Polecane

Massachusetts: aborcja dla dziewczynek bez wiedzy rodziców

 W Stanach Zjednoczonych nieustannie trwają zmagania zwolenników aborcji i obrońców życia, tym razem sprawy przybrały zły obrót w stanie Massachusetts. I to pomimo zdecydowanego stanowiska gubernatora.
Ustawa rozszerzająca dostęp do aborcji w Massachusetts stanie się prawem pomimo weta ze strony gubernatora Charliego Bakera po decyzjach obu izb stanowej legislatury.

Senatorowie stanu zagłosowali we wtorek 32 do 8, a Izba niższa 107 do 46.

Ustawodawstwo wprowadzi prawo do aborcji w prawie stanowym, obniży dozwolony wiek dokonania aborcji bez informowania rodziców do 16 lat i zezwoli na aborcje po 24 tygodnia ciąży w przypadkach "śmiertelnych anomalii płodu".

Aktywiści antyaborcyjni potępili to posunięcie, mówiąc, że prawodawcy "zignorowali zdroworozsądkowe veto gubernatora”.

za:dorzeczy.pl

***

W Hiszpanii w 2019 r. co piąta ciąża zakończyła się zabiciem dziecka

W 2019 roku w Hiszpanii dokonano 99149 aborcji, czyli o 3232 więcej (wzrost o 3,37 proc.) niż rok wcześniej. Jest to najwyższy wskaźnik od 2013; w 2019 w kraju przyszło na świat 360617 noworodków, to znaczy, że 21,6 proc. ciąż zakończyło się zabiciem poczętego dziecka.

Informując o tym katolicki portal e-cristians zaznaczył, że za tymi liczbami „są kobiety, które zniszczyły swe życie z powodu niesprawiedliwych przepisów, prowadzących do aborcji, samotności, porzucenia, nieuchronnego zespołu postaborcyjnego, są niemowlęta i kobiety, których nikt nie zapamięta, tylko niestrudzone organizacje pro-life”.

Wskaźniki aborcji wzrosły w ub.r. we wszystkich przedziałach wiekowych. Dziewięć na 1000 dziewcząt poniżej 19 lat (w liczbach bezwzględnych było to 10379 kobiet, w tym 341 do 15. roku życia) przerwało ciążę. Portal przypomniał, że tak wysoka liczba aborcji w tej grupie wiekowej wynika częściowo z polityki obecnego „rządu śmierci”, który zezwolił na „zabiegi” wśród ciężarnych dziewcząt między 16. a 18. rokiem życia nawet bez zgody ich rodziców.

„Jest to liczba hańby, którą poznajemy w roku hańby – 2020, w którym minęło 10 lat od złożenia przez posłów Partii Ludowej odwołania w sprawie niekonstytucyjności ustawy aborcyjnej, uchwalonej przez rząd José Luisa Rodrígueza Zapatero. Mija 10 lat współwinnego, śmiertelnego milczenia (w tym okresie zostało abortowanych, czyli po prostu zamordowanych 1 milion dzieci), tchórzliwego milczenia Trybunału Konstytucyjnego” – przypomniał e-cristians.

I zadał kilka pytań: dlaczego Trybunał nie wydał wyroku? Czy nie ma odwagi zmierzyć się ze swym minionym orzecznictwem? Ustawa z 2010 roku nie przestrzega orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Czy odważy się przeciwstawić władzom politycznym i rzeczywistym, które popierały te przepisy? Jaka jest rola sędziów tej instytucji: gwarantować zgodność z Konstytucją czy dopasowywać ją do ideologicznych kaprysów obecnego władcy? Czy nie ma sędziego, który ośmieliłby się potępić to rażące zaniechanie funkcji sądu?

