Tłumy na ulicach, całonocne czuwania w kościołach, setki zniczy w miejscach kojarzonych z Janem Pawłem II, zamknięte sklepy, kluby i urzędy oraz wspólne modlitwy kibiców zwaśnionych drużyn. Dni poprzedzające śmierć papieża-Polaka oraz te bezpośrednio po niej określono mianem "narodowych rekolekcji". 20 lat temu - 2 kwietnia 2005 r. o godz. 21.37, w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia zmarł w Watykanie Jan Paweł I
Papież trafił do polikliniki Gemelli 1 lutego 2005 r. po ataku niewydolności oddechowej spowodowanej zapaleniem krtani i tchawicy. Choć powrócił na krótko do Watykanu, nie był już w stanie przewodniczyć uroczystościom z okazji Wielkanocy. Stan zdrowia papieża ponownie gwałtownie pogorszył się 31 marca.
Narodowa zaduma
W Polsce odchodzeniu papieża towarzyszyło ogromne poruszenie. Przez wiele dni wierni spontanicznie gromadzili się w kościołach i miejscach, które Jan Paweł II odwiedzał podczas pielgrzymek.
W Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem, które zostało zbudowane jako wotum dziękczynne za ocalenie życia papieża po zamachu w 1981 r., górale i turyści modlili się przez całą noc z 31 marca na 1 kwietnia. Tłumy wiernych gromadziły się także w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach i w Bazylice Mariackiej, pod oknem krakowskiego Pałacu Arcybiskupów, w którym Jan Paweł II pojawiał się podczas swoich pielgrzymek do kraju oraz w bazylice Ofiarowania Najświętszej Marii Panny w Wadowicach - rodzinnym mieście papieża.
1 kwietnia na budynku wadowickiego ratusza zawisła ogromna kompozycja na płótnie przedstawiająca Karola Wojtyłę w różnych etapach życia.
Od 31 marca nieustannie trwało modlitewne czuwanie w sanktuarium na Jasnej Górze. Jego bramy przez całą dobę były otwarte dla wiernych. W Warszawie tysiące osób modliło się za Jana Pawła II w akademickim kościele św. Anny. Nocne czuwania trwały w kościołach w Katowicach, Piekarach Śląskich, Kalwarii Zebrzydowskiej, Gdańsku, Łodzi, Lublinie i innych miastach w całej Polsce.
Za Jana Pawła II modlili się także wyznawcy innych religii. W Łodzi do modlitw o zdrowie Jana Pawła II w bazylice przyłączyli się przedstawiciele gminy żydowskiej. Przewodnicząca Ligi Muzułmańskiej w RP Iwona Alkhalayla zapewniła, że w modlitwę za papieża w meczetach modlili się polscy muzułmanie.
Wiadomość, której nie chciano usłyszeć
Kiedy 1 kwietnia światowe media przekazały niesprawdzoną informację o śmierci głowy Kościoła przerwano mecz Lecha Poznań z Pogonią Szczecin na stadionie w Poznaniu. Piłkarze obu drużyn ustawili się w kręgu, objęli się ramionami i wspólnie odmówili modlitwę. Wielu kibiców zaczęło klaskać i spontanicznie skandować: "dziękujemy". Następnie wszyscy odśpiewali hymn Polski.
Odchodzenie papieża godzina po godzinie relacjonowały wszystkie media w kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia papieża odwołano wiele imprez kulturalnych, rozrywkowych, sportowych i politycznych. Prezydent Warszawy Lech Kaczyński polecił odwołanie przedstawień i imprez rozrywkowych w teatrach i instytucjach kulturalnych podległych miastu. O odwołanie imprez zaapelował również prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Imprezy odwołano m.in. w Poznaniu, Wrocławiu, Bydgoszczy, Toruniu, Szczecinie, Rzeszowie, Gdańsku, Lublinie i w Częstochowie.
Na wieść o śmierci Jana Pawła II 2 kwietnia o godz. 21.37 w całej Polsce tysiące ludzi wyszło na ulice. Wierni zaczęli spontanicznie gromadzić się w kościołach na wspólnych modlitwach, mszach św. i czuwaniach. W miejscach kojarzonych z Janem Pawłem II, takich jak "papieskie okno" przy ul. Franciszkańskiej w Krakowie czy kościół akademicki św. Anny w Warszawie a także przed pomnikami Jana Pawła II ludzie zaczęli stawiać znicze, kładli kwiaty, a kibice wieszali szaliki.
Wiele osób wystawiło w oknach zapalone świecie, w kościołach rozdzwoniły się dzwony. Nad Krakowem zabrzmiał Dzwon Zygmunta, który rozkołysali dzwonnicy z katedry na Wawelu. Wzdłuż i wszerz kraju wywieszono przepasane kirem flagi papieskie, państwowe i miejskie.
Opuszczono flagi - narodową oraz NATO i UE - przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Władze państwowe ogłosiły żałobę narodową do dnia pogrzebu.
