Polecane

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Trudna sprawa

Pragnę dotknąć trudnej sprawy. Oto spotkałem się z „Apelem Nauczycieli Akademickich w roku setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II”. Jest to Apel zainicjowany przez środowisko KUL. Apel o przypomnienie nauki św. Jana Pawła II w wymiarze akademickim. Autorzy Apelu piszą

„Zwracamy się do Państwa za Apelem, który kierujemy w czasie, gdy szczególnie wspominamy Karola Wojtyłę, profesora, wielkiego nauczyciela akademickiego, filozofa, kardynała i papieża. Pragniemy przypomnieć jego znaczący wkład w rozwój nauki, przede wszystkim w dziedzinie antropologii i humanizmu”.

W tym miejscu pojawia się moja pierwsza trudność. Czy głównym powodem przypominania Papieża ma być Jego wkład „przede wszystkim w dziedzinie antropologii i humanizmu”? Ale czy to jest najwłaściwszy punkt wyjście i motywacja? W moim odczuciu – takim punktem wyjścia dla polskiego środowiska naukowego są trzy pojęcia – wiara, rozum i ojczyzna. Jan Paweł II ukazał nam najgłębszy sens wiary – mistycznej i zarazem egzystencjalnej, odsłanianej i pojęciowanej za pomocą prostej, a zarazem prawdziwej teologii. Czynił to w głębokiej symbiozie z kulturą racjonalną, ukazując, że między wiarą a rozumem istnieje koegzystencja. Jest to koegzystencja w służbie prawdy. Dla nas, Polaków to przenikanie się wiary i rozumu było przedstawiane w perspektywie naszej rodzimej kultury, kultury polskiej i zarazem chrześcijańskiej. I to pozwalało nam czuć się obywatelami salonów Europy.

Dalej, Autorzy Apelu piszą: „Miesiąc październik, tradycyjnie związany jest z początkiem roku akademickiego w naszych uczelniach, w tych dniach, 16 października, przypada także 42 rocznica wyboru Jana Pawła II. […] To dobra okazja, by kolejny raz sięgnąć w programach naszych wykładów, zajęć dydaktycznych i pracy naukowej, do nauczania Karola Wojtyły, w aspekcie filozoficznym, kulturowym i społecznym, do czego Państwa zachęcamy”.

Ta zachęta jest wręcz oczywista. Czy teolog lub filozof katolicki może uprawiać swoją dyscyplinę bez odniesienia do św. Jana Pawła II? Jeśli to czyni – to w sposób swoiście perwersyjny, ale dlatego  nie sądzę, by ten Apel przełamał jego nastawienie. Podobne pytanie retoryczne można stawiać polonistom, historykom, kulturoznawcom, europeistom, i wielu innym, którzy uczciwie podejmują swoje badania. Czy mogą, pragnąc zachować uczciwość myślenia, pominąć wkład św. Jana Pawła II?

Chcę być dobrze zrozumiany. Nie wyobrażam sobie uprawiana poważnej refleksji naukowej nad współczesnością bez odwoływania się do św. Jana Pawła II. Kiedy spoglądam na współczesne problemy, które nurtują także hierarchię Kościoła – jak emigracja czy ekologia, sięgam do Jego nauczania – wyraźnego i dobitnego. A zarazem widzę, jak bardzo głęboko postępuje „dewojtylizacja” w Kościele, w środowiskach akademickich.
Myślę, bez przytyków, że KUL jest tego świadom.
Tak odczytuję ten Apel.
Ale właśnie dlatego, właśnie z racji dysproporcji miedzy wielkością daru, który otrzymaliśmy a bezsensowną utratą pamięci o tym darze, ten Apel nie wystarczy.