Polecane

„Brak słów, żeby to skomentować” Areszt wobec ks. Michała Olszewskiego przedłużony o trzy miesiące!

Sąd Okręgowy w Warszawie przedłużył o kolejne trzy miesiące areszt wobec ks. Michała Olszewskiego - powiadomił w Telewizji Republika pełnomocnik księdza mec. Michał Skwarzyński. Zaznaczył, że na sali prokurator przyznał, że w sprawie nie pojawiły się żadne nowe wątki. To jedna z najbardziej skandalicznych decyzji sądu w Polsce.

    "Od początku mówię, że to jest areszt wydobywczy. To jest atak, który jest w dużej mierze atakiem zastępczym wobec ataku na o. Rydzyka. Nie udało się zlikwidować 'imperium ojca Tadeusza', więc oto pokazujemy, że likwidujemy 'imperium ojca Michała"

- mówił pełnomocnik ks. Olszewskiego w Telewizji Republika. – Przed chwilą usłyszeliśmy postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, który w pełni podzielił zdanie prokuratury i przedłużył areszt całej trójki podejrzanych o trzy miesiące do 21 listopada – poinformował pełnomocnik księdza.

"Kuriozalna sytuacja". Nowe zarzuty dla duchownego

Przypomnijmy, że w połowie sierpnia duchownemu postawiono nowe zarzuty. Dotyczą one rzekomego uczestnictwa w grupie przestępczej, do której należeć mieli poseł Marcin Romanowski oraz dwie urzędniczki z ministerstwa sprawiedliwości.

Już wówczas obrońca księdza Olszewskiego wskazywał, że to sytuacja kuriozalna. – Doklejanie człowieka czy fundacji, która występuje o dotację, do grupy przestępczej, która miałaby być złożona z urzędników ministerstwa, to jest po prostu kuriozum – podkreślał w rozmowie z wPolityce.pl mec. Krzysztof Wąsowski. – Ciężko to nawet komentować – dodał.

– Sąd uważa, że prokuratura powinna mieć jeszcze czas, żeby prowadzić to postępowanie. Brak słów, żeby to  skomentować. Decyzja Sądu Apelacyjnego w Warszawie została totalnie zdeptana. Będziemy czekać na pisemne uzasadnienie (…). Na dzisiaj mogę powiedzieć tylko tyle, że ks. Michał Olszewski i pozostałe panie zostają w areszcie. Mam nadzieję, iż nie do 21 listopada, że jednak Sąd Apelacyjny w Warszawie obroni swoją dotychczasową decyzję, bo o to będziemy walczyć (…). Najwyraźniej sąd [Sąd Okręgowy w Warszawie – przyp. red.] musiał zobaczyć we wniosku prokuratury coś, czego nikt z nas nie zobaczył. Dla mnie jest to niepojęte. Nie dziwię się, dlaczego sąd nie potrafił dziś tego wyjaśnić i zapewne będzie do potrzebował siedmiu dni, żeby to uzasadnić. Sąd nie stanął na straży praworządności, tylko stanął na wysokości zadania. Myślę jednak, iż Sąd Apelacyjny w Warszawie obroni swój honor  – wskazał mec. Krzysztof Wąsowski.

Do sprawy odniósł się także drugi z obrońców ks. Michała Olszewskiego, mecenas Michał Skwarzyński, który wskazał, iż o sprawie stosowania tortur wobec kapłana były informowane organy międzynarodowe.

    – Ta sprawa się odbędzie. Wczoraj zapoznawałem się z aktami. Oczywiście będą składane dalsze wnioski dowodowe (…). Sprawa pierwszych godzin po zatrzymaniu ks. Michała Olszewskiego będzie dalej wyjaśniana – zaakcentował mecenas.

    – Organy typu Amnesty Intenational, które zajmują się prawami człowieka, były poinformowane o tej sprawie, ale z jednego z takich organów dostałem informację, iż oni przekazali jednemu z posłów opozycji informacje, gdzie się można odwołać. Taka była cała reakcja tych organów – mówił mec. Michał Skwarzyński.

 To sytuacja rodem z Białorusi

„To nie mieści się w głowie. Jest to sytuacja rodem przypominająca Białoruś” – powiedział poseł Marek Ast, pytany o przedłużenie aresztu wobec ks. Michała Olszewskiego SCJ. Parlamentarzysta PiS ocenił, że decyzja sądu oznacza zastosowanie „formy represji, przedwczesnej kary”.

