Polecane

Ks. prof.Paweł Bortkiewicz TChr - Dziwny jest ten świat…

Od początku wojny na Ukrainie można było zaobserwować w pewnych kręgach konserwatystów na Zachodzie wyraźną wstrzemięźliwość ocen.
Jednym z argumentów przemawiających za ową powściągliwością było budowanie swoistego kontrastu. Oto

z jednej strony Ukraina - aspirująca w ostatnich latach do przynależności do świata zachodniego wraz wszystkimi mrocznymi stronami tej przynależności -rozwiązłością seksualną, kulturą śmierci.                                                            Z drugiej strony Rosja Putina, w której niektórzy zauważali, że nie ma tam tak zwanych „parad dumy”, że nie ma debat o „związkach jednopłciowych”, że nie ma promocji ideologii lgbt. Przemilczano zarazem, że zarówno Rosjan Putina, jak i Ukraina współczesna idą równym tragicznym rytmem w zakresie kultury śmierci - szerzenia aborcji, ignorowania wartości ludzkiego życia.
Świat nie jest czarno-biały.
Niestety.

Dzisiaj można by sądzić, że po kilku miesiącach agresji dokonała się wyraźna polaryzacja dobra i zła.

Na pewno tak jest, jeśli idzie o ocenę kto jest katem, kto jest ofiarą, kto jest agresorem a kto jest defensorem.
Ale w tym spolaryzowanym świecie wciąż znajdują się niepokojące zjawiska tworzące sferę szarości, mroku.

Gdzieś pośród zgiełku oręża i codziennych informacji o działaniach militarnych na wielu frontach rosyjskiej inwazji, wśród codziennych przemówień prezydenta Ukrainy, wśród niekwestionowanych przejawów bohaterstwa narodu ukraińskiego, pojawiły się wzmianki o złożeniu na biurku prezydenta Zelenskiego propozycji nowej ustawy.

W dobie wojny, zagrożenia życia, w dobie ryzyka utraty suwerenności narodu, pojawił się projekt … legalizacji związków jednopłciowych. W tym czasie i w tym miejscu.

A w tych ostatnich dniach niektóre media na Zachodzie informowały o tym, że w Kijowie atakowanym od początku wojny wznowiła działalność największa klinika reprodukcyjna reprodukująca dzieci i wykorzystująca kobiety ukraińskie jako matki surogatki.

Mówiąc konkretnie, ukazał się w kanadyjskim czasopiśmie „Globe and Mail ” artykuł, który przedstawia obraz niemal normalnego funkcjonowania agencji reprodukcyjnej.

W artykule podkreśla się, że w ostatnich tygodniach dokonano znaczących ułatwień w procesie pozyskania dzieci drogą reprodukcji i surogacji.

Zmniejszono bowiem znacznie wymogi biurokratyczne. Przed wojną na przykład pary zagraniczne (a one są niemal wyłącznymi odbiorcami „usług”) występujące o adopcję zarodków, musiały spędzić kilka miesięcy na Ukrainie, teraz mogą odebrać dziecko i wyjeżdżać w ciągu kilku dni.
 
Wskazuje się także, że bycie matką surogatką staje się pewną formą pracy dla kobiet ukraińskich. Szacuje się, że ponad 30% populacji zdolnej do zatrudnienia nie ma w tej chwili pracy. Wśród zwalnianych kobiety są na pierwszym miejscu. Zatem chcąc przeżyć i wykarmić swoje dzieci kobiety podejmują się surogacji jako sposobu zarobkowania.

Na stronach internetowych największej ukraińskiej firmy macierzyństwa zastępczego BioTexCom, jej właściciel Albert Tochilovski podkreśla, że mimo opresyjnych warunków jego firma jest otwarta na biznes.
Bo wśród szczęku broni milczą tylko muzy…

***
Co czynisz Ukraino?!? Na zgubę?...
kn