"Prawa do aborcji- czyli pozbawienia życia innego człowieka- żądają ci, którzy zdążyli się jednak narodzić" - i to jest upadek człowieczeństwa. Droga do kolejnych "przedsięwzięć" poszeptywanych przez wiadomego suflera z piekła rodem... Stąd zresztą atak na Kościół i świątynie.
Tragiczna, ironizująca puenta może być taka, iż będzie luźniej w Niebie...
Ale żal ludzi wiedzionych i idących na zatracenie... Nie każdy z nas był od razu świadom zła, które niesie owa "aborcja", ale wielu dojrzewało z wiekiem i ze świadomością obowiązków człowieka wobec innych ludzi. A dziecko poczęte jest CZŁOWIEKIEM!
kn
***
Abp G. Ryś: Katolik nie może zgodzić się na aborcję!
W czasie wczorajszej akademickiej Mszy św. rozpoczynającej studenckie Rekolekcje na Dobry Początek, abp Grzegorz Ryś odniósł się do encykliki św. Jana Pawła II Evangelium Vitae. Jak mówi metropolita łódzki, często ludzie pytają, czy św. Jan Paweł II nauczał czegoś w sposób nieodwracalny i nieomylny. Przypomina, że w taki sposób właśnie polski papież nauczał o aborcji, ostatecznie oświadczając, że „przerwanie ciąży jest nieporządkiem moralnym”.
- „Papież mówi, że to jest takie prawo, którego żaden prawodawca ani nie może nadać, ani nie może go zabrać” – mówi hierarcha.
za:www.fronda.pl
***
Prof. Wacław Leszczyński: Polaków wkrótce nie będzie – z powodu niskiej dzietności. A aborcja jest wstępem do eutanazji
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego potwierdzające konstytucyjne prawo do życia wszystkich Polaków, także chorych dzieci, doprowadziło do wściekłości Niemców, którzy w mediach napisali, że „to skandal i działanie na szkodę polskich kobiet”. Bo przecież ich nie tak dawny wódz, Adolf Hitler, 9 marca 1943 r. wprowadził nieograniczoną aborcję dla Polaków mówiąc: „w obliczu dużych rodzin tubylczej ludności, jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji”. A Polacy to zlekceważyli! Wcześniej, w 1933 r. dążąc do utworzenia czystej „rasy panów”, Hitler wprowadził też legalizację zabijania niemieckich nienarodzonych dzieci, które mogły posiadać wady wrodzone (!).
W ślad za krytyką ze strony Niemiec, poszła totalna opozycja: „Pseudo Trybunał z pseudo sędziami nie ma prawa wydawać takich orzeczeń, to orzeczenie jest nieistniejące” oświadczył jej pseudo ważny pseudo poseł B. Tymczasem Trybunał przecież nie stanowił jakiegoś nowego prawa, tylko potwierdził istniejący od dawna zapis Konstytucji! Jednak przeciw temu wypowiedział się także suspendowany „etatowy ksiądz patriota”, z nauką Chrystusa nie mający już wiele wspólnego.
Opozycja, wbrew nauce, wmawia, że dziecko, choćby duże, ale jeszcze w łonie matki, to bezosobowy płód, zlepek komórek, a nie człowiek i można go zabić. I że prawem kobiet jest zabijanie dzieci. W totalitarnych systemach, do których tęskni opozycja, czcząc pamięć Aleksandry Kołłontaj, ludźmi nie byli też Żydzi, „burżuje”, osoby niepełnosprawne fizycznie i umysłowo, księża i wszyscy przeciwnicy nazizmu i komunizmu. I też można było ich zabijać, bo to nie ludzie. Stąd opozycja „barbarzyństwem” zwie prawo do życia, a „dobrem” zabijanie chorych dzieci.
W ideologię lewicowości wpisane jest mordowanie. To było usankcjonowane 18 listopada 1920 r. przez Lenina, wprowadzającego aborcję nieograniczoną. I zgodnie z tą ideologią, przeciwko zapisowi Konstytucji RP, której ponoć broniła (?) opozycja, organizowane są protesty przeciw sędziom Trybunału Konstytucyjnego, przeciw religii i rządowi. Biorą w nich udział politycy opozycji, anarchiści, lewacy, etatowi „protestowicze”, osobnicy opłacani przez koncerny aborcyjne, bojówki „zadymiarzy” i osobnicy rozgoryczeni, bo nie ułożyło im się życie osobiste. Do tego dołącza pewna liczba młodych ludzi, którzy dzięki obniżeniu poziomu oświaty, nie mają wiedzy i dają się manipulować. „Pokojowe protesty” opozycji są takie, jak ich organizatorzy: chamskie, agresywne i wandalskie, z dewastacją biur poselskich oraz kościołów. To próba demolki Państwa Polskiego, z inspiracji...
Charakterystyczne, że główna nienawiść protestujących skierowana została przeciw Kościołowi – bandyckie zakłócanie Mszy świętej (m. in. przez posłów opozycji !), wulgarne napisy na kościołach, fizyczne i słowne ataki na księży. W ten sposób, sami protestujący wykazują, że Kościół jest głównym obrońcą życia ludzkiego, przeciw któremu oni protestują. O poziomie intelektualnym (o moralnym nie ma w ogóle mowy) organizatorów i uczestników tych protestów świadczy ich pełen wulgaryzmów język.
A jaka jest prawda ? Zwolennik opozycji, profesor prawa, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i Rzecznik Praw Obywatelskich powiedział o wyroku Trybunału Konstytucyjnego: „Ustawodawca (…) traktuje w stanie prenatalnym istotę ludzką, jako człowieka, jako dziecko. I to trzeba wziąć pod uwagę, ten stan prenatalny jest podmiotem prawa. (…) Nie można powiedzieć, że jest to ciało matki. To jest osoba. I w związku z tym nie można ot tak sobie mówić, że jesteśmy uprawnione do decydowania o życiu tego dziecka. Kobiety są na pewno uprawnione do tego, aby nie zachodzić w ciążę, ale jeżeli zajdą w ciążę, to ich prawa są do pewnego stopnia ograniczone ze względu właśnie na prawo ich poczętego dziecka”. I dodał: „To nie jest takie widzimisię polskiego ustawodawcy w uznawaniu osoby czy dziecka w stanie prenatalnym. Takie stanowisko zawarł również TSUE. Jest słynne orzeczenie z listopada 2011 roku, gdzie to jest wyraźnie powiedziane, że zarodek ludzki traktuje się jako człowieka, rozwijającego się człowieka w organizmie matki.” I tak było zawsze, od wieków. Zasiadali na tronach władcy tzw. „pogrobowcy”, którzy dziedziczyli rządy po swoim rodzicu jeszcze nim się narodzili! Dzieci dziedziczyły po ojcu choćby ten zmarł niebawem po ich poczęciu. Nie można było np. wykonać wyroku kary śmierć na skazanej kobiecie, jeśli była w ciąży, bowiem trzeba było chronić jej nienarodzone dziecko. Bo to była cywilizacja!
Ale opozycji i jej patronom wcale nie chodzi o prawdę, tylko o szkodzenie Polsce. Przez 70 lat jej i jej poprzedników rządów, starano się, aby (tak, jak chciał Hitler) Polacy mieli bardzo niski przyrost naturalny. Temu służyła ustawa z kwietnia 1956 r. o aborcji i drwienie z rodzin wielodzietnych, że „mnożą się jak króliki”. To dopiero było „piekło kobiet”!