W lipcu Sąd Apelacyjny zdecydował o skróceniu aresztu wobec ks. Michała Olszewskiego SCJ do 31 sierpnia. Wkrótce potem jednak prokuratura postanowiła postawić mu kolejne zarzuty, tym razem dot. rzekomego udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Obrońcy duchownego nie mieli wątpliwości, że celem jest „ominięcie” decyzji Sądu Apelacyjnego i przedłużenie aresztu. Tak też się stało, o czym zdecydował dziś Sąd Okręgowy w Warszawie.

- „Sam prokurator dzisiaj to powiedział, to padło na sali, że nie ma żadnego nowego materiału. Mamy do czynienia z sytuacją taką, że pomimo iż nie ma żadnego nowego materiału, stary oceniał już raz sąd wyższej instancji, sąd teraz ten areszt przedłuża. Sytuacja absolutnie niedopuszczalna w państwie prawa. No ale mamy do czynienia ze sprawą na zamówienie polityczne i jest ona realizowana poza normami prawa, poza normami kodeksu i prawa międzynarodowego, niestety” - powiedział na antenie Telewizji Republika pełnomocnik duchownego mec. Michał Skwarzyński.

W rozmowie z portalem Niezależna.pl decyzję sądu skomentował poseł PiS Marek Ast, który z zawodu jest prawnikiem. Polityk przyznał, że odnosi wrażenie, iż sąd „działa wręcz na polityczne zamówienie prokuratury Bodnara”.

- „Neo-prokuratorzy nawet nie starają się, nie przygotowali nowych dowodów. Jeśli sąd to potwierdza, to w oparciu o te przesłanki, które zdecydowały jednak o skróceniu aresztu i zakończeniu aresztu poprzednim postanowieniem sądu. Dzisiaj, mimo braku nowych wątków i argumentów na przedłużenie aresztu o kolejne 3 miesiące, sąd czyni zadość wnioskowi prokuratora" - powiedział.

- „To pokazuje, że żyjemy w państwie, w którym praworządność nie działa. W kraju, w którym łamane są prawa człowieka i obywatela. Z całą pewnością powinny zająć się tym instytucje europejskie, zarówno OBWE, jak i myślę, że będzie także skarga do Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka” - dodał.

Podkreślił, że przedłużenie aresztu jest „formą represji, przedwczesnej kary”.

- „To nie mieści się w głowie. Jest to sytuacja rodem przypominająca Białoruś”  - stwierdził.

Ksiądz Olszewski i urzędniczki w coraz gorszym stanie.

Kondycja księdza i urzędniczek od miesięcy zamkniętych w areszcie jest coraz gorsza. – Nikomu nie życzę, by znalazł się w takiej sytuacji – mówi mecenas Krzysztof Wąsowski, obrońca księdza i jednej z urzędniczek. Podkreśla, że to, co robi w tej sprawie prokuratura, można określić mianem terroru fałszywej sprawiedliwości. – Zarzuty są prokurowane tylko po to, by trzymać tych ludzi za kratami, a prokuratura nie kieruje się prawem, ale celami politycznymi.

To będzie miało konsekwencje w przyszłości dla obywateli i państwa – mówi Wąsowski.

Po raz kolejny ks. Olszewski i dwie aresztowane z nim urzędniczki znaleźli się w sytuacji, gdy na kilkadziesiąt godzin przed terminem wyjścia na wolność o tym, czy tak się stanie, zdecyduje sąd na podstawie nowych zarzutów, jakie aresztowanym stawia prokuratura. Jeśli sąd odrzuci wniosek prokuratorów o przedłużenie aresztu do końca sierpnia, cała trójka znajdzie się na wolności. Tak zdecydował w lipcu sąd apelacyjny, skracając areszt o kilka tygodni. Jeśli jednak sąd, tym razem sąd okręgowy, przedłuży areszt, pozostaną za kratami.

– Jeśli tak się stanie, będziemy wnosić zażalenie na taką decyzję do sądu apelacyjnego – mówi Wąsowski. Podkreśla, że jego klienci są w coraz gorszej kondycji. – Od wielu dni nie mogą spać, pobyt za kratami od marca zrobił swoje. Są w takiej sytuacji już kolejny raz – mówi Wąsowski.

