Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza poinformował, że decyzją związku piłkarska reprezentacja Polski nie rozegra barażowego spotkania z Rosją o udział w tegorocznych mistrzostwach świata.
„Koniec ze słowami, czas na czyny! W związku z eskalacją agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, reprezentacja Polski nie zamierza rozegrać barażowego meczu z rep. Rosji” – napisał w mediach społecznościowych prezes Kulesza i dodał: „To jedyna słuszna decyzja. Prowadzimy rozmowy z federacjami Szwecji i Czech, aby przedstawić FIFA wspólne stanowisko”. Szwedzi lub Czesi to potencjalni rywale zwycięzcy meczu Rosja-Polska w eliminacyjnej ścieżce do katarskiego mundialu.
Jednoznaczne stanowisko prezesa PZPN spotkało się z ogromnym poparciem wśród internautów. Decyzji pogratulował Kuleszy nawet polski prezydent Andrzej Duda, który w komentarzu pod twitterowym komunikatem Cezarego Kuleszy napisał: „I słusznie, Panie Prezesie. Nie gra się z bandytami!”.
Co ciekawe decyzję prezesa PZPN poparł nawet popularny komentator piłkarski TVP Mateusz Borek, który jeszcze kilkadziesiąt godzin temu starał się usilnie przekonywać, że wszyscy „normalni” ludzie wybierają się do Moskwy na mecz Biało-Czerwonych oraz ochoczo zadeklarował, że kilka dni później zamierza wybrać się również na bokserską galę do Krasnodaru.
„Brawo dla pana prezesa!” – napisał z kolei w social mediach inny z właścicieli „Kanału Sportowego” – Krzysztof Stanowski i ujawnił, że w piątkowy wieczór mieli ze sobą rozmawiać kapitan polskiej reprezentacji Robert Lewandowski oraz doświadczony obrońca naszej kadry Kamil Glik i „wspólnie ustalili, że przekażą reszcie drużyny, że nie mają zamiaru rozegrać meczu z Rosją”.
Wygląda na to, że bez względu na decyzję światowej federacji futbolu, na skutek polskiego zdecydowanego stanowiska nie będziemy musieli ze wstydem przed całym światem słuchać 24 marca rosyjskiego hymnu. My więc swój honor ocaliliśmy, pytanie jeszcze, co zrobi FIFA.
za:www.fronda.pl
***
Katarzyna Gójska dla Niezalezna.pl: Rosyjscy kibice i piłkarze odpowiadają za zbrodnie na Ukrainie
"Koniec z mydleniem oczu o jakichś biednych, dobrych Rosjanach. Ci ludzie odpowiadają za barbarzyństwo, tak jak ich przywódca. To oni go wybierają, to oni pozwalają mu rządzić, to oni zabijają na Ukrainie. Nie żyją odcięci od świata - Rosja to nie Północna Korea" - pisze Katarzyna Gójska, redaktor naczelny miesięcznika Nowe Państwo i zastępca redaktora naczelnego "Gazety Polskiej".
Na początku króciutka dygresja: nie jestem kibicem piłkarskim. Nawet więcej, nie rozumiem dlaczego ludzie - gwiazdy tego sportu - w większości jednak dość prości i mający niewiele do powiedzenia światu, stają się celebrytami czy wręcz autorytetami. Niebotycznie wysokie wycenianie ich pracy uważam za wręcz nieetyczne. Pewnie jednak jestem w mniejszości. Nie neguję wagi sportu, jego znaczenia społecznego, waloru edukacyjnego, ale dzisiejszy sport w większości jest biznesem i to dalekim od standardów fair play. I to tyle tytułem wstępu.
Gdy czytam zachwyty nad decyzją szefa PZPN i wsparciem jej przez Roberta Lewandowskiego to mam wrażenie, że z zupełnie normalnego gestu, który powinien być podjęty wraz z wystrzeleniem pierwszego pocisku w stronę Ukrainy, robi się bohaterstwo. Panie Kulesza, za długo pan myślał. Taką decyzję należało podjąć około 5 czy 6 rano pierwszego dnia wojny. Życie ludzkie, wolność, prawo do samostanowienia to wartości dalece ważniejsze niż mecz - nawet dający szansę na grę w Mistrzostwach Świata. Jeśli polska drużyna miałaby nie mieć szansy wystąpić w tych zmaganiach, to i tak jest to niewielkie poświęcenie wobec daniny krwi i cierpienia, jaką składają Ukraińcy, walcząc z ruskim zdziczeniem - także w obronie naszej wolności.
Popierając decyzją PZPN Lewandowski napisał, że rosyjska drużyna ani rosyjscy kibice nie ponoszą odpowiedzialności za wojnę. Otóż to obrzydliwe kłamstwo. Jest dokładnie odwrotnie - każdy obywatel Federacji Rosyjskiej, który nie protestuje wobec zbrodni dokonywanych przez jego własne państwo jest tak samo unurzany ukraińską krwią jak sam Putin. Koniec z mydleniem oczu o jakichś biednych, dobrych Rosjanach. Ci ludzie odpowiadają za barbarzyństwo tak jak ich przywódca. To oni go wybierają, to oni pozwalają mu rządzić, to oni zabijają na Ukrainie. Nie żyją odcięci od świata - Rosja to nie Północna Korea.
