"Powstanie w getcie warszawskim […] zostanie zapisane w historii jako walka garstki z wieloma, wojna dobra ze złem. W dziejach narodu żydowskiego zryw ten traktowany jest jako sprzeciw wobec niemieckiego mechanizmu zbrodni, który unicestwił sześć milionów Żydów".
"Flagi nad gettem. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim", Mosze Arens, Kraków 2011
za:www.polskieradio.pl
***
Prezydent Duda: Powstańcy z Getta Warszawskiego walczyli z niemieckimi nazistami o wolną Polskę
Podczas swojego przemówienia w trakcie uroczystości upamiętniającej 80. rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim, prezydent RP Andrzej Duda powiedział, że powstańcy walczyli o wolną Polskę.
Prezydent Duda zaznaczył podczas uroczystości odbywającej się w obecności prezydentów Izraela i Niemiec na Placu Bohaterów Getta Warszawskiego w Warszawie, że Powstanie w Getcie Warszawskim „jest dla nas symbolem męstwa, determinacji, walki odwagi”.
„Pochylamy dziś nisko głowę przed Bohaterami Powstania w Getcie, przed tymi, którzy przeciwko nazizmowi walczyli o wolność. Nigdy nie stracili ducha i do dziś są przykładem dla nas wszystkich” – mówił polski prezydent.
Andrzej Duda podkreślił, że ci, którzy walczyli w Powstaniu w warszawskim Getcie są „naszymi wspólnymi Bohaterami”.
„Nigdy nie wolno nam zapomnieć o męstwie i postawie polskich Żydów z warszawskiego getta i o Polakach, którzy walczyli po jego drugiej stronie” – oznajmił prezydent Duda.
Prezydent RP przypomniał, że społeczność żydowska „żyła z Polakami i innymi narodowościami pod jednym dachem od prawie tysiąca lat”.
„Niemieccy naziści zmiażdżyli tamtą Rzeczpospolitą nie tylko pod względem politycznym i państwowym, ale i społecznym, dokonując dramatycznego rozcięcia społeczeństwa” – powiedział prezydent Andrzej Duda.
za:www.fronda.pl
***
Prezydent Niemiec przed Pomnikiem Bohaterów Getta: zbrodnie, które Niemcy tutaj popełnili, napawają mnie wstydem
Straszliwe zbrodnie, które Niemcy tutaj popełnili, napawają mnie głębokim wstydem. Jako prezydent Niemiec chylę czoła przed odważnymi bojownikami getta warszawskiego - mówił prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier podczas uroczystości z okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim.
Przed Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie z udziałem m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, prezydenta RFN Franka-Waltera Steinmeiera, prezydenta Izraela Isaaka Herzoga, premiera Mateusza Morawieckiego oraz przedstawicieli środowisk żydowskich trwają główne uroczystości 80. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim.
"Jest to konieczne i jednocześnie tak ciężko przyjść tu jako Niemiec i jako prezydent federalny Niemiec" - mówił Steinmeier. "Straszliwe zbrodnie, które Niemcy tutaj popełnili, napawają mnie głębokim wstydem" - dodał. "Jednocześnie wdzięcznością i pokorą napawa mnie fakt, że mogę uczestniczyć w tych obchodach jako pierwsza głowa państwa niemieckiego w ogóle" - podkreślił.
Jak mówił prezydent Niemiec, oddanie hołdu wraz z Andrzejem Dudą i Icchakiem Herzogiem jest dla niego niezwykle ważne.
"Jako prezydent Niemiec stoję dzisiaj przed państwem i chylę czoła przed odważnymi bojownikami getta warszawskiego. Pogrążony w głębokim smutku chylę czoła przed zabitymi" - mówił przed Pomnikiem Bohaterów Getta Steinmeier.
za:www.niedziela.pl
***
Bohaterowie powstania w getcie nie byli sami. Prezydent Herzog: „Polacy narażali życie i nie stali z boku”
Prezydent Izraela Isaac Herzog zauważył, że powstańcy nie byli osamotnieni w bohaterskiej walce przeciwko nazistom i ich pomocnikom. – W każdym państwie byli Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, członkowie miejscowych ruchów oporu, wśród nich naturalnie także Polacy, Sprawiedliwi wśród Narodów Świata i członkowie polskiego podziemia, którzy narażali życie i postanowili nie stać z boku – mówił.
- "Przyjechałem tu dziś z Jerozolimy - odwiecznej stolicy Izraela, wolnej, niezawisłej, żydowskiej i demokratycznej - przyjechałem, a ze mną, z nami synowie i córki całych rodzin, społeczności, które były i nadal są symbolem bujnego, żydowskiego życia, tysiącletniej historii, bogatej, kwitnącej kultury Żydów polskich" - powiedział prezydent Isaac Herzog, który bierze udział w centralnych obchodach 80. rocznicy wybuchu Powstania w getcie warszawskim. Podkreślił, że "naturalnie są oni też symbolem najwyższego męstwa w gettach, obozach, lasach - wszędzie, w każdym momencie, na każdy sposób podczas potwornego piekła Zagłady, które dotknęło nasz naród w czasie II wojny światowej".
Zwycięstwo ducha
Zaznaczył, że "przyjechał tutaj dokładnie 80 lat po wybuchu Powstania w warszawskim getcie - symbolu odwagi w najmroczniejszej godzinie dla ludzkości". - "Tutaj w miejscu, którym stoimy znajdowało się getto. Zatłoczone, gwarne, ale tętniące życiem. Niedaleko plac transportu Umschlagplatz - tam (...) został przesądzony los 300 tys. polskich Żydów, dzieci, starców, kobiet i mężczyzn, którzy zostali zawiezieni do obozu śmierci w Treblince" - przypomniał prezydent Izraela.
- "Kiedy zamykam oczy - mogę zobaczyć dzielnych bojowników powstania, wyobrazić sobie członków Żydowskiej Organizacji Bojowej i Żydowskiego Związku Wojskowego. Kilka setek tylko naprzeciwko tysięcy nazistowskich żołnierzy, którzy napłynęli jak wielka rzeka do getta, by ich unicestwić. Naprzeciwko wyszkolonych, potwornych sił nazistowskiego wroga, uzbrojonych od stóp do głów, które wywarzały kolejne drzwi, dom po domu, w okrutnym, niepojętym pościgu za Żydami, w którym wyrok był jeden - śmierć i Zagłada" - powiedział Isaac Herzog. - "Naprzeciwko nich stała grupa młodych ludzi - polskich Żydów - zdeterminowanych, pełnych wiary i nadziei, czerpiących siły z cnoty męstwa, która wpleciona jest niczym czerwona nić w osnowie dziejów narodu żydowskiego. Począwszy od bohaterów starożytnych Króla Dawida, bojowników broniących Masady, Bar-Kochby i Machabeuszy" - podkreślił prezydent Izraela.
