Wiek XIV w Grecji to czas gwałtownych przemian politycznych, krwawych przewrotów, wojen, najazdów, naturalnych katastrof, epidemii i powszechnego chaosu. Był to koniec pewnego etapu w cywilizacji greckiej, która odtąd będzie musiała współistnieć z islamem. Szczątkowe Bizancjum co raz bardziej się kurczyło.
Pozostawione swojemu losowi odległe prowincje wymykały sie spod kontroli Konstantynopola nie po to, by sięgnąć po autonomię, jak na krótko powiodło się Epirowi, lecz ażeby popaść pod tureckie panowanie.
Władztwo serbskie w Tesalii było tylko przejściowym epizodem i szlachetną próbą wielkiego Stefana Duszana ku ratowaniu tysiącletniego cesarstwa. Ten wybitny władca wypracował własną, oryginalną wizję przyszłości i posiadł świadomość dziedzictwa kulturowego, w którego imieniu wypowiadał się, marząc o wielkim państwie słowiańsko-greckim, władnym oprzeć się napierającym Turkom. Miał do tego prawo, bowiem, podobnie jak Bułgaria, również i Serbia była dzieckiem chrzestnym Bizancjum, jakże cennym nabytkiem Kościoła wschodniego. Na dworze Duszana obowiązywał ceremoniał grecki, a w Cerkwi rytuał bizantyński. Mówiło się i pisało po grecku, jak w Polsce po łacinie. Zbiór praw z 1349 roku uznawał wszystkie prawa, nadania i przywileje greckie. Serbskie cerkwie budowali i zdobili greccy artyści, często sprowadzani z samego Konstantynopola. Głośny przez swą pobożność car stał się największym opiekunem monasterów na Athos, jak również dobroczyńcą nawet tych, które znajdowały się daleko poza polityczną sferą jego wpływów. Jak wieki później carowie rosyjscy, tak i on uważał się za opiekuna zagrożonej ortodoksji i poprzez nadania dążył do zjednania sobie wpływowych wspólnot mniszych.
W 1348 roku, wkrótce po zakończeniu wojny domowej pomiędzy Janem V i Janem Kantakuzenem, obie krainy, Epir i Tesalia, znalazły się pod panowaniem Serbii. Obszary te w większości car zagarnął w sposób pokojowy, nie napotkawszy większego oporu ze strony umęczonych konfliktami mieszkańców tych ziem. To w tym właśnie czasie rodziła się wspólnota monastyczna Meteory, od samego początku wzięta w opiekę przez władców serbskich rezydujących w pobliskiej Trikali, będących następcami zmarłego w roku 1355 Stefana Duszana.
To wtedy w to odległe i zapomniane miejsce dotarł z Tesalonik Atanazy, jeden z wędrujących po Grecji mnichów, duch niespokojny, wiedziony ambicją osiągnięcia doskonałości przez całkowite odizolowanie się od upadłego świata. W poszukiwaniu samotni wiele razy przemierzył Grecję. Próbował odnaleźć się w Konstantynopolu, daremnie, odpłynął na Kretę, ale i tam nie odpowiadała mu atmosfera zepsucia, podążył na Athos, coś mu tam jednak uwierało, może zbyt duża liczba podobnych mu mężów ubiegania się o koronę zwycięstwa w zmaganiach nad samym sobą. A może groźba ataku tureckich piratów, która z mniszej republiki wypędziła wielu, wśród nich Grzegorza Palamasa.
Wreszcie pewien biskup opowiedział mu o "wysokich skałach założonych przez Demiurga na początku świata". Odszukał Atanazy wskazane miejsce i zamieszkał w jednej z tamtejszych grot. Był z nim Grzegorz Stylita, jako że nie wypadało ludziom poświęconym służbie Bożej wędrować w pojedynkę. Początkowo obaj mężowie trzymali sie razem, by w razie potrzeby świadczyć sobie pomoc. Wieść o przybyciu świętych pustelników rozniosła się szybko po okolicy. Ich samotnię poczęli nawiedzać okoliczni mieszkańcy, zaś ascetyczny styl ich życia przyciągnął pewną liczbę wędrownych i na pół osiadłych anachoretów. Tak zawiązała się pierwsza zorganizowana wspólnota. Nie znaczy to, że wcześniej Meteora była ziemią nieznaną.
Pustelnicy wypatrzyli to miejsce u zarania narodzin monastycyzmu greckiego, a więc na długo przed X stuleciem. Samotnie żyli w rozpadlinach skalnych. Wyplatali z gałęzi szałasy na niedostępnych ostańcach. Wspinali się po pionowych skałach, jak najdalej od cywilizacji. Z byle czego konstruowali mnisze chaty nad przepaściami, zawieszone w miejscach niedostępnych niczym orle gniazda. Za sprawą obu mężów, Atanazego i Grzegorza Stylity, skały Meteory zaczęły się powtórnie zaludniać. Grzegorz traktował życie w grupie jako zagrożenie dla swego ideału pustelniczego, dlatego rychło usunął się w głąb skał, budując samotny kellion. Do Atanazego powracał tylko w niedziele, by uczestniczyć we wspólnej liturgii.