Setki mszy świętych
3 kwietnia od wczesnego rana na Jasną Górę przybywać zaczęli liczni pielgrzymi, aby modlić się w intencji Jana Pawła II. W sanktuarium i na błoniach przed klasztorem tysiące wiernych utworzyło w południe łańcuch "Z życia do życia". Trzymając się za ręce powierzali Ojca Świętego Maryi.
W intencji zmarłego Jana Pawła II odprawiono setki mszy św. Eucharystia odprawiona 3 kwietnia na pl. Piłsudskiego w Warszawie zgromadziła około 150 tys. wiernych. Msza odprawiona w tym samym miejscu 5 kwietnia z udziałem najwyższych władz państwowych zgromadziła aż 250 tys. osób. Wierni mieli ze sobą transparenty z napisami: "Szukałeś nas, a my przyszliśmy do Ciebie i za to Ci dziękujemy", "Totus tuus", "W pamięci na zawsze, Ojcze Nasz".
We mszy św. w intencji zmarłego w Łagiewnikach udział wzięło 100 tys. wiernych, a na Jasnej Górze - około 70 tys. wiernych.
Na forach internetowych poświęconych zwaśnionym piłkarskim drużynom krakowskim - Cracovii, Wiśle i Hutnikowi pojawiło się kilkaset apeli o zakończenie "świętej wojny" pomiędzy kibicami. 4 kwietnia na stadionie Cracovii odprawiona została tzw. msza pojednania, w której uczestniczyło około 25 tys. kibiców Cracovii, Hutnika i Wisły. Pod koniec mszy św. cały stadion zaczął skandować: "Pojednanie dla papieża".
W wielu miastach Polski odbyły się tzw. białe marsze upamiętniające Jana Pawła II. Pierwszy odbył się 4 kwietnia w Łodzi. Wzięło w nim udział ponad 100 tys. osób. Największy marsz odbył się w Krakowie i zgromadził ponad milion osób.
Z kolei ulicami Poznania, Warszawy, Krakowa, Katowic i Łodzi przeszły Marsze dla Papieża, które zgromadziły tysiące uczniów i studentów. Pytani o organizatorów uczestnicy twierdzili, że o inicjatywie dowiedzieli się za pośrednictwem komunikatora gadu-gadu lub SMS-ów. W Krakowie w marszu uczestniczyło ponad 150 tys. osób, w Poznaniu - około 25 tysięcy, w Łodzi - kilkadziesiąt tysięcy. W Katowicach kilka tysięcy młodych ludzi spotkało się na placu w centrum i przemaszerowało ze świecami w dłoniach ulicami miasta pod katedrę.
"W górach odczuwa się bliżej Boga"
Karol Wojtyła wielokrotnie wędrował po Beskidzie Żywieckim, Beskidzie Małym i Sądeckim, Gorcach, Pieninach, Beskidzie Niskim, Bieszczadach i Sudetach. Najbliższe jego sercu były Tatry. Dlatego po śmierci papieża uczniowie zakopiańskiego Technikum Tkactwa Artystycznego zorganizowali pielgrzymkę do Doliny Chochołowskiej w Tatrach, która należała do ulubionych miejsc Karola Wojtyły. Dzień wcześniej grupa rzeszowskich harcerzy weszła na najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę, gdzie umieścili papieską flagę.
Ostatnie pożegnanie
Z różnych miast kraju wyjeżdżały autokary z pielgrzymami, którzy chcieli wziąć udział w pogrzebie Jana Pawła II, który odbył się w Watykanie 8 kwietnia. W hali głównej Dworca Centralnego w Warszawie stała gigantyczna kolejka osób, chcących kupić bilety na przejazd specjalnymi pociągami do Rzymu.
Dla większości Polaków dzień pogrzebu był dniem wolnym od pracy. Ulice niemal całkowicie opustoszały, znacznie zmniejszył się ruch na drogach krajowych i wjazdowych do miast.
Wierni mogli oglądać uroczystości pogrzebowe na telebimach ustawianych na głównych placach, w pobliżu urzędów miejskich i na rynkach. W tym czasie zamknięte zostały sklepy, centra handlowe, a także urzędy państwowe i wojewódzkie, sądy i prokuratury.
Tysiące ludzi oglądało transmisję pogrzebu telebimach ustawionych na placach Piłsudskiego i Zamkowym w Warszawie, na krakowskich Błoniach, na Rynku Głównym w Wadowicach, w pobliżu "papieskiego okna" w krakowskiej Kurii Metropolitalnej oraz u stóp klasztoru na Jasnej Górze. Po zakończeniu transmisji wierni uczestniczyli w mszach św. odprawianych przez miejscowych biskupów.
Wieczorem, w godzinę śmierci papieża - o 21.37, w wielu mieszkaniach w całym kraju zgaszono na pięć minut światła. Odezwały się dzwony kościelne, syreny i klaksony. W tym samym czasie w miejscach szczególnie związanych z papieżem płonęły świece.
W dniu pogrzebu Jana Pawła II wszystkie ogólnopolskie stacje telewizyjne i cztery programy Polskiego Radia w całości transmitowały uroczystości pogrzebowe. Stacje muzyczne, np. MTV Polska i VIVA Polska przez cały okres żałoby do dnia pogrzebu nadawały tylko spokojną muzykę.
