„I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – powiedział śp. prezydent prof. Lech Kaczyński podczas historycznego przemówienia w stolicy Gruzji Tbilisi 12 sierpnia 2008 roku, w którym wyraził zarówno potrzebę solidarności Zachodu wobec zagrożenia płynącego z Rosji, jak i walki przeciw imperializmowi,
który Moskwa nieustannie próbuje ożywić.
Jeśli te wartości, o które miałaby się Europa opierać, mają jakiekolwiek znaczenie w praktyce, jeżeli mają mieć znaczenie, to my musimy być tu, cała Europa powinna być tutaj – mówił wówczas śp. prezydent prof. Lech Kaczyński.
Dziś uznaje się, że prezydent Kaczyński w słowach wypowiedzianych 15 lat temu w Tbilisi, kilka dni po nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 r., gdy rozpoczęła się wojna rosyjsko-gruzińska, prawidłowo ocenił zarówno ówczesne zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie i na świecie ze strony Rosji, jak i przyszłe, takie jak inwazja na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 r. Najczęściej przytaczana jest wypowiedź prof. Lecha Kaczyńskiego dotycząca kolejności rosyjskich ataków, jaką przewidywał w 2008 r. ówczesny prezydent RP.
„I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – powiedział wtedy w przemówieniu prezydent Kaczyński.
Na wiecu, którego gospodarzem był ówczesny prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, polskiemu prezydentowi towarzyszyli przywódcy państw Europy środkowo-wschodniej: prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves, prezydent Litwy Valdas Adamkus, prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko i premier Łotwy Ivars Godmanis.
„Gdy zainicjowałem ten przyjazd niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko wam, chciałbym to powiedzieć również tym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem” – oświadczył prezydent RP, którego słowa były nagradzane przez tłum zgromadzony na placu w Tbilisi głośnymi owacjami.
„Jesteśmy tutaj, żeby wyrazić całkowitą solidarność” – powiedział prezydent prof. Lech Kaczyński, podkreślając, że Rosja po raz kolejny „pokazała twarz”, którą uciskane przez nią w przeszłości narody „znają od setek lat”.
Prof. Lech Kaczyński zapewnił, że kraje leżące w pobliżu Rosji nie będą jej z powrotem podlegać, że imperium, które zbudowała poprzez uciskanie innych narodów, nie powróci, a czasy jej dominacji ostatecznie się skończyły. Dlatego też, jak przekonywał prezydent RP, „dziś świat musiał zareagować” na agresję Moskwy wobec Tbilisi.
„I my jesteśmy tutaj po to, żeby ten świat reagował jeszcze mocniej. W szczególności Unia Europejska i NATO” – podkreślił polski prezydent.
„Jesteśmy (tutaj) po to, żeby podjąć walkę” – oświadczył prezydent Lech Kaczyński.
W nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku Rosja napadła na Gruzję. Konflikt rozpoczął się po serii osetyjsko-rosyjskich prowokacji. Pod pretekstem ochrony ludności samozwańczych republik Rosja wprowadziła do nich swoje wojska, zajmując również część terytoriów Gruzji, z których potem się wycofała. W efekcie pięciodniowej wojny Tbilisi utraciło kontrolę nad separatystycznymi regionami, a Rosja 26 sierpnia 2008 roku uznała „niepodległość” Abchazji i Osetii Południowej, co Gruzja określiła jako „jawną aneksję”.
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent RP prof. Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała do Rosji na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.
W 2014 r. Rosja dokonała nielegalnej aneksji leżącego na terytorium Ukrainy Krymu. 24 lutego 2022 r. rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę na pełną skalę, która trwa już ponad rok, i której nie udało się zapobiec społeczności międzynarodowej. Od początku wybuchu wojny Polska i kraje bałtyckie wspomagają Ukrainę humanitarnie oraz wysyłają sprzęt wojskowy wraz z zachodnią koalicją przeciw rosyjskiej agresji.
za:www.radiomaryja.pl
***
Historyczne przemówienie śp. L. Kaczyńskiego. „Jego koncepcja polityki bezpieczeństwa jest nadal aktualna”
Śp prezydent RP Lech Kaczyński 15 lat temu mówił: „Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”. - Koncepcja polityki bezpieczeństwa w regionie, jaką prezentował prezydent Lech Kaczyński jest nadal aktualna. Prezydent Andrzej Duda często odwołuje się do jego myśli - mówi szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Pamiętne słowa
12 sierpnia 2008 r. prezydent Lech Kaczyński wraz z przywódcami Ukrainy i państw bałtyckich udał się do Tbilisi. Celem wizyty było zamanifestowanie międzynarodowego poparcia dla Gruzji, która została najechana przez Rosję. Tego dnia, na wiecu w Tbilisi, prezydent Kaczyński wygłosił przemówienie, w którym apelował o reakcję świata wobec rosyjskiego imperializmu.
"Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – mówił wówczas prezydent Kaczyński.
Prezydencki minister podkreślił, że w polityce zagranicznej szczególnie istotna jest zdolność przewidywania i prawidłowego odczytywania intencji drugiej strony.
"Odwaga do przeciwstawiania się działaniom zmierzającym do agresji jest bardzo istotna, choć czasami nieopłacalna w krótkoterminowym zakresie i trudna, bowiem trudno jest płynąć pod prąd, kiedy wszyscy płyną w zupełnie innym kierunku"
– mówił szef BPM.