W wyniku tego Polaków wkrótce nie będzie – z powodu niskiej dzietności. A aborcja jest wstępem do eutanazji ludzi niepełnosprawnych, starych i chorych (bo kto i po co ich utrzyma?), tak jak to już jest w państwach rządzonych przez neomarksistów. I ta eutanazja dotyczyć będzie też zwolenników opozycji, bo i oni się raz dwa zestarzeją! A politycy opozycji ? Ci się nie martwią, bo jak zawsze, „oni się wyżywią”. Jak nie tu, to w Niemczech, jeśli nie jako Polacy, to jako Niemcy drugiej kategorii albo innej zaborczej nacji…
Prof. Wacław Leszczyński
za:bialykruk.pl
***
„Katolicy otwarci”, to wasze wezwanie do przebudzenia
Maski opadły. Obecna sytuacja jak mało która ujawniła „zamysły serc wielu” i pokazała w jakim świecie żyjemy. Skończyło się dialogowanie, wypracowywanie kompromisów, chodzenie za rękę z tym światem. Siły piekła dzisiaj dają wam namiastkę tego, co się stanie kiedy złożymy broń. Bo to jest wojna. Drodzy katolicy „otwarci”; to jest wasz moment. Możecie dalej uparcie trwać w swojej iluzji, albo stanąć w prawdzie. Czy potrzeba wam więcej dowodów?
Profanacje świątyń, rynsztokowe wulgaryzmy, brak szacunku dla Najświętszej Ofiary i kapłanów - a nawet świętych Kościoła - bezczeszczenie każdej świętości, walka do ostatniej kropli krwi o prawo do zrzucania z siebie ciężaru odpowiedzialności i wyręczania w zabijaniu. Gdyby nie waleczni wierni i policja, kto wie czy nie bylibyśmy świadkami scen jak z Santiago de Chile, gdzie doszczętnie spalono dwa kościoły. Pro-lajferzy dostają wiadomości z groźbami karalnymi, Kaja Godek musi na wywiady jeździć taksówką, bo aborcjonistki zdobyły jej numer, adres i numer rejestracyjny samochodu. Piekło zawyło głosami swoich popleczników, a ulice polskich miast stały się sceną dla satanistycznych manifestacji. Nie łudźmy się – „wyznawców kompromisu” było tam naprawdę niewiele, większość manifestowała chęć nieograniczonego prawa do zabijania własnych dzieci.
To Polska A.D 2020. To wojna, o której tak długo już mówimy, a zdaje się tak niewielu ma jej świadomość. Szczególnie zwracam się tutaj do tzw. katolików otwartych, do tej pory wzywających do nieograniczonego dialogu, ustępowania na rzecz wspólnego dobra (cokolwiek to znaczy), czy chcących za wszelką cenę dogadać się z drugą stroną. Druga strona was nie szanuje. Druga strona nie chce zachowania statusu quo. Druga strona używa dialogu aby uśpić waszą czujność, a później znienacka zakneblować usta. Łudzicie się, że kruchy kompromis będzie wieczny. Kiedy ateistyczna lewica dojdzie do władzy i tak go obali, nie zastanawiając się czy ktoś kiedyś stanął w jego obronie. Dzięki dzisiejszej sytuacji widzimy to dostatecznie wyraźnie.
Z łatwością przychodziło wam potępienie orzeczenia TK, utyskiwanie na skruszenie najlepszego na świecie „kompromisu aborcyjnego”, epatowanie ckliwymi i emocjonalnymi wpisami, aby usprawiedliwić sytuację z punktu widzenia niezmiennego nauczania Kościoła – niedopuszczalną. A kiedy wczoraj zaatakowano świątynie i kapłanów, jak stanęliście w ich obronie?
Deon.pl nie pokusił się o jakiekolwiek opisanie sprawy. Wchodząc na ten portal można dojść do wniosku, że ostatnia niedziela niczym nie różniła się od poprzednich. W mediach społecznościowych krąży jedynie wyznanie redaktora Piotra Żyłki, który…za całą sytuację obwinia Kościół.
Oczywiście Kościół w Polsce nie jest śnieżnobiały; ale oskarżanie, że za całą sytuację odpowiedzialny jest właśnie on, delikatnie mówiąc pachnie zdradą. Szczególnie, że zdumiewa brak jakiejkolwiek krytyki działań drugiej strony. W II Rzeczpospolitej też była wewnętrzna walka w ramach Wojska Polskiego – szczególnie po Zamachu Majowym - ale gdy przyszło bronić Ojczyzny w ‘39, dawne animozje pozostawiono na później. Kościół jest naszym domem, jedyną Ojczyzną. Rozliczanie go ze swoich grzechów w momencie, gdy wróg stoi u bram jest tak naprawdę dołączeniem do szerokiego chóru oskarżycieli.
Tygodnik Powszechny również milczy. Popisał się za to jeden z jego „gościnnych” autorów, Jacek Gądek. Jego zdaniem „lepszy już kościół profanowany, niż broniony przez antysemitów”. Te słowa nie wymagają komentarza.
Smutkiem napełnia również – niestety – milcząca postawa hierarchów. Wybrzmiał jedynie głos Przewodniczącego KEP, abp. Gądeckiego, który poprosił „wszystkich o wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka”. Dodatkowo zachęcił „do dialogu na temat sposobów ochrony prawa do życia oraz praw kobiet". Dziennikarzy i polityków poprosił o nieeskalowanie napięć, "w poczuciu odpowiedzialności za pokój społeczny". Nie chciałbym w żaden sposób krytykować naszych biskupów, ale wydaje mi się, że to za mało. O wiele za mało. Nie ma wezwania do aktów ekspiacyjnych, zabrakło również apelu do wiernych z wezwaniem do obrony naszych świątyń. A przecież wczoraj obchodziliśmy uroczystość Poświęcenia Kościoła Własnego i modliliśmy się za budynki poświęcone Bogu.
„Nic nie róbcie. Niech wywleką ich z pałaców, może wtedy zobaczą prawdziwe życie” – skomentował oświadczenie przewodniczącego KEP jeden z moich znajomych. Ciężko się z nim nie zgodzić.
Skoro o wiernych mowa. Czy naprawdę w kościołach, do których doszło do zakłócenia Mszy Świętych nie znalazło się kilku chłopa, którzy sprawnie odprowadziliby współczesnych barbarzyńców do drzwi? Co to mówi o nas samych?
Niech dla wszystkich katolików otwartych przestrogą będzie historia – niegdyś – katolickiej influencerki, Joli Szymańskiej. Kiedyś utyskiwała, że „Polacy są zbyt mało maryjni”, później nastąpiło „tęcza mnie nie obraża”, a dzisiaj…jako „była katoliczka” publikuje zdjęcie ze środkowym palcem i chlubi się z uczestnictwa w pro-aborcyjnych protestach. Rewolucja wciąż idzie do przodu. Żeby nie zostać doszczętnie zmielonym przez jej tryby, w pewnym momencie musisz powiedzieć „dość”. Dzisiaj masz do tego doskonałą okazję.
Piotr Relich
za: www.pch24.pl
Terroryzm budzi terroryzm, lewico. Nie boicie się o swoje „świątynie”?
Atakujecie nasze kościoły, bo ustanowiona przez waszego prezydenta Kwaśniewskiego konstytucja, zapewnia ochronę życia wszystkich ludzi. Terroryzujecie nasze matki i babcie chodzące do kościoła, bo wy nie możecie pozbyć się niekochanego dziecka. A co, jeśli ktoś na wasz miękki terroryzm również odpowie aktem mniej lub bardziej miękkiego terroru?
Drodzy lewacy, wy też macie swoje świątynie. Macie siedzibę „Gazety Wyborczej”, macie siedzibę „Newsweeka”, macie wystawny budynek TVN-u na Wiertniczej. Macie siedzibę Krytyki Politycznej, macie swoje kluby dla homoseksualistów, macie biura i lokale waszych posłów oraz waszych partii, macie budynki w których pracują organizacje walczące o „prawo do aborcji”, macie lokale wynajmowane przez ruchy LGBT i wiele innych miejsc.
