Polecane

Prezydent Andrzej Duda żegna się z Pałacem Prezydenckim

Andrzej Duda żegna się z Pałacem Prezydenckim i podsumowuje dekadę pełnienia urzędu Prezydenta RP.

W przeddzień zaprzysiężenia nowego prezydenta Andrzej Duda odwołał ze stanowisk ministrów w swojej kancelarii, podziękował im za służbę dla RP i wręczył odznaczenia.

W przemówieniu podkreślił, że odchodzą po 10 latach z podniesioną głową.

    – Zwłaszcza pierwsze 8 lat tej prezydentury, jak doskonale wiecie, to był okres, w którym dynamicznie realizowaliśmy podjęte w kampaniach wyborczych zobowiązania. I to jest wielka duma. Dlaczego? Dlatego, że to zmieniło jakość polskiej polityki. Jestem przekonany, że dzisiaj nie da się wygrać żadnych wyborów, jeżeli ktoś nie dotrzymuje złożonych obietnic wyborczych. Jest za to rozliczany i najlepszym przykładem tego są właśnie ostatnie wybory – zauważył prezydent Andrzej Duda.

Szef państwa polskiego ocenił, że wynik wyborów i zwycięstwo Karola Nawrockiego ujawnił rozczarowanie wyborców obecnej opcji rządzącej.

Prezydent podkreślił, że jego wielką dumą jest to, że dziś – po 10 latach – Polska jest na wielu obszarach bezpieczniejsza.

    – W warstwie społecznej, w warstwie bezpieczeństwa militarnego, w warstwie bezpieczeństwa ekonomicznego, w warstwie bezpieczeństwa energetycznego można byłoby tak wyliczać. I to są rzeczywiste fakty, które można wesprzeć konkretnymi liczbami i można byłoby tutaj godzinę wygłaszać wystąpienie informujące o danych statystycznych, jak one wyglądają i jak zmieniły się na przestrzeni przede wszystkim pierwszych ośmiu lat od 2015 roku, kiedy współpracowaliśmy z kolejnymi rządami Zjednoczonej Prawicy. Dziękuję Państwu za to ogromnie – powiedział Andrzej Duda.

Prezydent jako jedno ze swoich dokonań wymienił ustanowienie dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi.

Polska nie zaczyna się w naszych czasach, ale to od nas zależy, czy i jaka będzie trwać dalej 

Polska nie zaczyna się w naszych czasach, ale to od nas zależy, czy i jaka będzie trwać dalej. Nadal głęboko wierzę w Polskę i wierzę w Polaków. W Polskę ambitną, rozwijającą się w szybkim tempie, innowacyjną, ale też pamiętającą o swoich korzeniach, o swojej historii, tożsamości i tradycji – powiedział prezydent Andrzej Duda w pożegnalnym orędziu, w którym podsumował dziesięć lat swojego urzędowania.

Na początku swojego przemówienia prezydent Andrzej Duda podziękował wszystkim rodakom za zaufanie, którym został obdarzony dwukrotnie: w 2015 i w 2020 roku.

    – Zawsze powtarzałem, że celem mojej prezydentury jest to, by u jej kresu Polakom żyło się lepiej niż na początku. I dziś mogę z przekonaniem powiedzieć, że ten cel został osiągnięty dzięki konsekwentnej realizacji naszego programu we współpracy z rządem Zjednoczonej Prawicy. Dziś, po dekadzie, Polska to zupełnie inny kraj. Silniejszy, bezpieczniejszy, poważniej traktowany na świecie i lepiej służący swoim obywatelom – mówił prezydent RP.

Andrzej Duda podkreślił, że Polska jest dziś państwem bezpieczniejszym militarnie, energetycznie i społecznie.

