Polacy podjęli w wyborach decyzję, która w demokracji zobowiązuje – nie chcemy nielegalnych imigrantów w Polsce. Wybrali Karola Nawrockiego, który zapowiedział, że ich nie wpuści i jednostronnie wypowie pakt migracyjny.
O tym, że tego chcą Polacy, wiedział też świetnie jego kontrkandydat Rafał Trzaskowski, który zapewniał, że „pakt migracyjny nigdy nie wejdzie w życie”, a ci, którzy łamią prawo, są deportowani, a tak w ogóle to nielegalnych imigrantów wpuszczał PiS. Cechą charakterystyczną III RP sprzed 2015 r. był brak dotrzymywania jakichkolwiek obietnic przez władzę. Rząd po to podporządkowywał sobie media, by ludzie zapomnieli, co im obiecano. Zaczęło się to w zamierzchłych czasach, gdy Lech Wałęsa zapowiedział rozliczenie komunistów, a następnie się nimi otoczył. Gdy PiS zrealizował obietnicę 500+, nawet lewicowy socjolog z Poznania Jarosław Urbański stwierdził, że oto pojawił się z jego punktu widzenia przeciwnik niespotykanego dotąd typu – dotrzymujący obietnic. To była nowa jakość, zmiana ustrojowa, która odmieniła polską demokrację. Teraz mamy próbę cofnięcia tej zmiany. Ogromna rola Karola Nawrockiego polega na tym, by nie dopuścić do tej recydywy.
Piotr Lisiewicz
za:niezalezna.pl