- "Walczyli wbrew wszelkim szansom, na dachach domów, z kanałów, piwnic, na ulicach, na podwórkach, za walącymi się ruinami ścian, w płonących mieszkaniach. I zwyciężyli" - powiedział. - "Większość bojowników Powstania w getcie warszawskim nie przeżyła, ale duch ludzki zwyciężył tutaj, na tej ziemi uświęconej krwią naszych bohaterskich braci" - ocenił Herzog.
Nie byli sami
- "Matkom, ojcom dzieciom, dziadkom i babciom udało się zachować ludzką moralność, wzajemną odpowiedzialność, wiarę w człowieczeństwo, miłość do bliźniego. Podstawowy, fundamentalny żydowski nakaz: kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - podkreślił prezydent Izraela.
Jak dodał, "nie byli osamotnieni, z nimi w bohaterskiej walce przeciwko nazistom i ich pomocnikom, w każdym państwie byli Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, członkowie miejscowych ruchów oporu, wśród nich naturalnie także Polacy, Sprawiedliwi wśród Narodów Świata i członkowie polskiego podziemia, którzy narażali życie i postanowili nie stać z boku".
- "Stoję tutaj w tych świętych chwilach, w miejscu, gdzie całe ogromne gałęzie naszego narodu zostały odcięte, zniszczone, umęczone, unicestwione ostatecznie. W miejscu, w którym żydowska wiara i nadzieja stanęły wobec wyzwań, jakich nie zaznał wcześniej żaden człowiek. Nie mogę niewyobrażać sobie moich rodaków ukochanych, wspaniałych, którzy nie rozstali się w życiu i śmierci. Nie mogę niewyobrażać sobie, co by powiedzieli i co by pomyśleli, gdyby w tych mrocznych godzinach, cuchnących kanałach, w dusznych piwnicach, na przeciw luf, karabinów i czołgów, gdyby ktoś szepnął im do ucha, że 80 lat później będziemy tu stać prezydenci Polski, Izraela i Niemiec, by oddać cześć ich bohaterstwu i że złożymy wspólnie przysięgę ich pamięci, mówiącą: nigdy więcej" - powiedział.
Przyjaźń polsko-izraelska
W przemówieniu, wygłoszonym na pl. Bohaterów Getta Warszawskiego, prezydent Izraela podziękował prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie "za ogromne wysiłki, za oddanie temu dziełu pamięci upamiętnienia m.in. tutaj, w tym miejscu". - "Musimy pamiętać. Pamięć o Zagładzie nie jest postmodernistyczna ani relatywna. Istniało skończone zło w postaci nazistów i ich pomocników. Było też całkowite dobro w postaci ofiar i bojowników. Ze wszystkich narodów każde przekazanie tego dziedzictwa następnym pokoleniom powinno odzwierciedlać ten niepodważalny aksjomat - bohaterstwo bojowników oporu i powstańców, testament pamięci tego straszliwego rozdziału w historii, w którym naród żydowski stanął wobec całkowitej zagłady" - powiedział.
Dodał, że "zniszczenie, jakie dosięgnęło Polski i wielu innych państw, to platforma do istotnego dialogu między Polską a Izraelem, do pogłębiania przyjaźni między naszymi narodami". - "Przyjaźni, która - jak wierzę, mam nadzieję - będzie wzrastać, rozwijać się. Umożliwi rozjaśnienie i głęboką analizę spornych i bolesnych punktów i zbudowanie istotnej współpracy nie tylko w oparciu o przeszłość, lecz także na bazie wspólnej przyszłości" - podkreślił Herzog.
Prezydent Izraela nawiązał także do przemówienia wygłoszonego przez prezydenta Niemiec Franka–Waltera Steinmeiera w Yad Vashem w Jerozolimie podczas ceremonii z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. - "Powtórzył pan kilkakrotnie dwa kluczowe słowa, które kryją w sobie najważniejszy związek – między przeszłością a przyszłością, wina i odpowiedzialność. Dziękuję panu za moralne przywództwo i za to, że jest pan istotnym i znaczącym czynnikiem w pogłębianiu przyjaźni między naszymi narodami. W jej centrum stoi wieczne zobowiązanie wobec pamięci. Zobowiązanie do odpowiedzialności za przyszłość, bezpieczeństwo i rozwój państwa Izraela" - podsumował.
za:niezalezna.pl
***
Premier Morawiecki w 80. rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim: Niemcy mordowali Żydów w sposób brutalny i barbarzyński
Biorący udział w obchodach 80. rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim premier Mateusz Morawiecki powiedział, że żydowscy powstańcy chwycili za broń przeciwko mordującym ich Niemcom, by tak naprawdę „wybrać sposób śmierci”.
„Oddajmy hołd heroicznej walce żydowskich powstańców, którzy w beznadziejnej sytuacji chwycili za broń, żeby tak naprawdę w istocie wybrać sposób śmierci” – mówił szef polskiego rządu przed tablicą Pamięci Żołnierzy Okręgu Armii Krajowej Warszawa-Miasto.
Prezes Rady Ministrów podkreślił, że „tamten rozpaczliwy krzyk zlikwidowanego getta, ten krzyk z otchłani usłyszeli żołnierze Armii Krajowej”.
„Dla mnie wielkim symbolem tego powstania w getcie warszawskim były dwie powiewające flagi - flaga polska i flaga żydowska, które w trakcie powstania przez krótki czas powiewały nad gettem warszawskim” – oznajmił premier RP.
Mateusz Morawiecki złożył również hołd polskim żołnierzom AK, którzy „oddali swoje życie” i przypomniał, że „Żydzi stanowili część całego społeczeństwa RP w czasie II wojny światowej”.
„Niemcy mordowali Żydów w sposób bestialski i barbarzyński. Prawda o tamtych dniach musi przebić się do świadomości współczesnego świata. To również prawda o bohaterstwie Armii Krajowej, której żołnierze dali świadectwo bohaterstwa najwyższej próby” – oświadczył premier Morawiecki.