To wasze świeckie świątynie. Wasze miejsca pracy – wy miejscami pracy nazwiecie atakowane od kilku dni pałace arcybiskupów, plebanie i kościoły. Lista waszej obecności publicznej jest długa, nie wypiszę jej całej, bo obawiam się, że mogłaby się stać niejako listą prospekcyjną dla tych, którzy nie wytrzymają waszej agresji, i podejmą rękawicę.
Oczywiście nie powinni tego robić. Po katolickiej stronie sporu nie znajdzie się nikt kto zachwali takie akty – to nas różni od Was, którzy dziś chwalicie barbarzyństwa i przestępstwo. Żaden katolik nie powinien pójść z odwetem do Was, agresywnie protestować pod domem Tomasza Lisa zachęcającego do tego samego pod domem Kaczyńskiego czy pod domami biskupów. Żaden katolik nie powinien pod domem Lisa czy Michnika, albo Dominiki Wielowiejskiej, krzyczeć tych ohydnych wulgaryzmów które wy wykrzykujecie. Żaden nie powinien wpaść do siedzib waszych redakcji, organizacji, biur poselskich i dewastować ich fasad i wnętrz, obrażając przy tym ich pracowników. Nie powinien oddawać tam moczu i chwalić się tym w internecie. Żaden biskup tego nie pochwali, nikt do tego nie zachęci, żaden kapłan, żaden katolicki redaktor czy lider opinii.
Bo my mamy inne metody, rodem z innych cywilizacji – choć to Wy będziecie wciąż powtarzać, że to my jesteśmy tą agresywną, fanatyczną stroną tej wojny, którą wypowiedzieliście polskim katolikom.
Ale dzisiejszy Kościół pogrążony jest w kryzysie, również duszpasterskim. Istnieją w nim siły nie do końca uformowane. A i również poza Kościołem nie brakuje ludzi tylko czekających na okazję do zadymy. Takich ludzi, których matka wróci dziś do domu zapłakana i przerażona tym, co spotkało ją w kościele.
Nie boisz się lewico, że właśnie ich sprowokujesz? Że lada dzień ktoś wpadnie do kościoła już nie z kartką papieru, krzykiem, głośnikiem, sprejem, ale z koktajlem Mołotowa? A potem to samo zrobi ktoś kto was nie lubi, ale z krzykiem wpadnie do jednej z redakcji i tego dnia – a może i wiele dni później – nie odbędzie się już np. codzienny „poranek” choćby znanej ze szczucia na Kościół stacji radiowej?
Czy wówczas też będziecie uzasadniali akty tego „miękkiego terroru”, które dziś wręcz gloryfikujecie? Nie boicie się, że terroryzm zrodzi terroryzm, skoro lewicowy guru Adam Michnik od lat powtarza, że nienawiść rodzi nienawiść?
O to, czy Boga się nie boicie, nawet nie pytam, szkoda klawiatury.
Krystian Kratiuk
za:www.pch24.pl
***
Boją się nazwać, o co się biją
Uczestnicy protestów w obronie możliwości zabijania niepełnosprawnych dzieci na hymn swoich protestów wybrali, na pierwszy rzut oka od czapy, marsz imperialny z „Gwiezdnych wojen”. Ale wbrew pozorom powód takiego wyboru jest racjonalny: marsz nie ma słów, ma tylko wojowniczą melodię.
I o to chodzi, bo nie da się napisać romantycznej, porywającej pieśni o tym, że jest się za zabijaniem dzieci z zespołem Downa. Z tego samego powodu na transparencie pojawiło się hasło „Wyp…ć”. Bluzg, podobnie jak marsz imperialny, nie wymaga uzewnętrzniania poglądów, wytłumaczenia, o co konkretnie nam chodzi. Bo to, o co chodzi, jest na tyle brzydkie, że nikogo – poza zdecydowanie mniejszościową grupą – nie podrywa do wyjścia na ulice. Pomysł „Gazety Wyborczej”, by kłamliwie ogłosić, że na biuro poselskie PiS napadli kibice Arki Gdynia, jest dowodem zatrucia się własną propagandą. Przez lata pisali, że kibice to banda bezmózgów szukających zadymy, aż w końcu sami uwierzyli, iż dla bójki pójdą oni pomagać ekipie z tęczowymi flagami. Polecam tym mediom oprawę kibiców Arki z wizerunkami Eugeniusza Kwiatkowskiego i budowniczych Gdyni. Ona ma mądrą treść, w przeciwieństwie do waszego agresywnego bełkotu.
Piotr Lisiewicz
za:niezalezna.pl
***
Opętanie
Wściekłe ataki podbechtanej przez lewaków tłuszczy płci obojga i 50 innych na kościoły podczas mszy św., sabat przed domem Jarosława Kaczyńskiego, splugawienie pomnika Ronalda Reagana świadczą o tym, że walka o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci stała się głównym – oprócz rozmontowywania rodziny przez ideologię gender – postulatem nowych komunistów.
Brak instynktu samozachowawczego u młodocianej w większości chuliganerii z kobietami na czele świadczy, że działania te mają podkład demoniczny. Wielki myśliciel Søren Kirkegaard w 1848, roku opublikowania „Manifestu komunistycznego”, zanotował w dzienniku: „Chciałbym napisać książkę o opętaniu przez Diabła w dzisiejszych czasach i ukazać, jak ludzkość, która oddaje się Diabłu w naszych czasach, robi to masowo. Ludzie dlatego skupiają się w stada, aby mogła nimi zawładnąć naturalna i zwierzęca histeria, aby mogli mieć poczucie bycia poza sobą”. Tych ludzi trzeba próbować przed diabelskim opętaniem ratować dostępnymi nam prostymi środkami, najlepiej policyjnymi, zanim ich przestępstwa osiągną zamierzony przez nich efekt. Niech nie mają podłej satysfakcji, że już zdążyli napaskudzić nam na ołtarze.
Jerzy Lubach
za:niezalezna.pl
***
Terror wulgarnej dziczy
To, co widzieliśmy w ostatnich dniach na ulicach, przypomina filmy, w których przedstawiano sceny z piekła rodem. Wulgaryzmy, wrzaski i gwizdy unosiły się nad obscenicznymi transparentami, na których wypisano żądania prawa do zabijania.
Tak się złożyło, że w tych protestach biorą udział m.in. zdeklarowani homoseksualiści, lesbijki oraz politycy lewicy i Platformy Obywatelskiej – formacji, która na początku powstania deklarowała swoje przywiązanie do chrześcijańskich wartości. Parlamentarzyści wykorzystują sytuację do rozhuśtania nastrojów – każda okazja jest dla nich dobra. Nie bacząc na zagrożenie epidemiczne, nawołują do protestów i – tutaj trzeba nazwać rzecz po imieniu – do zabijania. Argument, że walczą o prawa człowieka, jest równie absurdalny jak argument, że aborcja ma służyć kobiecie.
Lewacka rewolucja
Dzisiaj feministki oraz ich poplecznicy głośno krzyczą o swoich prawach; a najgłośniej i najwulgarniej krzyczą ci, którzy popierają ideologię LGBT. Walka o prawo do zabijania jest jednym z elementów lewackiej rewolucji, której jesteśmy świadkami. Jej przejawy widać na całym świecie – w USA jest to między innymi Black Lives Matter, a w Europie tęczowi agresorzy.
