Polecane

Ks.dr Waldemar Kulbat-Bóg i cierpienie

Jednym z najbardziej deklarowanych motywów niewiary jest cierpienie. Ludzie niewierzący wszystkich czasów zgodnie wskazują na obecność w świecie zła, którego istnienie wydaje się trudne, lub wręcz niemożliwe do pogodzenia z prawdą o istnieniu dobrego Boga. Śmierć dziecka jest straszliwsza niż cała biblioteka ateizmu, pisze teolog o. A. Marananche.

By odpowiedzieć na ten bardzo mocny, bo opierający się na egzystencjalnym doświadczeniu każdego człowieka zarzut, warto odwołać się do opowieści z tradycji Wschodu. Pewna matka udała się do mędrca z ciałem swego maleńkiego, dopiero co zmarłego dziecka i pogrążona w bólu zawołała: „Daj mi jakieś lekarstwo dla mojego dziecka!”. Ten jej odpowiedział: „Idź do miasta i przynieś mi po ziarnku gorczycy z każdego domu, w którym nikt nigdy nie umarł”.

Kiedy spełniła polecenie szybko zrozumiała, że do każdego domu przychodziła śmierć. Wtedy sobie uświadomiła: „Tak samo będzie we wszystkich miastach. Prawo jest nieubłagane: wszystko musi przeminąć”. Tak mówi święta księga hinduizmu (Mahabharata), wskazując, że życie i świat przemijają. Natomiast Pismo Święte mówi: „nikt nie uiści Bogu ceny swego wykupu – jego życie jest zbyt kosztowne i nie zdarzy się to nigdy – by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady” (Ps 49, 8–10).

Chrześcijaństwo zna bezsiłę stworzenia w obliczu śmierci. Jedynie Chrystus przeniknął poza granicę śmierci, ponieważ jest Synem Bożym. Mówi o sobie: „Jam jest Pierwszy i Ostatni i Żyjący. Byłem umarły, a oto Jestem Żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani” (Ap 1, 18). Po Jego zmartwychwstaniu i wstąpieniu na niebiosa śmierć została rozświetlona, otrzymała zaczyn życia wieczności, nieskończoności. Od tej pory dla chrześcijanina umrzeć, nie oznacza pogrążenia się w nicości, lecz przejście do
krainy wiekuistej światłości: „gdzie nie będzie już płaczu, cierpienia i śmierci, bo dawne rzeczy przeminęły” (Ap 21, 4).