Polecane

To właściwie zamach na demokrację


Protest w obronie lekcji religii w szkole


Od 1 września ocena z religii nie będzie wliczana do średniej.
W następnym roku szkolnym – według zapowiedzi minister edukacji – ze szkół wypchnięta zostanie jedna z dwóch katechez w tygodniu.

Ministerstwo nie dostrzega sytuacji katechetów – mówił prof. Mieczysław Ryba.

– Nagle tracą godziny, bo ktoś ideologicznie uważa, że trzeba ten przedmiot – historycznie rzecz ujmując zawsze obecny w szkole
– wypchnąć – wyjaśnił.

Konsekwencje katecheci odczują już w najbliższym roku szkolnym.
Resort edukacji wydał rozporządzenie.
Zgodnie z nim lekcje religii nie będą organizowane w klasach, w których chęć udziału zgłosiło siedmiu lub mniej uczniów.
W takim przypadku klasy będą łączone.
Przykładowo dzieci z I klasy będą uczyć się z dziećmi z III klasy szkoły podstawowej.
Od strony pedagogicznej to niemożliwe do zrealizowania.

– Z całą pewnością, jeżeli te zmiany wejdą w życie, o których mówi pani Nowacka, jakaś część katechetów,
może większość, straci pracę.
Na pewno nie będą mieli pełnego etatu, ale – jak widać – nikogo to nie interesuje
– wskazała Barbara Nowak, była małopolska kurator oświaty, radna PiS w sejmiku małopolskim.

Zmiany są wprowadzane bez aprobaty związków wyznaniowych, choć prawo wymaga od resortu edukacji,
by wszystko odbywało się w porozumieniu ze stroną kościelną.

– Jako Stowarzyszenie Katechetów Świeckich (rozporządzenie dotyczy nas bezpośrednio) sami dopraszaliśmy się,
żeby Ministerstwo Edukacji Narodowej nas wysłuchało i w ogóle zaprosiło nas do rozmów.
Nieustannie słaliśmy nasze prośby. Nie otrzymaliśmy żadnego zaproszenia.
Otrzymaliśmy tylko zapewnienie, że nasze stanowisko będzie wzięte pod uwagę
– podkreślił Piotr Janowicz, przewodniczący Stowarzyszenia Katechetów Świeckich.

Nie zostało jednak wzięte.
Brak chęci dialogu zmusza katechetów do wyjścia na ulice.

W geście sprzeciwu wobec pomysłom obecnego rządu, dziś na warszawskim Placu Zamkowym odbyła się potężna manifestacja.

Uczestnicy protestu mieli ze sobą transparenty z hasłami: „Nauka i religia”, „Stop dyskryminacji wierzących”,
„Religia w życiu narodu jest najważniejszym dobrem”, „My chcemy Boga w książce w szkole”.
Wielu z nich trzymało również w rękach biało-czerwone flagi.

W ubiegłym tygodniu Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, które organizowało dzisiejsze wydarzenie,
zwróciło się do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o pilne zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego nowelizacji rozporządzenia.

Wielce Szanowny Panie Prezydencie,
Zwracamy się do Pana, jako stojącego na straży porządku konstytucyjnego w Rzeczypospolitej Polskiej,
z prośbą o przeciwstawienie się rażącemu łamaniu tego porządku. 26 lipca br.
Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka wydała rozporządzenie, które nie tylko godzi w konstytucyjne prawa uczniów
uczęszczających na lekcje religii, ich rodziców oraz nauczycieli religii, ale także w obowiązujący w Polsce porządek prawny.
Przedmiotowe rozporządzenie zakłada tworzenie bardzo licznych grup uczniów deklarujących chęć uczestniczenia w lekcjach religii.
W skład takich grup mieliby wchodzić uczniowie z różnych poziomów edukacyjnych.
W praktyce oznacza to pozbawienie uczniów prawa do realizacji podstawy programowej właściwej ich wyznaniu.
Dla nauczycieli religii oznacza natomiast nagłą utratę środków do życia,
ponieważ w wypadku wejścia zmian w życie od 1 września 2024 nastąpi znaczna redukcja etatów nauczycieli religii
— brzmiała treść listu.

Z kolei w informacji przekazanej mediom, Stowarzyszenie Katechetów Świeckich poinformowało:
"w ramach happeningu jako nauczyciele religii z całej Polski chcemy w niekonwencjonalny sposób poinformować opinię publiczną
o negatywnych zmianach, które przyniosą uczniom i nam nauczycielom dyskryminacyjne rozporządzenia MEN, uderzające w religię w szkole".