W roku 2020 minęła też inna haniebna rocznica: 35 lat od orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nr 53/1985 z 11 kwietnia 1985 o zgodności z konstytucją reformy Kodeksu Karnego, zezwalającej na aborcję w Hiszpanii. Reforma ta była dziełem rządu Felipe Gonzáleza. Orzeczenie Trybunału było niezgodne z wolą większości posłów w Kortezach, którzy wyrazili swe stanowisko przeciwne aborcji w czasie dyskusji nad zmianą art. 15 ustawy zasadniczej. Domagali się oni zastąpienia słowa „osoby” przez „wszyscy”, aby nie było żadnych wątpliwości, iż ochrona prawa do życia obejmuje również nienarodzone dziecko.

A jednak Trybunał Konstytucyjny nie zawahał się zastosować „doktryny prawnej” Gregorio Pecesa Barby: „Problem prawa jest problemem siły stojącej za władzą polityczną i interpretacją”, aby przeciwstawić się woli konstytucyjnej i zalegalizować niesprawiedliwość aborcji, tak jak chciał tego ówczesny socjalistyczny rząd Hiszpanii. „Z tego pyłu pochodzi to błoto” – stwierdził autor komentarza na portalu.

Zwrócił uwagę, że „w tej orgii śmierci, w której kraj jest pogrążony dzięki działaniu dwóch socjalistycznych premierów (González i Zapatero) oraz celowego zaniedbania i współudziału dwóch premierów ludowych (José María Aznar i Mariano Rajoy), w bieżącym roku trzeci socjalistyczny szef rządu (Pedro Sánchez) ogłasza cieszącą się złą sławą ustawę o eutanazji. Prawo, które nie gwarantuje dobrej śmierci, ale prowadzi do przerywania życia ludzi cierpiących, obolałych, przewlekle chorych, niepełnosprawnych, krótko mówiąc, słabych i potrzebujących.

„Oby nie było w Hiszpanii życia, które nie byłoby zagrożone przez kulturę śmierci!” Wydaje się, że taki jest cel rządu Sáncheza-Iglesiasa, „rządu śmierci”, oni wierzą, że uda im się to osiągnąć. I jest to kolejny element, który sprawia, że rok 2020 jest rokiem hańby – czytamy w komentarzu. Co w tej sytuacji robi społeczeństwo hiszpańskie? Gdzie jest wołanie o niewinne życia, wycinane przez aborcję? Gdzie jest krzyk w obliczu bezczynności Trybunału Konstytucyjnego? Gdzie jest krzyk wobec groźby eutanazji? Czy nikogo to nie interesuje? – pyta dramatycznie portal katolicki.

Przypomniano, że był czas, w którym pewien naród europejski nie krzyczał, gdy budowano obozy śmierci i patrzył w drugą stronę. W tym samym narodzie większość sędziów i prawników uchyliła się od swego obowiązku potępienia niesprawiedliwych praw ogłaszanych przez władzę polityczną, naruszających prawa i swobody. Wyrzekli się tego obowiązku pod pretekstem, że ich zadaniem jest stosowanie prawa, a nie jego ocena moralna. Próżna wymówka, jak znakomicie pokazuje film „Zwycięzcy i pokonani”, który przypomina nam, że istnieje obiektywna sprawiedliwość i prawo naturalne, którego ma strzec każdy sędzia. W tym samym kraju po raz pierwszy na świecie zatwierdzono eutanazję. Chodzi oczywiście o Niemcy i reżim nazistowski.

Nie chodzi o porównania jednego rządu z innym, ale po prostu o przypomnienie, gdzie i jak skończył tamten reżym, który gardził życiem bliźniego, tamten naród, w którym sędziowie i społeczeństwo spoglądali w inną stronę. Może to przypomnienie obudzi nas z letargu i przejdziemy do działania, gdyż wydaje się, że liczby nie są w stanie tego osiągnąć: 99149 zabitych dzieci i zniszczone kobiety w 2019 roku, liczba hańby – zakończył swój tekst portal e-cristians.

za:opoka.news

***

Argentyna zatwierdza ustawę o aborcji

38 głosami za i 29 przeciw argentyński Senat zatwierdził ustawę o przerywaniu ciąży. W ten sposób aborcja stała się w tym kraju legalna. Nowe prawo, przyjęte uprzednio przez Izbę Deputowanych, zostało zatwierdzone po dwunastu godzinach debaty.