    – Mamy jedną z największych armii w NATO, ponad 200 tys. żołnierzy. Trwa największa od dekad modernizacja sił zbrojnych. Polska nie tylko jest w sojuszu, ale wojska NATO, w tym amerykańskie, są wreszcie obecne na naszej ziemi. I to jest obecność stała. (…) Rozbudowaliśmy gazoport w Świnoujściu. Uruchomiliśmy Baltic Pipe. Połączyliśmy system energetyczny z naszymi sąsiadami. Zakończyliśmy epokę rosyjskiego szantażu energetycznego. (…)  Wzrosły płace. Pojawiło się realne wsparcie dla rodzin, m.in. 500+, a potem 800+. Obniżyliśmy wiek emerytalny. Przywrócone zostały prawa pracownicze i godność seniorów. Polska jest dziś państwem inwestującym. Nie tylko w wielką krajową, ale i lokalną infrastrukturę –  zaznaczył.

Prezydent wskazał, że nasz kraj stał się państwem, którego głos na arenie międzynarodowej naprawdę się liczy.

    – To Polska miała rację w kluczowych sprawach; ostrzegając Europę i świat przed zagrożeniem ze strony Putina i Rosji, przed uzależnieniem od rosyjskiej ropy i gazu, przed wojną hybrydową, przed nieodpowiedzialną polityką imigracyjną. (…) Tym, co szczególnie leżało mi na sercu, było wzmacnianie relacji transatlantyckich. Blisko i intensywnie współpracowałem z każdą amerykańską administracją, bo silny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi to polska racja stanu. Podobnie jak nasza obecność zarówno w NATO, jak i w Unii Europejskiej. (…) Gdy jako pierwszy przywódca w sojuszu zgłosiłem postulat, by wszystkie kraje NATO zobowiązały się do podniesienia wydatków na obronność, wielu nie wierzyło, że to możliwe. A jednak ostatni szczyt NATO podjął takie zobowiązanie. To wielki sukces Polski i konkretne wzmocnienie naszego bezpieczeństwa.  Polska stała się sprawdzonym sojusznikiem i wiarygodnym partnerem. Współtworzyliśmy nowe formaty regionalnej współpracy: Trójmorze czy Bukaresztańską Dziewiątkę. Wsparliśmy Ukrainę, gdy zaczęły na nią spadać rosyjskie rakiety. W tych dramatycznych chwilach Polska i Polacy nie zawiedli – przypomniał.

W orędziu Andrzej Duda zwrócił się do swojego następcy Karola Nawrockiego, który w środę przed Zgromadzeniem Narodowym zostanie zaprzysiężony na urząd Prezydenta RP.

    – Życzę panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu powodzenia i sukcesów. Życzę, by Polska rosła w siłę w czasie jego prezydentury. Łączą nas wspólne wartości i poglądy na wiele spraw, ale też szczególny szacunek dla dziedzictwa prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego. Życzę mojemu następcy, by znakomicie zrealizował swoją misję – mówił szef państwa polskiego.

Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że będzie nadal aktywny, zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami, zawsze zabiegając o sprawy Rzeczypospolitej.

    –  Na czas mojej prezydentury przypadły dwa wielkie jubileusze. Rok 2018, stulecie odzyskania niepodległości, przypomniał nam, że wolność można stracić, ale że jednocząc się potrafimy ją odzyskać. Rok 2025, tysiąclecie koronacji Bolesława Chrobrego, przypomniał nam, że Polska ma głębokie korzenie, a nasza państwowość nie była dziełem przypadku, lecz wyrazem mądrych, odważnych, wizjonerskich decyzji. Te dwie daty, choć tak odległe w czasie, niosą tę samą prawdę. Polska nie zaczyna się w naszych czasach, ale to od nas zależy, czy i jaka będzie trwać dalej. (…) Nadal głęboko wierzę w Polskę i wierzę w Polaków. W Polskę ambitną, rozwijającą się w szybkim tempie, innowacyjną, ale też pamiętającą o swoich korzeniach, o swojej historii, tożsamości i tradycji – powiedział Andrzej Duda.

Andrzej Duda pożegnał się z Siłami Zbrojnymi RP. Wzruszająca uroczystość przed przekazaniem władzy

Na dzień przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta Rzeczypospolitej, dr Karola Nawrockiego, Andrzej Duda oficjalnie pożegnał się z Wojskiem Polskim. Podczas podniosłej uroczystości padły słowa wdzięczności i dumy z polskich żołnierzy. 