Frekwencja dopisała”

    Tutaj na Placu Zamkowym w Warszawie zebrało się co najmniej kilkuset katechetów.
Rzeczywiście frekwencja dopisała, w okolicy kolumny Zygmunta jest naprawdę bardzo wiele osób.
Ten protest został zorganizowany przez Stowarzyszenie Katechetów Świeckich.
Katechetów w Polsce jest 30 tysięcy, dwie trzecie z nich to właśnie katecheci świeccy

„Część katechetów straci pracę”

Z całą pewnością, jeżeli te zmiany wejdą w życie, o których mówi pani Nowacka, jakaś część katechetów, może większość, straci pracę.
Na pewno nie będą mieli pełnego etatu, ale – jak widać – nikogo to nie interesuje— wskazała Barbara Nowak, była małopolska kurator oświaty, radna PiS w sejmiku małopolskim, cytowana przez Radio Maryja.

Ministerstwo nie dostrzega sytuacji katechetów. Protestują z rozpaczy, bo nadciąga katastrofa

Protest nie jest akcją jakiejś grupy zawodowej. To jest protest poważnej części społeczeństwa, wobec zawłaszczenia polskiej szkoły. Przypomnijmy, że resort edukacji działa bez aprobaty Kościoła katolickiego oraz innych związków wyznaniowych, choć taki obowiązek nakłada na niego prawo. Od września ocena z religii nie będzie brana pod uwagę do średniej. Także od września – w zamyśle resortu edukacji – w jednej lekcji religii mogą uczestniczyć dzieci z różnych klas i poziomów edukacyjnych. Wspólnie będą uczyć się dzieci np. z klas pierwszych i trzecich szkoły podstawowej. Dla jednych materiał może okazać się za łatwy, a dla innych za trudny. Dla nauczycieli łączenie klas będzie oznaczało mniej godzin.

Ministerstwo chce karać dzieci uczęszczające na lekcje religii. Dlaczego w Polsce uczęszczanie na lekcje religii traktowane jest jako wynaturzenie? - pyta prezes SKŚ

Nagle tracą godziny, bo ktoś ideologicznie uważa, że trzeba ten przedmiot – historycznie rzecz ujmując zawsze obecny w szkole – wypchnąć — mówił z kolei prof. Mieczysław Ryba.

za:tvrepublika.pl

***

Bp Turzyński o decyzjach MEN: to właściwie zamach na demokrację

W audycji na falach radomskiego Radia Plus bp Piotr Turzyński zwrócił uwagę na całkowicie przedmiotowe traktowanie obywateli przez obecny rząd.
Milionom ludzi wierzących, którzy są obywatelami państwa polskiego i płacą podatki, odbiera się prawo decydowania o kształcie szkoły.

Właściwie trzeba powiedzieć, że obserwujemy zamach na demokrację
– stwierdził bp Piotr Turzyński, który od 2015 r. pełni funkcję krajowego duszpasterza nauczycieli.

Pomocniczy biskup diecezji radomskiej podkreślił, że milionom ludzi wierzących,
którzy są obywatelami państwa polskiego i płacą podatki, odbiera się prawo decydowania o kształcie szkoły.:

Jutrzejszy protest nie jest akcją jakiejś grupy zawodowej, nie wolno tak myśleć.
To jest protest poważnej części społeczeństwa wobec zawłaszczenia polskiej szkoły – powiedział.

Rozporządzenia minister Barbary Nowackiej nie da się w jakikolwiek sposób uzasadnić ani obronić,
jeśli chodzi o fundamentalne zasady pedagogiki, biorące pod uwagę różne etapy rozwoju dzieci i dostosowane do tego metody nauczania:

Pomysły, aby połączyć pierwszą klasę z trzecią, przygotowującą dzieci do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej,
są absolutnie pomysłami niepedagogicznymi i pokazują – żeby nie powiedzieć ignorancję
– pewne niezrozumienie ze strony tych, którzy powinni być specjalistami od edukacji.
Nie zapominajmy, że resort edukacji nie ma propozycji dla tych, którzy nie wierzą, bo nie ma lekcji etyki.
Zaczynamy budować świat, gdzie nie ma dobra i zła – zwrócił uwagę biskup pomocniczy radomski.

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej budzi słuszny protest w środowiskach nauczycielskich.
Świeccy katecheci organizują jutro demonstrację-happening w obronie katechezy w szkołach.
Ich manifestacja rozpocznie się o godz. 13.00 na Placu Zamkowym.

