Rodzice, nauczyciele oraz inni zatroskani Polacy szykują się na niedzielny protest przeciwko deprawacji dzieci w szkołach. Manifestację organizują w południe 1 grudnia na Placu Zamkowym w Warszawie organizacje zrzeszone w Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły. Celem wydarzenia jest sprzeciw wobec wprowadzenia do szkół tzw. edukacji zdrowotnej, która może naruszać prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
Obrona dzieci jest niezgodna z wartościami? Dziwne zachowania Facebooka i Google’a
Nagranie o tzw. edukacji zdrowotnej zamieszczone przez nas na Youtubie straciło ponad połowę wyświetleń.
Z kolei filmik, na którym zapraszamy na demonstrację „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji” od razu uznano za „niezgodny z wartościami” Facebooka. Firmy Big Techu nie pierwszy raz stają po złej stronie.
Film, na którym mówimy o szkodliwych treściach zapisanych w podstawie programowej tzw. edukacji zdrowotnej znalazł się w serwisie Youtube w połowie listopada. Po ponad tygodniu okazało się, że liczba jego wyświetleń w ciągu jednego dnia spadła o ok. 100. Później zaczął zyskiwać popularność, ale dobił jedynie do 1,6 tys. Zaraz potem liczba znów spadła, tym razem do 1 tys., a potem znowu – tym razem do ok. 770.
O zjawisku znikających wyświetleń od dawna mówi wielu youtuberów.
Właściciel serwisu, koncern Google tłumaczy, że przeprowadza „korekty w Statystykach YouTube,
których zadaniem jest usunięcie zarobków związanych z nieprawidłowym ruchem”. Które wyświetlenia zostaną uznane za nieprawidłowy ruch? To firma ocenia według własnego widzimisię. W teorii chodzi o eliminację botów, ale nie da się w żaden sposób zweryfikować, czy faktycznie tak jest.
Z kolei na Facebooku 29 listopada zamieściliśmy krótkie nagranie z zachętą do udziału w niedzielnym marszu „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Administracja serwisu od razu poinformowała nas, że nagranie jest „niezgodne z wartościami” firmy, więc będzie miało ograniczoną monetyzację.
Dokładnie to samo nagranie zamieściliśmy w serwisie X. Tu problemów nie było:
Nie jest to pierwszy (i nawet nie setny) przykład ograniczania przez Fb rozpowszechniania treści niewygodnych dla lewicy.
Zwykle wina zrzucana jest na algorytm, choć co innego pokazuje kazus Marszu Niepodległości z 2016 r.
Wtedy profil marszu został zablokowany nie przez automat, ale wskutek decyzji konkretnego cenzora pracującego w biurze przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. W dodatku niedawno szefostwo Facebooka przyznało się do blokowania w czasie amerykańskiej kampanii wyborczej wpisów krytycznych wobec Kamali Harris.
Kamali Harris niewiele dała pomoc gigantów z branży IT. Miejmy nadzieję, że podobnie będzie w przypadku tzw. edukacji zdrowotnej.
Budujemy ruch oporu rodziców. Zapraszamy na niedzielną demonstrację
To epatowanie dzieci treściami, które są dla nich absolutnie niestosowne, są niestosowne nawet dla dorosłych – mówi Opoce o tzw. edukacji zdrowotnej Magdalena Czarnik, prezes stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci. Już w niedzielę o godz. 12:00 na warszawskim Placu Zamkowym odbędzie się manifestacja przeciwko deprawacji w szkołach.
Magdalena Czarnik podkreśla, że rodzice nie zgadzają się na to, by zajęcia były obowiązkowe.
Jej zdaniem minister edukacji Barbara Nowacka „przekracza swoje kompetencje i podżega do łamania praw rodziców”, wprowadzając swoje rozporządzenie o nowym przedmiocie.
„To rozporządzenie łamie akty prawa stanowionego, konstytucję i do tego narusza jeszcze siedem aktów prawa międzynarodowego, w tym Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 1948 r.” - mówi Magdalena Czarnik. Jak tłumaczy, międzynarodowe dokumenty mocno podkreślają prawo rodziców do wychowanie dzieci zgodnie z własnym światopoglądem.
„Nie ma czegoś takiego, jak obowiązkowa edukacja seksualna” – zaznacza prezes stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, nazywając resort kierowany przez Barbarę Nowacką ministerstwem likwidacji edukacji.
Wojciech Zięba z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka zwrócił uwagę, że przedmiot ma służyć seksualizacji nieletnich.