Prezydent żegna się z Wojskiem Polskim 

5 sierpnia 2025 roku na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego odbyła się uroczystość pożegnania prezydenta Andrzeja Dudy z Siłami Zbrojnymi RP. Całość miała charakter nie tylko ceremonialny, ale i głęboko symboliczny — była to ostatnia oficjalna ceremonia wojskowa z udziałem Andrzeja Dudy jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych.

    — Mam poczucie satysfakcji z ogromnej zmiany, jaka nastąpiła w ciągu ostatnich dziesięciu lat, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo militarne Rzeczypospolitej. Oczywiście, także dlatego, że pogorszyło się dramatycznie bezpieczeństwo naszego otoczenia poprzez rosyjską agresję przeciwko Ukrainie i odrodzony rosyjski imperializm, który próbuje pożreć inne państwo i zniszczyć życie narodu sąsiedniego wobec nas — powiedział prezydent podczas przemówienia.

    — Dziś nikt nie ma wątpliwości, że potrzebne było radykalne zwiększenie wydatków na bezpieczeństwo, w tym na modernizację polskiej armii. Już wcześniej zapadły decyzje — od 2015 roku systematycznie zamawialiśmy nowoczesne uzbrojenie w Stanach Zjednoczonych, Norwegii i innych krajach —  wskazał. 

Prezydent przypomniał, że bezpieczeństwo Polski i modernizacja armii były priorytetem jego dwóch kadencji. Wspomniał o reformie dowodzenia armią, zwiększeniu liczebności wojska, zakupie nowoczesnego sprzętu, a także o bliskiej współpracy z NATO i sojusznikami ze Stanów Zjednoczonych.

Wśród uczestników uroczystości znaleźli się m.in. szef Sztabu Generalnego WP, dowódcy rodzajów sił zbrojnych oraz przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej. Nie zabrakło również rodzin wojskowych. 

    — Kłaniam się wszystkim żołnierzom, także żołnierzom Wojsk Obrony Terytorialnej, za ich patriotyczną postawę i gotowość do służby dla Rzeczypospolitej. Dziękuję rodzinom naszych żołnierzy. Dziękuję rodzinom pracowników wojska, ale przede wszystkim dziękuję rodzinom, którzy czekają na powrót ich najbliższych ze służby  — mówił ustępujący prezydent.

Lepszy od poprzedników. Podsumowujemy prezydenturę Andrzeja Dudy 

Rzadko ułaskawiał. Rzadko wetował – niezależnie od tego, kto zasiadał w rządzie – ale zdarzały się weta w ważnych sprawach. W kwestii wartości zajmował zwykle dobre stanowisko. Na tle Bronisława Komorowskiego czy Aleksandra Kwaśniewskiego prezydentura Andrzeja Dudy wyróżnia się zdecydowanie na plus. Największym błędem był ten z 2020 r.

Aleksander Kwaśniewski ułaskawił ponad 4 tys. osób, a Andrzej Duda 146. W czasach rządów Donalda Tuska Duda zawetował tylko 6 ustaw, a do ponad 150 nie miał zastrzeżeń. Z prawa weta także wcześniej korzystał bardzo rzadko, ale zablokował tak ważne pomysły rządu Prawa i Sprawiedliwości jak reforma sądów czy repolonizacja mediów.

Obroniony mandat

Andrzej Duda w 2020 r. został wybrany na drugą kadencję. Wcześniej udało się to tylko Aleksandrowi Kwaśniewskiemu – Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski przegrali swoje drugie wybory, a Lech Kaczyński zginął przed końcem pierwszej kadencji. W 2015 r. Duda wygrał wybory jako człowiek znikąd, pięć lat później jako głowa państwa.

Regularnie pojawiał się w czołówce polityków darzonych przez społeczeństwo największym zaufaniem. Nieraz na pierwszym miejscu.

    Jak przypomina dyrektor CBOS dr hab. Ewa Marciniak, mimo iż połowa Polaków nikogo nie wskazuje jako „polityka roku”, to jednak Andrzej Duda zyskiwał to miano sześciokrotnie. W serwisie Euronews Marciniak zaznacza, że prezydenturę Dudy pozytywnie oceniło ostatnio 74 proc. badanych.