1 lipca ruszyła zbiórka podpisów pod petycją dot. obrony lekcji religii w polskich szkołach.
Petycja wzywa minister Barbarę Nowacką do zaprzestania dyskryminacyjnych działań wobec dzieci i młodzieży,
uczestniczącej w lekcjach religii oraz wobec tysięcy nauczycieli religii, którym grozi utrata pracy.

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich, które jest jednym z inicjatorów petycji, zachęca do udziału w środowym proteście
przeciwko ograniczaniu lekcji religii w szkołach.
Protest nie powinien jednocześnie ograniczyć się tylko do środowisk nauczycielskich,
ale powinni w nim wziąć także udział rodzice, mający na względzie dobro swoich dzieci i ich religijne wychowanie.

za:opoka.org.pl

***

M. Nykiel: Nadciąga wielka fala ateizacji

„Do władzy doszli dziś w Polsce ludzie opętani żądzą absurdalnej zemsty, niechęcią wobec Kościoła,
zdeterminowani do tego, by ‘opiłować katolików z przywilejów’, uczynić z nas mniejszość i zateizować społeczeństwo.
Wraca bolszewizm.
Tyle, że znacznie groźniejszy i bardziej podły, bo przebrany w maski ‘wolności’ i ‘demokracji’”
– pisze na łamach wPolityce.pl red. Marzena Nykiel.

Politycy Koalicji Obywatelskiej rozpoczęli uderzenie w Radio Maryja.
Poseł Roman Giertych domaga się odebrania mu koncesji,
a europoseł Dariusz Joński zapowiada konfiskatę majątku i zarzuty karne wobec o. Tadeusza Rydzyka.
Działania te skomentowała na łamach wPolityce.pl red. Marzena Nykiel, która nie ma wątpliwości, że rządzącym przyświeca konkretny cel.

- „Wszystko to wpisuje się w akcję zohydzania Kościoła, oczerniania duchownych,
niszczenia autorytetów, zastraszania katolików i wyłączania katolickiej argumentacji z debaty publicznej.
To najprostsza droga do ateizacji społeczeństwa, co wielokrotnie przećwiczyli bolszewicy.
Mamy dziś te same metody i te same cele” - stwierdza.

Publicystka podkreśla, że katolicy muszą zareagować „zdecydowanym sprzeciwem”.

- „Nie może być zgody na kłamliwe zarzuty, fałszywą argumentację i przemocowe działanie państwa.
Mamy pełne prawo do tego, by funkcjonowały w Polsce wolne, niezależne, katolickie media.
Duchowni mają pełnię praw obywatelskich, co oznacza że mogą samodzielnie oceniać sytuację polityczną i to zdanie wyrażać.
Mogą również stać na czele organizacji pozarządowych i mediów. Nie stanowi to w żadnej mierze złamania konkordatu”
- przypomina.

- „Jeśli ktokolwiek łamie polskie prawo, to właśnie ci, którzy próbują zdławić debatę publiczną
i wykluczyć z niej całe grupy ludzi z uwagi na ich określony, katolicki światopogląd.
Ograniczanie lekcji religii i siłowe wprowadzanie do szkół rozwiązań, na które nie ma zgody Episkopatu,
jest przecież jawnym naruszeniem zapisów konkordatowych” - dodaje.

za:www.fronda.pl

***

Czy w działaniach antykatolickich „koalicja 13 grudnia” naśladuje białoruski reżim?

Decyzje podejmowane przez rząd ekipy obecnie dzierżącej władzę w Polsce zaczynają przypominać te, które wprowadza w życie białoruski reżim.
Szczególnie dobrze widać to podobieństwo na przykładzie niczym nieuzasadnionego przetrzymywania w areszcie księdza Michała Olszewskiego w Polsce
i bezprawne więzienie ks. Andrzeja Juchniewicza na Białorusi.
W obu przypadkach ujawnia się niechęć obu rządów do Kościoła katolickiego i jego wiernych.  

Sprawa aresztowania księdza Michała Olszewskiego (Sercanin) od początku jest „grubymi nićmi szyta”.
Najpierw zamknięto kapłana za kratami, a dopiero potem zaczęto szukać jego domniemanej winy.
Prokuratura stawia mu zarzuty, które jedne po drugim upadają, a jednak ksiądz Olszewski nadal jest więziony.
Rządzący w Polsce uważają, że w przypadku przetrzymywania za kratami ks. Olszewskiego, prawo ich nie obowiązuje.
Próbują je naginać jak tylko potrafią.