„To bohaterstwo najwyższej próby - heroizm powstańców żydowskich w getcie warszawskim i heroizm tych, którzy próbowali im pomóc. Ta prawda i zadośćuczynienie muszą stanowić fundament lepszego życia, lepszego świata i człowieczeństwa” – skonkludował szef polskiego rządu.
za:www.fronda.pl
***
Prezes IPN: Powstanie w getcie warszawskim pokazało, że Niemcy nie są niezniszczalni
Sam aspekt psychologiczny, militarny Powstania w getcie warszawskim pokazał, że Niemcy nie są niezniszczalni; zginęło ich więcej niż w oficjalnych raportach - powiedział w środę w Programie Trzecim Polskiego Radia prezes Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) Karol Nawrocki.
Pytany o wystawę "Prosimy Cię, Boże, o walkę krwawą" zorganizowaną przez IPN w 80. rocznicę Powstania w getcie warszawskim na warszawskim skwerze Hoovera i o to, czemu żydowscy powstańcy "nie prosili o zwycięstwo, o przeżycie, a tylko prosili o walkę krwawą", Karol Nawrocki powiedział: "Prosili o +walkę krwawą+, a dalej prosili +o śmierć nagłą+". "I taką dostali - krwawą walkę. Po drugiej stronie nie stał jednak wojownik i nie stał człowiek, a machina zła" - wyjaśnił.
"Powstańcy, wojownicy w getcie warszawskim zdawali sobie sprawę, że jest to wyłącznie nadzieja na bohaterską śmierć" - mówił. "Chociaż niektórzy przeżyli i chwała Panu, że przeżyli. Przeżyło ich niewielu, bo kilkuset bojowników z Żydowskiej Organizacji Bojowej i z Żydowskiego Związku Wojskowego. (...) Natomiast realnych szans na zwycięstwo z tą niemiecką machiną zła nie było i wydaje się, wiemy jako historycy, że oni zdawali sobie zdawali doskonale z tego sprawę" - podkreślił prezes IPN.
Pytany, jaki "był sens dla nas, dla człowieczeństwa tej ich nagłej, przyśpieszonej śmierci", dr Nawrocki powiedział: "przede wszystkim mieli odwagę wzniecić pierwsze wielkomiejskie powstanie w okupowanej przez Niemców Europie". "Sam aspekt psychologiczny, militarny Powstania w getcie warszawskim pokazał, że Niemcy nie są niezniszczalni" - ocenił.
"Niemcy ginęli podczas Powstania w getcie warszawskim - jak mówią najnowsze badania IPN, którymi niebawem się podzielimy - zginęło ich więcej niż w oficjalnych raportach, choćby Jrgena Stroopa" - powiedział. "Oczywiście, jego (Powstania - PAP) sens głęboko psychologiczny był nawiązaniem do walki Machabeuszów, więc oni w jakimś głębokim sensie - mówię z perspektywy historycznej - odnieśli się do insurekcyjnej tradycji ludu żydowskiego" - zaznaczył prezes IPN.
Zwrócił uwagę, że "psychologizm wojny jest bardzo skomplikowany". "Ale biorąc pod uwagę, że z getta warszawskiego po połowie roku 1942 wywieziono, zamordowano głównie w Treblince, około 300 tys. osób - to widząc śmierć i spustoszenie ci młodzi zazwyczaj chłopcy-bojownicy chcieli zginąć jak bohaterowie. I tak zginęli, robiąc na tym świecie jeszcze trochę dobra, mordując, mówię, nie-ludzi (...) w wojnie dla nich sprawiedliwej" - wyjaśnił Nawrocki.
"Warszawa jest miastem dwóch powstań - to wyróżnia Warszawę w doświadczeniu II wojny światowej - tego, którego dziś obchodzimy 80. rocznicę i Powstania Warszawskiego" - mówił. "Rzeczywiście, Polacy umieją się poruszać pomiędzy tymi dwoma powstaniami (...) Tutaj zarówno rocznica Powstania w getcie warszawskim, jak i Powstania Warszawskiego na mapie, w kalendarzu polskich wydarzeń historycznych mają ogromne znaczenie" - podkreślił.
Pytany, "co łączy oba te powstania", dr Nawrocki powiedział: "to trzeba podkreślać, że Żydzi w czasie II wojny światowej walczyli o Rzeczpospolitą. 70 tys. Żydów w Wojsku Polskim w roku 1939, Żydzi polscy byli też na szlakach nadziei w armii gen. Władysława Andersa" - mówił prezes IPN. "20 tys. polskich Żydów (znalazło się - PAP) w niewoli Związku Sowieckiego, wielu z nich zginęło w Katyniu. I Żydzi polscy walczyli także w Powstaniu Warszawskim" - wyjaśnił.
Sam aspekt psychologiczny, militarny Powstania w getcie warszawskim pokazał, że Niemcy nie są niezniszczalni; zginęło ich więcej niż w oficjalnych raportach - powiedział w środę w Programie Trzecim Polskiego Radia prezes Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) Karol Nawrocki.
Pytany o wystawę "Prosimy Cię, Boże, o walkę krwawą" zorganizowaną przez IPN w 80. rocznicę Powstania w getcie warszawskim na warszawskim skwerze Hoovera i o to, czemu żydowscy powstańcy "nie prosili o zwycięstwo, o przeżycie, a tylko prosili o walkę krwawą", Karol Nawrocki powiedział: "Prosili o +walkę krwawą+, a dalej prosili +o śmierć nagłą+". "I taką dostali - krwawą walkę. Po drugiej stronie nie stał jednak wojownik i nie stał człowiek, a machina zła" - wyjaśnił.
"Powstańcy, wojownicy w getcie warszawskim zdawali sobie sprawę, że jest to wyłącznie nadzieja na bohaterską śmierć" - mówił. "Chociaż niektórzy przeżyli i chwała Panu, że przeżyli. Przeżyło ich niewielu, bo kilkuset bojowników z Żydowskiej Organizacji Bojowej i z Żydowskiego Związku Wojskowego. (...) Natomiast realnych szans na zwycięstwo z tą niemiecką machiną zła nie było i wydaje się, wiemy jako historycy, że oni zdawali sobie zdawali doskonale z tego sprawę" - podkreślił prezes IPN.
Pytany, jaki "był sens dla nas, dla człowieczeństwa tej ich nagłej, przyśpieszonej śmierci", dr Nawrocki powiedział: "przede wszystkim mieli odwagę wzniecić pierwsze wielkomiejskie powstanie w okupowanej przez Niemców Europie". "Sam aspekt psychologiczny, militarny Powstania w getcie warszawskim pokazał, że Niemcy nie są niezniszczalni" - ocenił.