Podróżują, mają dostęp do informacji - a to znaczy, że mogą wybierać. I wybierają. Putina. Jedni są nim zachwyceni, inni, go tolerują, innym może jest wszystko jedno - to bez znaczenia. Bo to dzięki nim - bez względu na stopień aprobaty - morderca jest głową państwa. Jest ich twarzą. Jego zbrodnie są ich zbrodniami. Ważne by tę oczywistą prawdę pojął także kapitan polskie reprezentacji. I nie próbował w swoich wypowiedziach podlizywać się ludziom, których kraj, znajomi, członkowie rodzin strzelają do Ukraińców tylko dlatego, że ci chcą mieć swój niepodległy kraj. Ale to nie wszystko.
Straszliwy najazd, któremu dziś stawiają czoła dzielni Ukraińcy nie nastąpiłby, gdyby nie dziesięciolecia polityki Berlina wobec Moskwy. Rosjanie napadli na naszych wschodnich sąsiadów, bo Niemcy budowali potęgę militarną Kremla i pozwalali mu czuć się bezkarnie - pozwalali mu bezkarnie mordować. I nadal są lojalni wobec Putina, jak tylko się da. Gdy rosyjskie wojsko stanęło pod granicą ukraińską, Berlin utrudniał innym wsparcie militarne Kijowa. I nadal tak robi - lawirując w obronie ratowania strzępów swojego wizerunku. Ta upiorna współpraca na linii Berlin - Moskwa w ciągu ostatniego nieco ponad wieku przyniosła światu dziesiątki milionów ofiar. I jak widać Niemcy nie wyciągnęli wniosków ze swojej odrażającej historii. Kanclerz Niemiec wahający się od pierwszych chwil wojny co do najostrzejszych sankcji, przeciągający decyzję co do ich wprowadzenia o kolejne noce - jakby w nadziei, że Rosjanie w końcu zdobędą Kijów - to prawdziwe oblicze tego społeczeństwa. Zatem może czas najwyższy, by Robert Lewandowski poważnie rozważył, czy chce być z tym kojarzony. Osiągnął w sporcie bardzo wiele, zabezpieczył przyszłość swoją i najbliższych, ale ambicja i majątek to nie wszystko. Na Ukrainie giną kibice, piłkarze walczą z bronią w ręku przeciw złu, które ma na imię Federacja Rosyjska.
Ale ten wschodni demon ma wiernego pomocnika - Republikę Federalną Niemiec. Dzięki swojej sławie kapitan polskiej reprezentacji może zrobić coś, co wprowadzi go nie tylko do historii sportu - w niej już jest mocno odnotowany - ale też do historii Polski i Europy. Może wyrazić solidarność z ukraińskimi fanami piłki i przestać grać w niemieckim klubie.
Takim gestem wzbudziłby większy podziw na świecie niż najpiękniejszą bramką. Może wykorzystać swój talent tak dobrze, jak nigdy dotąd. Odwagi.
za:niezalezna.pl
***
Jasna deklaracja - Węgry wspierają sankcje wobec Rosji. "Nigdy nie wypowiedzieliśmy się przeciwko"
Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szíjjártó dementuje spekulacje o blokowaniu sankcji na Rosję, w tym także na system SWIFT. O solidarności Węgier zapewnia również premier Mateusz Morawiecki.
Szef węgierskiego MSZ stwierdził, że z "żalem i szokiem" obserwuje produkcję kłamstw przeciwko Węgrom w sprawie blokowania sankcji na Rosję, w tym dotyczące systemu SWIFT.
"Powiedzmy sobie jasno: TO NIE JEST PRAWDA! Nigdy nie wypowiedzieliśmy się przeciwko ani jednej propozycji sankcji, niczego nie blokowaliśmy"
O poparciu przez Węgry sankcji na Rosję zapewniał również polski premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu z węgierskim odpowiednikiem Wiktorem Orbanem.
"Rozmawiałem dzisiaj ponownie z premierem Węgier V. Orbanem. I po raz kolejny zapewnił mnie o poparciu dla daleko idących sankcji skierowanych wobec Rosji. W tym także o zablokowaniu systemu SWIFT" - napisał na Twitterze Morawiecki.
Wpis polskiego szefa rządu, jako broń w walce z fake newsami, udostępniła ambasador Węgier w Polsce Orsolya Kovács.
za:niezalezna.pl
***
„Nie kupuj rosyjskiego!” lub „Bojkotuj rosyjskie!” – kampania obywatelska dotycząca towarów rosyjskich.
