Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem,
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte
(A lato było piękne tego roku).
I tak śpiewali:
Ach, to nic,
że tak bolały rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.
(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety).
W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur
żołnierze z Westerplatte
(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety).
W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte
gwiżdżąc na szwabską armatę,
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte
I ci, co mają dobry wzrok i słuch słyszeli pono
jak dudni w chmurach równy krok
Morskiego Batalionu
I śpiew słyszano taki: By słoneczny czas wyzyskać
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach
Lecz gdy wiatr zimny będzie dął,
i smutek krążył światem
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.
***
Czy jest polska rodzina, która nie miała udziału w daninie krwi złożonej kiedyś w obronie Ojczyzny?...
Nasza - w ostatniej-straciła Wujka- Jerzego Ambrozińskiego w boju 1939r. pod Krasnobrodem i Dziadka-Józefa Ambrozińskiego-członka AK- zgładzonego w krematorium Oświęcimia (Auschwitz) po umęczeniu na Majdanku.
kn