Reklama
"Niemcy ginęli podczas Powstania w getcie warszawskim - jak mówią najnowsze badania IPN, którymi niebawem się podzielimy - zginęło ich więcej niż w oficjalnych raportach, choćby Jrgena Stroopa" - powiedział. "Oczywiście, jego (Powstania - PAP) sens głęboko psychologiczny był nawiązaniem do walki Machabeuszów, więc oni w jakimś głębokim sensie - mówię z perspektywy historycznej - odnieśli się do insurekcyjnej tradycji ludu żydowskiego" - zaznaczył prezes IPN.
Zwrócił uwagę, że "psychologizm wojny jest bardzo skomplikowany". "Ale biorąc pod uwagę, że z getta warszawskiego po połowie roku 1942 wywieziono, zamordowano głównie w Treblince, około 300 tys. osób - to widząc śmierć i spustoszenie ci młodzi zazwyczaj chłopcy-bojownicy chcieli zginąć jak bohaterowie. I tak zginęli, robiąc na tym świecie jeszcze trochę dobra, mordując, mówię, nie-ludzi (...) w wojnie dla nich sprawiedliwej" - wyjaśnił Nawrocki.
"Warszawa jest miastem dwóch powstań - to wyróżnia Warszawę w doświadczeniu II wojny światowej - tego, którego dziś obchodzimy 80. rocznicę i Powstania Warszawskiego" - mówił. "Rzeczywiście, Polacy umieją się poruszać pomiędzy tymi dwoma powstaniami (...) Tutaj zarówno rocznica Powstania w getcie warszawskim, jak i Powstania Warszawskiego na mapie, w kalendarzu polskich wydarzeń historycznych mają ogromne znaczenie" - podkreślił.
Pytany, "co łączy oba te powstania", dr Nawrocki powiedział: "to trzeba podkreślać, że Żydzi w czasie II wojny światowej walczyli o Rzeczpospolitą. 70 tys. Żydów w Wojsku Polskim w roku 1939, Żydzi polscy byli też na szlakach nadziei w armii gen. Władysława Andersa" - mówił prezes IPN. "20 tys. polskich Żydów (znalazło się - PAP) w niewoli Związku Sowieckiego, wielu z nich zginęło w Katyniu. I Żydzi polscy walczyli także w Powstaniu Warszawskim" - wyjaśnił.
/.../
"Trzeba pamiętać, że zarówno Mordechaj Anielewicz, jak i Paweł Frenkel byli synami ziemi warszawskiej, byli obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej" - mówił. "Ten sam zew, to pragnienie albo wolności, albo godnej śmierci z cała pewnością łączy oba powstania" - podkreślił dr Nawrocki.
Pytany o pomoc niesioną ludziom zza murów getta przez Polaków, prezes IPN powiedział: "gen solidarności Polaków, którego doświadczamy też dzisiaj w XXI wieku, znalazł swoje miejsce również w czasie Powstania w getcie warszawskim". "Już w pierwszych godzinach powstania kapitan Józef Pszenny i żołnierze Armii Krajowej chcieli doprowadzić do tego, aby część tego 18-kilometrowego muru getta została wysadzona. Weszli w walkę Niemcami" - przypomniał. "Doszło też do rzeczy w życiu partyzanckim nieznanych do tej pory - dzielenia się przez Armię Krajową bronią z powstańcami w getcie warszawskim. Działała Rada Pomocy Żydom - nawet jak mówią wspomnienia Icchaka Cukiermana, jednego z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej - w swojej większości ci przyzwoici Polacy wspierali Żydów, swoich współobywateli, i łączyli się z nimi w bólu" - wyjaśnił Karol Nawrocki.
za:www.gosc.pl
***
Warszawa: Odsłonięto tablicę poświęconą żołnierzom AK, którzy udzielali pomocy powstańcom w getcie
Odsłonięcie tablicy przypominającej żołnierzy Okręgu AK Warszawa-Miasto, którzy podczas Powstania w getcie warszawskim w 1943 r. udzielili zbrojnej pomocy bohaterskim żydowskim bojownikom, organizując antyniemieckie akcje dywersyjne przy murach getta, odbyło się we wtorek w Warszawie.
Tablicę na ogrodzeniu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW) przy ul. Zakroczymskiej róg Sanguszki odsłonili: wiceprezes IPN Mateusz Szpytma, prezes Zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych Piotr Ciompa i dyrektor Oddziału IPN w Warszawie Tomasz Łabuszewski.
Akcje wymienione na tablicy to: próba wysadzenia muru getta przy ul. Bonifraterskiej przez żołnierzy oddziału dywersyjnego Batalionu Saperów Praskich AK, próba wysadzenia bramy getta u zbiegu ul. Okopowej i Pawiej przez żołnierzy Kedywu Okręgu Warszawa-miasto AK, zlikwidowanie przez żołnierzy Oddziału Dywersji Bojowej Obwodu AK Mokotów dwóch posterunków SS przy murze getta oraz niemieckiego posterunku na rogu ul. Konwiktorskiej i Zakroczymskiej przez Oddział Dywersji Bojowej Obwodu AK Żoliborz, a także wykonanie egzekucji dwóch funkcjonariuszy niemieckich służb policyjnych przy ul. Bonifraterskiej róg Muranowskiej i obrzucenie granatami koszar kompanii SS.
Mateusz Szpytma zauważył, że „zryw warszawski żydowskich wojowników był największy, ale nie jedyny”.
„Walczyło także getto w Białymstoku, Będzinie, Częstochowie – miały miejsce zrywy, bunty w obozach zagłady – w Sobiborze, Treblince, Auschwitz” – mówił.
„Nie możemy o tym nigdy zapomnieć, ale dzisiaj spotykamy się, aby przypomnieć tych, którzy temu powstaniu przyszli z pomocą, ograniczoną, ale jednak” – powiedział.
Przypomniał, że Polskie Państwo Podziemne, a szczególnie „bohaterscy żołnierze Okręgu Armii Krajowej Warszawa-Miasto”, wcześniej wspierali powstańców bronią – „w ograniczony sposób, ale w miarę swoich możliwości”, oraz „pomagali im rozeznać szlaki ewakuacji, a 19 kwietnia przystąpili do akcji zbrojnej, do próby wysadzenia murów getta przy ul. Bonifraterskiej”.
