Dziś podczas obchodów 86. Rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte, Prezydent Polski Karol Nawrocki powiedział wprost: „Aby móc budować oparte o fundamenty prawdy i dobrych relacji partnerstwo musimy załatwić kwestię reparacji od państwa niemieckiego, których jako prezydent Polski domagam się jednoznacznie dla dobra wspólnego”. Długo nie było czekać, aż niemieckie media nie zaatakują polskiego prezydenta.
Karol Nawrocki, Prezydent Polski piastuje swój urząd pod hasłem: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. I to niewątpliwe sprawia kłopot, nie tylko Europejczykowi Donaldowi Tuskowi, ale nade wszystko niemieckim sąsiadom, którzy chcą Polski słabo, bądź średnio rozwiniętej gospodarczo krainy, nad którą mają kontrolę. Wszelkie propolskie inicjatywy, które mogłyby zagrozić interesom niemieckim, jak choćby CPK, silna armia, rozwój infrastruktury portowej, etc., są przez Niemcy zawsze krytykowane. Dziś mają za przyjaciela polski rząd, ale nie polskiego Prezydenta.
Podczas obchodów Karol Nawrocki powiedział wprost: - Reparacje nie będą alternatywą dla historycznej amnezji, ale Polska jako państwo przyfrontowe, jako najważniejsze państwo wschodniej flanki NATO potrzebuje i sprawiedliwości i prawdy i jasnych relacji z Niemcami, ale potrzebuje też reparacji od państwa niemieckiego”. I dodał, że liczy na wsparcie przy odzyskaniu od Niemiec sprawiedliwości na pomoc i przychylność polskiego rządu: „Wierzę, że pan premier i rząd Polski wzmocni głos prezydent na arenie międzynarodowej i zbudujemy naszą prawdziwą bezpieczną przyszłość razem z naszymi zachodnimi sąsiadami - powiedział prezydent.
Oczywiście długo nie trzeba było czekać na odpowiedź ze strony niemieckiej. W południe pojawiły się w mediach pierwsze artykuły na temat … umacniania nacjonalizmu w Polsce. Tak, właśnie takie teksty zasypały niemieckich obywateli. „Sueddeutsche Zeitung" pisze, że od początku kampanii prezydenckiej, Karol Nawrocki wzmacnia antyniemieckie hasła. „Są one skierowane nie tyle przeciwko samym Niemcom, co przeciwko polskim politykom, którzy rzekomo są zbyt blisko Berlina, takim jak Tusk”. I dalej: „Nawrocki, z wykształcenia historyk, były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i IPN, narzucił opinii publicznej wizję historii PiS”. Co ciekawe, niemiecka gazeta informuje, że postulat reparacji wojennych Nawrockiego podczas uroczystości rocznicowych na Westerplatte spotkał się ze sprzeciwem premiera Donalda Tuska, który według gazety, chce współpracy z Niemcami a nie reparacji.
I tak wygląda obecnie sytuacja w Polsce. Po jednej stronie propolski Prezydent, po drugiej człowiek, którego trudno określić, jako „pro”, bardziej jako „ono”.
Prezes PiS: Rządzi nami formacja reprezentująca niemieckie interesy
„Dziś rządzi formacja, która jest zewnętrzna. To widać w wielu posunięciach, że reprezentują interesy niemieckie. Choćby sprawa wiatraków - czyj to jest interes? Przede wszystkim niemieckich firm” – stwierdził prezes PiS Jarosław Kaczyński.
W czasie konferencji prasowej Telewizja Republika pytała Jarosława Kaczyńskiego o kwestię odszkodowań należnych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone w czasie II wojny światowej.
- „Taka możliwość istnieje, choć to nie jest krótki proces”
- podkreślił.
Zaznaczył, że proces ten wymaga wielu zabiegów, a jego „warunkiem jednak jest jedność wszystkich poważnych sił politycznych w tej sprawie”.
- „Dziś rządzi formacja, która jest zewnętrzna. To widać w wielu posunięciach, że reprezentują interesy niemieckie. Choćby sprawa wiatraków - czyj to jest interes? Przede wszystkim niemieckich firm”
- zauważył.
Prezes PiS się również do postawy Niemiec zauważając, że „politycy niemieccy jeszcze w latach osiemdziesiątych odrzucali traktat pokojowy, wprost argumentując to tym, że powróciłby dla nich temat reparacji”.