W oczekiwaniu na wynik głosowania, przed senatem odbywała się demonstracja za życiem: tysiące katolików, ewangelików i członków organizacji pro-life, wyrażało swoją niezgodę na zabijanie nienarodzonych. Jednak głosy protestujących i apele biskupów pozostały niewysłuchane.

Episkopat Argentyny od początku konsekwentnie stał na stanowisku antyaborcyjnym. Biskupi zaprezentowali swoje poglądy w przesłaniu wideo, w którym bp Oscar Vicente Ojea apelował o nieuleganie kulturze odrzucenia, o której mówi Papież Franciszek, ale o poszanowanie życia i jego wartości. „Społeczeństwo definiuje się poprzez sposób, w jaki traktuje swoich najsłabszych członków. To pokazuje najlepiej godność danego ludu i jego kultury. Dotyczy to w szczególności nienarodzonego dziecka, które jest całkowicie bezbronne, nie może nawet zaprotestować” – powiedział hierarcha.

Także w dniu głosowania wielu biskupów poruszyło kwestię świętości życia i jego ochrony od poczęcia do naturalnej śmierci. Szerokim echem odbiły się słowa arcybiskupa La Plata. Víctor Manuel Fernández podczas Mszy odprawionej 28 grudnia powiedział: „módlmy się do Pana, aby zaszczepił w naszym narodzie i jego władzach ducha miłości i troski o życie. Módlmy się także za siebie, abyśmy byli blisko osób opuszczonych, zepchniętych na margines, odrzuconych przez egoistyczne społeczeństwo”. Zaznaczył także, że pomoc i uwaga należą się szczególnie kobietom, które są w bardzo trudnej sytuacji materialnej i być może myślą o aborcji jako o sposobie na rozwiązanie przynajmniej części swoich problemów.

Z kolei arcybiskup Buenos Aires, kard. Mario Aurelio Poli, zaznaczył, że próba pandemii, którą przeżywa argentyńskie społeczeństwo i która w tym kraju ma bolesne konsekwencje, powinna skłaniać do refleksji nad godnością i wartością każdego ludzkiego życia, czy to starszego i niepełnosprawnego czy jeszcze nienarodzonego. Purpurat potępił niezrozumiałe i gorączkowe wręcz dążenie polityków do uchwalenia proaborcyjnego prawa. „Nie poprawi to sytuacji ludności, ani nie zmniejszy jej cierpień. Wręcz przeciwnie. Aby pomóc ludziom należy chronić prawa człowieka, zwłaszcza najsłabszego, który nawet się jeszcze nie narodził” – powiedział kard. Mario Aurelio Poli.

za:info.wiara.pl

***

Minuta ciszy w Paragwaju. Powodem legalizacja aborcji w Argentynie

We wtorek argentyński senat zalegalizował możliwość dokonywania aborcji na żądanie w kraju, do 14. tygodnia ciąży. Na tę wiadomość zareagowały władze Paragwaju, którego parlament zarządził minutę ciszy.

38 głosów “za”, 29 “przeciw” – tak głosowali przedwczoraj argentyńscy senatorowie w sprawie ustawy umożliwiającej przeprowadzenie bezpłatnej i legalnej aborcji na żądanie do 14. tygodnia ciąży. Dokument czeka teraz na podpis prezydenta Alberto Fernandeza, aby mógł wejść w życie. Uznawane jest to jednak za formalność, bowiem to właśnie z jego inicjatywy został złożony w argentyńskim parlamencie ten projekt.

Tym samym Argentyna stała się pierwszym dużym krajem Ameryki Łacińskiej, który zalegalizował aborcję. Wcześniej na taką zmianę prawa zdecydowały się jedynie Urugwaj, Kuba i Gujana.

Na decyzję argentyńskich władz zareagował paragwajski parlament, który zarządził minutę ciszy.

