Polecane

Goebbels i głasnost w jednym, czyli coś o Zielonym Ładzie i „prorosyjskości”

Wiceszef Ministerstwa Rolnictwa Michał Kołodziejczak, komentując protesty rolników przeciwko Zielonemu Ładowi, sięgnął po dość przewidywalne argumenty. Twierdzi on, że "całkowita rezygnacja ze wszystkich założeń Zielonego Ładu byłaby najbardziej na rękę Rosji".

Tego typu retoryka, sprowadzająca wszelką krytykę do "prorosyjskości", staje się coraz bardziej powszechna w wykonaniu polityków Platformy Obywatelskiej i jej sojuszników. Wydaje się, że jest to próba odwrócenia uwagi od rzeczywistych problemów, z jakimi borykają się polscy rolnicy.

Kołodziejczak przyznaje co prawda, że wśród rolników widać "dużo niepokoju" związanego z wdrażaniem założeń Zielonego Ładu. Jednocześnie próbuje wmawiać opinii publicznej, że Komisja Europejska, pod naciskiem Polski, zdołała nieco "złagodzić" niektóre zapisy programu. Zapewnia też, że "zapisy Zielonego Ładu muszą być wprowadzone na miarę kieszeni rolników i konsumentów".

Odwracanie uwagi od prawdziwych problemów rolników - Kołodziejczak wykorzystuje "rosyjską kartę"

Zamiast rzeczowej dyskusji nad konkretnymi wyzwaniami, z jakimi boryka się obecnie sektor rolny, Kołodziejczak sięga po retorykę "wojny z Rosją". Sugeruje, że kwestionowanie Zielonego Ładu jest "najbardziej na rękę Rosji", a rosnące niezadowolenie rolników jest "podsycane politycznie".

Vox populi, czyli głos rolników, wyrażany na ulicach, wciąż jest lekceważony przez ekipę koalicji 13 grudnia na rzecz ideologicznych rozgrywek i walki politycznej.

za:www.fronda.pl
***

Taśmy, komisje śledcze, zarzuty o prorosyjskość i zajmowanie wyborców tematami zastępczymi – brudna kampania rządzącej koalicji wobec PiS

Koalicja rządząca w kampanii do Parlamentu Europejskiego sięga po taśmy, komisje śledcze i bezpodstawne zarzuty o rosyjskich wpływach w Prawie i Sprawiedliwości. Jednocześnie odwraca uwagę od swoich błędów popełnionych w przeszłości.   

Do wyborów europejskich zostało 12 dni. Koalicja rządząca na tej ostatniej prostej zarzuca wyborców tematami, które mają uderzyć w opozycję. We wtorek przed komisją śledzą ds. afery wizowej ma stanąć Daniel Obajtek. Szef komisji, poseł Michał Szczerba, przekonuje, że były prezes Orlenu unika konfrontacji ukrywając się za granicą. Tymczasem do Daniela Obajtka nie dotarło wezwanie – mówił były premier, Mateusz Morawiecki.

    – Awizo do pana Daniela Obajtka nie zostało skutecznie dostarczone, zgodnie z przepisami – stwierdził Mateusz Morawiecki.

Daniel Obajtek jest w Polsce. Prowadzi kampanię na Podkarpaciu. Wezwanie przed komisję uznaje za element politycznej walki na kilka dni przed wyborami.

    „Nie będę małpą w cyrku Michała Szczerby. Nie dam sobie zrobić na mnie kampanii, która i tak w wydaniu KO jest beznadziejna. Z wizami mam tyle wspólnego co z pyłem na Marsie” – napisał na portalu X Daniel Obajtek.

Na chwilę przed wyborami światło dzienne ujrzały nielegalne nagrania byłego wiceministra sprawiedliwości, Marcina Romanowskiego. Taśmy przekazał mediom były dyrektor Funduszu Sprawiedliwości, Tomasz Mraz, od dawna współpracujący z Romanem Giertychem. W sprawie nagrań grzmi Radosław Sikorski.

    – Te taśmy są szokujące, bo potwierdzają to, co wielu z nas podejrzewało, że Fundusz Sprawiedliwości był używany jak skarbonka partyjna Solidarnej Polski – zaznaczył Radosław Sikorski.