„Będziemy spotykać się tutaj co roku, będziemy w kwietniu, w maju pamiętać o tych, którzy tej pomocy udzielili” – podkreślił Mateusz Szpytma. Jego zdaniem, „będzie to utrudnienie dla szerzenia kłamstw, które pojawiają się na świecie”.
„Tak jak kilka miesięcy temu w artykule Jacques’a Schustera w >>Die Welt<<, w którym oskarżono mieszkańców Warszawy i polskie podziemie, że odwróciło się od powstania, że to wsparcie było minimalne” – wyjaśnił.
„Widzimy, że ono było takie, na jakie było wówczas polskie podziemie stać” – dodał.
Przewodniczący Rady Nadzorczej Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, Wiktor Klimiuk, powiedział, że „dzisiaj często w mediach zagranicznych i polskich słyszymy, że Polacy byli i są antysemitami, że II RP słynęła ze swojej antysemickości, a w czasie II wojny światowej, Polacy gremialnie wręcz pomagali w Holokauście hitlerowskim Niemcom”.
„W II Rzeczpospolitej był duży odsetek ludności żydowskiej, ponieważ RP przez wieki była krajem bez stosów. Krajem, w którym ludzie o rożnej wierze, różnej narodowości znajdowali bezpieczne schronienie, kiedy musieli uciekać z krajów w których byli prześladowani i mordowani, często z krajów tej oświeconej Europy Zachodniej” – mówił.
Dlatego, jak zauważył, „w Polsce było dużo mniejszości narodowych, byli oni też obywatelami Polski”.
„W chwili, gdy padliśmy ofiarą agresji nazistowskich Niemiec wszystkie elity polityczne, organy państwowe, siły zbrojne zdecydowały się bronić wszystkich obywateli Rzeczpospolitej. Niemcy próbowali nas podzielić, ale my nie daliśmy się podzielić i zdaliśmy ten egzamin” – zaznaczył.
Uczestnik powstańczych walk o Redutę PWPW w sierpniu 1944 roku, były pracownik PWPW, Juliusz Kulesza opowiadał, że „tak się złożyło, że widział jedną z akcji odciążających obrońców getta, a właściwie jej zakończenie”.
„Niezależnie od tego, że byłem pracownikiem PWPW przed powstaniem, byłem jednocześnie uczniem szkoły poligraficznej, która jest na przeciwko” – opowiadał.
„Z okien tej szkoły widziałem końcową fazę ataku na bramę getta na ul. Muranowskiej. Ci chłopcy po wykonaniu tej akcji wycofywali się ulicą Konwiktorską. Od Bonifraterskiej biegli w naszym kierunku, ich było kilku. Za nimi był pościg, oni się ostrzeliwali z pistoletów, za nimi biegła tyraliera schutzpolizei. Ci Niemcy co jakiś czas klękali na jedno kolano i strzelali z karabinów, na szczęście niecelnie. Całą tę scenę widzieliśmy my, uczniowie szkoły” – wspominał.
za:www.radiomaryja.pl
***
Żydowski Związek Wojskowy - mało znana historia bohaterskiej organizacji
Obok Żydowskiej Organizacji Bojowej walki z Niemcami i kolaborantami prowadził też Żydowski Związek Wojskowy, którego działalność do dziś jest bardzo mało znana.
Żydowski Związek Wojskowy
Żydowski Związek Wojskowy był jedną z dwóch, obok Żydowskiej Organizacji Bojowej, formacji zbrojnych warszawskiego getta. Utworzyli go członkowie ruchu syjonistów-rewizjonistów (Organizacja Syjonistyczna, Nowa Organizacja Syjonistyczna) oraz ich młodzieżowej organizacji - Betar.
Żydowski Związek Wojskowy to jedna z najmniej znanych organizacji konspiracyjnych okupowanej Warszawy. "Przyczyną tego stanu rzeczy jest niezwykle skromna baza źródłowa odnosząca się do jego działalności oraz powojenne przemilczenia i manipulacje dokonywane zarówno w Izraelu jak i PRL" - pisał Dariusz Libionka w magazynie historycznym "Mówią wieki" (wydanie specjalne, kwiecień 2008).
Uważa się, że ŻZW powstał po wielkiej akcji likwidacyjnej przeprowadzonej przez Niemców w warszawskim getcie, w wyniku której od lipca do września 1942 r. 254 tys. Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, 11 tys. skierowano do obozów pracy, a ok. 6 tys. osób rozstrzelano na miejscu. W getcie legalnie pozostało 35 tys. Żydów, ok. 25 tys. żyło w ukryciu.
Za przywódców ŻWZ, jak twierdzi dr Dariusz Libionka, należy uznać Leona Rodala i Pawła Frenkla, co zgadza się z relacją Emmanuela Ringelbluma. Rodal (ur. 1913 w Kielcach), dziennikarz ("Moment", "Di Tat"), zginął prawdopodobnie 20 kwietnia 1943 r. Frenkel był przedwojennym działaczem Betaru w Warszawie, jak wynika z meldunków polskiego podziemia, zginął 19 czerwca 1943 r. w kamienicy przy Grzybowskiej 11.
W zeznaniach składanych podczas śledztwa i na rozprawie sądowej b. dowódca SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Juergen Stroop przyznawał, że Plac Muranowski był najbardziej ufortyfikowaną redutą w getcie. "Plac Muranowski (...) był przez bojowców najbardziej uporczywie broniony. Placu bronił wysunięty budynek z betonu. Ogień pistoletów maszynowych i broni maszynowej uniemożliwił do niego dostęp" - mówił Stroop pracownikom Żydowskiego Instytutu Historycznego w 1951 r.
Kwatera ŻZW mieściła się przy ul. Muranowskiej 7.
