Była nas czwórka.
Czwórka muszkieterów.
Z nad Wisły.
Tak się nazwaliśmy.
Jurek-Portos, Misiek-Aramis, Krzysio-Atos i ja-d,Artagnan.
Te przybrane nazwiska wynikały z miejsca w operowaniu szpadami, które ongiś składkowo zakupiliśmy i fechchtowali co nie miara, czasami nieco dziurawiąc... bo na ochronne kapoki kasy już nie było :-)
Ale co tam!
Pierwszy odmeldował się, a właściwie - wymeldował- bez uzgodnienia z pozostałymi "muszkieterami" Jurek Pawłowski. Po prostu - wziął i się utopił. W naszej kochanej Wiśle!
Teraz - również bez uzgodnienia co do przepustki!- uczynił to Krzysio Brzeziński.
Zatem zostało nas jeszcze dwu - Misio i ja.
Misiek to Mistrz sceny a ja tylko drobny popiskiwacz Internetowy (czasami jakieś tam książki i artykuły się popełniało :-) ), zatem - wiadomo na kogo przyjdzie kolej...
Tak czy siak - jeżeli Dobry Ojciec w Niebie pozwoli-może jeszcze TAM założymy maski, wezmiemy do ręki szpady i... :-)