Jednak kiedy jego taśmami z restauracji „Sowa i Przyjaciele” żyła cała Polska, to Radosław Sikorski podkreślał, że nagrania są nielegalne, groził nawet pozwami za ich przytaczanie. Nawet po latach krytykował ich publikacje.

    – Służbowe kolacje też powinny się cieszyć prawem do prywatności – przekonywał Radosław Sikorski w 2018 roku w wywiadzie dla Onetu.

Roman Giertych – ówczesny pełnomocnik Radosława Sikorskiego – nie skupiał się na treści taśmy z „Sowy i Przyjaciół”, ale na tym, jak powstały.

    „Nie wierzę, żeby w Polsce ktoś nagrywał polityków i żeby to nie wypłynęło bez udziału zorganizowanej grupy albo zorganizowanych służb specjalnych” – mówił w 2014 roku Roman Giertych.

To nie wszystko, czym rządzący uderzają w przeciwników politycznych w kampanii. Cały czas wmawiają wyborcom, że PiS równa się Rosja. Prym wiedzie w tym premier Donald Tusk.

    – Jeśli taki Macierewicz był ministrem obrony narodowej, podejmował decyzje, które de facto rozbrajały polską armię, i był cały czas holowany przez czołówkę PiS, cały czas chroniony, to już nie jest ani przypadek, ani zwykła głupota – stwierdził Donald Tusk.   

Przez ostatnie osiem lat Polska uniezależniała się od Rosji gospodarczo, pomoc dla Ukrainy wyniosła miliardy euro. Polityka premiera Tuska wbrew faktom ma być skuteczna doraźnie, na wybory europejskie, a jej skutki są niebezpieczne dla państwa – podkreślił Maciej Wąsik.

    – Donald Tusk idzie takim scenariuszem, których chyba wymarzył sobie Putin, żeby Polskę podzielić na dwie części. On ten proces realizuje, on ten proces zaczął już bardzo dawno – wskazał Maciej Wąsik.

Socjolog dr Jakub Koper zwrócił uwagę, że Donald Tusk chce odwrócić uwagę od swojej, uległej wobec Rosji, polityki w czasie pierwszych rządów.

    – Mówił, że chcemy Rosji taką, jaka ona jest. A w tym czasie co robił Putin? Mordował za pomocą swoich wojsk niewinnych ludzi – zaznaczył dr Jakub Koper.

Radosław Sikorski, ówczesny minister spraw zagranicznych, zapraszał Siergieja Ławrowa, szefa rosyjskiej dyplomacji, na odprawę polskich ambasadorów, ówczesne szefostwo SKW biesiadowało z przedstawicielami FSB,  a Donald Tusk rozważał sprzedaż Lotosu putinowskiej Rosji.

za:www.radiomaryja.pl

***

Ofensywa hakerów

Już tylko dni dzielą nas od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Kampanie poszczególnych kandydatów są na ostatniej prostej, za to machina dezinformacyjna i propagandowa sterowana przez rosyjskich cyberprzestępców wrzuca kolejny bieg.

Kreml chce w maksymalny sposób wpłynąć na wynik zbliżającego się głosowania, dlatego też kłamliwe treści czy fałszywe strony internetowe pojawiają się jak grzyby po deszczu. Celem jest wsparcie kandydatów o prorosyjskich poglądach przy jednoczesnym uderzeniu w polityków optujących za utrzymaniem twardego kursu z Rosją. Dodatkowym zagrożeniem są też potencjalne ataki na infrastrukturę krytyczną i sieci, które docelowo mają zdestabilizować sam przebieg wyborów. Dotyczy to nie tylko Polski, lecz także większości krajów w Europie. Najbliższe dni mogą przynieść niezliczoną liczbę cyberataków, choć już i tak ostatnie miesiące są pod tym względem rekordowe. Warto o tym pamiętać. Bo wojna w sieci prowadzona przez Rosję przynosi jej niewspółmiernie więcej korzyści niż trwający konwencjonalny konflikt na Ukrainie. Stąd tak szerokie wykorzystanie hakerów i farmy trolli powielających propagandę i działających w interesie Kremla.

Konrad Wysocki