Jak każdy patriota wybieram się na marsz zwoływany przez Donalda Tuska. Będzie on okazją, by pokazać, jak wygląda patriotyzm nowoczesny, który odrzucił jego stare, „nienormalne” formy.
Poszczególne ministerstwa będą prezentowały swój patriotyczny dorobek. Na czele marszu będzie szła minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, niosąc (oczywiście do góry nogami) wyrwany ze ściany znak Polski Walczącej. Tuż za nią wraz ze współpracownikami pójdzie minister Barbara Nowacka. Będą oni palić dzieła Mickiewicza i Sienkiewicza, niepotrzebne już w bibliotekach, bo wycofane z listy lektur. Sama minister spali podręcznik do historii i teraźniejszości. Za nią ruszy minister Hanna Wróblewska, a jej pracownicy nieść będą na olbrzymich noszach kukłę misia Wojtka, za którego wzięli się wreszcie jej kontrolerzy. Czy uda się do tego czasu ostatecznie wyrzucić z Muzeum II Wojny ekspozycję dotyczącą Ulmów, rotmistrza Pileckiego czy ojca Kolbego, by można było ją spalić na marszu? Pani minister, do roboty! Dalej dziarsko maszerować będzie minister Tomasz Siemoniak, niosąc zdobytą w mieszkaniu Ryszarda Majdzika zabytkową broń dla majora „Ognia”. I tak dalej, nieprzebrane tłumy! Brawo, patrioci!
Piotr Lisiewicz
za:niezalezna.pl