Za pierwszym razem także na kilkadziesiąt godzin przed upływem terminu aresztu przedłużyła pobyt za kratami sędzia Anna Kuzaj w sądzie okręgowym. Wtedy także prokuratura postawiła nowe zarzuty, czyli pranie pieniędzy. Tę decyzję zmieniła w sądzie apelacyjnym sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, nakazując wypuścić całą trójkę do końca sierpnia.

– Nikomu nie życzę sytuacji, by o jego losie decydowano w ten sposób.
Sędzia, nawet najbardziej rzetelna, nie miała czasu, by gruntownie zapoznać się z aktami sprawy.
Dostarczono 61 tomów akt aresztowych.
Jak to dogłębnie przeczytać w tydzień?
Myślę, że kluczem do rozprawy będzie to, czy obronie, czyli nam, uda się przekonać sąd, że nie ma podstaw
do podważania decyzji sądu apelacyjnego – mówi Wąsowski.

"Wróciliśmy do czasów stalinowskich"

To wtedy podczas posiedzenia prokuratura nie była w stanie przedstawić planu śledztwa, podstaw do trzymania trójki w areszcie.
– Nic się nie zmieniło od tamtego posiedzenia.
Nie zaszły żadne nowe fakty, żadni nowi świadkowie.
Nagle pojawiły się absurdalne zarzuty.
Tak jak w przypadku prania pieniędzy, pozbawione podstaw i wszelkiego sensu – mówi obrońca ks. Olszewskiego.
I podkreśla, że to, co robi w tej sprawie prokuratura, jest demontażem wymiaru sprawiedliwości
i będzie miało realne konsekwencje dla państwa.

– Wróciliśmy do czasów stalinowskich, gdzie panowała w wymiarze sprawiedliwości zasada „dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie”.
Tu jest tak samo.
Prokuratura stawia absurdalne zarzuty, które prędzej czy później upadną w sądzie.
Tyle że powstaje casus stawiania poważnych zarzutów bez podstaw faktycznych.
To w przyszłości utrudni ściganie prawdziwych grup przestępczych, prawdziwych pralni pieniędzy,
ponieważ obrońcy będą podnosić, że te zarzuty są na wyrost, bo prokuratura już tak właśnie podobne zarzuty stawiała
– mówi Krzysztof Wąsowski.

Dodaje, że w tej sprawie nie ma mowy o domniemaniu niewinności, co jest złamaniem zasady,
jaką kierować powinien się wymiar sprawiedliwości.

– Od prokuratorów szeregowych w tej sprawie po ministra sprawiedliwości wszyscy mówią o winie,
tak jakby była oczywista, a areszt nie jest już aresztem, ale substytutem kary.
Kary bez wyroku!
– zaznacza Wąsowski.

Zwraca uwagę na to, że obecnie prokuratura zachowuje się tak, jakby wszyscy urzędnicy państwowi
byli potencjalnymi przestępcami tylko dlatego, że przyszło im pełnić służbę, kiedy rządziła inna opcja polityczna,
i to będzie miało konsekwencje dla państwa w przyszłości.

– Jak w tej sytuacji mają pracować urzędnicy, jeśli zmiana władzy prowadzi ich za kraty? – pyta Wąsowski,
dodając, że prokuratura wysyła jasny sygnał, że ci, którzy będą zeznawać zgodnie z politycznymi oczekiwaniami,
mogą liczyć na łaskawość tej władzy.
– Tak np. Justyna G., urzędniczka w Agencji Rezerw, która po pobycie w areszcie zaczęła zeznawać przeciwko swojemu szefowi i została z aresztu zwolniona.
Ksiądz Olszewski i aresztowane urzędniczki resortu sprawiedliwości nie zeznają zgodnie z oczekiwaniami,
więc siedzą od miesięcy za kratami.
Wróciliśmy do aresztów wydobywczych.
To terror fałszywej praworządności – mówi mecenas Wąsowski.

Ksiądz Olszewski i urzędniczki torturowani za kratami.
Jak tłumaczy to Ejchart? Nie uwierzycie...

Wiceminister sprawiedliwości odniosła się do tortur, jakie stosowane były wobec księdza Michała Olszewskiego i dwóch urzędniczek.
Jak stwierdziła, to "narracja polityczna".
Dodała, że co prawda kajdanki (tym bardziej zespolone) nie powinny być stosowane zawsze, ale w tym przypadku chodzi o bezpieczeństwo.

Opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia o tym, jak w pierwszych godzinach po zatrzymaniu i przez pierwsze dni pozbawienia wolności
traktowano zatrzymanego na polecenie prokuratury Adama Bodnara duchownego - ks. Michała Olszewskiego.
Telewizja Republika ujawniła, że równie skandalicznie traktowane są dwie zatrzymane urzędniczki - Urszula i Karolina.

Ejchart się tłumaczy. Kuriozalne argumenty

Tymczasem wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart twierdzi, że dramat księdza i dwóch urzędniczek
to "narracja polityczna, a nie faktyczny opis sytuacji".
Przy okazji stwierdziła, że Zbigniew Ziobro miał mówić, że "więzienie to nie sanatorium".
Ale nie tylko to bulwersuje.

Ejchart stwierdziła, że w przypadku zarówno ks. Michała Olszewskiego, jak i aresztowanych urzędniczek,
sędzia penitencjarny nie dopatrzył się naruszenia prawa, a "sytuacja została szczegółowo sprawdzona".
Dlaczego więc urzędniczki traktuje się jak osoby niebezpieczne?

    To jest status specjalny, który nie ma nic wspólnego - jak to jest czasem przedstawiane - ze statusem osoby niebezpiecznej.
W tym przypadku mamy do czynienia z osobami podejrzewanymi o bezprawne wydatkowanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, którego jednym ze źródeł jest praca więźniów.
Mało tego, wśród celów tego funduszu jest pomoc postpenitencjarna, która ma wspierać byłych więźniów już na wolności.
To wszystko oznacza, że osoby, o których mówimy, mogą być narażone na ataki, którym ma zapobiegać właśnie "szczególna ochrona" – powiedziała zastępczyni Bodnara.

W ramach tej rzekomej ochrony urzędniczki mają być budzone światłem co godzinę w nocy
czy też zakładane im są kajdanki zespolone w trakcie transportu.
Co na to Ejchart? Stwierdziła co prawda, że z kajdankami to nie powinno tak być, ale...

- Kajdanki, zwłaszcza tego rodzaju, powinny być zakładane tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
I moim zdaniem ich stosowanie powinno być nie zasadą, a wyjątkiem.
Z całą pewnością jednak chodzi o bezpieczeństwo tych osób, a pamiętajmy, że w momencie, gdy człowiek trafia do więzienia, to państwo ponosi za niego pełną odpowiedzialność - stwierdziła.

Szokujące doniesienia! Zniknęły kluczowe nagrania ws. ks. Olszewskiego

Jeden z obrońców ks. Michała Olszewskiego SCJ, mec. Michał Skwarzyński poinformował, że do sądu nie przekazano
kluczowego materiału wideo, na którym zarejestrowano sposób traktowania duchownego w pierwszych kilkudziesięciu godzinach po zatrzymaniu.

Na 6 września zaplanowano posiedzenie sądu w związku z doniesieniami na temat stosowania tortur wobec ks. Michała Olszewskiego SCJ po jego zatrzymaniu.
O szokujących wydarzeniach przed zbliżającym się posiedzeniem na antenie Telewizji wPolsce poinformował mec. Michał Skwarzyński.

- „Proszę sobie wyobrazić, że materiał dowodowy w postaci wideo nie istnieje.

Nie został przekazany do sądu” - przekazał prawnik.

- „Tego, co się działo na stacji Orlen i tego, co się działo w PdOZ, czyli pomieszczenia dla osób zatrzymanych.
Materiał dowodowy w postaci nagrań wideo – a tam są kamery – nie został przekazany,
wszyscy udają, że nie wiedzą o co chodzi, ale ja to w piśmie procesowym do sądu skieruje,
bo takie nagrania są, one są przechowywane w dość specyficzny sposób i będziemy o to wszystko wnioskować”
- dodał.

Podkreślił, że brak tych materiałów będzie miał kluczowe znaczenie w przypadku rozpatrywania sprawy przez organy międzynarodowe.

- „Polskie państwo będzie za te tortury wcześniej czy później odpowiadać.
Jeżeli państwo samo nie zabezpiecza nagrań z monitoringu z takich sytuacji, to świadczy o tym państwie i o tym, że naprawdę chce coś ukryć.
(…) Można wierzyć, że w Polsce, jak to się brzydko mówi, uda się ukręcić łeb tej sprawie, ale na gruncie prawa międzynarodowego takie chwyty nie działają”

za:tvrepublika.pl