Hamowanie rewolucji

Na początku pierwszej kadencji Andrzeja Dudy Polskę obiegło nagranie pokazujące, jak prezydent ratuje hostię, którą wiatr zwiał z ołtarza podczas Mszy Świętej.

Niektórzy interpretowali to symbolicznie – jako zapowiedź ochrony przez nowego prezydenta chrześcijańskiego dziedzictwa Polski.

    Oczywiście Andrzej Duda nie jest Mesjaszem, a jego polityka nie była krucjatą w obronie wartości, ale w większości wypadków prezydent opowiadał się po właściwej stronie.

Na wsparcie jego kancelarii mogły liczyć organizacje prorodzinne, a nie grupy LGBT czy proaborcyjne. Ustawa o związkach partnerskich nigdy nie trafiła na jego biurko, lecz prezydent był takiemu pomysłowi przeciwny (choć wypowiadał się niezbyt twardo). Pod koniec rządów Duda zawetował przepisy zezwalające na sprzedaż tabletek poronnych nieletnim dziewczynom.

    Niewątpliwie złym pomysłem była natomiast próba stworzenia projektu przywracającego częściowo aborcję eugeniczną.

Po tym, jak w 2020 r. Trybunał Konstytucyjny jej zakazał, prezydent zaczął prace nad projektem, który jednak zezwalałby na takie aborcje w niektórych sytuacjach. Na szczęście ze względu na opór części polityków PiS projekt nigdy nie trafił do parlamentu.

Przez ostatnie półtora roku rządów sama obecność prawicowego prezydenta hamowała zapędy obyczajowej lewicy, choć – jak pokazał upadek projektu legalizującego aborcję – czasem rewolucja wywracała się bez niczyjej pomocy.

Ważne weta

Ogółem Andrzej Duda podpisał 1850 ustaw, a zawetował tylko 19. Poparł zatem większość przepisów stworzonych przez politycznych przeciwników (często były to ustawy wcielające po prostu w życie przepisy Unii Europejskiej).

    Wetował ustawy PiS, w tym dość istotne, jak reforma sądów (2017 r.) czy polonizacja rynku medialnego (2021 r.).

Sam zainicjował 62 ustawy. W życie weszła m.in. ta o Narodowej Strategii Onkologicznej czy bon turystyczny, a przede wszystkim pierwsza inicjatywa Dudy – przywrócenie niższego wieku emerytalnego.

Ułaskawiał najrzadziej ze wszystkich prezydentów. Podczas gdy Aleksander Kwaśniewski ułaskawił ponad 4 tys. osób, Lech Wałęsa ponad 3,4 tys., a kolejni prezydenci po kilkaset, Andrzej Duda zastosował prawo łaski tylko 146 razy. Nie uwzględnił aż 970 wniosków. Wśród ułaskawionych znaleźli się skazani w kontrowersyjnych okolicznościach Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Robert Bąkiewicz skazany za naruszenie nietykalności kobiety usiłującej dokonać profanacji w kościele został ułaskawiony tylko częściowo.

Atlantyk zamiast Wołgi

Sam prezydent wśród swoich sukcesów wylicza sprawy związane z obronnością, w tym doprowadzenie do sytuacji, w której w Polsce znalazło się 10 tys. amerykańskich żołnierzy.

    Zorientowana na Stany Zjednoczone i współpracę w ramach Trójmorza polityka międzynarodowa Dudy zdecydowanie różniła się od tej z czasów postkomunisty Kwaśniewskiego czy jeżdżącego na paradę wojskową do Moskwy Bronisława Komorowskiego.

Po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie Duda mocno opowiedział się po stronie zaatakowanego kraju, a polska pomoc dla Kijowa była nieraz większa, niż życzyliby sobie tego sojusznicy.

Jedną z ostatnich inicjatyw ustępującego prezydenta była próba zmiany konstytucji w taki sposób, by 5 proc. PKB przeznaczano na obronność.

Msza św. w intencji Ojczyzny i Prezydenta RP

W środę 6 sierpnia o godz. 12.00 w Bazylice Archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela w Warszawie będzie celebrowana Msza św. w intencji Ojczyzny i Prezydenta RP. W uroczystościach wezmą udział przedstawiciele Konferencji Episkopatu Polski.