–  Prokuratura nie odpuści i będzie robić absolutnie wszystko, by ksiądz Michał Olszewski szybko aresztu nie opuścił.
Spodziewaliśmy się tego, że pewnie będzie próba obejścia postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie poprzez nowe zarzuty.
Taka próba została podjęta. Mnie, jako obrońcy, nikt nie powiadomił o tej czynności.
Nie wiedziałem, że księdzu Michałowi Olszewskiemu będą przedstawiane kolejne zarzuty.
To w oczywisty sposób łamie prawo do obrony. Oprócz tego te zarzuty są zupełnie chybione i upadną tak, jak poprzednie  
– powiedział mecenas Michał Skwarzyński, obrońca ks. Michała Olszewskiego.
– Cała sprawa z księdzem Michałem Olszewskim i urzędniczkami jest silnie nacechowana politycznie.
Jeśli będziemy akceptować takie rzeczy, to pokażemy, że nie żyjemy w państwie demokratyczny – zaznacza mecenas.

Ksiądz Michał Olszewski został aresztowany w Wielki Czwartek tego roku i od tamtej pory przeżywa swoją drogę krzyżową.
Ze słów listu, który napisał w areszcie do bliskich, wynika, że jest tam poddawany prawdziwym torturom.
„Od 6 rano, przez cały dzień (nawet przy czynnościach fizjologicznych) byłem skuty.
Ani na chwilę nie zdjęto mi kajdanek. Usłyszałem, że o tej porze nie ma ani kolacji, ani wody…
Przy każdej kontroli każą mi się rozbierać do naga, to bardzo upokarzające…
za każdym razem kajdanki, przeszukania celi nawet dwa razy w tygodniu, brak kontaktu z kimkolwiek, kamera nawet przy czynnościach fizjologicznych” – pisał w liście do rodziny ojciec Michał…

Tymczasem na Białorusi…

Polski ksiądz Andrzej Juchniewicz to misjonarz ze zgromadzenia Oblatów Niepokalanej Maryi,
proboszcz sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Szumilinie na Białorusi.
Białoruskie władze reżimowe zarzuciły ks. Juchniewiczowi, że potępiając agresję i zbrodnie Rosji przeciwko Ukrainie
i prosząc o modlitwę w intencji jak najszybszego zakończenia wojny –  „prowadził działalność dywersyjną na szkodę państwa”.
Ojca Juchniewicza skazano na 15 dni aresztu, następnie ponownie na 15 dni.
Później w niewoli miał przebywać do 10 czerwca – a jest w niej do dziś.

Ojciec Andrzej Juchniewicz jest nie tylko proboszczem w Szumilinie, ale wypełnia też na Białorusi ważną misję powierzoną mu przez Watykan.
Jest przewodniczącym Rady Grupy Koordynacyjnej Wyższych Przełożonych, Delegatów i Przedstawicieli Męskich i Żeńskich Instytutów
oraz Stowarzyszeń Życia Apostolskiego na Białorusi.
Jest to organ ustanowiony przez Stolicę Apostolską.
Jego przewodniczący odpowiada za koordynację współpracę między wspólnotami zakonnymi,
a także reprezentuje je przed Watykanem oraz przed Konferencją Katolickich Biskupów Białorusi.
Przetrzymywanie ks. Andrzeja w areszcie jest więc uderzeniem nie tylko w Kościół na Białorusi ale i w cały Kościół Powszechny.

Jak mówią parafianie, którzy z księdzem Andrzejem Juchniewiczem mają kontakt listowny, za kratami białoruskiego więzienia,
pomimo tego, że jest tam represjonowany, ich proboszcz nie traci wiary i siły ducha.
– Jego słowa są przepojone wiarą i nadzieją.
Ojciec Andrzej z więziennej celi odpowiada na każdy list otrzymany od wiernych Kościoła na Białorusi.
Pisze z wielką troską do każdej rodziny, pyta o wszystkich, prosi o opiekę i przyjęcie księdza, który go zastępuje w parafii
– mówi parafianin z kościoła Matki Bożej Fatimskiej w Szumilinie.

Należy też przypomnieć, że od dziewięciu miesięcy w białoruskim areszcie przebywa ks. Henryk Akałatowicz,
proboszcz parafii św. Józefa w Wołożynie.

Inne formy represji Kościoła

Polska. Widzimy wyraźnie wrogi stosunek koalicji rządzącej w Polsce do Kościoła.
Przejawem tego jest m.in. próba wyrzucenia religii ze szkół. „To nie są zwykłe rozporządzenia ministerialne…
To samo czyniono w czasach komunistycznych. Pamiętam, jak wtedy usuwano religię ze szkół.
Dokładnie według tego samego schematu, który robi się dzisiaj. Chodzi o ten sam cel: ateizację narodu polskiego”
– w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. odprawionej w sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej
w uroczystość Wniebowzięcia NMP, powiedział  ks. abp Marek Jędraszewski.

