Dzisiaj z samego rana Żandarmeria Wojskowa weszła do mieszkania Ewy Stankiewicz i Glenna Jørgensena. Dziennikarka od samego początku walczy o prawdę o katastrofie smoleńskiej, w sprawę zaangażowany jest również jej mąż Glenn Jørgensen, który był także ekspertem w komisji min. Antoniego Macierewicza.
Troje funkcjonariuszy rozpoczęło przeszukania z samego rana, o godz. 6:00.
„Przedstawili mi dokument, z którego wynika, że szukają części tupolewa u nas w mieszkaniu. Przeszukali całe mieszkanie. Otwierali różne szafy, paczki, przeszukiwali pokój po pokoju. Teraz weszli do komórki lokatorskiej. Nie jest to przyjemne uczucie, takie pukanie tuż po szóstej rano. To echo próby dojścia sprawiedliwości po zabiciu polskiego prezydenta w Rosji”, powiedziała po tym wtargnięciu Ewa Stankiewicz. Dziennikarka dodała też, że przyszło do niej „trzech funkcjonariuszy, ale trzech jest jeszcze w innym mieszkaniu i jeszcze trzech też jeszcze przeszukuje inne miejsce”.
„To jest nalot dziewięciu żandarmów na Jørgensena i na mnie. Mąż jest w podróży w tej chwili szczęśliwie. Natomiast mąż, który się zaangażował w badanie zbrodni, po tym, jak zorientował się, że to była zbrodnia, to zaangażował się w to badanie. Mówimy o zamachu smoleńskim. Polska jest w posiadaniu dowodów, że to jest zamach. Mamy dowody, mamy logi powybuchowe, mamy odciski palców, eksplozji, tak zwane odciski palców”, wyjaśniła Ewa Stankiewicz.
„Próbowałam zadzwonić do prawników. Mecenas Wąsowski odebrał i poradził, co robić. No, oni się zachowywali dosyć grzecznie. Przeszukali wszystko. Męża pokój bardzo dokładnie przeszukali. To jest jego warsztat. Nic nie znaleźli i teraz się zorientowałam, bo byłam przekonana, że oni szukają części tupolewa, które z bliźniaczego tupolewa, bo mąż był zobowiązany, jego firma była zobowiązana umową pomiędzy państwem polskim a amerykańskim instytutem badawczym do dostarczania pomiarów bliźniaczego tupolewa i próbek materiałowych bliźniaczego tupolewa do Amerykanów, wszystkiego tego, czego Amerykanie sobie zażyczą. No i do tego był mój mąż zobowiązany. Ale teraz widzę, że oni tutaj szukają u nas akurat, nie, uwaga, nie u Władimira Putina ani nie u Donalda Tuska, który oddał wrak tupolewa Putinowi umową czy zgodą na umowę, czy zakwestionowaniem umowy z 93 roku, a zgodą na umowę, która umożliwiała Rosjanom przejęcie dowodów w postaci wraku i również ciał ofiar tego zamachu. Czyli nie u Donalda Tuska szukają tych części tupolewa 101, czyli tego, który został wysadzony w powietrze w Smoleńsku”, mówiła Ewa Stankiewicz.
Dziennikarka poinformowała też, że „to się jeszcze nie skończyło, bo jeszcze mam udać się na inne miejsce i otworzyć im piwnicę” oraz że otrzymała wezwanie na przesłuchanie na 11 marca.
„Nie czuję się bezpiecznie w państwie, które pozwala zabić swojego prezydenta, które nie potrafi zbadać dogłębnie swoich własnych służb, które pozwoliły co najmniej wystawić tego prezydenta na śmierć. A moim zdaniem nie byłoby to możliwe, gdyby nie współuczestniczyły wspólnie ze służbami rosyjskimi, z Władimirem Putinem, w celu wyeliminowania polskiego prezydenta i elity polskiego państwa odpowiedzialnej za jego suwerenność. I mam takie wrażenie, że brak rozliczenia, brak ukarania ludzi odpowiedzialnych za śmierć prezydenta Kaczyńskiego powoduje, że to państwo jest po pierwsze mniej bezpieczne”, zauważyła Ewa Stankiewicz. Podkreśliła także, że ci sami ludzie, „którzy ten zamach współorganizowali, w tej chwili organizują polowanie na tych, którzy dowodzili i mają w ręku dowody na to, że to był zamach”.
