Konstanty Pilawa, publicysta Klubu Jagiellońskiego przypomniał w swoim felietonie wywiad, którego aktualny szef ministerstwa kultury udzielił na łamach Klubu Jagiellońskiego 15 czerwca 2018 roku. Ówczesna rozmowa dobrze obrazowała aspiracje i ambicje Sienkiewicza, który nie ukrywał, że widzi Polskę jako peryferia Europy z marginalną rolą,
którą de facto wyznaczają potrzeby niemieckiej gospodarki. Jednocześnie rzeczywistość negatywnie zweryfikowała nawet te z wygłaszanych wówczas tez, z którymi jeszcze można było się zgodzić.
Najpierw Rachonia zastąpił Czyżem, teraz w miejsce Żaryna powołał Leszczyńskiego. Skoro posady dyrektora doczekał się naczelny ludoman, a w całej tej wielkiej zmianie standardów chodzi o PiS à rebours, to domagam się konsekwencji. Trzeba powołać Muzeum chłopa polskiego w każdym powiecie, zorganizować Marsz Pamięci Kmieci Wyklętych, ogłosić Narodowy Dzień Wyzwolenia z Pańszczyzny i powołać Instytut Badań nad Polskim Niewolnictwem. Czy ludowa historia Polski będzie dla KO tym samym, czym żołnierze wyklęci byli dla PiS?
Jest rok 2018. Od kilku miesięcy angażuję się w działania Klubu Jagiellońskiego. Pomagam w organizacji spotkania z Bartłomiejem Sienkiewiczem. Rozmowę z byłym ministrem spraw wewnętrznych prowadzi Krzysztof Mazur, pełniący wówczas funkcję prezesa Klubu. Przez dwie godziny nie opuszcza mnie wrażenie, że uczestniczę w czymś istotnym.
Nigdy później nie usłyszałem, aby ktoś w sposób tak szczery i intelektualnie uczciwy przedstawił filozofię rządzenia Platformy Obywatelskiej.
Na krytykę „ciepłej wody w kranie” Tuska i przypomnienie „szarpnięcia cuglami” z czasów pierwszej Platformy, minister Sienkiewicz odpowiedział: „Zarzut, że znalazł się taki rząd w Polsce, który schował do kieszeni marzenia o podmiotowej polityce i nie jest w stanie realizować jakiejś własnej agendy, a koncentruje się na tym, aby te trzy bankructwa nadrobić i nie doprowadzić do podobnych tragedii w przyszłości, jest niepoważny. Efektem takich rządów była przecież istotna zmiana w sferze stosunków społecznych”.
Polska zawsze będzie krajem peryferyjnym. W naszym interesie jest rezygnacja ze snów o podmiotowości. Tylko wówczas w spokoju będziemy mogli korzystać z dobrodziejstw naszego peryferyjnego położenia. Jesteśmy wewnętrzną gospodarką Niemiec, wywijanie szabelką to samobójstwo – przekonywał prawnuk autora Trylogii.
Zapytany o potrzebę idei, która łączyłaby polskie społeczeństwo, odpowiedział: „Mówienie dzisiaj o całym społeczeństwie w kategoriach jednolitego podmiotu jest oczywistym socjologicznym kłamstwem. Polacy są w miarę nowoczesnym społeczeństwem, a więc i mocno zróżnicowanym: ideowo, pod względem pochodzenia czy poziomu wykształcenia. Głęboka różnorodność interesów tworzy bardzo trudną do rozplątania siatkę. Dzisiaj ta całość może wyrażać się jedynie podczas meczu polskiej reprezentacji bądź w sytuacji wojny na Ukrainie”.
Naród w czasach pokoju de facto więc nie istnieje. Politycy nie mają dostarczać społeczeństwu wielkich idei, należy w końcu wyzbyć się romantyzmu i zacząć myśleć nowocześnie. Za co odpowiedzialni są politycy? Otóż za budowanie dojrzałych instytucji, które nie będą podlegały rewolucjom kadrowym wraz ze zmianą władzy.
„To jest właśnie pochodna takich wielkich ideowych kwantyfikatorów, tzn. wypatroszenia instytucji w imię wyższych racji, w przekonaniu, że poprzednicy nic dobrego dla Polski nie byli w stanie zrobić. Ten sam mechanizm objawił się w bardzo podobny sposób w Trybunale Konstytucyjnym. Obawiam się, że jest to pewien charakterystyczny model działania dla obecnej prawicy. Jeśli mówimy o kryzysie demokracji zachodniej, to uważam, że jedynymi kotwicami w momentach przełomu są instytucje” – perorował Sienkiewicz.