-Zachowujemy w parlamencie minutę ciszy za tysiące istnień argentyńskich braci, które zostaną utracone przed urodzeniem z powodu niedawnej zgody na aborcję w sąsiednim kraju – powiedział paragwajski poseł Raúl Latorre.

za:www.stefczyk.info


***

Steve Skojec: Dlaczego papież mówi szeptem w sprawie mordowania dzieci w Argentynie?

W Argentynie rozpętało się piekło dzieci nienarodzonych. Legalne stało się ich mordowanie na życzenie aż do 14. tygodnia ciąży. Według szefa portalu OnePeterFive trzeba zapytać, dlaczego papież Franciszek z mocą nie skomentował tych iście szatańskich wydarzeń w swojej ojczyźnie.

W Argentynie legalne stało się mordowanie nienarodzonych dzieci na życzenie. Dotąd w ojczyźnie papieża Franciszka zabijać było można jedynie w przypadku zagrożenia życia matki lub ciąży będącej wynikiem gwałtu. Teraz argentyńskie kobiety będą mogły uśmiercić swoje dzieci aż do 14. tygodnia ciąży bez żadnej przyczyny. To efekt głosowania w Senacie; wcześniej krwawe bezprawie zaakceptowała już Izba Deputowanych.

W oczekiwaniu na werdykt przed budynkiem argentyńskiego Senatu zebrały się tłumy. Gdy okazało się, że Senat zaaprobował bezprawie i dopuścił do mordowania dzieci, pod budynkiem wybuchła dzika radość. Tłum złożony przede wszystkim z młodych kobiet tańczył, krzyczał i płakał; wiele z demonstrantek obnażało się, inne sprawiały wrażenie bycia pod silnym wpływem środków odurzających. Decyzję o dopuszczeniu do zabijania dzieci na życzenie ogłosiła argentyńska wiceprezydent, Cristina Fernández de Kirchner.

Rzecz na łamach portalu OnePeterFive.com skomentował jego szef, Steve Skojec. Zwrócił uwagę na szatański charakter demonstracji wyrażających radość z możliwości mordowania dzieci. Przy tym według Skojca jest głęboko zastanawiające, że w obliczu argentyńskiego bezprawia silnego głosu nie zabrał papież Franciszek.

W jego ocenie Ojciec Święty w obliczu tych odrażających wydarzeń „zdecydował się przemówić ledwie słyszalnym szeptem”.

„Nie poświęcił tej sprawie rozważań przed modlitwą Anioł Pański. Nie udzielił wywiadu telewizyjnego. Nie uciekł się nawet do swego starego kolegi Scalfariego by wyrazić swoje przerażenie. Nie opublikował rozmowy telefonicznej z argentyńskim prezydentem” – napisał.

„Co zrobił papież? Napisał prywatny list do księdza, wskazując, że argumenty ruchu pro-life powinny być bardziej naukowe niż religijne - oraz inny prywatny list do grupy kobiet w Argentynie”, która prosiła go o wyjaśnienie jednej z jego wypowiedzi na temat aborcji, zauważył dziennikarz.

Skojec zwrócił następnie uwagę na zastanawiające wydarzenie z 2016 roku. Wówczas papież Franciszek spotkał się z Emmą Bonino, najbardziej znaną włoską aborcjonistką. Uczynił to w dniu, w którym w Stanach Zjednoczonych odbywały się wybory prezydenckie, jak przypomina Skojec, gdy wybierano między przeciwnikiem mordowania nienarodzonych, Donaldem Trumpem, a zwolenniczką legalnego zabijania dzieci, Hillary Clinton.

za:www.pch24.pl

***

Przypomnijmy że św.Jan Paweł potrafił na "Anioł Pański" czyli z Watykanu powiedzieć "Naród który zabija swoje dzieci, jest narodem bez przyszłości" kiedy w Polsce czyli w Jego Ojczyźnie liberalizowano prawo aborcyjne... /p/