwe. On jednak zrobił to z całą pokorą i przyjął również nasze drugie „nie”. Na koniec sformułował propozycję, która Białej Niedzieli pozostawia jej historyczne znaczenie, ale w jej pierwotną treść wprowadza miłosierdzie Boże. Często zdarzały się takie przypadki, w których wywierała na mnie wrażenie pokora wielkiego papieża, rezygnującego ze swych ulubionych idei, gdy nie było na nie zgody urzędowych organów, o którą zgodnie z klasycznym porządkiem należało je prosić.

Gdy Jan Paweł II wydał ostatnie tchnienie na tym świecie, było akurat po pierwszych nieszporach święta Miłosierdzia Bożego. Rozjaśniło to godzinę jego śmierci: światło miłosierdzia Bożego rozbłysło nad jego konaniem jako krzepiące orędzie. W swojej ostatniej książce Pamięć i tożsamość, która ukazała się prawie w przeddzień jego śmierci, papież raz jeszcze po krótce przedstawił orędzie Bożego miłosierdzia. Wskazuje w niej, że siostra Faustyna zmarła jeszcze przed okropieństwem drugiej wojny światowej, ale przekazała już odpowiedź Pana na te potworności. „Zło nie odnosi ostatecznego zwycięstwa! Tajemnica paschalna potwierdza, że ostatecznie zwycięskie jest dobro; że życie odnosi zwycięstwo nad śmiercią; że nad nienawiścią tryumfuje miłość” (s. 62).

Papieżowi przez całe życie chodziło o to, aby obiektywne centrum wiary chrześcijańskiej – naukę o zbawieniu – subiektywnie przyjąć za swoje i uzdalniać innych do jego przyjęcia. Dzięki zmartwychwstałemu Chrystusowi miłosierdzie Boże jest przeznaczone dla każdego. Mimo iż to centrum chrześcijańskiej egzystencji jest nam darowane tylko w wierze, ma ono jednocześnie znaczenie filozoficzne, bo skoro miłosierdzie Boże nie jest faktem, to musimy radzić sobie z takim światem, w którym ostateczna przeciwwaga dobra wobec zła nie jest rozpoznawalna. Ostatecznie poza tym obiektywnym historycznym znaczeniem każdy musi wiedzieć, że miłosierdzie Boże okaże się na koniec silniejsze od naszej słabości. W tym miejscu należy odnajdywać wewnętrzną jedność orędzia Jana Pawła II i zasadnicze intencje papieża Franciszka: wbrew spotykanej niekiedy opinii Jan Paweł II nie jest moralnym rygorystą. Ukazując istotne znaczenie Bożego miłosierdzia, daje on nam możność przyjęcia stawianych ludziom moralnych wymogów, mimo iż człowiek nigdy nie zdoła im w pełni sprostać. Nasze moralne wysiłki podejmujemy w świetle Bożego miłosierdzia, które dla naszej słabości okazuje się uzdrawiającą mocą.

Gdy papież Jan Paweł II umierał, Plac św. Piotra był pełen ludzi, przede wszystkim młodych, którzy chcieli po raz ostatni spotkać się ze swym papieżem. Nigdy nie zapomnę chwili, w której arcybiskup Sandri podał wiadomość o odejściu papieża. Nie zapomnę przede wszystkim chwili, w której wielki dzwon św. Piotra ogłosił tę wiadomość. W dniu pogrzebu Ojca Świętego można było zobaczyć mnóstwo plakatów z napisem „Santo subito”. Było to wołanie, które płynęło ze spotkania z Janem Pawłem II ze wszystkich stron. I nie tylko na Placu św. Piotra, ale w różnych kręgach intelektualistów dyskutowano nad nadaniem Janowi Pawłowi II tytułu „Wielki”.

Słowo „święty” wskazuje na sferę Bożą, a słowo „wielki” na wymiar ludzki. Zgodnie z zasadami Kościoła świętość ocenia się na podstawie dwóch kryteriów: heroiczności cnót i cudu. Obydwa te kryteria są ściśle ze sobą związane. Bowiem pojęcie „cnoty heroicznej” oznacza nie jakiś sukces olimpijski, ale fakt, że w danym człowieku i przez niego widoczne jest to, co nie ma źródła w nim samym, lecz jest tym, co działanie Boga ukazuje w nim i przez niego. Chodzi tu nie o moralne współzawodnictwo, lecz o rezygnację z własnej wielkości. Chodzi o to, że człowiek pozwala Bogu działać w sobie i w ten sposób uwidaczniać przez siebie działanie i moc Boga.