Mszy Świętej, w intencji Bożego błogosławieństwa dla Polski i jej nowego prezydenta Karola Nawrockiego, będzie przewodniczył Prymas Polski abp Wojciech Polak. Natomiast homilię wygłosi metropolita warszawski abp Adrian Galbas SAC.

Eucharystię będzie koncelebrował m.in. nuncjusz apostolski w Polsce abp Antonio Guido Filipazzi, a także biskup polowy Wiesław Lechowicz, biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński i biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Piotr Jarecki.

Karol Nawrocki na Jasnej Górze

Karol Nawrocki udał się na Jasną Górę, gdzie w kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej o godz. 21.00 wziął udział w Apelu Jasnogórskim. Prezydent elekt ze swoją rodziną modlił się za Polskę, za prezydenturę i za swoich współpracowników – poinformował przyszły rzecznik Kancelarii Prezydenta, Rafał Leśkiewicz.

Obecność prezydenta przed zaprzysiężeniem tam, gdzie bije duchowe serce narodu staje się już tradycją. Wcześniej na Jasną Górę przybywali także poprzednicy Karola Nawrockiego.

Po zakończeniu Apelu Jasnogórskiego, generał zakonu paulinów - o. Arnold Chrapkowski wręczył prezydentowi elektowi wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest to wyraz pamięci zakonników o Karolu Nawrockim, którzy codziennie o godz. 15:30 modlą się za ojczyznę i prezydenta.

Od zaprzysiężenia Wałęsy wszyscy prezydenci RP mieli kapelanów - wspólnym mianownikiem wspieranie duchowe głowy państwa

Od zaprzysiężenia Lecha Wałęsy wszyscy prezydenci mieli kapelanów. Szczegółowy zakres obowiązków każdego z nich ustalał prezydent. Wspólnym mianownikiem było wspieranie duchowe głowy państwa i sprawowanie sakramentów w prezydenckiej kaplicy.

W sobotę prezydent elekt Karol Nawrocki poinformował, że funkcję jego kapelana będzie pełnił ks. Jarosław Wąsowicz – salezjanin, historyk i organizator Ogólnopolskiej Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę.

W rozmowie z PAP ks. Wąsowicz przyznał, że nominacja na kapelana prezydenta spadła na niego niespodziewanie.

– Główną misją kapelana jest wspieranie duchowe prezydenta, sprawowanie sakramentów i głoszenie Słowa Bożego. Jednym słowem to, co należy do kapłana. Polityka jest dla polityków, dla księdza jest bycie księdzem – powiedział.

Zapytany, dlaczego prezydent elekt wybrał właśnie jego, zaznaczył, że Karola Nawrockiego zna od wielu lat.

– Przyjaźnimy się i współpracujemy na wielu polach, zwłaszcza dotyczących polityki historycznej, więc pewnie dlatego – stwierdził.

    W III RP wszyscy polscy prezydenci mieli kapelanów. Funkcję tę przy prezydencie Lechu Wałęsie pełnił w latach 1990–1995 ks. Franciszek Cybula. Kapelanem Aleksandra Kwaśniewskiego był w pierwszej kadencji (1995–1999) ks. płk Tadeusz Dłubacz, a w drugiej (1999–2005) ks. płk Jan Domian. Kapelanem Lecha Kaczyńskiego był ks. Roman Indrzejczyk (2005–2010), a Bronisława Komorowskiego – ks. ppłk Krzysztof Kacorzyk (2010–2015). Kapelanem prezydenta Andrzeja Dudy od 2015 r. był ks. Zbigniew Kras.

W rozmowie z PAP ks. ppłk Krzysztof Kacorzyk, który był kapelanem prezydenta Bronisława Komorowskiego, zaznaczył, że zakres jego obowiązków został ustalony na zasadzie indywidualnej umowy między nim a prezydentem.