"Historyczne przemówienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i cała jego prezydentura pokazuje, że właśnie prezydent Lech Kaczyński tę umiejętność przewidywania i trafnego odczytywania pewnych działań i ruchów miał bardzo dobrze rozbudowaną" - powiedział Przydacz.
Wskazywał, że było tak m.in. w kontekście bezpieczeństwa energetycznego.
"Zabezpieczenie Polski poprzez dywersyfikację, poszukiwanie nowych partnerów i chęć uniezależnienia się od Rosji, wówczas, przez niektórych polityków z dzisiejszej opozycji były przedstawiane jako niepotrzebne albo brawurowe. Z perspektywy lar widzimy, jak było to ważne, żeby wówczas zacząć przygotowania, aby zęby szantażu energetycznego Rosji wybić. To się w dużej mierze udało" - powiedział Przydacz.
Współpraca w regionie
Kolejnym wskazanym przez niego przykładem jest współpraca regionalna. Jak mówił, im silniejsza Polska w regionie, tym silniejsza w Europie. "Podobnie było także w kontekście wsparcia wówczas Gruzji, na którą spadały rosyjskie rakiety i do której stolicy jechały rosyjskie czołgi" - powiedział szef BPM.
Podkreślił, że celem wizyty Lecha Kaczyńskiego i innych przywódców regionu Europy Środkowo-Wschodniej w Tbilisi była manifestacja wsparcia oraz ostrzeżenie świata przed odradzającym się rosyjskim imperializmem.
"Wielu ekspertów mówi, że było to jednym z czynników, które zatrzymały wówczas rosyjską agresję. Po latach widzimy jak bardzo rację miał prezydent Lech Kaczyński" – powiedział Przydacz.
Szef BPM zaznaczył, że prezydent Andrzej Duda, który był współpracownikiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odwołuje się do jego myśli.
"Zachował w pamięci wiele idei i koncepcji, i całe myślenie o polityce bezpieczeństwa w regionie, jakie prezentował prezydent Lech Kaczyński. W wielu aspektach te myśli są nadal aktualne" - zaznaczył.
W przemówieniu w Tbilisi Lech Kaczyński mówił, że "dziś świat musiał zareagować, nawet jeżeli był tej reakcji niechętny". "I my jesteśmy tutaj po to, żeby ten świat reagował jeszcze mocniej. W szczególności Unia Europejska i NATO" - podkreślał. "
Gdy zainicjowałem ten przyjazd niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał. Wszyscy przyjechali, bo Środkowa Europa ma odważnych przywódców. I chciałbym to powiedzieć nie tylko wam, chciałbym to powiedzieć również tym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, że cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem. I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę" – powiedział.
"Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskich apetytów. Okazało się, że nie, że to błąd. Ale potrafimy się temu przeciwstawić, jeżeli te wartości, o które miałaby się Europa opierać mają jakiekolwiek znacznie w praktyce. Jeżeli mają mieć znaczenie, to my musimy być tu, cała Europa powinna być tutaj. Tu są cztery państwa należące do NATO. Jest Ukraina, wielkie państwo. Jest pan prezydent Sarkozy, w tej chwili przewodniczący Rady Europejskiej, ale powinno tu być ich 27. Wierzymy, że Europa zrozumie i będzie, że zrozumie Wasze prawo do wolności i zrozumie też swoje interesy. Zrozumie, że bez Gruzji Rosja przywróci swoje imperium, a to nie jest w niczyim interesie. Dlatego jesteśmy tutaj" - mówił wówczas prezydent Kaczyński.
za:niezalezna.pl
***
Prezydent Duda: 15 lat temu w Gruzji Lech Kaczyński doskonale rozumiał ten moment zwrotny w dziejach Europy
Dokładnie 15 lat temu, w trakcie napaści zbrojnej Rosji na Gruzję, ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński wygłosił na placu w Tbilisi słynne przemówienie przeciwko rosyjskiemu imperializmowi, za które - jak przekonywał niedawno były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili - przyszło polskiemu prezydentowi zapłacić życiem niespełna 2 lata później w Smoleńsku.
„Agresja Rosji na Gruzję w sierpniu 2008 r. była jednym z punktów zwrotnych najnowszych dziejów Europy” – ocenił w mediach społecznościowych prezydent RP Andrzej Duda.
Zdaniem Andrzeja Dudy „powagę tamtych tragicznych wydarzeń doskonale rozumiał śp. Prezydent RP Lech Kaczyński, który przybył wówczas do Tbilisi”.
„Dziś mija 15 lat od czasu historycznego przemówienia, które wygłosił podczas wiecu przed gruzińskim parlamentem, w towarzystwie prezydentów Gruzji, Ukrainy, Litwy i Estonii oraz premiera Łotwy” – czytamy na oficjalnym twitterowym profilu Kancelarii Prezydenta RP.
„Polski Przywódca apelował o reakcję świata i jedność wobec rosyjskiego imperializmu. Wypowiedział wówczas pamiętne zdanie: „Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!” – przypomniał prezydent Duda.
Zdaniem prezydenta Dudy „były to słowa, w które świat wówczas nie chciał wierzyć”.
„Usłyszał je dopiero wiele lat później, kiedy ta przestroga zaczęła się spełniać” – skonkludował Andrzej Duda.
za:www.fronda.pl