Wystarczy popatrzeć na to, co pozostawiła po sobie wyjąca na ulicach Warszawy hołota, by pozbyć się złudzeń co do rzekomo pokojowych protestów. Mury kościołów pomazane czarnymi napisami, które kojarzą się z satanistycznymi obrzędami, wulgarne napisy typu „ch...j”, „j...ć PiS”, które pojawiły się na pomniku Ronalda Reagana w Warszawie czy też na pomniku 15 Pułku Ułanów Poznańskich, są wymowną wizytówką stanu umysłu protestujących. To podburzanie do protestów ma na celu jedno – przejęcie władzy. Tak jak robili to bolszewicy, którzy w imię walki o prawa „ludu pracującego miast i wsi” w rzeczywistości doprowadzili do upodlenia robotników. Gdyby nawet doszło do przejęcia władzy, to czy obecnie protestujący myślą, że nastąpi spokój? Że z ulic znikną tłumy i nastanie kraina szczęśliwości? Tych, co tak myślą, czeka zimny prysznic – rozpuszczona tłuszcza w poczuciu swojej bezkarności nadal będzie wszczynała burdy na ulicach. Zalążek tego już mamy dzisiaj, o czym można było się przekonać w minioną sobotę. Rafał Trzaskowski, który dwukrotnie pojawił się na protestach feministek w Warszawie, usłyszał od kolektywu Stop Bzdurom zdecydowane: „Trzaskowski, ty też masz wyp…lać”. Stop Bzdurom to anarchistyczno-queerowa grupa założona przez Michała Sz. ps. Margot i jego dziewczynę Zuzannę Madej ps. Łania. Grupa jest agresywna i ordynarna – jej uczestnicy są zwolennikami anarchii, a ich ataki są wymierzone głównie w obrońców życia.
Te same twarze
Na podgrzewaniu nastrojów zależy nie tylko politykom, lecz także popierającym ich mediom. Tak, jak w alarmującym tonie relacjonowały rzekomą agresję wobec Michała Sz., który uważa się za osobę niebinarną i rzucał się z pięściami na spokojnych ludzi, tak samo histerycznie przedstawiają protesty feministek, na których widać ciągle te same twarze. Można ze spokojem powiedzieć w ciemno, że są na nich babcia Leokadia czy Arkadiusz Szczurek. Tak, jak byli na protestach „w obronie sądów” i wszczynali burdy na miesięcznicach smoleńskich, tak i teraz są na posterunku. Czarny sabat ma swoich zwolenników, którzy prześcigają się w wulgaryzmach. W miniony weekend ich profile w mediach społecznościowych zamieniły się w prawdziwy ściek i nawet pobieżna lektura wystarczyła, by się przekonać, że wcale nie chodzi im o wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Nazywanie „padliną” ciał zmarłych, których uznaje się za przeciwników politycznych, z wyrokiem Trybunału nie ma nic wspólnego, świadczy natomiast o stanie umysłu tych, którzy w ten sposób piszą. Od lat ci sami parlamentarzyści są zwolennikami aborcji, za każdym razem, gdy ten temat pojawia się w przestrzeni publicznej, widzimy „zatroskane” twarze tych samych celebrytów pochylające się nad losem „biednych kobiet”, które „zmusza się do rodzenia”. Dziecko – istota ludzka – w ogóle się nie liczy, jakby było zbędnym przedmiotem, który należy wyrzucić.
Konfederacja przeciw życiu?
Dwa dni po wydaniu orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny Artur Dziambor, poseł Konfederacji, napisał na swoim koncie Facebookowym, że „całkowity zakaz aborcji i zmuszanie kobiet do rodzenia np. dzieci bez mózgu nie może mieć miejsca w cywilizowanym kraju. Takie sytuacje postrzegam jako nieludzkie”. To oświadczenie wywołało niemały popłoch wśród zwolenników Konfederacji, której posłowie dostali się przecież do Sejmu głównie dzięki hasłu „Stop aborcji”. Teraz maski opadły – wiadomo, kto jest kim. Jestem bardzo ciekawa, jak się zachowają poseł Dziambor i jego koledzy na spotkaniu ze swoimi wyborcami i czy pytani o swoją woltę będą w stanie się z tego wytłumaczyć. Moim zdaniem nie, nawet jeżeli będą tłumaczyli, że ich partia składa się z różnych ugrupowań, które mają swoje odrębne poglądy. Archiwa jednak nie kłamią. Rok temu, 25 października 2019 r., tuż po wyborach na profilu Konfederacji na Twitterze zamieszczono zdjęcie m.in. Krzysztofa Bosaka i Artura Dziambora z następującym opisem:
„#Konfederacja zawsze będzie stać w obronie życia. Wczoraj jasno to wyraziliśmy podczas specjalnej konferencji przed TK. J. Przyłębska, od 2lat blokuje rozpatrzenie projektów dotyczących ochrony życia poczętego. Wzywamy do jego niezwłocznego rozpoznania, aby nie został umorzony!”.
Teraz trudno rozstrzygnąć – czy posłowie Konfederacji zdobyli „mądrość etapu”, czy od początku, szermując hasłami „Dtop aborcji”, po prostu cynicznie kłamali.
Konstytucja!
Feministki uważają, że mają prawo do decydowania, kto może żyć, a kto nie. Okazuje się jednak, że ci sami – także feministki – którzy nosili koszulki z napisem „Konstytucja”, nie znają przepisów ustawy zasadniczej, której artykuł 38. brzmi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.
Przekaz płynący od uczestników czarnych sabatów, serwowany nam przez ostatnie dni po odsianiu wulgaryzmów, to nie tylko eugenika w najczystszej postaci. To także próba narzucenia nam sposobu myślenia, jaki reprezentowali przywódcy niemieckiej partii hitlerowskiej: jednostki uznane za niepotrzebne należy eliminować ze społeczeństwa. Ballastexistenz – czyli egzystencja, która jest ciężarem dla społeczeństwa – takiego właśnie pojęcia używali zwolennicy Hitlera wobec osób nieuleczalnie chorych. Osoby chore były także nazywane „ludzkimi chwastami”, które są zupełnie zbędne w społeczeństwie i które trzeba eliminować (to Margaret Sanger, założycielka ruchu kontroli urodzeń w USA). Ten właśnie sposób myślenia, ubrany w inną formę, reprezentują ci, którzy chcą decydować o tym, kto powinien żyć, a kto nie. Gdy obserwowałam ten oszalały, czarny tłum, przypomniała mi się rozmowa z sierpnia ubiegłego roku. Na XXVIII Pieszej Pielgrzymce Osób Niepełnosprawnych rozmawiałam z więźniem, który szedł jako opiekun osoby niepełnosprawnej. Przypadła mu opieka nad bardzo chorą osobą, którą zajmował się z dużym zaangażowaniem.
Podczas tej rozmowy powiedział mi, że dopiero na tej pielgrzymce zrozumiał, że osoby niepełnosprawne mają takie same prawa do funkcjonowania w społeczeństwie jak zdrowi ludzie. Może warto, aby oszalałe z nienawiści feministki oraz inni opowiadający się za zabijaniem dzieci spędzali jeden dzień w tygodniu z osobami niepełnosprawnymi. Nie po to zostało nam dane życie, aby marnować je na czarne protesty. Aborcja nie sprawi, że ktoś będzie szczęśliwszy, ale wręcz odwrotnie.
Dorota Kania
za:niezalezna.pl
***
Maski opadają. Dziennikarze i celebryci popierają feministyczne prowokacje w kościołach
Środowiska feministyczne prowadzą akcję zakłócania Mszy świętych w kościołach. Pomimo tego, że jest to czyn zabroniony przez art. 195 Kodeksu karnego, lewicowe prowokacje popierają dziennikarze, politycy, a także celebryci. Wśród nich Tomasz Lis, Dominika Wielowieyska, Robert Biedroń czy Joanna Scheuring-Wielgus.