– Edukacja zdrowotna jest w projekcie rozporządzenia w rzeczywistości liberalną edukacją seksualną, w której prawa dzieci i rodziców są łamane. Podstawa programowa nie przedstawia walorów wstrzemięźliwości seksualnej w okresie dojrzewania oraz odroczenia inicjacji seksualnej do osiągnięcia dojrzałości emocjonalnej i małżeństwa. Edukacja zdrowotna wprowadza do szkół obowiązkową, permisywną edukację seksualną, która jest oparta na założeniu, iż współżycie seksualne służy tylko do przyjemności – mówił Wojciech Zięba.
Demonstracja „Tak dla edukacji, nie dla deprawacji” rozpocznie się w najbliższą niedzielę 1 grudnia o godz. 12:00 pod Kolumna Zygmunta w Warszawie.
za:opoka.org.pl
***
Zanim zatrują im dzieciństwo
Trudno powiedzieć, czy pod wpływem mody ideologicznej, czy pod wpływem jakiś doświadczeń własnych Barbara Nowacka postanowiła zatruć dzieciom dzieciństwo, czyniąc ich przedwcześnie dorosłymi. Bo czym innym jest „oswajanie z tematyką seksualną” dziesięciolatków, co z dumą zapowiada resort edukacji pod wodzą lewicowej aktywistki?
W odpowiedzi środowiska rodziców organizują 1 grudnia protest. Sądzę, że temat ten ma szanse przekroczyć granice podziału PiS–PO. Z prostej przyczyny. Badania pokazują, że także dla Polaków z Wilanowa czy Jagodna rodzina jest bardzo istotną wartością. Często najważniejszą, tym bardziej że rzadziej niż dla „Polski pisowskiej” ważne dla nich są kraj, naród, religia czy wspólnota religijna, więc wartości rodzinne windują się tam częściej na pierwsze miejsce. Barbara Nowacka uderza także w ich rodziny, a może przede wszystkim w nich, bo „konserwatywni” rodzice będą starali się neutralizować w domach skutki szkolnej deprawacji. Oby tylko ci ludzie po rozum do głowy zaczęli iść, zanim ich dzieci, i niestety nie tylko ich, dostaną się w ręce towarzystwa pani minister, Anji Rubik i osławionej „pani” Rafalali.
Wiktor Świetlik
za:niezalezna.pl
***
Nowacka tylko wykonuje niemieckie rozkazy? Porażające ustalenia Jana Pospieszalskiego w sprawie deprawacji polskich dzieci
– Nie wiem, czy ktokolwiek pamięta jeszcze tzw. standardy edukacji seksualnej, które 10 lat temu – w 2014 roku – pojawiły się w Polsce. (…) Otóż owe standardy edukacji seksualnej, które nazwane były standardami WHO zawierały wszystkie obrzydlistwa: że dzieci od przedszkola uczone mają być dotykania sfer intymnych; że w szkole podstawowej już będą uczone o samogwałcie, o masturbacji; że w ostatnich lasach szkoły podstawowej mają być uczone negocjować kwestie relacji seksualnych czy stosunków seksualnych; że płeć jest kwestią wyboru itd. (…) Mówię to w przeddzień wielkiego protestu, który jest zaplanowany na 1 grudnia w niedzielę na Placu Zamkowym w Warszawie o godzinie 12.00, gdzie 70 różnych organizacji będzie protestowało przeciwko planowanym lekcjom edukacji zdrowotnej, którą minister Nowacka chce wprowadzić do polskich szkół od 1 września 2025 roku. Tak naprawdę wprowadzenie edukacji zdrowotnej ma na celu wprowadzenie obowiązkowej edukacji seksualnej na wszystkich szczeblach nauczania w całym systemie oświaty – przypomina w piątek w programie „W Pośpiechu” na antenie PCh24 TV Jan Pospieszalski.
Publicysta wskazuje nieoczywistego sprawcę i winnego całej tej sytuacji. Wbrew pozorom nie jest nią minister Nowacka – ona jedynie realizuje zlecone zadanie. Prawdziwy sprawca, który w tej sprawie pociąga za sznurki jest za Odrą i są nim Niemcy.
W ocenie Pospieszalskiego tzw. edukacja seksualna to przykład „odwiecznej misję, którą Niemcy sobie przyznają”, aby „edukować, modernizować, uświadamiać” i ucywilizować „zapóźnionych Polaczków” – „kompletnie ciemniaków, prymitywów, którzy mieszkają w okręgu Mitteleuropa”. – Odwieczna misja cywilizacyjna jest ciągle w ich agendzie polityki, w ich stosunku do Polaków i w tym jak nas traktują – podkreśla.
