Polecane

Tomasz Bieszczad-Kilka uwag o przeznaczeniu

Z pewnością wielu z nas zastanawiało się, co by się działo z Polską, gdyby owego pamiętnego dnia, 16 października 1978 roku, konklawe nie wybrało na Stolicę Piotrową kard. Karola Wojtyły, tylko kogoś innego; nawet równie wybitnego, np. Włocha albo Brazylijczyka, oddanego Bogu i ludziom, energicznego, z dobrym zdrowiem… ale nie Polaka.

Jest to jedna z tych hipotez, które otwierają perspektywę dla kreacji niesamowitych „historii alternatywnych”, przewracających do góry nogami historię w XX w.

Jednak od razu powstaje też wątpliwość: Czy takie gdybanie ma sens? Owszem, może być ono zabawne i nawet pożyteczne, jeśli dotyczy prostych, codziennych alternatyw („Gdybym się kiedyś nie naczytała tylu bzdur w gazecie, to dzisiaj nie musiałabym latać do psychologa!”).

Jednak w obliczu  węzłowych wydarzeń, które decydują o losach całych narodów, snucie hipotez „co by było, gdyby” jest zadaniem karkołomnym, przekraczającym możliwości intelektualne szarego felietonisty. Bywa też ryzykowne, szczególnie tam, gdzie los pojedynczej osoby krzyżuje się z wielką Historią.
I gdzie ostatecznie nie można pominąć wpływu Opatrzności.

Ktoś powiedział, że o najważniejszych wydarzeniach w życiu człowieka – wyborze zawodu i poznaniu współmałżonka – decyduje najczęściej przypadek. To może być prawda. Choć z drugiej strony… czy to nie Bóg posługuje się „przypadkiem”, kiedy pragnie zachować dyskrecję?
Zatem zastanawiam się, czy mogę osądzać (jako przypadek) koleiny życia moich rodziców i ich wspólne przeznaczenie... W lipcu 1939 r. wzięli ślub w Pabianicach, a potem ojciec, jako świeżo upieczony lekarz, został przydzielony do służby w szpitalu polowym Armii „Poznań”.
Po Bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli, a potem Niemcy wysłali go do pracy w szpitalu przy ul. Żeromskiego 113, który zamienili na szpital wojskowy.
Ojciec często opowiadał, że gdyby nie dostał przydziału do Armii „Poznań” tylko gdzieś na Kresy, to niechybnie wpadłby w szpony Moskali i zakończył życie w Katyniu (a wtedy ty, drogi Czytelniku… nie czytałbyś teraz tych słów, tylko słowa kogoś zupełnie innego).
 
Na marginesie trzeba dodać, że Polska przed wojną miała 12 tys. lekarzy; przeżyła z nich tylko połowa; a w samym Katyniu zamordowano dziewięciuset. Żaden inny zawód nie poniósł w czasie wojny tak wielkich ofiar.

Z Łodzi w 1940 r. władze okupacyjne skierowały tatę do wsi Iwanowice koło Błaszek.
Od dyrektora szpitala – przedwojennego profesora – dostał pismo poświadczające „zasługi dla opieki nad rannymi żołnierzami”. Zawsze trzymał je włożone w Ausweis.
Dwa razy uratowało go przed łapanką i wywózką do obozu...
No dobrze, ale… co z tymi, którzy takich zaświadczeń nie mieli?

Po wojnie polscy pisarze i poeci (Borowski, Herbert, Staff, Różewicz, Dąbrowska) odkrywali u siebie pewien rodzaj zakłopotania, czy nawet wstydu, wywołanego tym, że to oni przeżyli, a tak wielu zginęło.
Tak jakby przeżyli „w zamian” za tamtych.
Mój ojciec też to miał. I
tu chyba kryje się – najtrudniejsza do zracjonalizowania i akceptacji – tajemnica przeznaczenia.
Tajemnica, przed którą ostrzegał też Pan Jezus, gdy mówił o zawalonej wieży w Siloe...

Proszę wybaczyć, że przywołuję tu osobiste wątki.
Badam, czy dziś mogą na coś się przydać.
Mamy rocznicę 17.09.1939. „Bracia Słowianie” za białoruską granicą aż się palą, żeby nas postraszyć nowym „nożem w plecy”. Nieco milsi są „dobrzy Niemcy z NRD”, którzy tak ochoczo wciągali nas ongiś do Europy.
Niestety, skrajnie propagandowe „noże w plecy” inkasujemy też nierzadko od wewnątrz.
Te bolą najbardziej.

Cóż… Historia uwielbia się powtarzać.
To banał.
Mamy jasność, że lekko nie jest.
Ale przynajmniej wiemy, że zemsta i zdrada są także i dzisiaj zwyczajowymi narzędziami uprawiania polityki.
A jako że „powtarzanie jest matką nauk”, więc uczymy się historycznych przeznaczeń coraz szybciej.

Obecna „powtórka z Historii” różni się jednak od poprzednich. Już nie jesteśmy tacy naiwni jak kiedyś, ani bezbronni. Gromadzimy uzbrojenie, żeby utrzymać pokój.

A co równie ważne: Jan Paweł II, w swoich dalekosiężnych planach, nauczył nas, czym jest zawierzenie.
Tego nie zapomnimy, tego się trzymamy.
Będzie dobrze.



Pierwodruk „Niedziela” łódzka, 10.09.2023.