Historyk getta Emanuel Ringelblum tak opisywał jej wygląd: "Obejrzałem arsenał ŻZW. Lokal mieścił się w niezamieszkanym domu, tzw. dzikim domu przy ul. Muranowskiej 7, w 6-cio pokojowym lokalu na pierwszym piętrze. W pokoju kierownictwa było zainstalowane pierwszorzędne radio (...). Członkowie kierownictwa ŻZW, z którymi prowadziłem rozmowę przez kilka godzin, byli uzbrojeni w rewolwery zatknięte za pasem. W dużych salach na wieszakach znajdowała się broń różnego rodzaju, a więc ręczne karabiny maszynowe, karabiny, najrozmaitszego rodzaju rewolwery, ręczne granaty, torby z amunicją, mundury niemieckie, którymi tak skutecznie posługiwano się w akcji kwietniowej, itp. W pokoju kierownictwa był wielki ruch, jak w prawdziwym sztabie; odbierano tu rozkazy dla skoszarowanych punktów, w których gromadzono i szkolono przyszłych bojowców. Przynoszono raporty o ekspropriacjach, dokonanych przez poszczególne grupy u zamożnych osób na rzecz uzbrojenia ŻZW. W mojej obecności zakupiono tam u byłego oficera armii polskiej broń za ćwierć miliona złotych; na co dano zaliczkę 50 tys. zł.; zakupiono dwa karabiny maszynowe po 40 tys. zł.; większą ilość granatów ręcznych i bomb". (E. Ringelblum "Stosunki polsko-żydowskie w latach II wojny światowej")
ŻZW podzielony był na trzy oddziały. W getcie centralnym, przy placu Muranowskim ulokowany był trzon sił ŻZW. Był on podzielony na trzy około 20-osobowe grupy bojowe. Dowodzili nimi: Eliyahu Halbersztein, Natan Szultz, Meir Teibloom, Israel (NN), Józef Goldshaber, Leon Rodal. Mniejsze oddziały były na terenie szopu szczotkarzy oraz szopów Tobbensa i Schultza przy ul. Karmelickiej 5. (Adam Halperin "Betar`s Role in the Warsaw Ghetto Uprising", 1946 r.)
W czasie powstania najcięższe walki ŻZW prowadził w rejonie placu Muranowskiego.
"Odtworzenie przebiegu walk na Placu Muranowskim napotyka ogromne trudności. Wydaje się, że wojny nie przeżył żaden z bojowców znajdujących się 19 kwietnia na pozycji Plac Muranowski. A nawet jeśli tak, to nie złożył relacji na ten temat" - pisali Dariusz Libionka i Laurence Weinbaum w książce "Bohaterowie, hochsztaplerzy, opisywacze. Wokół Żydowskiego Związku Wojskowego".
W zeznaniach składanych podczas śledztwa i na rozprawie sądowej b. dowódca SS i policji dystryktu warszawskiego gen. Juergen Stroop przyznawał, że Plac Muranowski był najbardziej ufortyfikowaną redutą w getcie. "Plac Muranowski (...) był przez bojowców najbardziej uporczywie broniony. Placu bronił wysunięty budynek z betonu. Ogień pistoletów maszynowych i broni maszynowej uniemożliwił do niego dostęp" - mówił Stroop pracownikom Żydowskiego Instytutu Historycznego w 1951 roku.
Większość walczących członków ŻZW zginęła w powstaniu, reszta - podczas próby wydostania się z getta
za:isakowicz.pl
***
Akcja „Getto” – braterstwo broni Armii Krajowej i podziemia w getcie warszawskim
W poniedziałek wieczorem 19 kwietnia 1943 r. na ulicach przylegających do walczącego getta doszło do pierwszej potyczki żołnierzy Armii Krajowej próbujących udzielić pomocy bijącym się z siłami niemieckimi. Była to jedna z największych akcji zbrojnych AK przed wybuchem Powstania Warszawskiego.
„Na jednym z budynków wywieszono flagi żydowską i polską jako wezwanie do walki przeciwko nam. Sprawa flag miała doniosłe znaczenie polityczne i moralne. […] Sztandary i kolory narodowe są takim samym instrumentem walki jak szybkostrzelne działo, jak tysiąc takich dział” – miał mówić w celi warszawskiego więzienia przy Rakowieckiej Gruppenführer SS Jürgen Stroop. Wspominane przez niemieckiego zbrodniarza flagi zawieszone na budynku przy Muranowskiej 6 do dziś są symbolem oporu warszawskiego getta i wsparcia dla żydowskich bojowników ze strony polskiego podziemia. Wysoki rangą funkcjonariusz SS nie mógł jednak wiedzieć, że flagi powiewające nad gettem są nie tylko symbolem wspólnej walki Polaków i Żydów przeciwko niemieckim okupantom, lecz również współpracy polskiego i żydowskiego podziemia zbrojnego.
Prawdopodobnie już w listopadzie 1939 r. doszło do nawiązania pierwszych kontaktów pomiędzy ukrywającymi się oficerami pochodzenia żydowskiego, którzy walczyli w obronie Warszawy, a przedstawicielami kształtującej się Organizacji Wojskowej. Wśród oficerów pochodzenia żydowskiego byli przyszli twórcy pierwszej żydowskiej formacji wojskowej – Żydowskiego Związku Wojskowego. Wiele szczegółów współpracy między polskim a żydowskim podziemiem w najwcześniejszym okresie okupacji wywołuje kontrowersje. Część historyków uważa nawet, że ta kooperacja jest w pewnej części mistyfikacją. Kontrowersje wzbudza część oficerów ŻZW. Istnienie niektórych z nich nie jest nawet wystarczająco potwierdzone źródłowo.
„Konspiracyjne organizacje żydowskie działające w warszawskim getcie, które zdecydowały się na podjęcie zbrojnego oporu, działały dopiero od drugiej połowy 1942 r. Ich powstanie było odpowiedzią na rzeź mieszkańców getta prowadzoną przez Niemców konsekwentnie od 22 lipca 1942 r.” – podkreśla w rozmowie z PAP dr Tomasz Łabuszewski, historyk, dyrektor warszawskiego oddziału IPN. 28 lipca 1942 r. członkowie przedwojennych młodzieżowych organizacji żydowskich: Ha-Szomer Ha-Cair, Dror He-Chaluc i Związku Młodzieży Hebrajskiej – „Akiba” zawiązali Żydowską Organizację Bojową (ŻOB). Jej założycielami byli m.in. Icchak Cukierman, Cywia Lubetkin, Mordechaj Tanenbaum i Josef Kapłan. Głównym celem formacji było stawianie oporu Niemcom w czasie kolejnych wysiedleń Żydów z getta.
Rozszerzano także akcję likwidowania kolaborantów. Jesienią 1942 r. zastrzelono Jakuba Lejkina, komendanta policji żydowskiej, który słynął z okrucieństwa i pogardy wobec mieszkańców getta, oraz Izraela Fuersta, działacza warszawskiego Judenratu. Poza tym prowadzono m.in. akcję podpalania szopów, czyli żydowskich warsztatów produkujących na rzecz niemieckiej machiny wojennej. Emisariusze ŻOB organizowali konspirację także w innych gettach okupowanej Polski, m.in. w Krakowie, Częstochowie, Sosnowcu i Będzinie. Jej owocem były podjęte w tych miastach próby zorganizowanego oporu w czasie likwidacji gett.