To samo odnosi się do kryterium cudu. Również tutaj nie chodzi o to, że dzieje się coś sensacyjnego, lecz o to, że uzdrawiająca dobroć Boga staje się widoczna w sposób przekraczający ludzkie możliwości. Święty jest człowiekiem otwartym, którego przenika Bóg. Święty to ktoś otwarty na Boga, to człowiek przeniknięty Bogiem. Świętym jest ten, kto nie koncentruje uwagi na sobie, ale sprawia, że widzimy i rozpoznajemy Boga. Celem procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego jest właśnie zbadanie tego zgodnie z normami prawa. W odniesieniu do Jana Pawła II obydwa te procesy zostały przeprowadzone ściśle według obowiązujących reguł. Stoi on więc teraz przed nami jako ojciec ukazujący nam miłosierdzie i dobroć Boga.

Trudniejsze jest poprawne zdefiniowanie pojęcia „wielki”. W ciągu prawie dwutysiącletniej historii papiestwa tytuł „Wielki” przyjął się tylko w odniesieniu do dwóch papieży: do Leona I (440 – 461) i do Grzegorza I (590 – 604). Słowo „wielki” ma u obydwu wydźwięk polityczny, ale w tym sensie, że dzięki sukcesom politycznym ukazuje się coś z tajemnicy samego Boga. Leon Wielki w rozmowie z wodzem Hunów Attylą przekonał go do oszczędzenia Rzymu, miasta apostołów Piotra i Pawła. Bez broni, bez władzy wojskowej czy politycznej, mocą swego przekonania do wiary zdołał straszliwego tyrana namówić do oszczędzenia Rzymu. W walce ducha z władzą, duch okazał się silniejszy. Grzegorz I nie odniósł żadnego podobnie spektakularnego sukcesu, ale mimo to potrafił kilka razy ocalić Rzym przed Longobardami – również on, przeciwstawiając władzy ducha, odnosił zwycięstwo ducha.

Gdy zestawiamy historię tych dwóch papieży z historią Jana Pawła II, podobieństwo jest niezaprzeczalne. Także Jan Paweł II nie dysponował żadną siłą militarną ani władzą polityczną. W lutym 1945 roku, przy naradzaniu się nad przyszłym kształtem Europy i Niemiec, ktoś zwrócił uwagę, że trzeba też uwzględnić opinię papieża. Stalin zapytał wtedy: „Ile dywizji ma papież?” Oczywiście nie miał żadnej. Ale moc wiary okazała się siłą, która na koniec w roku 1989 wytrąciła z równowagi sowiecki system siły i umożliwiła nowy początek. Nie ulega wątpliwości, że wiara papieża stanowiła istotny element w przełamaniu sił. I z pewnością także tutaj widoczna jest owa wielkość, która ujawniła się w przypadku Leona I i Grzegorza I.

Pytanie, czy w tym przypadku przydomek „wielki” przyjmie się czy nie, pozostawmy otwarte. Prawdą jest, że w Janie Pawle II uwidoczniły się nam wszystkim moc i dobroć Boga. W czasie, kiedy Kościół na nowo cierpi z powodu naporu zła, jest on dla nas oznaką nadziei i otuchy.

Drogi Święty Janie Pawle II, módl się za nami!

Benedykt XVI

za:www.fronda.pl


***

Rzecznik Episkopatu: Inicjatywa #ThankYouJohnPaul2 w wielu krajach świata

Inicjatywa #ThankYouJohnPaul2, polegająca na publikowaniu w mediach społecznościowych podziękowań dla św. Jana Pawła II z okazji setnej rocznicy jego urodzin, staje się coraz bardziej popularna nie tylko w Polsce, ale także w wielu krajach Europy i świata – poinformował rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.


Przypomniał też, że do udziału w tej internetowej akcji zaprosił m.in. przewodniczący KEP ks. abp Stanisław Gądecki.

