Polecane

Ks. inf. Ireneusz Skubis-Białoruś to nasza siostra

Trzeba przypominać, że zawsze do zachowania godności potrzebna jest prawda. Zauważmy, że początkiem barbarzyństwa na Białorusi stało się zafałszowanie wyników wyborów prezydenckich. A więc zaistniał na początku fałsz i nieprawda. To fałszywe świadectwo zostało zauważone przez ludzi, najpierw na Białorusi, a potem na całym świecie.

Z przykrością trzeba powiedzieć, że w to fałszerstwo zaangażowało się przecież tysiące ludzi. I to już jest bardzo ważne ostrzeżenie o antycywilizacji w wymiarze publicznym. To już jest kłamstwo systemowe. W taki rodzaj kłamstwa systemowego, niestety, wpisują się czasem media, świat dziennikarski. To doprowadza do klęski narodów i ludów. Rządy Łukaszenki są smutnym przykładem takiej klęski, która się rozmienia na bicie i pałowanie niewinnych ludzi.
    
Wiek XX a także nasz wiek XXI to czas wielkiego kryzysu. Nikt jakoś nie mówi głośno o przyczynach tego kryzysu, który nazywam kryzysem cywilizacyjnym. Początek kryzysu to odrzucenie Boga, czyli ateizm, którego pierwsze nasilenie dała rewolucja francuska. Tam ateiści i ludobójcy rewolucji pokazali, co potrafi człowiek, który odrzucił Boga i Boże przykazania. Taki sam obraz dała rewolucja bolszewicka, a potem także obok komunizmu - hitlerowski nazizm, Rewolucje, które dokonały największego ludobójstwa w historii świata, rodziły się przy biurkach ateistycznych filozofów wszelkiej maści. Tam, gdzie człowiek przestaje uznawać Boga, sam staje się źródłem śmiertelnego zagrożenia dla ludzkości. Nie na darmo się mówi, że "rewolucja pożera własne dzieci".
    
Kryzys białoruski wpisuje się w ilustrację barbarzyństwa, którego był świadkiem wiek XX i nasz wiek XXI. Musimy uświadomić sobie, że prawdziwym zagrożeniem ludzkości jest ateizm, który odrzuca normalny sposób życia, respektujący prawo naturalne i biologię człowieka.

Jednocześnie trzeba przywołać do świadomości właśnie to poczucie sumienia, które przecież jest zawsze obowiązujące. To poczucie kazało polskiemu prezydentowi a także polskiemu premierowi poruszyć gremia polityczne Europy do zabrania głosu w obronie bitych a nawet zabijanych braci na Białorusi. Wydaje się, że poruszyło się sumienie Europy.
    
Jak to dobrze, że to właśnie Polska, Litwa, Łotwa i Estonia poruszyły sumienie, które powinno odzywać się wtedy, gdy dzieje się krzywda. Krzywda zawsze ma wymiar moralny. Powinno więc obudzić się sumienie moralne. Niektórzy mówią tutaj także o sumieniu politycznym. To sumienie, niestety, nie zawsze utożsamia się ze zwyczajnym sumieniem moralnym. Głos sumienia politycznego usłyszeliśmy w wypowiedzi Ławrowa. Takiego sumienia trzeba się bać. Ono się, niestety, odzywa w wypowiedziach dyplomatów a także polityków. Ale trzeba także zapytać, jak to jest możliwe, żeby w XXI w., po strasznych doświadczeniach obozów koncentracyjnych i sowieckich gułagów, można było zobaczyć okrutnych, uzbrojonych ludzi, którzy biją i torturują swoich braci.

Jedno jest pewne, o czy mówi wyraźnie katolicka nauka społeczna: każdy człowiek ma swoją godność i nie wolno go poniżać, bić i wyrządzać mu krzywdy. To jest wyraz zachowania ewangelicznego prawa miłości bliźniego, Dekalogu osadzonego na prawie naturalnym. Okrucieństwo jest znakiem antycywilizacji.