Polecane

Ks.dr Waldemar Kulbat-Święci i zwierzęta

Nawet w życiorysach wielu świętych spotykamy opisy ich przyjaźni ze stworzeniami. Wzruszająca jest historia wilka z Gubbio, który porywał owce i z tego powodu był prześladowany przez mieszkańców miasta, a którego obronił św. Franciszek z Asyżu, i wstawił się za wilkiem, wyjednał u mieszkańców należną wilkowi porcję mięsa, dzięki czemu wilk nie musiał atakować owiec.

Św. Franciszek zwierzęta nazywał swoimi "małymi braćmi i siostrami", gdyż uważał, że one również, choć nieświadomie wypełniają wolę Bożą.
Postawę współczucia i przyjaźni wobec zwierząt spotykamy w biografii św. Hieronima, który zaopiekował się rannym lwem, który mu później towarzyszył w jego pustelni na pustyni i bronił. Gdy czytamy biografię św. Jana Bosko odnajdujemy tam wzruszającą historię o tajemniczym psie, który pojawiał się w momentach zagrożeń, udaremniając złe zamiary bandytów. Niektórzy autorzy analizując historię pojawiania się tajemniczego obrońcy wyrażali opinię, że to sam Anioł Stróż przybierał postać psiego obrońcy. kiedy bandyci próbowali zaatakować Świętego. Ojciec Leon Knabit w swej dowcipnej książce "Czy zwierzęta mają duszę?" stwierdza, że nie słyszał o świętym, który nie lubiłby zwierząt, wręcz przeciwnie. Im człowiek jest bliżej Pana Boga, tym łatwiej zaprzyjaźnia się ze zwierzętami. Jego zdaniem święci miłośnicy zwierząt niosą w sobie znamiona raju, zapowiedź obiecanej przez proroka Izajasza harmonii stworzenia.
Jan Paweł II w jednym z przemówień, w 1993 r., zwracając się do ludzi młodych w Denver, przypomniał, że „kontemplacja przyrody objawia nie tylko Stwórcę, ale także rolę człowieka w świecie, który On stworzył”. Jako, że żyjemy w dużym, betonowym mieście, zwierzęta w naszych domach stanowią namiastkę stworzonej przez
Boga przyrody. Nic zatem dziwnego, że w ich obecności chcemy
dziękować za dzieło stworzenia. Także Jan Paweł II kochał zwierzęta W uroczystej mszy św. w Brazylii, w której brało udział ponad milion wiernych, w trakcie zamieszania w ogromnym tłumie, jakiś pies wyrwał się właścicielowi. Podbiegł do stopni ołtarza, na których Jan Paweł II błogosławił wiernych. Ojciec Święty rozejrzał się nieco zdziwiony, a następnie ze spokojem pobłogosławił zwierzę.
Warto wspomnieć o korzyściach, jakie płyną dla nas z posiadania zwierząt. O tym, że kontakt ze zwierzętami poprawia
nam samopoczucie, wie chyba każdy właściciel czworonoga.
Często są publikowane wyniki wielu badań naukowych, które dowodzą, że najwięcej korzyści niesie ze sobą posiadanie psa.
Regularne wyprowadzanie go na spacer dotlenia nasz organizm, korzystnie wpływa na układ krążenia, stawy i wysokość ciśnienia krwi. Dodatkowo takie spacery sprzyjają nawiązywaniu kontaktów społecznych, np. z właścicielami innych psów. Ma to duże znaczenie zwłaszcza w przypadku osób samotnych.

Psy oddają ludziom nieocenione usługi. Pilnują naszego dobytku, tropią przestępców, pomagają żołnierzom usuwać miny, znajdują narkotyki, są przewodnikami niewidomych, wspomagają rehabilitację ruchową oraz umysłową dzieci i dorosłych cierpiących na autyzm, porażenie mózgowe czy niedowład kończyn. Są niezrównanymi ratownikami. Bezbłędnie znajdują ludzi przysypanych śniegiem lub w gruzach zawalonych domów.
Coraz więcej dowodów jest na to, że w niedalekiej przyszłości, po odpowiednim przeszkoleniu, psy będą pomocne w diagnostyce nowotworów. Stwierdzono, że ich czuły węch może wykrywać
czerniaka, raka płuc, pęcherza.

Niestety wiele naszych czworonożnych przyjaciół jest boleśnie krzywdzonych. Wygłodzone, pozbawione wody i odpowiedniej karmy, uwiązane na zbyt krótkich łańcuchach, trzymane z żelaznymi łańcuchami na szyi podczas wielkich mrozów. Latem wystawione na słońce, bez możliwości schronienia się w cieniu. Trzeba także jasno powiedzieć, że niespuszczanie psa nigdy z łańcucha jest formą okrucieństwa wobec zwierząt, przede wszystkim ze względu
na niezaspokojenie naturalnych potrzeb, jakimi są choćby potrzeba
ruchu oraz potrzeba kontaktu z człowiekiem.

Pies trzymany na łańcuchu, pozbawiony kontaktu z człowiekiem, po jakimś czasie dziczeje. Bywa, że się zerwie z uwięzi. Wtedy zdarzają się pogryzienia, wypadki – przecież zwierzę, które całe życie jest przywiązane, nie potrafi zareagować na jadący samochód! Jeśli ktoś przywiązuje psa, to ma obowiązek co najmniej trzy razy dziennie uwolnić go z uwięzi. Nic nie pomoże nawet najbardziej doskonała Ustawa o ochronie zwierząt – jeśli w ludzkich sercach zabraknie wrażliwości, współczucia, wyobraźni.

A więc bierzmy przykład z naszych świętych, którzy mieli wrażliwe, litościwe serca dla naszych "małych braci".

Ks.dr Waldemar Kulbat