Niedziela 25 października upływa pod znakiem radykalnych, lewicowych ataków na kościoły, a także feministycznych prowokacji. Dopuszczają się ich zorganizowane grupy lewicowych aktywistów. Do poważnego zakłócenia Mszy świętej doszło m.in. w katedrze w Poznaniu, bazylice w Gdańsku, ale także podczas Mszy świętych w innych znanych kościołach w całym kraju. Dzięki postawie wiernych, w niektórych miejscach nie dopuszczono do profanacji i przerwania modlitwy w kościele. Tak było chociażby w kościele pw. Świętego Krzyża w Warszawie, którego wejścia chroniła grupa mężczyzn ze Straży Marszu Niepodległości.
Media społecznościowe obiegły zdjęcia aktów wandalizmu budynków kościelnych, na których znalazły się lewicowe i proaborcyjne hasła, a także zdjęcia z feministycznych prowokacji podczas Mszy świętych. Co ciekawe, lewicowe działania spotykają się z akceptacją, a nawet pochwałą niektórych dziennikarzy, celebrytów czy polityków.
„Taki protest wg mnie jest absolutnie ok, w granicach prawa i dobrego smaku” – ocenia Tomasz Lis, który opublikował zdjęcie z zakłócenia Mszy świętej. Także dziennikarka Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. „Tak, nawoływałam do szacunku dla uczuć religijnych innych ludzi. Dziś oskarżenia o profanację mam w głębokim poważaniu wobec ofensywy fanatyków religijnych, którzy za nic mają życie kobiet. Dość!” – napisała.
Nie tylko słowem, ale i czynem w akcję zaangażowała się Joanna Scheuring-Wielgus, która zakłóciła Mszę świętą w kościele św. Jakuba w Toruniu. „Kobieto, sama umiesz decydować” – to treść transparentu trzymanego przez posłankę w trakcie Mszy świętej. Warto dodać, że wraz z mężem stała tuż przed prezbiterium. Akcję wspiera również Robert Biedroń. Europoseł i znany homoseksualista napisał na Twitterze: „Ich cierpienie jest dzisiaj naszym cierpieniem i nie możemy być obojętni”.
Mszę świętą poważnie zakłócili również aktywiści Grupy Stonwall, którzy weszli do katedry w Poznaniu i grupą kilkunastu osób zakłócili modlitwę.
za:www.pch24.plsciolach,79376,i.html
***
Aborcjoniści jej nienawidzą. Kaja Godek zaatakowana
„1200 połączeń telefonicznych, ok. 1500 SMS-ów z wyzwiskami. Samochód czarnego protestu stał przed bramą na osiedle prawie do 23.00. Jedynym sposobem, by przestał dzwonić domofon, to jego wyb. Państwo działało”, w taki sposób zwolennicy dzieciobójstwa w łonach matek zaatakowali Kaję Godek – obrończynię życia i koordynatorkę obywatelskiego projektu ustawy „Zatrzymaj Aborcję” pod którym podpisało się ponad 800 tysięcy Polaków. O sprawie poinformował w mediach społecznościowych Artur Stelmasiak z tygodnika „Niedziela”.
W miniony weekend zgraja lewicowych aktywistów, którzy boją się podpisać imieniem i nazwiskiem opublikowała w mediach społecznościowych numer telefonu i adres zamieszkania Kai Godek. Do wpisów dodano chamskie wezwania, aby zgotować obrończyni życia piekło – nieustannie dzwonić z wyzwiskami, wysyłać wulgarne SMS-y, a pod jej domem zaparkować „czarne samochody” czekające na kobietę.
Pomysł spotkał się z odzewem, o czym poinformował na Twitterze Artur Stelmasiak z tygodnika „Niedziela.
„Strona #AntyLife zdobyła adres Kai Godek oraz numer telefonu. W obecnej atmosferze wściekłości z powodu zakazu zabijania może potrzebować ochrony”, napisał publicysta.
„1200 połączeń telefonicznych ok. 1500 SMS-ów z wyzwiskami. Samochód czarnego protestu stał przed bramą na osiedle prawie do 23.00. Jedynym sposobem, by przestał dzwonić domofon, to jego wyłączenie. Państwo powinno działać. Bierność rozzuchwala”, dodał Stelmasiak w kolejnym wpisie.
Wulgarne okrzyki i transparenty haniebnie obrażające Kaję Godek były licznie obecne także podczas niedzielnych protestów zwolenników dzieciobójstwa w całej Polsce.
za: www.pch24.pl
***
Kościoły to za mało... Lewicowi agresorzy wyładowali się na pomniku Jana Pawła II
W całej Polsce w niedzielę profanowano kościoły i dochodziło do protestów, których uczestnicy wykrzykiwali wulgarne hasła. Okazuje się, że niszczenie świątyń to dla lewicowych bojówkarzy za mało. W Poznaniu zdewastowali pomnik św. Jana Pawła II.
Pomnik papieża Polaka pod katedrą w Poznaniu oblano farbą i zawieszono na nim szarfę z hasłem "aborcja bez granic".
Na posągu zawieszono również charakterystyczne dla strajku kobiet wieszaki, oraz przyklejono różnego rodzaju plakaty. Policja nie ma na razie oficjalnej informacji o tym fakcie
Do zdarzenia doszło podczas protestu. Po kilkudziesięciu minutach skandowania przy katedrze tłum ruszył w stronę siedziby PiS. Tam skandowano hasła "chcemy zdrowia, nie zdrowasiek", "precz z Kaczorem dyktatorem". Wznoszono też wulgarne, antyrządowe i antypisowskie okrzyki.
To nie pierwsze miejsce, które sprofanowali dziś protestujący. W niedzielę w wielu miastach w Polsce, w ramach kolejnego dnia protestu związanego z czwartkowym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów o dopuszczalności aborcji, przed kościołami, a także w ich wnętrzach, odbywały się protesty, dochodziło do incydentów. Dewastowane były również fasady kościołów.
za:niezalezna.pl
***
Protest przeciwko wyrokowi TK. Tłum "szturmował" siedzibę Ordo Iuris
Kilka tysięcy ludzi protestowało wczoraj w Warszawie przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej. Przy ul. Zielnej doszło do "szturmu" na siedzibę Ordo Iuris.
Protest rozpoczął się przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich na ul. Miodowej w niedzielę po godzinie 19.00. W tłumie pojawiły się transparenty wymierzone w biskupów i kościół: „Zajmijcie się ciałem Chrystusa”, „Nie będzie kościół pluł nam w twarz”, „kościół wrogiem kobiet”.
Tłum krzyczał w stronę biskupów: „Pedofilów rozliczymy”, „Polska laicka, a nie katolicka”.
Jedna z kobiet krzyczała przez megafon, że decyzja TK doprowadzi do tego, że po upadku rządów PiS dojdzie do tego, że aborcja będzie dostępna na żądanie. "Wasza wina, wasza wina, wasza bardzo wielka wina” – mówiła do polityków PiS i hierarchów kościelnych.
Jak relacjonuje TVP Info, demonstrujący kilkakrotnie odpalili race, a w stronę funkcjonariuszy rzucono też jajkami.
Następnym punktem, do którego udali się protestujący był Pałac Prezydencki. Tam krzyczeli „Gdzie jest Kinga”, „Moje ciało moja sprawa”. Wielokrotnie kierowano obraźliwe okrzyki wobec prezydenta, premiera, PiS i biskupów. Na chodniku przed Pałacem Prezydenckim czarną farbą napisano „Duda wyp******".
Około godz. 21 protestujący znaleźli się pod siedzibą fundacji „Ordo Iuris” na ulicy Zielną. W mediach społecznościowych Strajku Kobiet pojawiła się informacja, że doszło do próby "szturmu" na siedzibę organizacji. Protestujących wspierali parlamentarzyści, m.in. Klaudia Jachira z Koalicji Obywatelskiej. Po bezskutecznych próbach „ataku” na budynek, ok godz. 22.30 demonstranci udali się na ul. Nowogrodzką.
za:dorzeczy.pl/kraj/158527/protest-przeciwko-wyrokowi-tk-tlum-szturmowal-siedzibe-ordo-iuris.html
***
"No pasaran". Związkowcy z WZZ Sierpień '80 poparli feministki
Przewodniczący związku Bogusław Ziętek uważa wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej za niedopuszczalny. Kierowany przez niego WZZ Sierpień '80 poparł protestujące na ulicach feministki.
