Tyle dni, które już za nami, tyle (ile?...) dni, które przed nami...
- Jakże dziękować Dobry Boże za to wszelkie dobro, które otrzymaliśmy i otrzymujemy?...
- Jak utrzymać równowagę na różnych-bywa wyboistych-drogach, którymi dane nam kroczyć?...
- Jak utrzymać równowagę, aby nie uwikłała nas pycha bądź kompleks nieprzydatności?...
- Jak nieść dobro na cmentarze, na groby naszych Bliskich i dalszych - Przyjaciół, Znajomych
- którzy już zakończyli swój "tutejszy" etap "próby" - przed najważniejszym momentem
kiedy zapukamy do Bram Wieczności
- i kiedy z wiarą i nadzieją będziemy oczekiwali, iż otworzy się furta Domu Ojca
i będziemy zaproszeni - bezpośrednio bądź przez konieczny etap czyścowy
- do Domu Ojca, w którym wszak mieszkań wiele i w którym - wierzymy - spotkamy również
naszych Kochanych, Dobrych Bliźnich: Rodziców, Babć, Dziadków, Cioć Wujków, Małżonków,
bywa - niestety - Dzieci...
Dobrych Nauczycieli-duchownych i świeckich, tudzież niezawodnych Przyjaciół, których pomocy w potrzebie doświadczaliśmy (a i sami mogliśmy dawać)...
Dlatego modląc się za Tych, którzy już zostali "odwołani" z tego etapu życia,
prosimy, abyś nas z ręki karności Swojej nie wypuszczał, coby nie było naszym doświadzeniem bezowocne kołatanie
do... Bram Domu Ojca... gdzie wśród Wszystkich Świętych spotkamy-wierzymy-również naszych Kochanych Najbliższych.
Amen!
Krzysztof Nagrodzki