Polecane

Ks. dr Waldemar Kulbat-Źródło duchowej mocy

Zbliżające się Święta Wielkanocy są czasem kiedy wierni proszą o udzielenie sakramentu chrztu swoim dzieciom. Jest to także czas, gdy zgodnie z tradycją pierwotnego Kościoła katechumeni po solidnym przygotowaniu przystępowali do sakramentu Chrztu jako pierwszego znaku inicjacji chrześcijańskiej. Kolejne etapy to

sakrament bierzmowania i sakrament Eucharystii. Według znanej definicji sakrament to znak widzialny niewidzialnej łaski.

Nasza chrześcijańska egzystencja zaczyna się więc wraz sakramentem chrztu. Rodzice i chrzestni proszą o udzielenie chrztu swojemu dziecku. W jego imieniu wyrzekają się zła i składają wyznanie wiary. Rodzice zobowiązują się zarazem do wychowania dziecka w duchu chrześcijańskiej wiary. Chrzestni mają im pomagać w wypełnianiu tego zadania. Mówiąc obrazowo maleńki płomyk wiary zapalony na chrzcie świętym, dzięki trosce rodziców i chrześcijańskiej wspólnoty, dzięki łasce kolejno przyjmowanych sakramentów, Eucharystii, bierzmowania, ma przemienić się w płomień wiary zdolnej do owocnego życia i składania świadectwa.

Jednak nie zawsze się tak dzieje, czego dowodzą przykłady chrześcijan obojętnych, znudzonych, wypowiadających pretensje, roszczenia i krytykę. Ich narzekania i krytyka są często rodzajem samousprawiedliwienia. Zdarza się, że osoby zniewolone przez grzech dokonują samowolnej selekcji przykazań i prawd wiary.

Ze skarbca wiary i nauki chrześcijańskiej wybierają jedynie to, co jest dla nich w danej chwili wygodne, łamiąc prawo Boże/ jest to tzw. katolicyzm selektywny/.
Nieraz zdarzają się katolicy, którzy przyjmują styl życia, zwyczaje, ludzi niewierzących, niegodne chrześcijan, usprawiedliwiając się, że wszyscy tak postępują. Dawna dziecięca wiara w bezdusznym środowisku traci szybko swoją świeżość i siłę, a wielu młodych chrześcijan zaczyna żyć tak, jakby Boga nie było. Upadki i grzechy dotyczą nie tylko poszczególnych osób, ale pomnożone przez wielu przyczyniają się do powstawania całych struktur grzechu.

W rezultacie tkankę społeczeństw przenika materializm, wybujała konsumpcja, hedonizm. Św. Paweł mówił o stylu życia takich ludzi, że "ich bogiem jest brzuch i ubieganie się o rzeczy niechlubne, niegodne nawet wspominania". Prawda o Bogu staje się wtedy jakby ponurym widmem. Coraz rzadziej pojawiają się wyrzuty sumienia, a przybierane zewnętrzne maski cynizmu i pozornej beztroski stają się przykrywką do ukrycia wewnętrznej pustki i duchowego zagubienia. Tymczasem trudno jest być szczęśliwym bez Boga. Na miejsce Boga pojawiają się różnego rodzaju bożki, idole, które nie mogą przynieść ukojenia i umocnienia ludzkiemu sercu.