"WZZ 'Sierpień '80' za niedopuszczalne uważa naruszenie kompromisu, który obowiązywał w Polsce od wielu lat. Państwo, które stawia się w roli superarbitra ludzkich sumień, zmierza w kierunku państwa totalitarnego" – napisano w oświadczeniu podpisanym Bogusława Ziętka.
"Każdy człowiek ma prawo do wolności decydowania w sprawach sumienia. Władza, która tego nie rozumie, jest władzą oderwaną od rzeczywistości. Wspieramy protestujących, uznając, że ostatnie decyzje rządzących zarówno w kwestiach politycznych, społecznych jak i gospodarczych uzasadniają wyrażenie głośnego sprzeciwu całego społeczeństwa, mówiącego władzy: 'no pasaran'" – uważają związkowcy.
Protesty feministek
W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Orzeczenie zapadło większością głosów. Zdanie odrębne złożyli dwaj sędziowie – Leon Kieres i Piotr Pszczółkowski. Po decyzji TK w wielu miastach w Polsce wybuchły protesty.
Sprawa dotyczyła zbadania zgodności z konstytucją dwóch przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. dotyczących możliwości aborcji eugenicznej, czyli w przypadku podejrzenia choroby dziecka lub jego upośledzenia.
Organizacje feministyczne i lewicowe od kilku dni organizują protesty, również w kościołach. W internecie pojawia się coraz więcej zdjęć zdewastowanych świątyń. Ma to być odpowiedź na czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, w którym przesłankę eugeniczną uznano za niezgodną z ustawą zasadniczą.
za:dorzeczy.pl
***
Spontaniczne protesty feministek są zaskakująco zorganizowane... Czy to przypadek?
Feministki protestujące na ulicach polskich miast twierdzą, że działają spontanicznie. Wprawdzie skrzykują się na swoje „spacery” w internecie, ale utrzymują, że idzie w gruncie rzeczy o autentyczny i nijak niezaplanowany protest „kobiet” przeciwko ochronie życia ludzkiego. Ciekawe jednak, że ich zachowania podczas demonstracji pokazują, jak się zdaje, na niezwykle dobre przygotowanie…
W relacjach z protestów, zarówno w Warszawie jak i w innych miastach Polski, da się zauważyć interesujące zjawisko. Oto demonstrujące feministki są znakomicie przygotowane do starć z policją. Po pierwsze, chętnie obrzucają funkcjonariuszy rozmaitymi przedmiotami, butelkami, kamieniami czy jajami. Gdy tylko napotykają opór, wycofują się na pewien czas i podnoszą wielki lament, jakoby to one były ofiarami przemocy służb porządkowych. To sprytna i bardzo skuteczna taktyka, powielana wszędzie, wyglądająca na pewien stały i dobrze sprawdzony wzorzec.
Nie dość na tym. Co dzieje się, gdy policja używa gazu łzawiącego? Tłum nie reaguje bynajmniej paniką, wprost przeciwnie; natychmiast pojawia się cały zastęp zakapturzonych postaci wyposażonych w chusteczki czy gaziki nasączone mlekiem do przemywania oczu i twarzy, w strzykawki z wodą… To ewidentnie nie są osoby, które znalazły się na protestach przypadkiem. Mowa o dobrze przygotowanych zawodowych rewolucjonistach.
Gdzie feministki i ich męscy pomocnicy otrzymali takie wykształcenie? Wygląda na to, że nie musieli bynajmniej podróżować za Odrę i pobierać nauk u niemieckiej Antify, która rzemiosło ulicznych rozrób opanowała w wysokim stopniu. Być może wystarczyło zgłosić się do… magistratu Warszawy.
Za prezydentury Rafała Trzaskowskiego Warszawa z budżetu miejskiego finansowała zajęcia z „taktyki miejskiej/ulicznej gimnastyki”; pod tymi określeniami może kryć się właśnie przekazywanie zdolności do przeprowadzania demonstracji i do wygrywania starć z oponentami (a wśród nich może być także policja)… Rzecz została zorganizowana przez Biennale Warszawa, która określa się jako „interdyscyplinarna instytucja kultury”. Biennale Warszawa w roku 2019 – a w listopadzie tego właśnie roku odbywały się warsztaty – otrzymała od ratusza 3,6 mln złotych. Wszystko nosiło tytuł „Społecznej Szkoły Antykapitalizmu”; tylko część zajęć była publiczna, inne były przeznaczone jedynie dla wybranych…
Wśród proponowanych zajęć, oprócz „taktyki miejskiej/ulicznej gimnastyki” były też choćby „Strajk społeczny – grupowa gra strategiczna przygotowana przez Plan C”. Oba te panele były zamknięte. Zajęcia prowadziły między innymi osoby związane z lewicowymi kolektywami, które zajmują się „akcjami bezpośrednimi” czy „technikami demonstrowania”. Szkolenia miały miejsce w listopadzie 2019 roku. Nie wiadomo, czy podobne inicjatywy nie były realizowane także w innych miastach Polski.
Czy może być zatem przypadkiem, że obecne lewicowe demonstracje przebiegają tak sprawnie i są tak fachowo zorganizowane?
za:www.pch24.pl
***
Ks. Isakowicz-Zaleski: W ten sposób zachowywali się tylko naziści i komuniści
- „Jakiekolwiek wtargnięcie do kościoła, meczetu, synagogi lub innej świątyni oraz przerywanie modlitw jest działaniem z epoki nazizmu i komunizmu” – pisze na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, komentując wczorajsze prowokacje, jakie środowiska lewicowe przeprowadzały w polskich kościołach.
Wczoraj w całej Polsce środowiska skrajnej lewicy przeprowadzały ataki na katolickie kościoły. Dewastując świątynię, zakłócając modlitwy i obrażając katolików chcieli protestować przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodne z ustawą zasadniczą uznał przepisy pozwalające na zabijanie dzieci nienarodzonych ze względu na wykrycie ich choroby.
Do zamieszek odniósł się na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Duchowny porównał protest zwolenników aborcji do Nocy Kryształowej w Niemczech w 1938 roku.
- „Opamiętajcie się!” – wzywa kapłan.
W kolejnym wpisie duchowny podkreślił, że jakiekolwiek wtargnięcie do miejsca kultu jest działaniem charakterystycznym dla nazizmu i komunizmu.
- „Jakiekolwiek wtargnięcie do kościoła, meczetu, synagogi lub innej świątyni oraz przerywanie modlitw jest działaniem z epoki nazizmu i komunizmu. Pan popiera takie działania? Usprawiedliwia sprawców? Za rządów PO też poniżano Naród, ale nikt nie atakował świątyń” – napisał.
za:www.fronda.pl
***
Jakub Maciejewski: To przemyślany atak na Kościół, z pomocą zagranicznych finansów, polskich degeneratów, byłej bezpieki
Jakub Maciejewski o wulgarnych protestach wokół wyroku TK ws. ustawy antyaborcyjnej, atakach na Kościół i tym, kto za nimi stoi oraz o postawie duchowieństwa idącego na kompromis z rzeczywistością.
Te „bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach” wpadały w jakiś amok, szał, trzęsły się, wrzeszczały.