    „Ksiądz arcybiskup podkreślał, że w ten sposób możemy wyrazić naszą wdzięczność papieżowi Janowi Pawłowi II, za to, co wniósł i wnosi do naszego życia osobistego, rodzinnego, społecznego. Za wszystkie spotkania z nim, w których mieliśmy okazję uczestniczyć, za jego słowa, które najbardziej pamiętamy, za inspiracje, które w nas wzbudzał i wzbudza. W ten sposób stworzymy wirtualny tort urodzinowy św. Jana Pawła II” – powiedział.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodał, że w prowadzonej od poniedziałku inicjatywie #ThankYouJohnPaul2 uczestniczą nie tylko Polacy oraz katolicy w Europie i na świecie, ale także osoby innych wyznań, które cenią św. Jana Pawła II.

    „Pojawiają się pamiątkowe zdjęcia, wpisy z fragmentami przemówień papieża, pamiątki osobiste, jak np. obrazek z bierzmowania udzielanego przez kard. Karola Wojtyłę. Akcję wspierają polskie i zagraniczne diecezje, polscy i zagraniczni biskupi, księża, siostry zakonne, artyści, sportowcy, dziennikarze oraz międzynarodowe instytucje i media. Wpisy pochodzą m.in. od osób z Meksyku, Hiszpanii, Brazylii, Włoch, Niemiec, Francji, USA, Kanady, Chorwacji, Portugalii, Izraela. To pokazuje, że pamięć o św. Janie Pawle II jest wciąż żywa na całym świecie, a jego nauczanie i przesłanie pozostaje cały czas aktualne” – podkreślił.

Rzecznik Episkopatu zachęcił do dalszego udziału w inicjatywie, której zwieńczenie nastąpi 18 maja, czyli w dniu setnych urodzin św. Jana Pawła II.

    „Obchody tej wielkiej rocznicy będą miały miejsce na całym świecie. Ojciec Święty Franciszek zachęcił łączności duchowej za pośrednictwem mediów w Mszy św., którą będzie sprawował przy grobie św. Jana Pawła II  w poniedziałek, o godz. 7.00. Msze św. dziękczynne odbędą się również w diecezjach. Zaplanowano wirtualne koncerty. Także w poniedziałek, o godz. 20.00 media, m.in. TVP1 wyemitują słowo papieża Franciszka skierowane do Polaków” – poinformował ks. Paweł Rytel-Andrianik.

za:www.radiomaryja.pl

***

Prezydent Andrzej Duda: Nauka Jana Pawła II musi nam wciąż towarzyszyć

Za kilka dni, 18. maja, będziemy wspominać 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji prezydent Andrzej Duda podzielił się swoimi wspomnieniami o świętym Polaku w programie „Gość Wiadomości” na antenie TVP.

-„I rok i czas jest wyjątkowy. Za kilka dni 18 maja, czyli setna rocznica urodzin Ojca Świętego Jana Pawła II. A to miejsce, pl. marszałka Józefa Piłsudskiego, z tym Krzyżem (…) jest miejscem w naszej historii magicznym” – mówił prezydent.

Andrzej Duda odniósł się do pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Jak mówił, dobrze pamięta ten czas, choć miał wówczas zaledwie siedem lat. Przyznaje, że było to dla niego wielkie przeżycie:

-„Pamiętam jego przejazdy wzdłuż krakowskich Błoń. Pamiętam tę wielką Mszę św. i pierwsze spotkanie przy oknie na Franciszkańskiej. Byliśmy tam wśród innych krakowian. Było to dla nas wszystkich wielkie przeżycie. Tata nosił mnie wtedy na barana. (…) Okazało się, że bardzo wielu ludzi w Polsce ma te same przekonanie, myśli to samo i wierzy w to samo. Ta pierwsze pielgrzymka to był przełom” – mówił.

Prezydent wskazał również, że dziś ważne jest, aby Polacy przypomnieli sobie papieskie nauczanie. Wskazał przy tym na słowa Jana Pawła II, jakie wypowiedział na Westerplatte w 1987 roku:

-„One były prorocze. Słowa, które mówiły, że lepiej być niż mieć. Mieć swój świat wiary, ideałów. Cel w życiu, od którego nie można zdezerterować. (…) Ważne, by przypominać Polakom jego przesłanie, byśmy nie stracili tego toru”.