Bardzo źle zestarzały się te słowa. Z wizją polityczną Bartłomieja Sienkiewicza z 2018 r. można było przynajmniej dyskutować. Wówczas uchodził za klasycznego liberała, przywiązanego do pozytywistycznego rozumienia polskiej historii oraz dogmatycznego wyznawcę Immanuela Wallersteina. Wiara w silne instytucje, które miały temperować „narodowe byle trwanie” zdradzały zaś sympatie do krakowskich stańczyków.
Jakiego Bartłomieja Sienkiewicza oglądamy od powrotu PO do władzy? Ze Stańczyka został groteskowy błazen, który robi dokładnie to samo, za co 6 lat temu krytykował PiS. Sienkiewicz nie ma żadnych innych motywacji oprócz taniego rewanżyzmu.
Jaki jest sens powołania na czele instytutu zajmującego się myślą narodową lewicowego Adama Leszczyńskiego? Dlaczego zaorano inteligenckiego Kronosa, komu przeszkadzał Budzyński w Radiu Poznań, naprawdę trzeba było tak traktować Agnieszkę Romaszewską-Guzy, zasłużoną dyrektorkę Biełsatu, czy wykonującą dobra robotę w Instytucie Pileckiego Magdalenę Gawin? Szkoda już słów na wyjęcie wtyczki w Telewizji i jakość tego medium po przejęciu sterów przez mistrza Czyża, który wydaję się antytezą Rachonia w wersji light.
Wystarczył lekko ponad kwartał, żeby dla samej radości niszczenia i zaspokojenia pokusy rewanżu schować do kieszeni ideały państwa prawa, inteligencki liberalizm, niechęć do rewolucji i marzenie o budowie państwa na dekady, a nie kadencję.
Doprawdy nie wiem, jak będzie wyglądała polityka historyczna w wykonaniu uśmiechniętej Polski z Bartłomiejem Sienkiewiczem w roli głównej. Może w ogóle nie będzie wyglądała, przecież to u nas domena prawicy, a i trudno oczekiwać jakiejś wizji od ludzi, którzy jeszcze przed zarażaniem wirusem władzy sami dogmatycznie jakiekolwiek wizje uznawali za chorobę.
Może się jednak okazać, że rewanżyzm każe ekipie Tuska i Sienkiewicza popłynąć na rosnącej fali ludowej historii Polski. Skoro w ich mniemaniu PiS zaczadzony był nomen omen Sienkiewiczowskim krzepieniem serc, to może zostaniemy zmuszeni do chłopomanii i Trylogio-fobii?
Nie mogę się doczekać Muzeum chłopa polskiego w każdym powiecie, Marszu Pamięci Kmieci Wyklętych, Narodowego Dnia Wyzwolenia z Pańszczyzny i powołania Instytutu Badań nad Polskim Niewolnictwem. Skoro już nie o państwo tutaj idzie, to niech będzie przynajmniej zabawnie.
za:stefczyk.info
***
Polska to kraj peryferyjny - uważa minister Sienkiewicz. Karnkowski: Ta myśl oddaje sens polityki Tuska
„Polska zawsze będzie krajem peryferyjnym. W naszym interesie jest rezygnacja ze snów o podmiotowości. Tylko wówczas w spokoju będziemy mogli korzystać z dobrodziejstw naszego peryferyjnego położenia. Jesteśmy wewnętrzną gospodarką Niemiec, wywijanie szabelką to samobójstwo”. Te mocne słowa wygłosił Bartłomiej Sienkiewicz na organizowanym przez krakowski Klub Jagielloński spotkaniu. Bynajmniej nie teraz, a w 2018 roku, w czasach, gdy Platforma Obywatelska ledwo co obroniła swoją pozycję najsilniejszej partii po stronie opozycji, niemającą jednak przesadnych widoków na władzę.