Jakub Maciejewski nawiązuje do utworu „Potęga Smaku” Zbigniewa Herberta opisując trwające protesty w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Wskazuje, że na „strajku kobiet” było dużo mężczyzn oraz przedstawicieli środowisk LGBT. Zauważa, że nastroje społeczne się zmieniają, przypominając, iż kara śmierci została w Polsce zniesiona w momencie, gdy większość społeczeństwa nie była przeciw niej. Lewica zwraca uwagę na nastroje społeczne, gdy jest to na niej wygodne. Nasz gość wskazuje, że część działaczy LGBT wprost przyznaje, że Kościół ze swoją doktryną jest przeciw ich postulatom. Odnosi się do kwestii upolitycznienia Kościoła:
Nie znam biskupa bardziej sprzyjającego Platformie Obywatelskiej niż metropolita Kazimierz Nycz […]. W Gazecie Wyborczej, Tygodniku Powszechnym, czy TVN-ie są dyżurni duchowni, którzy tłumaczą Kościół tak, że prawica wychodzi na katofaszystów.
Według dziennikarza stężenie manipulacji wokół tematu antyaborcyjnego jest ogromne. Podkreśla, że cokolwiek by Kościół nie robił i tak będzie atakowany przez skrajną lewicę.
Jest to atak na Kościół, przemyślany, z pomocą zagranicznych finansów, degeneratów w Polsce, byłej bezpieki, niedouczonej młodzieży.
Protesty w kościołach i na ich terenach wynikają z taktyki lewicy, której głównym celem jest zanegowanie wartości chrześcijańskich. Dodaje, że ten atak jest przemyślany i wspierany przez instytucje zagraniczne. W wulgarnych manifestacjach brali udział również małoletni- 13-15 latki.
Lewica obyczajowa w Polsce jest po prostu antypolska. […] Lewica przyszła tak jak KPP w latach 20, 30 do II RP, jako element obcy dla społeczeństwa. Bardzo współczuję ludziom, którzy dali się na to nabrać.
Maciejewski krytykuje „miękkich konserwatystów”, którzy nie chcą zauważać trwającego ataku na Kościół. Tłumaczy, że wyrok TK nie ma mocy ustawodawczej. Podkreśla, że
Ten zapis był furtką do robienia aborcji także na dzieciach zdrowych.
Ponadto mówi, iż to nie jest żadna rewolucja, a podkreślenie zapisów konstytucyjnych, które mówią o ochronie życia człowieka. Obecna sytuacja, jak mówi, pokazuje, że duchowni idący na kompromis z rzeczywistością przeliczyli się, gdyż i tak stali się ofiarą ataków.
za:wnet.fm/2020/10/26/
***
„Spacer” a la lewacki ekstremizm. Kiedy służby zareagują?
Żyjemy w kraju wolnym i każdy może wyrażać swoje poglądy w przestrzeni publicznej. Są jednak nieprzekraczalne granice. I te zostały w ostatnim czasie wielokrotnie złamane przez zwolenników aborcji. Wulgarne, zorganizowane demonstracje, to nie żaden spacer. Zakłócanie zgromadzeń religijnych to z pewnością nie modlitwa, tak jak sztuką nie jest niszczenie fasad kościelnych budynków. Czy i kiedy służby – tak chętnie rozdające mandaty za brak maseczek zwykłych przechodniów – równie ochoczo zaczną reagować na jawne łamanie prawa? Kiedy pojmą, że ostatnim wystąpieniom lewaków nie sposób nawet w założeniach przypisać pokojowych zamiarów? Zasadne wydaje się być tu pytanie – czy to już lewacki terroryzm?
Porażające obrazki z wulgarnych protestów zwolenników aborcji nie schodzą z pierwszych stron gazet i serwisów informacyjnych. Widzimy na nich dobrze zorganizowanych manifestantów, zaopatrzonych w banery, plakaty, ulotki. Nie wyglądają one jakby powstały spontanicznie, ale przypominają raczej elementy przygotowywanej wcześniej akcji. Czarna ciżba tłoczy się na ulicach polskich miast, choć jeszcze kilka dni temu wielu uczestników demonstracji odwoływało się do naszych sumień i krytykowało za brak maseczek czy żaliło się, że wciąż zbyt szeroko dla wiernych otwarte są kościoły, co stanowi zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa obywateli. Setki czarnych manifestantów nagle takim zagrożeniem nie są?
W tych samych dniach, gdy nienawistny tłum bez przeszkód ciżbił się pod kościołami czy domami arcybiskupimi, w Warszawie grupa demonstrantów krytyczna wobec antykowidowej polityki rządu została pieczołowicie „zaopiekowana” przez policję. Bo była to zgłoszona manifestacja? A zwolennicy aborcji? Kto uwierzy w to, że oni tylko „spacerowali”? Jednak służby porządkowe nie reagowały zdecydowanie na stwarzane przezeń zagrożenie epidemiczne. Bo skoro już władza ma taką linię i zakazuje zgromadzeń, co więcej, w niektórych wypadkach egzekwuje zakazy, to w tym wypadku jakby zabrakło konsekwencji. Służby były, ale reagowały w ostateczności.
Tak oto byliśmy świadkami zniszczeń fasad budynków kościelnych. I tak jak demonstracji nie da się wytłumaczyć spacerem, tak nie da się tych incydentów usprawiedliwiać sztuką, bo był to wandalizm w czystej postaci. Lewaccy aktywiści wdzierali się do kościołów, zakłócali nabożeństwa. I choć zdarzały się tam hasła w stylu „módlmy się o aborcję”, to uznać ich za modlitwę nie można. Czy służby coś mogły zrobić? O ile wszystkich chuliganów bazgrających po murach trudno powstrzymać, to jednak służby doskonale wiedziały, że planowane są prowokacje w kościołach i demonstracje gniewu, bo lewaccy bojówkarze nie kryli się z ich organizacją, zwołując się na internetowych forach. Nie trudno było wytypować najbardziej zagrożone atakiem świątynie. Podobnie wiadome było, gdzie odbędą się „spontaniczne” demonstracje. Przecież głośno swój udział w „spacerach” zapowiadali niektórzy parlamentarzyści czy dziennikarze. Wszystko było wiadome. Jakie podęto działania prewencyjne? Widzieliśmy policję już ochraniającą kościoły – za co należy się im podziękowanie – czy oddzielającą agresywnych demonstrantów od obrońców życia – ale czy nie można było zadziałać wcześniej, by nie dopuścić do wulgarnych i agresywnych zgromadzeń?
Być może pojawią się tu argumenty natury wolnościowej. Trzeba jednak pamiętać, że kilka dni wcześniej służby nie miały w tym aspekcie większych problemów i reagowały na protesty rolników – chociażby nie pozwalając na wjazd ciągników w rejony centralne miast. A w minioną sobotę zblokowano przeciwników pandemicznych restrykcji. Dlaczego w przypadku zwolenników aborcji zachowano się aż tak biernie? To przecież tylko zachęcało do eskalacji protestów. I zachęca na przyszłość, bo widać, że lewackim bojówkarzom jakby pozwala się na więcej.
I tak oto mamy w praktyce czarne pochody pełne agresji i wulgaryzmów nie tylko na ustach, ale i na niesionych banerach. Ich odbiorcami są też dzieci (zabierane na te „spacery”). Tu mógłby pójść w ruch kodeks wykroczeń. I co? Nic. Przypomina się jak kilka lat temu kibice jednej z drużyn piłkarskich zasięgali języka u prawników czy ich okrzyki w kierunku sędziego, tożsame z tymi wznoszonymi dziś przez feminazistki, sąd mógłby uznać za nieprzyzwoite. Odpowiedź była twierdząca i jednoznaczna. Dziś to zachowanie jest już uznawane za dozwolone?