-„Słowa papieża, że nie ma Polski bez Chrystusa, są aktualne. (...) Jego nauka powinna być z nami cały czas” – dodawał.

Słowa papieża, jak mówił dziś prezydent, są ponadczasowe. Ponadczasowa jest jego nauka, dlatego powinna nam wciąż towarzyszyć i wciąż powinniśmy sięgać do jego przemówień:

-„To duma nasza i powód do poczucia własnej wartości, którą umacniał w nas Ojciec Święty. Ale to także ważne jego przesłanie, które po nim zostało” - podkreślił.

za:www.fronda.pl

***

Wgłębiajmy się w nauczanie św. Jana Pawła II

Z ks. abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim, w latach 1996-2005 osobistym, drugim sekretarzem Ojca Świętego Jana Pawła ІІ, w latach 2005-2007 – sekretarzem Papieża Benedykta XVI, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Ekscelencja doświadczył niezwykłej łaski, był Ksiądz Arcybiskup sekretarzem dwóch papieży. Proszę o refleksję.

 – Fakt, że mogłem służyć dwóm papieżom, to przede wszystkim była wielka, niezasłużona łaska od Pana Boga. Każdy z nas w życiu ma chwile, takie momenty, kiedy dokonuje pewnego podsumowania, pewnej refleksji i uświadamia sobie, że wszystko, co ma, wszystko, kim jest, jest darmo dane, że nie dorastamy do pewnych rzeczy, że o własnych siłach pewnych rzeczy nigdy byśmy nie osiągnęli, nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Nasze życie, wzrastanie, rodzice, całe nasze otoczenie, później łaska powołania czy to do kapłaństwa, czy małżeństwa, to wszystko jest wielkim darem Bożym. Także wybór, to, że mogłem znaleźć się w Watykanie, to też ogromny dar – niezasłużony. Pamiętam, że kiedy mój poprzednik na stolicy biskupiej we Lwowie, ks. kard. Marian Jaworski, wysyłał mnie na studia do Rzymu na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu „Angelicum”, to moja babcia – prosta i bardzo pobożna kobieta – była niezadowolona z tego faktu, że będę tak daleko. Dla mnie było to jednak wielkie doświadczenie. Kiedy zaproszono mnie do służenia Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II, odczytałem to jako wielkie wyróżnienie i łaskę, że mogę służyć Piotrowi naszych czasów.

 Jakie były pierwsze refleksje płynące z faktu wyboru Papieża Polaka, a później z pracy u Jego boku?

– Wcześniej jako kleryk i kapłan z wielkim zainteresowaniem śledziłem doniesienia z Watykanu. Później, już jako student w Rzymie, z bliska czy na audiencjach środowych, czy w niedziele na „Anioł Pański” niejednokrotnie stałem na placu Świętego Piotra, spoglądając w okno papieskie, z zaciekawieniem słuchając słów Papieża. Zastanawiałem się też, jak to wszystko wygląda od środka, jak Ojciec Święty pracuje, jak spędza czas. Rozświetlone okna zawsze świadczyły o Jego obecności i o życiu tego domu. Później doświadczyłem szczęścia, aby już z bliska stanąć w tym miejscu, wcześniej niedostępnym, i z bliska spoglądać na codzienne życie i posługę Głowy Kościoła i państwa Watykan. To było wielkie przeżycie duchowe, a także ludzkie. Od Ojca Świętego Jana Pawła II, ale również od Papieża Benedykta XVI mogłem się nauczyć szerszego spojrzenia na życie, na świat, ale przede wszystkim na sprawy Kościoła, co dzisiaj procentuje w prowadzeniu Kościoła w archidiecezji lwowskiej.

Wspomniał Ksiądz Arcybiskup o domu stworzonym przez Jana Pawła II na Watykanie. Proszę powiedzieć, jak wyglądało życie i dom papieski.

