Dzisiejszy rząd Donalda Tuska czeka tylko, by ich kandydat wygrał wybory prezydenckie, a wtedy domkną system i z całym impetem uderzą w Kościół katolicki, który jest dla nich największym wrogiem.
Lewica, głosami byłych komunistów jak Włodzimierz Czarzasty, domaga się jak najszybszego pozbawienia Kościoła katolickiego w Polsce wszelkiego finansowania. Dlatego szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wzywa rząd do szybkiej likwidacji Funduszu Kościelnego. Dziś do sprawy odniósł się bliski współpracownik Donalda Tuska Jan Grabiec, szef KPRM.
W rozmowie z TOK FM Grabiec powiedział, że rząd Tuska zajmuje się Funduszem Kościelnym, bo „powołał zespół, który nad tym pracuje”. Szef KPRM podkreślił, że „jest kierunkowe uzgodnienie w tej sprawie”, a „obecny kształt Funduszu Kościelnego jest nie do utrzymania bez zmian”. Tym samym odniósł się do projektu lewicy dotyczącego likwidacji Funduszu Kościelnego.
Grabiec, jak przystało na bolszewickiego wychowanka, powiedział, że „co do tego, że środki finansowe, które uznaniowo są przyznawane przez polityków Kościołom, bo to jest dotacja na coś – tego proboszcza lubimy, bo nas popiera, to jemu damy, a sąsiedniemu nie damy, bo on nie popiera PiS-u – to takie rzeczy musimy zlikwidować. I tu jest zgoda w rządzie”. Takie zakłamane, mające na celu dezawuowanie Kościoła w oczach Polaków słowa są tylko potwierdzeniem tezy, że obecny rząd za wszelką cenę chce zrobić to, czego nie udało się komunistom w czasach PRL: zniszczyć Kościół katolicki. Z kolei Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że trzeba jak najszybciej zlikwidować Fundusz Kościelny, gdyż „fundusz nie może być ZUS-em kleru”.
Fundusz Kościelny powstał w 1950 r. W teorii Fundusz Kościelny jest rekompensatą za majątek (w tym nieruchomości) skonfiskowany wówczas przez władze. W praktyce jego wysokość nie ma związku z wartością tego, co zabrali wspólnotom wyznaniowym komuniści. Ponad 90 proc. wartości Funduszu (w niektórych latach więcej) służy finansowaniu składek emerytalnych tych duchownych, którzy nie maja innych dochodów. Ksiądz posługujący w parafii ma składkę dofinansowaną w 80 proc., misjonarz lub siostra klauzurowa – w 100 proc. (oni nie mają dochodów), a kapłan uczący religii w szkole nie korzysta z Funduszu, bo jego składka jest opłacana tak jak w przypadku innych nauczycieli. Reszta pieniędzy jest przeznaczana na remonty zabytków i działalność społeczną grup religijnych. Trzeba przypomnieć, że wartość dóbr i mienia kościelnego zrabowanych przez komunistów przekracza to, co dzisiaj „dostaje” Kościół w ramach Funduszu.
Dlatego ten atak środowisk Tuska na Kościół ma jedno zadanie: pozbawić Kościoła wszelkich wpływów, by po prostu zniknął z polskiej przestrzeni publicznej. Dla obecnie rządzących Kościół jest przeszkodą do liberalnego i lewackiego raju na ziemi, gdzie świętością jest aborcja, związki LGBT (coś tam jeszcze), cały ten diabelski pomysł na uczynienie człowieka niewolnikiem grzechu. Jeśli zwykli wierni nie będą protestować i nie zaczną bronić Kościoła, to po wygranych wyborach przez kandydata Tuska na prezydenta, czeka nas naprawdę przyspieszona nie tylko sekularyzacja, ale także barbarzyńska brutalizacja naszej tożsamości narodowej.
„The European Conservative”: „Rząd Donalda Tuska wypowiedział wojnę katolickiej tożsamości Polski”
„Rząd Donalda Tuska eskaluje ataki na tożsamość katolicką Polski, biorąc na cel zniszczenie edukacji religijnej, tradycyjnych wartości i wolności słowa. Poprzez radykalne reformy edukacji, cenzurę i manipulowanie prawem koalicja rządząca konsekwentnie uderza w chrześcijańskie fundamenty polskiego społeczeństwa”, pisze anglojęzyczny dziennik „The European Conservative”.
„Rząd Tuska forsuje radykalne prawo, według którego każda krytyka ideologii LGBT, gender czy lewicowych poglądów będzie podlegała karze więzienia. (...) To nic innego jak powielanie autorytatywnego modelu obowiązującego np. w Niemczech, Belgii, czy w UK, gdzie zarówno kapłani, jak i zwykli obywatele są prześladowani za jakiekolwiek przyznawanie się do wiary. Już niedługo zarówno nauczanie według katolickich zasad, jak i sama wiara będą w Polsce nielegalne, a rząd Tuska lekceważy zarówno protesty Kościoła, opozycji, jak i zwykłych obywateli. Jeśli nie pojawi się potężny opór, już niedługo polscy katolicy znajdą się w gorszej sytuacji niż katolicy z zachodniej Europy”, czytamy w tekście opublikowanym przez dziennik.
Jak widać, działania „koalicji 13 grudnia” nie uszły uwadze zagranicznych mediów, które wcale ich nie pochwalają.
Sebastian Moryń
***
Nic, niestety, nowego. "Pan każe- sługa musi". Żal. Żal bo i "une" mają dusze. Nieśmiertelne. A za wszystko przyjdzie swoisty "rachunek"...
Żal...
k