W listopadzie 1942 r. komendant główny AK gen. Stefan Rowecki „Grot” wydał rozkaz nawiązania kontaktu między Komendą Główną AK a członkami żydowskich formacji bojowych w getcie. Odpowiedzialnymi za wykonanie tego zadania uczyniono szefa Biura Badań Technicznych w Wydziale Saperów KG AK kpt. Zbigniewa Lewandowskiego „Szynę” oraz ppłk. Franciszka Niepokólczyckiego „Teodora”, który kierował akcjami sabotażowo-dywersyjnymi. Koordynowanie całości prac nad planem wsparcia powierzono mjr. Stanisławowi Weberowi „Chirurgowi”. Jednym z jego zadań miało być nawiązanie bezpośrednich kontaktów z dowództwem Żydowskiej Organizacji Bojowej.
W jednym z zachowanych dokumentów komendant Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Chruściel „Monter” stwierdzał, że „plan był prosty: otworzyć mury getta dla ułatwienia ucieczki tym, którzy chcą i są do tego zdolni. W tym celu planowano stworzenie kilku wyrw w murze od strony Powązek i Stawek dla ruchu w stronę Puszczy Kampinoskiej”. W dalszej części wytycznych „Monter” zakładał atakowanie Niemców wzdłuż granic getta. Celem miało być odwrócenie uwagi od głównych miejsc prowadzenia ewakuacji getta, m.in. wyłomów w murze i wyjść z kanałów. Jak podkreśla dr Łabuszewski, wsparcie Polskiego Państwa Podziemnego polegało również na przekazaniu organizacjom żydowskich planów kanałów, które miały być drogami ewakuacji z getta.
Zniszczenia muru wokół getta mieli dokonać najbardziej doświadczeni saperzy Armii Krajowej z Batalionu Saperów Praskich pod dowództwem kpt. Józefa Pszennego „Chwackiego” (wcześniej zdobywali doświadczenie w ramach akcji „Wieniec”, wymierzonej w niemieckie transporty kolejowe w październiku 1942 r.). W tym samym czasie w pobliżu granic getta, przy Chmielnej 4, zorganizowano magazyn broni i amunicji gotowych do przerzucenia na drugą stronę muru.
W listopadzie 1942 r. przyjęto plan akcji „Getto”. Zakładano wykonanie dwóch wyłomów w murze i zaatakowanie w tych miejscach sił niemieckich. Moment ataku miał zostać skoordynowany z Żydowską Organizacją Bojową. Zdecydowano się na dwa potencjalne miejsca wyłomów: sąsiedztwo cmentarza żydowskiego oraz okolice skrzyżowania Bonifraterskiej i Sapieżyńskiej. Ostatecznie wybrano tylko drugą lokalizację. Uznano, że daje ona większe możliwości ewakuacji więźniów getta.
Do pierwszego wystąpienia zbrojnego w getcie doszło 18 stycznia 1943 r., kiedy wkroczyły do niego oddziały niemieckie mające deportować do Treblinki 8 tys. Żydów. Tym razem jednak Niemcy napotkali zbrojny opór członków ŻOB, co odbiło się szerokim echem wśród mieszkańców dzielnicy zamkniętej. „Żydzi. Okupant przystępuje do drugiego aktu naszej zagłady. Nie idźcie bezwolnie na śmierć. Brońcie się […] W walce macie możliwość ratunku. Walczcie” – wzywała ulotka przygotowana przez ŻOB. Znaczenie tych wydarzeń wykraczało poza mury getta.
„Zbrojny opór dał Armii Krajowej dowód, że po drugiej stronie muru znajdują się bojownicy gotowi na śmierci w walce. Ta konstatacja stanowiła dla strony polskiej pewne przewartościowanie. Wcześniej mieliśmy do czynienia z podejmowaniem akcji, których głównym celem była pomoc materialna dla getta i informowanie społeczności międzynarodowej o zbrodniach popełnianych przez Niemców” – zauważa dr Łabuszewski.
Po oporze ze stycznia 1943 r. po „stronie aryjskiej” wzrosło zaufanie do działań żydowskiego ruchu oporu, ale możliwości przekazywania broni bojownikom ŻOB i ŻZW były bardzo ograniczone.
„AK posiadała bardzo niewiele broni. Utworzone dopiero w 22 stycznia 1943 r. Kierownictwo Dywersji w Okręgu Warszawa-Miasto dysponowało jednym CKM-em, 8 erkaemami, 120 karabinami i 28 pistoletami. Wiosną 1943 r. doszło jeszcze osiem pistoletów maszynowych Thompson. Warto jednak nadmienić, iż część z nich była nie przestrzelana i niejednokrotnie zawodziła w trakcie akcji” – zwraca uwagę dr Łabuszewski. W tym kontekście historyk ocenia przekazanie kilkudziesięciu sztuk broni palnej za znaczący wysiłek Polskiego Państwa Podziemnego.
W ciągu kolejnych tygodni oczekiwano na ewentualny wybuch starć. W poniedziałek 19 kwietnia 1943 r. po usłyszeniu dobiegających z getta odgłosów walk „Chwacki” zarządził alarm swojego dwudziestopięcioosobowego oddziału i ustalił jego koncentrację na godz. 16:00. Dwie godziny później poszczególne sekcje oddziału znalazły się w pobliżu muru getta przy Bonifraterskiej. Niezauważone podejście w okolice granic okazało się bardzo łatwe, ponieważ wzdłuż nich kłębił się tłum mieszkańców Warszawy obserwujących płonące getto. Szybko jednak wyszło na jaw, że okoliczny teren został bardzo dokładnie zabezpieczony przez siły niemieckie oraz granatową policję. Szczególnym problemem okazały się umieszczone na dachach kamienic gniazda karabinów maszynowych.
W momencie próby podejścia pod mur rozpętała się strzelanina. Chaos został spotęgowany przez uciekający tłum. Podjęta w trakcie walki próba wysadzenia muru okazała się nieskuteczna ze względu na brak możliwości umieszczenia min w wystarczającej od niego odległości. Polacy stracili dwóch żołnierzy. „Widząc, że Niemcy po pierwszym zaskoczeniu opanowują sytuację i dostęp do muru od strony minerów i od strony getta – przez ŻOB – jest niemożliwy, Chwacki wydał rozkaz zabrania rannych i wycofania się” – wspominał jeden z uczestników akcji. Niemcy stracili kilku funkcjonariuszy SS i żandarmów. W starciach zginęło również dwóch granatowych policjantów.