Czemu ta wypowiedź powraca teraz? Czy stoją za nim jakieś środowiskowe niuanse, rozczarowanie osób, które kiedyś widziały w Sienkiewiczu dawnego konserwatystę, państwowca i partnera do rozmowy, a dziś z przerażeniem patrzą, jak pieczę nad kulturą i pamięcią oddaje lewicowym fanatykom, dekonstruktorom historii spod znaku Jakuba Szeli – to tak naprawdę nie jest istotne. Ważniejsze, jak bardzo ta przypomniana wypowiedź oddaje sens niemal całej dzisiejszej polityki już nie samego Sienkiewicza (choć jego również – przypomnijmy tylko oddanie działki niemieckiej w TVP bezpośrednio dziennikarzom tamtejszych mediów publicznych), lecz całego rządu. Reszta ówczesnego wywodu Sienkiewicza sprowadza się do zakwestionowania dawnej wspólnoty narodowej poprzez pogodzenie się z silnym zróżnicowaniem społecznym i uznaniem, że ostatnim spoiwem tego nowoczesnego (post)społeczeństwa powinny być instytucje. Jak widać, nawet tego programu dziś minister nie realizuje, co zarzucają mu właśnie dawni znajomi z Klubu Jagiellońskiego, wróćmy jednak do przedstawionej przez niego wizji Polski, stanowiącej wraz z pozostałymi państwami naszej części Europy coś w rodzaju gospodarstwa pomocniczego wielkich Niemiec.
Zostawmy na boku to, co i tak jest oczywiste, czyli obraźliwe dla Polaków, malowane uprzedzeniami i kompleksami wyobrażenie sobie nas jako wiecznych pomocników, których ambicją może być jedynie sumienna służba. Ostatnie lata brutalnie rozprawiły się z tą wizją i to z obu stron. Polska pokazała, że może być krajem ambitnym, aspirującym do roli jeśli nie lokalnego mocarstwa, to na pewno lidera, nadającego ton polityce regionu, a zarazem rozwijającego się w szybkim tempie gospodarczo wbrew licznym przeciwnościom. Niemcy odwrotnie, ulegając szaleństwu zielonych ideologii, a zarazem uzależniając się od nieprzewidywalnej Rosji, zafundowały sobie kilka powiązanych ze sobą kryzysów – gospodarczych, energetycznych i społecznych.
Dość tylko wspomnieć, ze cyfryzacja usług publicznych na naszym poziomie jest dla Niemiec czymś od lat nieosiągalnym. I o to, gdy wreszcie udaje nam się wybijać z trudem na tę samodzielność, przychodzą ludzie zaślepieni swoją wizją, nie tylko szkodliwą dla Polski, lecz niemającą już żadnego pokrycia w faktach, i zaczynają ją realizować, zwijając inwestycje, dusząc CPK, rezygnując nawet z ważnych elementów obrony kraju w sytuacji zagrożenia wojną.
Sienkiewicz, a jak widać wraz z nim cała ekipa Tuska, przespał tę gwałtowną zmianę. W efekcie jesteśmy znów spychani do roli giermka sąsiada, który sam w międzyczasie okazał się być kolosem na glinianych nogach. Wizja politycznie i kulturowo nie do obrony, w międzyczasie straciła resztki jakiegokolwiek uzasadnienia ekonomicznego. Pora się obudzić z tych snów o cudzej wielkości.
za:niezalezna.pl
Krzysztof Karnkowski
***
Sienkiewicz bierze się za kapelanów. Katoliccy duchowni mają zniknąć z polskiej kultury?
Bartłomiej Sienkiewicz wypowiada wojnę Kościołowi w instytucjach kultury.
Wedle medialnych doniesień, minister kultury i dziedzictwa narodowego ma plany usuwania kapelanów z polskiej kultury.
Portal wPolityce.pl dotarł do maila skierowanego przez MKiDN do wszystkich podległych mu instytucji, w którym pyta o kapelanów pracujących w polskiej kulturze.
- „Szanowni Państwo, w ślad za Ministerstwem Finansów i Departamentem Finansowym MKiDN, Departament Narodowych Instytucji Kultury
zwraca się z pilną prośbą o przekazanie informacji na temat tego, czy w Państwa Instytucji zatrudnieni są kapelani,
jeśli zaś tak, to w jakiej liczbie, jakie było ich wynagrodzenie,
jaki był miesięczny i roczny koszt w zakresie uposażenia kapelanów finansowany z budżetu państwa”
- czytamy.
Wedle informacji wPolityce.pl, „Sienkiewicz na polecenie Tuska chce rugować kapelanów z polskiej kultury”.
za:www.fronda.pl
***
Co się dzieje?!?
- A nazwisko?...
Co z nazwiskiem?!?...
- Przybrane?...
- Rodowe?...
- Godzi się?!?...
k