W czasie, gdy tysiące dzieci i młodzieży przystępują do Pierwszej Komunii św. i do sakramentu bierzmowania,
wielu ich starszych koleżanek i kolegów zastanawia się nad poświęceniem swojego życia Bogu.
Chodzi o odpowiedź na ważne pytanie: czy Bóg mnie powołuje?
Powołanie kapłańskie czy zakonne nie polega na przelotnym uczuciu, a wewnętrzny głos, chwilowa myśl czy fascynacja
nie wystarczą, by podjąć tak ważną, wpływającą na całe dalsze życie decyzję.
Księża czy zakonnice, pytani o narodziny ich powołania, dają rozmaite odpowiedzi.
U jednych myśl o powołaniu narodziła się w sprzyjającej atmosferze rodzinnego domu.
Czasem to była nagła myśl: czy nie poświęciłbyś dla Mnie swego życia?
Powołanie innych rodziło się zupełnie niespodziewanie,
czasem pośród najbardziej niesprzyjających okoliczności, jak piękny kwiat pośród morza chwastów.
Nieraz powołanie rozwijało się pośród wielkich przeszkód, w środowisku pełnym wrogości względem Chrystusa i Kościoła.
Nieraz wymagało przezwyciężenia uprzedzeń chorej mentalności środowiska czy patologicznej kultury.
Często odczytanie prawdy o swoim powołaniu wymagało długiej drogi, powolnego dojrzewania.
Warto postawić pytanie: co sprzyja wzrostowi powołania?
Ważnym czynnikiem jest prowadzone od dzieciństwa życie sakramentalne, częsta modlitwa,
lektura słowa Bożego oraz wsparcie dojrzałych i mądrych Bożą mądrością przewodników duchowych, których Bóg stawia na drodze naszego życia.
Ważna jest umiejętność odczytywania znaków, którymi Bóg mówi do człowieka, wydarzeń, spotkań, lektur, radości i smutków.
Bóg przemawia językiem zrozumiałym dla młodego człowieka także przez marzenia, daje przedsmak radości i owoców kapłańskiej służby.
Jednak głos powołania można łatwo zagłuszyć, zagubić przez niewierność, uleganie fałszywym wzorom i ideałom.
Być może jedną z przeszkód wpływających na spadek powołań jest systematyczne rozpowszechnianie przez fanatyków wrogich Kościołowi informacji
o prawdziwych czy rzekomych skandalach, które jakoby dotyczą księży.
Po dokładnym zapoznaniu się z materiałami statystycznymi okazuje się, że pomija się milczeniem fakt,
iż wspomniane zarzuty dotyczą w o wiele większym stopniu innych środowisk, także środowiska rodzinnego.
Natomiast środowisko kościelne okazuje się najbardziej bezpiecznym.
Warto się starać, by katolicy nie ulegali tym fałszywym stereotypom.
Ks. dr Waldemar Kulbat
***
Drogi i Czcigodny Księże Waldemarze-owe zarzutu nie są niczym nowym.
Od początku Dzieło Boże było narażane na wściekłe "akcje" szatańskie
- to naturalna - można rzec "przyrodzona" - kiedy mówi się Stwórcy - "non serviam".
Żal.
Żal "onych", zwiedzionych - wszak każdy ma dusze.
Nieśmiertelne.
I za wszytko przyjdzie zapłacić... jeżeli nie przyjdzie opamiętanie i stosowna ekspiacja.
Żal.
kn