W tym roku mija 230. rocznica II rozbioru Rzeczypospolitej. Właściwie nikt o tym nie wspomina, a szkoda, bo uważam, że za mało się o rozbiorach mówi nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Rozbiory Rzeczypospolitej to była haniebna, krzycząca niesprawiedliwość, której, tak się złożyło, nie zaakceptowali tylko Osmanowie.
Nawet
papieże utrzymywali i błogosławili europejski system oparty na przemocy wobec Rzeczypospolitej i jej narodów. *
To była nie tylko zbrodnia, to był, co gorsza, potworny błąd.
Bez rozbiorów Rosja i Prusy nie stałyby się potęgami, a wiadomo, do czego doprowadziły w XX w. (w przypadku Rosji też w XXI). Wolny świat musiał i musi za ich sprawą zmagać się z tyraniami.
Gdyby zwyciężyły Konstytucja 3 maja i reforma Rzeczypospolitej, idea wolności opanowałaby nawet Rosję i Prusy. Ale źródeł nieszczęść trzeba szukać jeszcze głębiej.
W powstaniu Chmielnickiego i ugodzie perejasławskiej Kijów zwrócił się ku Moskwie, to zaś było początkiem końca Rzeczpospolitej.
Dziś, w 2023 r., wszystko na świecie zmierza do „odwrócenia” skutków tych wydarzeń i powrotu do status quo sprzed ponad 300 lat, oczywiście w nowych warunkach.
To będzie długa droga, ale kierunek został wyznaczony.
Marcin Herman
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat.
za:niezalezna.pl
----------------
* Chodzi o encyklikę Cum Primum papieża Grzegorza 16, który po wpływem propagandy rosyjskiej, potępił, mylnie Powstanie Listopadowe, z czego póżniej się wycofał.
pkn