– Wszyscy wiemy, jak z zewnątrz wygląda ten piękny, okazały budynek, zwany też Pałacem Apostolskim. Ojciec Święty mieszkał na ostatnim piętrze. Niżej, na pierwszym piętrze, mieszka sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, a na drugim odbywają się wszystkie oficjalne spotkania, audiencje. Kiedyś ostatnie piętro było zajmowane przez sekretarza stanu i kiedy ówczesny sekretarz stanu został wybrany na Papieża, zdecydował, że nie będzie schodził na pierwsze piętro, gdzie wtedy znajdowały się apartamenty papieskie, tylko został już tam, gdzie mieszkał. Pomieszczenia zajmowane przez Ojca Świętego są bardzo proste – takie rodzinne. Nie ma tam żadnych fresków, malowideł, są białe sufity i ściany pomalowane w różnych kolorach i w gruncie rzeczy to prosty budynek, proste wnętrza. Ktoś może sobie pomyśleć, że teraz Ojciec Święty Franciszek nie zamieszkał w tych apartamentach, bo jest tam przepych, ale nic z tych rzeczy. Kiedy biskupi czy osoby świeckie, zapraszani przez Jana Pawła II na posiłek, przychodzili do apartamentów papieskich, to nieraz słyszałem od nich: jakie to wszystko proste, takie zwyczajne, a nam się wydawało, że jak w pałacu jest tu przepych, bogactwo. I ta prostota była nam wszystkim potrzebna, także dla rozwoju duchowego, stwarzała bowiem atmosferę domu rodzinnego. Z kolei kaplica papieska – urządzona jeszcze przez Papieża Pawła VI – była bardziej dostojna, a jej odwzorowanie możemy oglądać w sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu.

 I w tych prostych wnętrzach w Watykanie rodziła się świętość, ale do świętości Karol Wojtyła dojrzewał już wcześniej – poprzez rodzinny dom, poprzez wzór i przykład swoich rodziców, także brata Edmunda. Czy Ojciec Święty wspominał o swoich rodzicach?

– Kiedy ja rozpocząłem swoją posługę, służbę dla Ojca Świętego, te wspomnienia rodziców nie były zbyt częste. Owszem, Jan Paweł II mówił na przykład, że od swojego ojca, który zmarł w 1941 roku, nauczył się bardzo wiele, że jego przykład był dla niego pierwszym domowym seminarium. Matkę stracił bardzo wcześnie, zanim ukończył 12 lat, później zmarł starszy brat Edmund, a więc przyszły Papież wiele doświadczył. Zawsze jednak uczył się, czerpał od ludzi, których Pan Bóg postawił na jego drodze. Byli to wychowawcy, koledzy, z których mądrości skorzystał bardzo wiele. Świadectwem tego, że cały czas miał w sercu swoich bliskich, były też zdjęcia na jego biurku.

Rozpoczyna się proces beatyfikacyjny rodziców Karola Wojtyły. Wiele wskazuje na to, że jeśli Bóg pozwoli, będziemy się też cieszyć z wyniesienia na ołtarze rodziców św. Jana Pawła II…

 – Ojciec Święty Jan Paweł II podczas blisko 27 lat swojego pontyfikatu beatyfikował i kanonizował wielu ludzi, świadków wiary, przez co chciał nam pokazać, że każdy człowiek jest powołany do świętości i że na każdym etapie dziejów są ludzie dobrzy, są ludzie święci, z których powinniśmy brać przyklad. Uważam, że beatyfikacja czy kanonizacja rodziców św. Jana Pawła II, Emilii Wojtyły z domu Kaczorowskiej oraz Karola Wojtyły seniora – także nam pozwoli i pomoże jeszcze bardziej zrozumieć oraz odkryć jeszcze bardziej samego Karola Wojtyłę – człowieka, kapłana, biskupa i Papieża. Będziemy mogli sobie przypomnieć, zgłębić swoją wiedzę na temat środowiska, w którym dojrzewał, jakie wartości wyniósł z rodzinnego domu przyszły Papież, co miało znaczenie w przygotowaniu do posługi w Kościele, jaką powierzył mu Bóg.

 Co św. Jan Paweł II – w obliczu ataków na instytucję małżeństwa i rodziny – chciałby dzisiaj powiedzieć, zwłaszcza nam, Polakom?

