Niemieckie media rozpisują się o „fali antyniemieckich nastrojów” w Polsce, zarzucając nam szowinizm.
I, jak zwykle, zakłamują rzeczywistość. Po pierwsze w Polsce nie ma „antyniemieckich nastrojów”.
Jest co najwyżej oburzenie na działania niemieckiego rządu.
Po drugie nie tylko Polacy dostrzegają, że z działaniami Niemiec w Europie jest coś nie tak.
Niemcy prowadzą skrajnie egoistyczną politykę w każdym możliwym aspekcie: gospodarki, migracji, obronności. Oczywiście można by powiedzieć, że nie ma nic dziwnego w tym, że państwo dba o swój interes.
Problem w tym, że równocześnie Niemcy mają usta pełne frazesów o „europejskiej solidarności”.
Jeśli jednak jakiś europejski naród – tak jak na przykład Polacy – próbuje działać w swojej obronie, to natychmiast jest przez nich oskarżany i zaszczuwany.
Kilkanaście lat temu taki mechanizm Niemcy zastosowali wobec Greków, kierujących wobec Berlina wiele konkretnych zarzutów oraz żądanie reparacji.
Wtedy Niemcom się udało, ich propagandę bezrefleksyjnie przyjmowali wszyscy, także w Polsce.
Po latach warto oddać Grekom sprawiedliwość.
Oni pierwsi dostrzegli, co rzekomo „nowi” i „dobrzy” Niemcy robią Europie.
Paweł Rybicki
za:niezalezna.pl