Czas głębokiego poruszenia wywołanego śmiercią Jana Pawła II trwał wiele dni, a nawet tygodni. Wielu komentatorów życia społecznego określiło go mianem "narodowych rekolekcji" czy "ostatniej papieskiej encykliki".
Świat się zatrzymał i zapłakał
Świętość Jana Pawła II była zakorzeniona w modlitwie – wskazuje ks. kard. Konrad Krajewski – dziś jałmużnik papieski, który przez ostatnie siedem lat życia Papieża Polaka pełnił funkcję ceremoniarza papieskiego. Dziś, po 20 latach, hierarcha, wspominając posługę przy boku Ojca Świętego, zaznaczył, że Jan Paweł II był człowiekiem, który zanim wyszedł do ludzi, aby sprawować liturgię, „najpierw rozmawiał z Bogiem, a kiedy wychodził, to reprezentował Boga i dlatego Jego słowa były takie dotykające, zmieniające nasze życie”. Jeszcze przed rozpoczęciem celebracji, w zakrystii, był nieobecny, trwał na modlitwie. „On w tej swojej nieobecności spotykał się z Bogiem”. „Ja nie wiedziałem, że to jest świętość. Dla mnie była to normalność, bo przez siedem lat, kilka razy w tygodniu widziałem Ojca Świętego właśnie takiego” – zaznacza. Ksiądz kard. Krajewski był jedną z tych osób, która była obecna przy śmierci Papieża Polaka. Wspomniał, że kiedy w nocy z 2 na 3 kwietnia, już po północy wracał do swego domu, to zauważył, że „świat się zatrzymał”. „Świat przyklęknął, tutaj, na placu św. Piotra” – podkreślił. Wszystkie ulice były pełne ludzi, a wokół panowała idealna cisza. Nikogo nie było w sklepach, restauracjach. Wszyscy trwali na modlitwie. To wielkie napięcie związane z odchodzeniem Jana Pawła II nagle „spadło”, a teraz przyszedł czas na refleksję. „I to było widać w oczach ludzi. Wszyscy się pytaliśmy, dlaczego my nie byliśmy jak Jan Paweł II, dlaczego on był święty, a my przy tym wszystkim, przy jego bliskości tacy nie byliśmy”. Jałmużnik papieski wskazuje, że pontyfikat Papieża Polaka był czasem, który dzięki mediom mogliśmy śledzić „z bliska”. Dlatego nastąpiło to „zatrzymanie świata, które chyba pierwszy raz w historii umierania Papieża przeżywaliśmy właśnie w ten sposób”. Rozmówca Radia Watykańskiego wspomina, że posługując Papieżowi, dostrzegł, że Ojciec Święty „żył czterema Ewangeliami”. „Jego logika pracy, postępowania, rozwiązywanie wszystkich problemów w świecie i swoich była według czterech Ewangelii bez komentarza – wskazał hierarcha. I dodał: „Bo kiedy jest komentarz do Ewangelii, to ją rozwadniamy. Ona jest bardzo radykalna, jeśli żyje się według tych czterech Ewangelii”. Kiedy człowiek zaczyna się uniżać, całkowicie oddając się na służbę Panu Bogu i człowiekowi, to wtedy zostaje wywyższony. To dlatego Jan Paweł II jest święty. Ksiądz kard. Krajewski zapytany o to, co powinno być dziś – po 20 latach – najważniejszym przesłaniem dla nas, wskazał, że właśnie życie pełnią Ewangelii. „On żył zgodnie z logiką Ewangelii i On rozwiązywał świat z logiką Ewangelii – zaakcentował i dodał, że jest to trudne, widząc, jak za życia i po śmierci Papież był atakowany; ale to już Pan Jezus zapowiedział: «Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować» (J 15,10). Stanie się to wtedy, jeżeli będziemy żyć Bożą prawdą”.
21.37
„Najdrożsi Bracia i Siostry, o godzinie 21.37 nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca. Módlmy się za Niego” – przekazał wieczorem 2 kwietnia 2005 roku zgromadzonym na Placu Świętego Piotra wiernym kardynał Leonardo Sandri.
Hierarcha wyznał później, że było to najtrudniejsze zadanie, z którym przyszło mu się zmierzyć w trakcie pełnienia swojej posługi w Kościele.
Czas się zatrzymał
Jak przyznał duchowny, „pokojem”, w którym umierał Jan Paweł II, był wówczas cały plac Świętego Piotra po brzegi wypełniony ludźmi chcącymi towarzyszyć papieżowi w odchodzeniu do wieczności. – Moje uczucia, gdy ogłaszałem tę smutną wiadomość, były ich uczuciami, całego ludu Bożego po stracie ukochanego ojca – mówił kardynał Sandri. – Powinniście być dumni, że daliście Kościołowi i światu tak niezwykłego człowieka – zwrócił się do polskich dziennikarzy watykański hierarcha, wspominając pontyfikat św. Jana Pawła II.
za:niezalezna.pl