Nie kupujmy towarów z Rosji. Tyle możemy zrobić.Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego: Nie kupuj białoruskich i rosyjskich produktów
Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego apeluje o zerwanie stosunków biznesowych z podmiotami gospodarczymi zarejestrowanymi na terytorium Rosji i Białorusi. Zwraca uwagę, by nie kupować produktów wytworzonych w tych krajach. W ten sposób możemy osłabić agresora, który bestialsko zaatakował Ukrainę, a obecnie prowadzi działania wojenne wobec ludności cywilnej.
Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego z chwilą, kiedy wojska rosyjskie napadły na Ukrainę, poinformowała wszystkie podmioty z Białorusi i Rosji o zakończeniu współpracy.
„Urwaliśmy jakiekolwiek kontakty z firmami z Białorusi i Rosji jednocześnie przekazując informację, że sprzeciwiamy się agresji na narodzie ukraińskim. Zachęcamy też wszystkie polskie firmy do tego. Zrywając stosunki biznesowe z Białorusią i Rosją polskie podmioty wprowadzą własne restrykcje gospodarcze” – powiedział Andrzej Jaworski, prezes Izby Gospodarczo Handlowej Rynku Spożywczego.
Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego zaapelowała także do władz Rzeczypospolitej Polskiej o podjęcie działań, których celem będzie wycofanie wszystkich produktów rosyjskich i białoruskich z rynku polskiego oraz wprowadzenia embarga gospodarczego na import produktów z Rosji i Białorusi.
„Prosimy wszystkich Polaków, o to aby zwracali uwagę na kody kreskowe kupowanych produktów. Powinniśmy nabywać produkty polskie oznaczone kodem 590. Apelujemy aby nie kupować produktów wytworzonych na terytorium Białorusi, których kod kreskowy zaczyna się od numeru 481, a zwłaszcza rosyjskich produktów, których kody cyfrowe zaczynają się od jednej z sekwencji cyfr: od 460 d0 469” – wskazał Hubert Grzegorczyk, sekretarz Izby Gospodarczo Handlowej Rynku Spożywczego.
Kupując rosyjskie i białoruskie produkty, wspieramy gospodarczo Białoruś, a także Rosję, która bestialsko zaatakowała Ukrainę i prowadzi działania zbrojne także wobec ludności cywilnej.
Kod kreskowy towarów z Rosji 460 – 469. Jeśli masz takie pierwsze trzy cyfry kodu kreskowego tj. 460, 461, itd aż do 469 nie kupuj tego towaru. Twoje pieniądze, twój wybór, twój głos w tej sprawie, tak realny, jak to możliwe.
za:www.niedziela.pl
***
Prawosławny hierarcha "nie zaleca" modlitw o pokój na Ukrainie
Prawosławny arcybiskup grodzieński i wołkowyski na Białorusi – Antoni (Doronin) polecił dziekanom, aby ci przekazali wszystkim księżom tej eparchii, że "nie zaleca się w czasie liturgii modlić się o pokój na Ukrainie". Wiadomość tę ujawnił 25 lutego na swoim blogu Siergiej Czapnin, były redaktor naczelny oficjalnego organu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP), a obecnie publicysta niezależny. Dodał, że "zarządzenie to jest, rzecz jasna, ustne".
Komentując tę decyzję, dziennikarz wskazał, że "jest to taki sam przypadek, gdy autocenzura wyprzedza cenzurę". Jego zdaniem postanowienie arcybiskupa wynika z "najzwyklejszego strachu przed władzą zarówno kościelną, jak i państwową".
Jest to "decyzja haniebna i gdyby w Kościele białoruskim istniał normalnie działający Synod, to byłaby ona przedmiotem badania" – stwierdził Czapnin. Jego zdaniem Synod "jest czystą dekoracją, toteż nie można wykluczyć, że teraz także inni hierarchowie będą naśladować abp. Antoniego". Strach ten jest rozlany po całym Kościele – dodał publicysta.
Urodzony w 1980 w Baku abp Antoni (Doronin) sprawuje swój obecny urząd od 9 czerwca ub.r., zastąpiwszy na nim abp. Artemiusza (Kiszczenkę), który kierował tą eparchią (diecezją) od 1996. Formalnym powodem odwołania go były „względy zdrowotne”, w rzeczywistości jednak cieszący się dużym autorytetem 69-letni wówczas hierarcha musiał ustąpić, gdyż jako jedyny w episkopacie Białoruskiego Kościoła Prawosławnego (BKP) krytykował krwawe rozprawy reżymu Alaksandra Łukaszenki z jego przeciwnikami. Decyzję tę już nazajutrz zatwierdził RKP, którego częścią jest BKP jako egzarchat białoruski.
Przed powołaniem go do Grodna abp Antoni był od 2014 biskupem słuckim i soligorskim. Jest znany jako dobry organizator, ale też z wielkorosyjskich poglądów szowinistycznych i uległości wobec reżymu, a także jako przeciwnik używania na co dzień języka białoruskiego, zwłaszcza w Kościele.
za:www.gosc.pl
***
Jaki "kościół" taki hierarcha... mianowany?...
k