Grupowe życie nie odpowiadało również Atanazemu. Śladem starożytnych pustelników tebaidzkich zmontował drabiny i począł wspinać się na wystający filar skalny w pobliżu groty, którą zamieszkiwał. Na jego szczycie skonstruował szałas. Jak się niebawem okazało, był to kolejny etap jego niejako fizycznej wspinaczki po szczeblach drabiny Klimaka, symbolicznej ścieżki na szczyty doskonałości. Jeszcze wyżej ponad głową miał ogromną maczugę skalną, która dźwigała się prostopadłymi ścianami z dna doliny. To tej skale rzucił Atanazy wyzwanie. Mniemał, iż tam wysoko, prawie pod samym niebem, w samotności dostąpi mistycznej ataraksji, całkowitego oderwania się od trosk ziemskich i uzyska pełnię wewnętrznego wyzwolenia.
Posłuszny radom mistrza z Athos, Grzegorza, zabrał ze sobą na szczyt dwóch mnichów. Wspólnymi siłami wznieśli na szczycie kaplicę poświęconą Matce Bożej Theotokos. By móc tam sprawować liturgię eucharystyczną, jeden z towarzyszy Atanazego przyjął święcenia kapłańskie, gdyż on sam, czując się niegodnym tak wielkiej łaski, wolał pozostać zwykłym mnichem. Tak się wyłoniła wspólnota Wielkiej Meteory. Początkowo niechętny gromadzeniu uczniów, w końcu zgodził się Atanazy, by czternastu z nich zbudowało sobie własne cele w pobliży jego kellionu. A że na szczycie niewielkiego monolitu było zbyt mało miejsca, cała gromada przeniosła się nieco dalej, na główną platformę, tam, gdzie obecnie stoi monaster Wielkiej Meteory.
Zasługą Atanazego było to, że to on opracował pierwszy typikon, czyli regułę życia zakonnego, wzorowaną na starożytnej regule św. Bazylego, Ojca Kościoła Wschodniego. Konstytucja ta regulowała zajęcia, funkcje, podział dnia, godziny modlitw i ćwiczeń ascetycznych, zobowiązywała mnichów do pielęgnowania doskonałego ubóstwa, zabraniała studiowania świeckiej literatury, wykluczała dostęp niewiast do zgromadzenia. Zmarły w 1383 roku Atanazy pozostawił całkowicie uformowaną już wspólnotę monastyczną, zaskarbiwszy sobie zaszczytny tytuł ojca duchowego monastycyzmu w Meteorach.
W ślad za świątobliwym mężem, o którego heroizmie wieść rozniosła się szybko po całej Grecji, do Meteory ściągali naśladowcy, osiedlając się na pobliskich skałach. Niebawem te zaroiły się od setek mnichów. Poczęli gromadzić się wokół mistrzów życia doskonałego, którzy opracowywali dla rodzących się wspólnot kolejne typikony. W miarę wzrostu mniszej populacji zaczęto wznosić nowe klasztory, już z trwałego budulca.
Około 1380 roku do wspólnoty Wielkiej Meteory, pierwszego i najważniejszego monasteru, dołączył mnich Joazaf, uznawany za drugiego jej fundatora. Zanim przywdział habit nazywał się Jan Urosz. Był synem Symeona Urosza, który po śmierci Stefana Duszana objął władzę nad szczątkami jego wielkiego państwa, obejmującego też Tesalię. Zgodnie z bizantyńskim zwyczajem, już jako chłopiec obdarzony tytułem współcesarza, dorastał na ojcowskim dworze w Trikali, by po śmierci rodzica zająć jego miejsce na tronie w 1371 roku. Dziesięć lat później zrzekł się władzy i zaszczytów, aby wycofać się na pustkowie. Chociaż był odtąd osobą duchowną, nie porzucił do końca spraw ziemskich, odgrywał pewną rolę polityczną w Bizancjum w charakterze mediatora poróżnionych stronnictw. Widzimy go w Tesalonikach, gdzie zasiadł na tronie Manuel II Paleolog, syn Jana V, usiłując ocalić miasto przed Turkami. Z kolei jego obecność w Janinie, dokąd udał się dla dopatrzenia majątkowych spraw swojej siostry, pozwoliła na przywrócenie porządku w szarpanym ciągłymi niepokojami Epirze. Dzięki wpływom, jakie posiadał na dworach, potrafił zgromadzić znaczne środki, pozwalające mu na dokończenie rozbudowy monasteru Wielkiej Meteory. W ostatnich dekadach XIV wieku w jej sąsiedztwie ukonstytuowało się kilkanaście wspólnot monastycznych.
W 1394 roku sułtan turecki, Bajazet, wyprawił się z armią na środkową Grecję i zajął Tesalię, po niej przyszła kolej na Macedonię. Wspólnoty Meteory przeszły pod jurysdykcję władców otomańskich. Nie zważając na klęski, jakie spadły na Grecję, Joazaf do swej śmierci w 1422 roku prężnie kierował monasterem. Zdołał nawet wyjednać u patriarchy Eutymiusza przywilej wyłączenia klasztoru spod zależności biskupów Larisy i poddać go pod jurysdykcję Konstantynopola. Po zajęciu Epiru przez Turków siostra Joazafa, Maria Angelina, obdarowała Wielką Meteorę licznymi majątkami, stadami bydła, owiec i kóz tak sowicie, iż pod względem uposażenia w dobra monaster ten nie odbiegał od zasobności najzamożniejszych klasztorów z Góry Athos.