Sąd Apelacyjny w Lublinie nie potwierdził wyroku karzącego kapłana za prawdę o aborcji.
Chodzi o antyaborcyjną grafikę, którą proboszcz parafii bł. Karoliny Kózkówny w Snopkowie koło Lublina
umieścił na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Sąd Apelacyjny w Lublinie cofnął sprawę ks. Mirosława Matusznego do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji – pisze red. Krzysztof Gajkowski w artykule opublikowanym w „Naszym Dzienniku”.
– Nigdy nie wyrzeknę się obrony prawa do życia.
Nigdy nie zrezygnuję z głoszenia prawdy o tym, jaką zbrodnią jest zabijanie niewinnych, nienarodzonych dzieci,
nie przestanę mówić, jaką tragedią dla dzieci jest aborcja.
To są rzeczy, z których nie zrezygnuję – mówi „Naszemu Dziennikowi” ks. Mirosław Matuszny.
Kolejna rozprawa odbędzie się 24 stycznia.
– Sprawa wraca do sądu pierwszej instancji.
Sąd wznowił przewód, uczynił to z uwagi na konieczność ponownego przeprowadzenia czynności dowodowych.
Z naszej strony będzie to okazja, aby wskazać na pewne nieprawidłowości w toku pierwszej instancji,
które będziemy chcieli wyjaśniać.
Sąd nakłania strony do zawarcia ugody – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” adwokat Mateusz Sarnat,
obrońca oskarżonego kapłana.
Niewątpliwie proces wytoczony kapłanowi miał też na celu zastraszenie innych duszpasterzy, obrońców życia.
Nikt z nas nie może się ugiąć.
– Wobec tych realiów nie pozostaje nam nic innego, jak bronić prawdy, bronić wartości i wynikającego z nich prawa
do życia nienarodzonych.
Potrzeba nam takich ludzi, jak ks. Mirosław.
Ani Kościół, ani Pan Bóg nie zwolnił i nie zwolni nas z obowiązywalności Dekalogu – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Artur Dąbrowski z Akcji Katolickiej.
Apelacja dotyczyła wyroku Sądu Rejonowego w Lublinie, który ukarał grzywną ks. Mirosława Matusznego, proboszcza parafii pw. bł. Karoliny Kózkówny w Snopkowie, po udostępnieniu przez niego grafiki porównującej działania środowisk aborcyjnych do narodowego socjalizmu niemieckiego.
Kapłan, w obronie życia nienarodzonych dzieci, umieścił grafikę zestawiającą działaczkę lewicową – przedstawicielkę środowiska aborcyjnego – z treścią odnoszącą się do zalegalizowania przez Niemcy aborcji na obszarze Generalnego Gubernatorstwa w okupowanej Polsce.
Na grafice znalazła się Katarzyna Kotula (dziś minister ds. równości) w maseczce z piorunem obok młodzieży z nazistowskiej organizacji Hitlerjugend z takim samym symbolem na sztandarze.
Sąd Rejonowy w Lublinie uznał Katarzynę Kotulę za ofiarę, a postawę księdza określił jako pomówienie.
Sędzia orzekł, że działania kapłana mogły narazić ówczesną posłankę „na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania mandatu posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej”.
Wobec duszpasterza została zasądzona kara grzywny.
– Znamy w historii ludzkości procesy i sprawy, które rzucają światło nie na tego, kto jest podsądnym,
ale na wszystkich, którzy je do sądu kierują.
Wiele jest takich spraw, które nie powinny trafić na wokandę.
Ta do nich należy, ponieważ nikt nie powinien wzywać do zabijania nienarodzonych – zauważa ks. Mirosław Matuszny.
Wymowną grafiką, która stała się przyczyną toczącej się rozprawy, kapłan odniósł się do tzw. strajku kobiet i nachalnej propagandy aborcyjnej, która wybuchła po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w październiku 2020 roku.
Działania kapłana to potrzebna dziś w świecie mediów społecznościowych obrona dzieci nienarodzonych
i demaskowanie ideologicznych korzeni agresywnej kultury śmierci.
Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Diecezji Częstochowskiej, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wskazuje,
że władza w Polsce jest w rękach ludzi, którzy nie tak dawno machali Konstytucją, nie tak dawno mówili o prawach człowieka, a tak naprawdę nie liczą się z życiem najsłabszych i bezbronnych ludzi rozwijających się pod sercami matek.
– Rewolucja kulturowa idzie szerokim łukiem. Kościół jest ostateczną ostoją normalności i uniwersalnych wartości.
Kapłan, który nazywa rzeczy po imieniu i pokazuje, że zło jest złem, broni wartości chrześcijańskich, broni Konstytucji, która gwarantuje ochronę życia, musi stawać za to przed sądem.
To jest atak na wartości i kapłana, który ich broni – mówi dr Artur Dąbrowski.
Jak zaznacza, dzisiejsza lewica upodobała sobie Kościół i gdzie tylko może, tam go atakuje.
Ksiądz Mirosław Matuszny nie zamierza się poddać, pomimo że tocząca się rozprawa jest dużym obciążeniem
dla jego posługi duszpasterskiej.
– Jestem tutaj, bo nie wycofuję się ze słów – nie mówię tu o udostępnionym memie – wypowiedzianych w obronie dzieci nienarodzonych, w obronie prawa do życia.
Moja obecność tu pokazuje, że dzisiaj na nowo w struktury naszego państwa, w strukturę Europy, świata wchodzi to, co kiedyś znaliśmy pod nazwą struktur grzechu, grzechu społecznego.
Jeżeli mam być ścigany za mówienie prawdy na temat życia nienarodzonych, na temat prawa do życia, to jakie prawo ma dzisiaj człowiek, skoro kwestionuje się jego najbardziej podstawowe prawo? – pyta retorycznie.
Jak zauważa kapłan, żyjemy w systemie, w którym media, a nawet urzędy utrudniają działania na rzecz obrony życia.
– Obecny czas, czas Adwentu, mobilizuje nas do tego, abyśmy nie lękali się,abyśmy bronili prawa do życia, abyśmy stawali w obronie tych, którzy sami się bronić nie mogą – apeluje ks. Mirosław Matuszny.
za:www.radiomaryja.pl