Kolejnym przejawem negatywnego nastawienia wobec Kościoła jest zamach rządu na Fundusz Kościelny,
który jest formą rekompensaty dla związków wyznaniowych za zagrabione od nich przez państwo komunistyczne nieruchomości ziemskie.
Jak poinformowano w komunikacie rzecznika rządu, „we wrześniu Międzyresortowy Zespół ds. Funduszu Kościelnego ma przedstawić propozycje
wypracowanych rozwiązań na posiedzeniu Rady Ministrów”.

Jakież to rozwiązania szykuje rząd – o tym dowiadujemy się z ust wiceszefa ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej.
„Chcielibyśmy przedstawić kompleksową propozycję likwidacji Funduszu Kościelnego wraz z nowymi rozwiązaniami”
– powiedział wiceminister Sebastian Gajewski.
A więc według starej bolszewickiej metody – zlikwidować, a później się zobaczy co dalej.

Za wrogie Kościołowi i ogólnie chrześcijaństwu działania rządzących można też śmiało uznać próby zdemoralizowania społeczeństwa,
szczególnie dzieci i młodzież, projektami ustaw jawnie sprzecznymi z Ewangelią.
Chodzi tu m.in. o próby zalegalizowania masowego zabijania dzieci nienarodzonych, wprowadzenia do szkół gorszycieli, ideologów LGBT.

Białoruś.


Tu walka z Kościołem katolickim trwa od wielu lat.
Zaostrzyła się wraz z rozpoczęciem przez Rosję wojny z Ukrainą.
Do represjonowania katolików, szczególnie duchowieństwa, zagrzewa władze Rosji i Białorusi moskiewska Cerkiew,
która obawia się utraty wpływów w tych społeczeństwach.

– Kiedyś ks. abp. Tadeusz Kondrusiewicz opowiadał mi, że wprost zapytał Cyryla, zwierzchnika moskiewskiej Cerkwii
„Dlaczego tak bardzo utrudniacie życie Kościołowi katolickiemu a innym związkom wyznaniowym nie”?
Patriarcha Cyryl odpowiedział szczerze „Kościół  najgłębiej orze i zasiewa tak, że nie da się później katolickości wykorzenić ”
–  mówi ks. Jarosław Wiśniewski, który posługiwał w Rosji 10 lat.

Od lipca na Białorusi zaczęła obowiązywać ustawa dotycząca wymogu ponownej rejestracji parafii wyznaniowych w urzędach państwowych.
Już wiadomo, że wiele parafii katolickich nie spełni wymogów tego nowego prawa i nie zostanie zarejestrowanych,
czyli nie będą one mogły legalnie funkcjonować.

Działania białoruskiego reżimu skierowane przeciw Kościołowi katolickiemu są coraz bardziej agresywne.
Ich początkiem było zmuszanie księży, głównie Polaków, których reżim uznał za sobie wrogich, do opuszczenia parafian i Białorusi.
Wrogi stosunek reżimu Łukaszenki do Kościoła przejawia się również w niszczeniu katolickich krzyży i cmentarzy.
Do takich dewastacji doszło m.in. w Gruzdowie czy Janowie Poleskim.

W ostatnim czasie represje reżimu białoruskiego wobec Kościoła, przejawiają się też w zamykaniu katolickich świątyń.
Pierwszy taki przypadek dotyczy kościoła pw. Św. Szymona i Heleny w Mińsku.
Kościół ten, zamknięty od ponad 1,5 roku, jest jedną z najbardziej znanych świątyń katolickich w stolicy Białorusi.
Drugi kościół odebrano katolikom w Bobrujsku.
Wszystkie te działania wrogie Kościołowi nie przynoszą zamierzonych, przez ich realizatorów, skutków.
W ostatnich latach liczba katolików na Białorusi nie spadła, topnieje natomiast liczba osób wyznających prawosławie.   

Adam Białous

za:pch24.pl

***
Można rzec (nie pierwszy raz): Nic nowego.
Dopóki będzie przyzwolenie na takie "testowanie" naszych postaw wobec życia (we wszelkich wymiarach)
-będą dzielni i będą, niestety, małoodporni, zwiedzeni.
Żal.
Wszak wszyscy mamy dusze.
Nieśmiertelne.
A za wszystko przyjdzie zapłacić.
Jeżeli nie nastąpi opamiętanie.
I ekspiacja.
Żadna nowina.
Żal.
Żal - szczególnie zwiedzionych.
kn