- „To postawa bardzo głęboko nieuczciwa, niemająca nic wspólnego z tym, co Niemcy lubią głosić i głoszą sami o sobie - że są wzorcową demokracją, że całkowicie odrzucili przeszłość. Nie odrzucili. Nie ukarali zbrodniarzy, stworzyli system, w którym zbrodniarze robili kariery polityczne na wysokich szczeblach administracji państwowej. I do tego nie wypłacili reparacji”
- przypomniał.
W tym kontekście zwrócił uwagę, że skoro państwa, w których panował komunizm, określamy „państwami postkomunistycznymi”, to Niemcy należy określać „państwem postnazistowskim”.
Skandal w Berlinie. Niemcy „uczcili” pamięć polskich ofiar II wojny światowej w krótkich spodenkach
Mocno nieświeże kwiaty i strój, którego nie da się opisać parlamentarnym językiem. Według reportera Republiki, tak wyglądała niemiecka "delegacja", która złożyła wieniec pod pomnikiem ku czci polskich ofiar II wojny światowej.
Przypomnijmy, w czerwcu br. w Berlinie odsłonięto tymczasowy pomnik ku czci polskich ofiar II wojny światowej. "Kamień Pamięci dla Polski 1939-1945" pojawił się naprzeciwko Bundestagu już w kwietniu.
30-tonowy głaz miał być - w ocenie Niemców - prowizorycznym hołdem przed powołaniem w Berlinie Domu Polsko-Niemieckiego.
Kamień ustawiono nieopodal Bundestagu, tuż obok Bramy Branderburskiej i Urzędu Kanclerskiego.
Na cokole umieszczono napis po polsku i niemiecku: "Polskim ofiarom nazizmu i ofiarom niemieckiej okupacji i terroru w Polsce 1939-1945".
Według Janusza Życzkowskiego, tak dziś wyglądała niemiecka delegacja umieszczająca kwiaty przy wspomnianym "pomniku".
- W niemieckich mediach dziś zupełna cisza o rocznicy ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. Teraz się okazuje, że wieniec od niemieckiego rządu składa ukradkiem pracownik gospodarczy. A jeszcze czternastej nie ma - skomentował na portalu X M. Dworczyk.
Raz jeszcze przypomnijmy, Polska w wyniku II wojny światowej straciła 6 milionów naszych obywateli.
Zespół przygotowujący "Raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej 1939-1945" oszacował szkody wojenne na 6 bln 220 mld 609 mln zł.
W czasie majowego spotkania z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem premier Donald Tusk zapowiedział, że jego rząd nie będzie domagał się polskich roszczeń reparacyjnych wobec Berlina i przyznał, że ma być to nowe otwarcie stosunków polsko-niemieckich.
Prof. G. Kucharczyk: 1 września 1939 r. podjęto próbę zniszczenia narodu polskiego – także w sensie biologicznym
1 września 1939 r. podjęto próbę wymazania Polski nie tylko z map politycznych Europy, ale podjęto próbę w ogóle zniszczenia narodu polskiego – także w sensie biologicznym, bo przecież parę dni wcześniej Adolf Hitler w czasie ostatniej odprawy przed wszczęciem agresji na Polskę z generałami Wehrmachtu mówił wprost, że celem tej wojny jest po prostu wyniszczenie narodu polskiego Nie chodziło tylko o jakieś korekty graniczne, tylko chodziło o być albo nie być – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, publicysta
86 lat temu, 1 września 1939 r., hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę.
– Wtedy właśnie, 1 września 1939 r., podjęto próbę wymazania Polski nie tylko z map politycznych Europy, ale podjęto próbę w ogóle zniszczenia narodu polskiego – także w sensie biologicznym, bo przecież parę dni wcześniej, przed 1 września, dokładnie 22 sierpnia 1939 r., kanclerz Rzeszy Niemieckiej i Wódz Narodu Niemieckiego (taka była oficjalna nazwa), Adolf Hitler, w czasie ostatniej odprawy przed wszczęciem agresji na Polskę z generałami Wehrmachtu w Obersalzberg, mówił wprost, że celem tej wojny przeciwko Polsce nie jest osiągnięcie na mapie jakiejś linii strategicznej, zakreślenie jakiegoś planu ofensywy militarnej, tylko jest zniszczenie siły biologicznej narodu polskiego, czyli po prostu wyniszczenie narodu polskiego, wymazanie go na zawsze z mapy Europy. Nie chodziło tylko o jakieś korekty graniczne, tylko chodziło o być albo nie być. Tak to zostało ujęte przez przywódcę państwa niemieckiego i tak to było od początku, od pierwszych chwil agresji niemieckiej realizowane, bo przecież zanim bomby spadły na Westerplatte, bomby spadły na uśpiony, niebroniony, niebędący celem wojskowym Wieluń. Ta wojna totalna przeciwko Polsce, do której 17 września 1939 r. dołączył sowiecki sojusznik Niemiec, miała na celu właśnie zniszczenie Polski jako państwa i narodu polskiego w sensie biologicznym – zwrócił uwagę prof. Grzegorz Kucharczyk.