– Jan Paweł II od początku swojego pontyfikatu postawił na małżeństwo i rodzinę. Swoje audiencje środowe poświęcił instytucji małżeństwa i rodziny, bo tylko tam człowiek może otrzymać właściwą formację. Jego troska o małżeństwo i rodzinę wyrażała się m.in. w ustanowieniu Światowego Spotkania Rodzin, w katechezach środowych, bardzo głębokich, filozoficznych, może czasami trudnych, poświęconych ludzkiej miłości, gdzie wskazywał na rodzinę jako bardzo ważną komórkę – instytucję, w której człowiek dojrzewa, która kształtuje osobowość człowieka oraz przygotowuje go do służby społeczeństwu, Kościołowi i narodowi. Temu też służy Papieski Instytut Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Nauczanie św. Jana Pawła II jest wciąż aktualne, niezmienne, ponadczasowe, dlatego zgodnie z jego wskazaniami powinniśmy bronić małżeństwa i rodziny, bo to gwarantuje prawidłowy rozwój i dobrą przyszłość ojczyzny i Kościoła.

 Przed nami setna rocznica urodzin św. Jana Pawła II, ale także beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego. Czym ten czas powinien być dla nas, Polaków?

– Tak, to jest dla Kościoła w Polsce, dla naszego Narodu i dla Polski wielka łaska, że Pan Bóg na drodze historii obdarzył nas takimi wzorcami. Można powiedzieć, że św. Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia, Czcigodny Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński, to są dwa kamienie milowe, dwa autorytety, które nam patronują. Mamy w niebie potężnych orędowników, którzy będą nas wspierali w naszym codziennym życiu i w zmaganiach. To bardzo ważne. Ojciec Święty Jan Paweł II często mówił – słyszałem to także w prywatnych rozmowach, że od kard. Wyszyńskiego nauczył się bardzo wiele. Obchody Roku Jubileuszowego 2000 lat chrześcijaństwa, wszystkie przygotowania, uroczystości, cała idea była przecież zaczerpnięta z tego, co robił kard. Wyszyński, przygotowując Kościół w kraju do obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski. Ojciec Święty odnosił się zawsze z wielkim szacunkiem i życzliwością do pamięci o kard. Wyszyńskim.

 Czego Ksiądz Arcybiskup nauczył się, co wyniósł z posługi dla św. Jana Pawła II?

– Wiemy, że Ojciec Święty Jan Paweł II był człowiekiem – rzec można – wszechstronnym i w każdej dziedzinie czymś nas zaskakiwał, ujmował. Był przecież bardzo utalentowanym człowiekiem, dlatego każdy z nas – wczytując się w nauczanie papieskie – może coś zaczerpnąć dla siebie z tej skarbnicy. Również my, kapłani, biskupi, możemy się od niego wiele uczyć i uczymy się: modlitwy, pokory, całkowitego oddania się służbie Kościołowi i drugiemu człowiekowi. Tak często – podczas formacji duchowo-intelektualnej w seminarium duchownym – uczono nas, zachęcano, żebyśmy się spalali w służbie Bogu i bliźniemu. I Jan Paweł II spalał się, nigdy nie patrzył na siebie, nie szukał siebie, nie oszczędzał się, tylko do końca był całkowicie oddany Chrystusowi, służąc Kościołowi i będąc zawsze dla człowieka. Jest dla nas wzorem i będzie wzorem także dla przyszłych pokoleń, bo Ewangelia, którą głosił, jest zawsze aktualna, trzeba tylko ją zgłębiać i wypełniać jej treścią nasze życie.

 Co my, świeccy, powinniśmy zaczerpnąć dla siebie z tej wielkiej skarbnicy myśli św. Jana Pawła II?

 – Ważne jest, żebyśmy z ufnością otwarli drzwi naszych serc dla Chrystusa, do czego nas wezwał Jan Paweł II już u progu swego pontyfikatu i co stało się mottem jego posługi Piotra. Wczytujmy się w treść nauczania naszego wielkiego rodaka, który nigdy nie zawiódł nas, nie zawiódł Kościoła i świata, co więcej, swoją oddaną postawą sługi, swoją modlitwą, także swoją odwagą w głoszeniu Słowa Bożego i prawdy – często niewygodnej – wskazywał nam drogę, którą jest Bóg. Wgłębiajmy się w nauczanie św. Jana Pawła II i z ufnością, ze spokojem zawierzajmy nasze losy, losy naszych rodzin, losy i przyszłość naszego Narodu – przez Jego wstawiennictwo – Wszechmocnemu Bogu, który nigdy nie zawodzi.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

za:naszdziennik.pl