Przyzwolenie na agresję ma też swoje drugie oblicze. Oto policja wykonująca swoje zadanie, która w Katowicach zareagowała na rzucane weń butelki i kamienie oraz pobicie przez tłum funkcjonariusza podejmującego interwencję, dziś musi się tłumaczyć z użycia gazu. W niedzielę zatrzymano w związku z tymi zdarzeniami trzy osoby. Policja niby tłumaczy, że ich interwencja to ostateczność i służby starają się, by użyte przez nią środki były jak najmniej dotkliwe dla protestujących. Wyjaśnia też, że są sytuacje, które wymagają wyjątkowych działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa…
Policja ma świadomość i tego nie ukrywa, że będą kolejne manifestacje i mogą być one bardziej liczne (formalnie cała Polska jest w tzw. czerwonej strefie i tego rodzaju demonstracje odbywać się nie mogą, bo granicą jest 5 osób spoza wspólnego gospodarstwa). Służby póki co tylko apelują o spokój i rozsądek. Cóż z tego, skoro celem demonstrantów jest dążenie do starcia? Bo to nie są „spacery”. To przygotowana akcja zagrażająca bezpieczeństwu publicznemu, wymierzona w kościoły, katolików i księży. I – z tego co już widzieliśmy – bliżej tym działaniom jest do terroryzmu niż do pokojowej manifestacji, z pewnością zaś nie ma nic wspólnego ze spacerowaniem. To czego doświadczamy, to lewacki ekstremizm w natarciu. I trzeba go powstrzymać.
Marcin Austyn
za: www.pch24.pl
***
„Tak trzymaj, Polsko. Wsparcie od Ukrainy” – demonstracja pro-life przed Ambasadą RP w Kijowie
Przed Ambasadą RP w Kijowie odbyła się w poniedziałek demonstracja zwolenników ruchu pro-life. „Tak trzymaj, Polsko. Wsparcie od Ukrainy” – głosił jeden z transparentów. Manifestacja jest odpowiedzią na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który opowiedział się za pełną prawną ochroną życia poczętego.
„Chcemy być głosem dzieci, które nie mogą mówić w swoim imieniu, one chcą żyć” – powiedziała dziennikarzom Jana Nietikowa, współzałożycielka i szefowa organizacji „Za narodziny”.
„Chcemy podziękować Polsce za to, że zrobiła taki ważny krok, bardzo ryzykowny” – dodała. Według niej jest to „otwarcie drzwi” dla nurtu pro-life.
Z działaczami tej organizacji i korzystającymi z jej pomocy matkami z dziećmi spotkał się ambasador RP Bartosz Cichocki.
„Są to osoby w nieporównanie trudniejszej sytuacji niż w Polsce. Wydaje mi się, że sytuacja na Ukrainie, gdzie aborcja jest legalna, gdzie w zeszłym roku według oficjalnych danych przeprowadzono ponad 75 tys. aborcji, powinna przemawiać do wyobraźni tych, którzy oczekują liberalizacji ustawodawstwa aborcyjnego. Tutaj wsparcie państwa dla takich rodzin i ich możliwość przedstawienia swoich opinii w prasie są znacznie mniejsze” – podkreślił w rozmowie z dziennikarzami.
„Dzieci to najważniejsze, co jest na świecie” – oznajmiła Łarysa z Berdyczowa, mama siedmioletniej Złaty. Pytana o to, w jaki sposób ukraińskie państwo pomaga rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi, stwierdziła, że mogą one liczyć tylko na rentę, a poza tym wsparcie otrzymują od organizacji i wolontariuszy.
Po godz. 13.00 przed ambasadę przybyło kilkadziesiąt osób ze sztandarami organizacji Tradycja i Porządek, określanej przez ukraińskie media jako skrajnie prawicowa. Trzymali m.in. transparent z hasłem „Tak trzymaj, Polsko. Wsparcie od Ukrainy”.
za:www.radiomaryja.pl
***
"To jest wojna i my do tej wojny przystępujemy". Powstanie "Straż Narodowa". Jej celem będzie m.in. obrona kościołów
Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zapowiedział dziś powstanie nowej organizacji o nazwie "Straż Narodowa", której celem będzie m.in. obrona kościołów. Środowiska lewicowe mówią, że to jest wojna; tak, to jest wojna i my do tej wojny przystępujemy - stwierdził.
Zgodnie z zapowiedzią Bąkiewicza, trzon nowej organizacji prawdopodobnie będzie stanowić Straż Marszu Niepodległości, do której należy obecnie kilkaset osób.
Na konferencji prasowej zorganizowanej przed warszawską Bazyliką Świętego Krzyża prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przekonywał, że "jesteśmy w trakcie neobolszewickiej rewolucji".
"Nie chcemy, żeby te środowiska, które są środowiskami antycywilizacyjnymi, atakowały nas, katolików, dlatego powołujemy pewien rodzaj samoobrony - samoobrony katolickiej, cywilizacyjnej" - zapowiedział.
Organizacja będzie nosić nazwę "Straż Narodowa". "Zachęcam wszystkich, aby do tej organizacji wstępowali. Będziemy bronić każdego kościoła, każdej dzielnicy, każdego miasta, każdej wioski. Z tego miejsca wzywam wszystkich katolików, że dosyć tej pacyfistycznej postawy, która powodowała, że dzisiaj bandy hołoty wchodzą do kościoła, profanują ołtarze, profanują Najświętszy Sakrament, używają wulgarnych, knajackich słów" - mówił.
Bąkiewicz przekonywał, że podczas niedzielnego protestu to strona narodowa atakowana była przez lewicowych aktywistów. "Policja zupełnie na to nie reagowała (...), policja apelowała o to, żebyśmy się nie modlili, bo to jest prowokowanie drugiej strony" - dodał.
"Ci ludzie chcą nas zniszczyć i zgnieść. Ja z tego miejsca mówię, że miecz sprawiedliwości nad nimi wisi i jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję" - mówił.
"Środowiska lewicowe mówią, że to jest wojna: tak, to jest wojna i my do tej wojny przystępujemy. Z tego miejsca wzywam wszystkich katolików, patriotów, przede wszystkim kapłanów i biskupów o świadectwo. Świadectwo, które jest w dniu dzisiejszym potrzebne - wiary, poświęcenia. Wstańmy z wygodnych kanap, sprzed telewizorów, sprzed monitorów, zacznijmy walczyć o Polskę, o Polskę katolicką, wierną zasadom i moralności" - apelował.
Dodał, że będzie bronił bliskich mu wartości, nawet jeśli trzeba będzie to robić "fizycznie". "Bo bronimy naszych rodzin, naszych kapłanów, naszego dziedzictwa kulturowego" - mówił.
Tomasz Kalinowski z zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości dodał, że jego członkowie będą występować na drogę prawną przeciwko dziennikarzom, którzy "kolportowali informacje, że wczoraj dochodziło do jakichś incydentów czy pobić". "Wiemy też, że wobec pojedynczych osób, które broniły tutaj miejsca kultu, są stosowane groźby, aktywiści lewicowi mobilizują się do tego, żeby fizycznie rozprawiać się z takimi osobami - to niedopuszczalne" - powiedział.
Niedziela była kolejnym dniem protestów w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W ramach akcji "Słowo na Niedzielę" zainicjowanej przez Ogólnopolski Strajk Kobiet protesty organizowane były przed kościołami, a także w ich wnętrzach.
Do przepychanek doszło m.in. przed stołeczną Bazyliką Św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, gdzie pojawili się kontrmanifestanci związani z organizacjami narodowymi. Część z nich chciała uniemożliwić protestującym m.in. wejście do kościoła.
za:niezalezna.pl
***
Prawicowy rząd, prawy minister spraw wewnętrznych, prawa (nieprawdaż?) policja i co?... I lewackie, diabelskie wzmożenia-ot tak sobie mogą drastycznie szaleć?
W gremiach decyzyjnych siedzą jakieś chłoptasie a nie poważni ludzie czynu z tzw. jajami?...
k