Dziennikarze bezprawnie przejętych przez koalicję 13 grudnia mediów publicznych na każdym kroku pokazują nowe "demokratyczne" standardy tych mediów. Doskonałym przykładem jest sytuacja z porannego programu "Śniadanie w Trójce", które po wyrzuceniu z pracy Beaty Michniewicz prowadzi związana wcześniej z "Gazetą Wyborczą" i "Newsweekiem" Renata Grochal.
To co dzisiaj zdarzyło się w studiu Polskiego Radia pokazuje prawdziwą kondycję mediów rzekomo publicznych i pracujących w nich propagandystów, bo takie zachowanie trudno nazwać dziennikarstwem.
Podczas rozmowy, w której uczestniczyło kilku polityków, Renata Grochal kilkukrotnie nie dała skończyć wypowiedzi posłowi PiS i byłemu ministrowi w Kancelarii Prezydenta Marcinowi Przydaczowi. Kiedy ten zirytowany postawą dziennikarki nazwał ją "funkcjonariuszką partyjną" oburzana Grochal wyrzuciła go ze studia.
za:wpolsce24.tv