– W dni powszednie odprawiałem Msze św. w kaplicy w Pałacu Prezydenckim. Poza tym moja praca polegała na towarzyszeniu prezydentowi w uroczystościach kościelnych i wojskowych. Towarzyszyłem panu prezydentowi również w czasie wyjazdów krajowych i zagranicznych – powiedział.

Dodał, że kiedy zachodziła taka potrzeba, odprawiał również Msze św. w kaplicy w Belwederze i uczestniczył w wydarzeniach, w których udział brała pierwsza dama.

Ks. Kacorzyk zaznaczył, że z jego posługi korzystała nie tylko głowa państwa, ale również inni pracownicy Kancelarii Prezydenta.

– Odprawiałem Msze św. w intencjach, które mi przekazywali, udzieliłem nawet sakramentu chrztu w kaplicy prezydenckiej – powiedział.

Podkreślił, że był do dyspozycji prezydenta „w każdym czasie i o każdej godzinie”.

Zaznaczył, że chociaż funkcję kapelana prezydenta często pełnią duchowni mający stopnie wojskowe, nie jest to regułą. Przypomniał, że kapelan prezydenta Andrzeja Dudy – ks. Zbigniew Kras – nie jest wojskowym.

Nawrocki do pracowników IPN: Niech żyje Polska, niech Bóg błogosławi Polsce! 

– Dziękuję Wam wszystkim z głębi serca (…) za to, co robicie dla Rzeczypospolitej Polskiej. A jako prezydent Polski gwarantuję Wam, że będę wspierał Instytut Pamięci Narodowej – bo to jest racja państwa polskiego – i nie dam nigdy zlikwidować Instytutu Pamięci Narodowej – w tych słowach Karol Nawrocki pożegnał się ze swoimi dotychczasowymi podwładnymi z IPN. – Niech żyje Polska historia, niech żyje Polska, niech Bóg błogosławi Polsce! – dodał prezydent-elekt.

– Jeszcze do jutra jestem prezesem IPN. Miło widzieć mi moich przyjaciół ze wspólnej drogi. Przez cztery ostatnie lata w roli prezesa IPN nie tylko wypełnialiśmy wspólną misję dla Polski, ale byliśmy w tej misji przyjaciółmi wspólnych zadań, które nie tylko są zapisane w ustawie o IPN, ale staraliśmy się wychodzić ze swojej strefy komfortu, żeby zdobywać świat – powiedział prezydent-elekt.

– Instytut Pamięci Narodowej jest wielkim sukcesem polskiej demokracji i Polski po roku 1989. Sukcesem, którego zazdrości nam Europa i świat – podkreślił.

Odchodzący prezes IPN podziękował swoim dotychczasowym podwładnym za to, co robią dla Polski i obiecał im wsparcie z Pałacu Prezydenckiego. – Dziękuję Wam wszystkim z głębi serca (…) za to, co robicie dla Rzeczypospolitej Polskiej. A jako prezydent Polski gwarantuję Wam, że będę wspierał Instytut Pamięci Narodowej – bo to jest racja państwa polskiego – i nie dam nigdy zlikwidować Instytutu Pamięci Narodowej – zapewnił Karol Nawrocki.

– Niech żyje Polska historia, niech żyje Polska, niech Bóg błogosławi Polsce! – zakończył prezydent-elekt. 

Znamy skład delegacji USA na zaprzysiężenie Karola Nawrockiego 

Siedem osób będzie liczyła delegacja Stanów Zjednoczonych, która pojawi się na zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Donald Trump ogłosił dziś skład oficjalnej delegacji. 

Na jej czele stanie Kelly Loeffler, kierująca obecnie amerykańskim Urzędem ds. Małych Przedsiębiorstw.

W skład amerykańskiej delegacji wejdą także: charge d’affaires ambasady USA w Warszawie Daniel Lawton, doradcy prezydenta USA Vincent Haley i Ross Worthington oraz wysocy rangą urzędnicy Departamentu Stanu - John Armstrong, Wyatt Toehike i John Walczyk.