Ewa Stankiewicz podkreśla również, że Polska jest obecnie w bardzo groźnej sytuacji i powinna się zbroić pod rządami silnej władzy, a nie „agentury na wysokich szczeblach władzy”.
Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego – to fragment wpisu prezes SDP Jolanty Hajdasz. „Kto i kogo chce tym zastraszyć? Ewa to laureatka Nagrody Głównej SDP za film na ten temat, będziemy domagać się wyjaśnień i Ją wspierać” – podsumowała Hajdasz, która zapowiedziała już protest CMWP w tej sprawie.
W Telewizji Republika, gdzie gościł przewodniczący podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz, padła prośba o skomentowanie prowadzonych dziś działań. - Trzeba by zapytać, jak dalece pan Tusk chce nas wszystkich w ten sposób traktować, to jest istota rzeczy. Obawiam się, że przed wyborami będzie to coraz bardziej drastyczne, brutalne - odpowiedział Macierewicz w programie Danuty Holeckiej.
Później poseł Macierewicz podkreślił, że działanie Żandarmerii Wojskowej było bezprawne.
W tej sprawie mamy do czynienia z przestępczością ze strony formacji, która te działania wykonała. Pół roku wcześniej komisja pana Kosiniaka-Kamysza wydała raport, w którym na stronie 61. napisano, że te 20 fragmentów, o których mówiono, że są zgubione, zostało znalezione. Że znaleziono je w MON, gdzie ja zdecydowałem, żeby szukano i odpowiedziano, że niczego nie ma, ale Kosiniakowi-Kamyszowi wydano te 20 fragmentów.
– powiedział Macierewicz.
"Pół roku temu to zostało opublikowane. Dlaczego prokuratura robi tak skandaliczne działanie, atakujące panią dziennikarkę?" - pytał dalej Macierewicz, nie gryząc się w język: - To jest skandal. Co więcej, być może oni tego nie przeczytali. Być może Tusk tego nie przeczytał, Kosiniak też i być może nawet nie wiedzieli, że to zostało znalezione.
W ocenie Macierewicza, "Tusk ukrywa swoje przestępstwo związane ze zbrodnią smoleńską".
Zostało niewiele ponad miesiąc do 15. rocznicy katastrofy smoleńskiej; trwa więc właśnie czas, kiedy środowiska patriotyczne, takie jak założone przez Ewę Stankiewicz stowarzyszenie Solidarni2010, jeszcze mocniej przypominają o tamtym zamachu na Polskę. W przestrzeni publicznej zaczną po raz kolejny pojawiać się pytania o przyczyny zamachu, jego przebieg, a przede wszystkim o jego autorów i karę dla nich. Jaką odpowiedź da nam rząd Donalda Tuska, którego rola w tym wszystkim, co działo się wokół Smoleńska, jest – bardzo oględnie mówiąc – niejasna? Częścią tej odpowiedzi będzie prześladowanie Ewy Stankiewicz, odważnej Polki, która zaangażowała się w poszukiwanie prawdy o Smoleńsku całym sercem, i prześladowanie jej męża, Glenna Jørgensena, który z odwagą włączył się w tę nierówną walkę o prawdę w obcym mu wtedy kraju, nie mając z tego żadnych korzyści.
To już 15 lat, jednak bez znalezienia i ukarania sprawców Polska nie będzie mogła być naprawdę wolna i niepodległa, bo jak wolny i niepodległy może być kraj, w którym można zabić prezydenta, generałów i wiele innych ważnych osób i nie ponieść za to żadnych konsekwencji?
za:bialykruk.pl