To stanowisko Niemców do Polaków najprawdopodobniej zostanie ukryte pod pięknie brzmiącymi hasełkami w negocjowanych właśnie nowych traktatach Unii Europejskiej. W ostatecznym rozrachunku spowodują one całkowitą zmianę konstrukcji UE oraz de facto zmienią statuty państw członkowskich. Jednym z elementów zawartych w nowych traktatach UE będzie przekazanie Brukseli kompetencji w obszarze edukacji i zdrowia. – Także to są bardzo groźne rzeczy – alarmuje Pospieszalski.
– Dlaczego o tym mówię? Ponieważ oddziaływanie polityki niemieckiej i wpływy niemieckiego mentalu, niemieckiej wizji świata na sytuację w Polsce, na naszą politykę społeczną, politykę międzynarodową, politykę zagraniczną są bardzo widoczne. Tutaj najlepszym przykładem z ostatnich dni jest to, co dzieje się w Instytucie Zachodnim. Instytut Zachodni, który przeszedł pod jurysdykcję premiera Rzeczypospolitej w latach, kiedy rządziła Zjednoczona Prawica. O co chodziło? Chodziło o to, żeby stworzyć profesjonalny ośrodek analityczno-badawczy, który rozpoznaje politykę niemiecką i przygotowuje analizy, opracowania dla polityki zagranicznej, polityki społecznej etc. Ten Instytut Zachodni został właściwie sparaliżowany. (…) Rada Instytutu z profesorem Krasnodębskim, z profesorem Kucharczykiem, z profesorem Musiałem została już wymieniona. Wybitni profesorowie, wybitni znawcy polityki niemieckiej zostali albo odwołani, albo sami odeszli. W ich miejsce są wakaty. Rada się ani razu nie zebrała w ciągu tego roku – relacjonuje.
– W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że decyzją premiera Tuska w skład Rady zostali powołani pan Michał Baranowski i doktor Agnieszka Łada-Konefał. (…) Michał Baranowski reprezentuje German Marshall Fund, instytucję, która została powołana z okazji 25. rocznicy planu Marshalla. (…) Ta fundacja jest fundacją niemiecką i pan Michał Baranowski – pracownik tejże fundacji idzie do Instytutu Zachodniego, który ma przygotować analizę dla rządu polskiego, czyli rozpoznawać politykę Niemiec, rozpoznawać ich projekty, dawać pewien background do decyzji politycznych, jakie ma polski rząd zrobić – mówi dalej publicysta.
– Pani Agnieszka Łada, ta druga osoba nowo-mianowana do Rady Instytutu przez rząd Donalda Tuska.
Jest ona wicedyrektorką Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich – think tanko zajmującego się polityką polską z siedzibą w Darmstadt, finansowanego przez władze niemieckie – zaznacza.
Jeśli dołożymy do tego sensacyjne informacje , jakie przekazał niedawno dr Grzegorz Chocian o tym, jak dalece niemieckie służby, jak dalece niemiecka polityka infiltruje organizacje ekologiczne, żeby paraliżować rozwój gospodarczy Polski, to sprawa wydaje się oczywista.
– W tym kontekście patrzę na to, jak 10 lat temu Federalne Biuro do Spraw Edukacji Zdrowotnej w Kolonii chciało narzucić Polsce i narzuca dziś tzw. standardy edukacji seksualnej, które będzie realizowała pani minister Nowacka w polskim systemie oświaty. Czy na to pozwolimy? Czy pozwolimy, żeby demolować w głowach naszym dzieciom? Deprawować je i czynić je słabymi, niezdolnymi do samodzielnego panowania nad swoimi popędami, nad swoim ciałem? To jest ogromne zadanie dla nas, dla rodziców, dla dziadków, dla uczciwych Polaków, którzy będą chcieli zatrzymać ten deprawacyjny walec – podkreśla publicysta.
– Patrząc na to, czego dokonują różnymi metodami nasi zachodni sąsiedzi, musimy być po prostu świadomi, że to wszystko idzie w tym samym kierunku, żeby znowu Polska była tylko tym folwarczkiem, tym nieznaczącym w ogóle w przestrzeni międzynarodowej małym państwem, totalnie zwasalizowanym wobec potężnego niemieckiego sąsiada – podsumowuje Jan Pospieszalski.
za:pch24.pl