Podczas poniedziałkowej konferencji dot. pozwu kierowanego wobec Sądu Okręgowego w Warszawie piątka sędziów ostro wystąpiła przeciwko upolitycznionemu działaniu bodnarowców w tej instytucji.
Przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie wystąpili sędziowie pionu karnego
Maja Maria Minkisiewicz, Mirosława Chyr, Monika Szulkowska, Radosław Lenarczyk i Marcin Czerwiński, a także ich pełnomocnik Bartosz Lewandowski.
Zsyłka do sekcji Gąciarka
Sędziowie ci zostali odsunięci od swoich dotychczasowych obowiązków, czyli sądzenia spraw karnych w I instancji. Skierowano do pracy w specjalnie stworzonej sekcji, którą kierować ma znany z kwestionowania statusu sędziów Piotr Gąciarek, działacz stowarzyszenia Iustitia. Poza wyżej wymienionymi sędziami decyzja nieprawidłwoo powołanej przez Adama Bodnara prezes SO w Warszawie Beaty Najjar dotknęła jeszcze piątki innych sędziów, którzy jednak nie odważyli się podjąć jakichkolwiek kroków prawnych w obronie swojego wynikającego z ustawy i Konstytucji RP statusu.
Jako sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec działań kierownictwa sądu, skutkujących przeniesieniem nas do nowo utworzonej sekcji, a w konsekwencji odsunięciem od orzekania w sprawach karnych rozpoznawanych w pierwszej instancji w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Działania te stanowią rażące naruszenie obowiązującego porządku prawnego – rozpoczęła swoje wystąpienie sędzia Minkisiewicz.
Podkreśliła, że kroki podjęte przez obecne kierownictwo sądu „nie mają podstawy prawnej w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, ustawach, ani aktach prawa międzynarodowego”.
Ich charakter jest polityczny, ugruntowany wyłącznie datą powołania na stanowisko sędziego. To w konsekwencji prowadzi do naruszenia zasady losowego przydziału spraw, także w tych najpoważniejszych sprawach, często budzących zainteresowanie opinii publicznej. Działania te stanowią także naruszenie fundamentalnej zasady, to jest prawa obywatela do sądu, do rozpoznania sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd – wskazała prawniczka.
Podważanie KRS
Minkisiewicz zwróciła uwagę na niekonsekwencję nominatów Adama Bodnara.
Mamy do czynienia z aktem bezprecedensowego dyskryminowania sędziów, bowiem decyzja o odsunięciu od orzekania dotyczy wyłącznie części sędziów, podczas gdy w Sądzie Okręgowym w Warszawie orzekają także sędziowie powołani po roku 2018, pełniący służbę w wydziale karnym odwoławczym, wydziałach wywilnych czy tzw. wydziale frankowym. Jest to jawny przejaw dyskryminacji i nierównego traktowania. Każdy z nas złożył w tej sprawie odwołanie – mówiła sędzia.
Chodzi tu o odwołanie do Krajowej Rady Sądownictwa, której minister sprawiedliwości ani jego ludzie nie uznają (choć przedstawiciele parlamentu z koalicji biorą udział w posiedzeniach KRS i pobierają za to wynagrodzenie).
Zgodnie z przepisami ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, prezes sądu ma obowiązek w terminie 14 dni przekazać nasze odwołania Krajowej Radzie Sądownictwa, wyrażając swoje stanowisko w tej sprawie. Mimo istniejącego obowiązku, kierownictwo sądu arbitralnie zwróciło nasze odwołania, nie przekazując ich Krajowej Radzie Sądownictwa, uznając je za niedopuszczalne. W ten sposób zostaliśmy pozbawieni ustawowego środka zaskarżenia – opisała sędzia szokujące w państwie prawa działanie bodnarowców.
Naruszenie zasady równego traktowania
Mecenas Bartosz Lewandowski poinformował, że pozew został złożony w czwartek do Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborza. Jego treścią jest żądanie dopuszczenia sędziów do wykonywania swoich obowiązków.
Mamy do czynienia z sytuacją absolutnie bezprecedensową, ponieważ nigdy po 1989 r. sędziowie nie byli odsuwani arbitralnie przez kierownictwo sądu, bez orzeczenia sądu dyscyplinarnego, bez działań, które mieszczą się w granicach prawa – ocenił Lewandowski.
Adwokat podkreślił, że jedyną przyczyną odsunięcia sędziów od obowiązków jest fakt ich powołania po 2017 r. na wniosek KRS.
W tym sądzie orzeka bardzo wielu sędziów w takiej samej sytuacji, również w wydziałach karnych odwoławczych, w wydziałach cywilnych, zajmujących się chociażby sprawami frankowymi. I ci sędziowie dalej wykonują swoje obowiązki, mogą orzekać, nie ma z tym żadnego problemu. Zresztą nie ma żadnej podstawy prawnej i podstawy konstytucyjnej do tego, żeby kwestionować ich możliwość orzekania. Pomimo tego kierownictwo sądu pozbawiło 10 sędziów możliwości wykonywania wymiaru sprawiedliwości w sądach karnych pierwszoinstancyjnych. Doszło tutaj do oczywistego naruszenia zasady równego traktowania, co mam nadzieję sąd w sprawie przed sądem pracy stwierdzi – wyraził nadzieję Bartosz Lewandowski.
Śledztwo ws. zamachu stanu
Na pytanie Jakuba Pilarka, dziennikarza Radia Wnet, czy sędziowie zamierzają przystąpić do orzekania w sekcji kierowanej przez Piotra Gąciarka, Bartosz Lewandowski odpowiedział, że z uwagi na delikatny charakter sprawy sędziowie nie będą deklarować swojego zamiaru w chwili konferencji.
Dziennikarz zapytał również o to, czy działanie wobec sędziów mieści się w ocenie Bartosza Lewandowskiego w zakresie śledztwa prowadzonego z zawiadomienia prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego, dotyczącego zamachu stanu.
W demokratycznym państwie prawnym, państwie praworządnym, manipulowanie składami orzekającymi – bo do tego to zmierza – to znaczy odsunięcie dziesięciorga sędziów z wydziałów karnych pierwszoinstancyjnych i pozbawienie ich możliwości orzekania w najważniejszych dla sędziów sprawach, czyli tych inicjowanych aktami oskarżenia, jest absolutnie niedopuszczalne. Więc tutaj myślę, że to jest w jakimś sensie odpowiedź na pytanie – stwierdził mecenas.
za:wnet.fm