Polecane

Ks.prof.Paweł Bortkiewicz TChr - Glosa do „Oblicza pandemii”

W najbliższą sobotę w Toruniu odbędzie się konferencja w ramach cyklu opatrzonego pierwszym słowem „Oblicza…”. Poprzednie konferencje były poświęcone obliczom prawdy, obliczom mediów…  Bieżąca skupia się na odsłonięciu niektórych aspektów pandemii. Tych przemilczanych, tych mało eksploatowanych.

Sama zapowiedź konferencji i jej tematów wywołała - z tego, co się orientuję - sporo emocji. Twarda doktryna nakazuje bowiem spoglądać na epidemię wyłącznie w kategoriach dyktatury sanitaryzmu, obostrzeń i działań mających na celu ratowanie bezpieczeństwa i życia niemal za wszelką cenę.
W tym kontekście warto wrócić do myśli, które już kiedyś były wypowiadane. Niektórzy z publicystów zwracają uwagę, że nie jest przypadkiem, iż w wielu krajach katolickich przynależność religijna i udział w życiu Kościoła w okresie Wielkanocy 2021 spadły do najniższego poziomu od prawie wieku. W wielu krajach był to efekt mocnego ograniczenia wolności wyznania, potraktowania kościołów na tych samych prawach, co  lokale gastronomiczne, a często poniżej tych praw, które przysługiwały choćby obiektom sportowym. W większości przypadków decyzja o zamknięciu kościołów w wielu krajach na Zachodzie była spowodowana „troską o bezpieczeństwo członków wspólnot i osób bezbronnych”.
Ci sami publicyści wskazują, że te decyzje i uzasadnienia tak łatwo akceptowalne dzisiaj, byłyby raczej niezrozumiałe dla wczesnych chrześcijan. W czasach prześladowań, w okresie poważnego zagrożenia dla siebie i społeczności, wierzący przeciwstawiali się rozkazom państwa i gromadzili się ukradkiem. To oczywiście kontekst nieporównywalny z bieżącą sytuacją.


Ale porównywalną stała się sytuacja epidemii ospy, która szalała w Cesarstwie Rzymskim w 165 roku naszej ery powodując śmierć około 1/3 populacji. W 251 roku przez imperium przetoczyła się druga  epidemia. W Rzymie, w stolicy imperium dziennie umierało pięć tysięcy istnień. To właśnie wtedy chrześcijanie jako jedyni pozostali w skupiskach ludności, narażając się na ogromne ryzyko dla siebie i swoich rodzin, po to aby opiekować się chorymi i grzebać zmarłych Zdaniem niektórych socjologów jak Rodney Stark (w książce The Rise of Christianity) to właśnie ten okres od 150 roku naszej ery do 300 roku naszej ery sprawił, że liczba chrześcijan wzrosła ponad 150 krotnie.

Z tej lekcji historii płynie przede wszystkim wskazanie dziedzictwa chrześcijan,  którzy na przestrzeni wieków rozumieli koszt bycia uczniem Chrystusa. „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa” (Łk 9. 24) .
Wydaje się że warto, a nawet trzeba wracać dzisiaj do tych aspektów ściśle teologicznych potraktowania epidemii jako wyzwania do odbudowania więzi z krzyżem.

To nie jest zachęta do anarchii, to nie jest zachęta do ignorowania rozsądnych przepisów sanitarnych i zaleceń medycznych.

To jest jedynie zachęta do tego, aby w krzyżu Chrystusa odnaleźć siłę i nadzieję naszego jutra.