Kolejna próba ataku została podjęta już 23 kwietnia. Tym razem celem miały być niemieckie posterunki przy Okopowej. Z powodu ogromnej przewagi niemieckiej nie udało się podejść pod mur. Udało się jednak uniknąć strat własnych. Niemcy stracili kilku ludzi. W południe tego samego dnia doszło do kolejnego ataku na funkcjonariuszy SS.
„Teren getta został otoczony szczelnym kordonem policyjnym, co sprawiało, że przy gigantycznej dysproporcji sił i środków zniszczenie murów getta nie miało szansy powodzenia. Także ta akcja zakończyła się niepowodzeniem, a jej uczestnikom cudem udało się ujść z życiem” – tłumaczy dr Łabuszewski.
Do jednej z największych akcji pod murami getta doszło 28 kwietnia na rogu ul. Sanguszki i Inflanckiej.
„Żołnierze Oddziału Dywersji Bojowej Obwodu AK Żoliborz pod dowództwem por. Tadeusza Kern-Jędrychowskiego ps. Szrapnel zlikwidowali dwóch esesmanów. Kolejną akcję przeprowadził w parku Traugutta oddział scalanej z AK Tajnej Armii Polskiej ppor. Stanisława Janusza Sosabowskiego +Stasinka+, którego żołnierze zastrzelili dwóch esesmanów i obrzucił granatami oddział SS znajdujący się po drugiej stronie muru” - opisuje dr Łabuszewski.
W kolejnych dniach kontynuowano ataki na patrole wzdłuż murów getta. „Codzienna akcja patroli na Niemców przy getcie, celem zadania strat Niemcom oraz szkolenia oddziałów własnych. Dotychczas akcje bez strat własnych. Straty Niemców: codziennie kilku” – pisano w raporcie Kedywu z końca kwietnia. Podobne ataki prowadziły też oddziały Gwardii Ludowej, Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej, Socjalistycznej Organizacji Bojowej oraz powstającej w tym czasie Milicji Ludowej Robotniczej Partii Polskich Socjalistów. Wszystkie te formacje oraz AK prowadziły także ewakuację kanałami.
Do dziś trwają spory co do bezpośredniego udziału żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa (organizacja uznająca zwierzchnictwo AK) w tzw. bitwie na placu Muranowskim. Potwierdzeniem polskiej aktywności jest również raport Stroopa, w którym podkreślał on, że akcję likwidacji getta stale utrudniały działania „polskich bandytów”. Stroop stwierdzał też, że Polacy brali udział w walkach na placu Muranowskim, podczas których nad gettem powiewały dwie flagi. „Pomiędzy bandytami, którzy zostali złapani lub zabici, było trochę polskich terrorystów, których zidentyfikowaliśmy z całą pewnością. Dzisiaj z sukcesem odkryliśmy i zlikwidowaliśmy jednego z założycieli oraz przywódców żydowsko-polskiej organizacji wojskowej” – pisał w części raportu dotyczącej wydarzeń z 27 kwietnia 1943 r.
Informacje o pomocy podziemia dla powstańców w getcie dotarły na Zachód: „W połowie kwietnia o 4 rano Niemcy przystąpili do likwidacji getta warszawskiego. Zamknęli resztki Żydów kordonem policji, wjechali do środka czołgami i samochodami pancernymi i prowadzą swe dzieło niszczycielskie. Od tego czasu walka trwa. Wybuchy bomb, strzały, pożary trwają dzień i noc. Dokonuje się największa zbrodnia w dziejach ludzkości. Wiemy, że pomagacie umęczonym Żydom jak możecie. Dziękuję Wam rodacy w imieniu własnym i rządu. Proszę Was o udzielenie im wszelkiej pomocy w imieniu własnym i rządu. Proszę Was o udzielenie im wszelkiej pomocy, a równocześnie tępienie tego strasznego okrucieństwa” – mówił gen. Władysław Sikorski w przemówieniu radiowym na falach BBC z 5 maja 1943 r.
Podobne apele ukazały się w oficjalnej prasie Polskiego Państwa Podziemnego. „Pomoc dla zbiegłych z płonącego ghetta Żydów jest dla nas surowym chrześcijańskim obowiązkiem. […] Ghetto walczy. Ghetto odpowiedziało zbrojnym oporem. Żydowska Organizacja Bojowa rozpoczęła nierówną walkę. Szczupłymi siłami słabo wyposażonymi w broń i amunicję, pozbawieni wody, oślepieni dymem i ogniem bronili żydowscy bojowcy ulic i domów. […] Zwycięstwem ich będzie wreszcie śmierć z bronią w ręku, nadając męce Żydów w Polsce blask orężnej walki o prawo do życia” – zaznaczano w artykule „Ostatni akt wielkiej tragedii” na łamach „Biuletynu Informacyjnego” z 29 kwietnia.
Miejsce przeprowadzenia największej operacji w ramach akcji „Getto” jest dziś upamiętnione tablicą na ścianie kościoła św. Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej 12. Wymieniono na niej nazwiska poległych 19 kwietnia: Eugeniusza Morawskiego „Młódka” i Józefa Wilka „Orlika”. 18 kwietnia 2023 r. odsłonięto tablicę upamiętniającą akcję przy Sanguszki.
Mimo niepowodzenia operacji pod murami getta ich znaczenie było ogromne. Członkowie żydowskich formacji wiedzieli, że ich bój jest wspierany przez Polskie Państwo Podziemne. „Mogłoby się zdawać, że przeprowadzenie tych kilku akcji nie było istotnym wsparciem dla walczących w getcie, ale biorąc pod uwagę stan, w jakim znajdowała się wówczas polska konspiracja, był to wysiłek na miarę jej ówczesnych możliwości. Owe działania miały też charakter symboliczny, podobny do wywieszenia przez bojowników Żydowskiego Związku Wojskowego dwóch flag na kamienicy przy placu Muranowskim. Również działania AK wokół murów getta miały pokazać i pokazały, że próba wymordowania mieszkańców Warszawy pochodzenia żydowskiego spotkała się z aktami sprzeciwu pozostałych mieszkańców tego miasta” – podsumowuje dr Tomasz Łabuszewski.(PAP)
Michał Szukała
za:dzieje.pl
Polecamy także:
https://www.polskieradio.pl/343