Bądźmy w Warszawie i przypilnujmy, żeby ślubowanie od Karola Nawrockiego zgodnie z Konstytucją zostało odebrane 

To ślubowanie powinno się odbyć bez przeszkód, ale musimy być czujni, bo może być tak, że jednak będzie inaczej. Bądźmy w Warszawie i przypilnujmy tego, żeby to ślubowanie od Karola Nawrockiego zostało zgodnie z Konstytucją, zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym odebrane – powiedział Krzysztof Szczucki, poseł PiS, były minister edukacji i nauki oraz były prezes Centrum Legislacji Rządu.

– Jutro o godz. 10.00 Karol Nawrocki złoży ślubowanie. (…) To ślubowanie powinno się odbyć bez przeszkód, ale musimy być czujni, bo może być tak, że jednak będzie inaczej. Bądźmy w Warszawie i przypilnujmy tego, żeby to ślubowanie od Karola Nawrockiego zostało – zgodnie z Konstytucją, zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym – odebrane. O godz. 12.00 będzie miała miejsce Msza św. w archikatedrze św. Jana na Starym Mieście z udziałem pana prezydenta, a później pan prezydent przejmie zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi RP na Placu Piłsudskiego – mówił Krzysztof Szczucki.

Poseł PiS odniósł się do sytuacji odwołania przez marszałka Sejmu Szymona Hołownię spotkania z prezydentem RP, Andrzejem Dudą.

    – Oceniam tę postawę krytycznie. Uważam, że skoro pan marszałek Szymon Hołownia umówił się, przyjął zaproszenie do pana prezydenta Andrzeja Dudy, to powinien na to spotkanie przyjechać. Tym bardziej, że ono miało się odbyć w bardzo ważnym kontekście i to kontekście wywołanym właśnie przez Szymona Hołownię. To nie kto inny, ale on wprost powiedział kilka dni temu w mediach, że był namawiany do przeprowadzenia zamachu stanu przez różnych ludzi, polityków, ekspertów, prawników. Szymon Hołownia próbował później się tłumaczyć, że używał publicystycznego ujęcia tego sformułowania „zamach stanu”, ale tak naprawdę musimy mieć na względzie to, że nie ma istotnej różnicy między publicystycznym ujęciem a ujęciem prawnym. (…) Ci ludzie, którzy go do tego nakłaniali, powinni ponieść odpowiedzialność karną. Szymon Hołownia powinien na tę okoliczność złożyć oczywiście szerokie, wyczerpujące zeznania w prokuraturze, ujawnić wszystkie informacje i gdyby prokuratura była uczciwa, to na pewno toczyłoby się na tej podstawie bardzo poważne śledztwo – podkreślił polityk.

Do spotkania marszałka Sejmu z prezydentem Andrzejem Dudą ma dojść prawdopodobnie jutro na terenie Sejmu.

    – Tutaj pan marszałek się plącze, jest chwiejny. Myślę, że jest pod ogromnymi naciskami Donalda Tuska i tych wszystkich zwykłych ludzi, którzy rządzą Polską, a ma takie przebłyski przyzwoitości w swoim zachowaniu. Dobrze by było, żeby w tej przyzwoitości trwał, a nie uległ wpływom Donalda Tuska i jego towarzyszy – zaznaczył gość Radia Maryja.

Poseł Krzysztof Szczucki zwrócił uwagę na fakt, iż nauczona doświadczeniem z wyborów prezydenckich władza Donalda Tuska nie będzie chciała łatwo oddać władzy. Wiele wskazuje na to, że wybory parlamentarne będą dla nich wyborami przegranymi, a wygranymi dla Polski.

    – Minister Waldemar Żurek próbuje odwołać sędziów, czy też domaga się odwołania przez Państwową Komisję Wyborczą sędziów, którzy są komisarzami wyborczymi. Tam chodzi o 44 sędziów, komisarzy wyborczych, tych, którzy odpowiadali także za przeprowadzenie wyborów prezydenckich. Ewidentnie obecnej władzy nie podoba się to, że te wybory były przypilnowane, że odbyły się uczciwie i myślę, że na miejsce tych sędziów władza chce wsadzić jakichś swoich ludzi po to, żeby już nie dopuścić do takiego uczciwego przeprowadzenia wyborów, kiedy dojdzie do wyborów parlamentarnych – powiedział poseł PiS.

za:opoka.org.pl