Historyk zaznaczył, że 1 września był początkiem walki o przetrwanie narodu polskiego, bo „wyrok śmierci został zapisany w pakcie Ribbentrop-Mołotow, de facto w pakcie Hitler-Stalin”. W związku z tym, że Niemcy mieli na celu całkowitą destrukcję państwa i narodu polskiego, straty, jakie poniosła Polska w II wojnie światowej, są ogromne. Z tego względu należy upominać się o należne nam reparacje od Niemiec.
– To jest polski obowiązek, to jest obowiązek polskiej polityki. Bardzo dobrze, że pan prezydent dr Karol Nawrocki w czasie swojego przemówienia dzisiaj na Westerplatte po raz kolejny jako głowa państwa polskiego upomniał się o reparacje ze strony państwa niemieckiego dla Polski i bardzo dobrze, że zwrócił się także do rządu polskiego kierowanego obecnie przez pana Donalda Tuska, przypominając, że to jest też obowiązek rządzących, czyli Rady Ministrów, żeby tę kwestię podejmować. Ta kwestia musi być ciągle podejmowana na różnych forach międzynarodowych. Ten nacisk powinien być stały. (…) Może też w czasie rozmów w Waszyngtonie podejmować i akcentować, że suma, o której jest mowa w polskim raporcie reparacyjnym, czyli około sześć bilionów złotych, to suma symboliczna. To kropla w morzu tych straszliwych szkód, które ponieśliśmy, które są nie do powetowania, bo (…) – krótko mówiąc – rozerwano całe łańcuchy ciągłości polskiej inteligencji. To jest nie do naprawienia. Żadna suma tego nie naprawi. Musimy akcentować, że właśnie w tym morzu krzywdy, morzu zbrodni, którą Rzesza Niemiecka popełniła na okupowanych ziemiach polskich, te reparacje są tylko symboliczne, ale one muszą być wypełnione – podkreślał rozmówca Radia Maryja.
Trudno jednak oczekiwać, że Niemcy podejmą kwestię reparacji, gdy sam polski rząd wygasza tę kwestię.
– To działo się także za rządów Olafa Scholza, a teraz dzieje się za rządu Friedricha Merza, który też oczywiście podkreśla, że z punktu widzenia Niemiec temat jest zamknięty, ale dramat polega na tym, że spora część polskich elit – nie tylko politycznych, ale także niestety intelektualnych – uważa, że tak jest, że to jest jakaś fanfaronada, że nam się nie należy, że to jest nawet jakieś partyjne przedsięwzięcie (…). To jest prawdziwy dramat, bo to pokazuje niestety jakiś problem uwikłania, jakiś problem niesamodzielności – też intelektualnej czy politycznej – sporej części polskich elit, która bardziej woli się orientować na to, co powiedzą albo czego nie powiedzą w Berlinie niż na rzeczywistość historyczną i na polski interes narodowy – powiedział gość „Aktualności dnia”.
Podczas swojego przemówienia na Westerplatte prezydent Karol Nawrocki odniósł się do źródeł niemieckiego nazizmu, wskazując na świat bez Boga, w którym człowiek staje się Bogiem.
– Ten wątek w przemówieniu pana prezydenta uważam za najcenniejszy, ponieważ jako właściwie pierwsza głowa państwa polskiego przemawiająca na Westerplatte w dniu 1 września, on właśnie zwrócił uwagę na tę długą historię, długą genezę niemieckiego narodowego socjalizmu, że nie został on jakoś importowany, narzucony Niemcom, tylko był niestety produktem, wynikiem długotrwałej, trwającej od XIX wieku ewolucji myśli niemieckiej, która była odchrystianizowana, zdechrystianizowana, która programowała – jak Nietzsche i inni głosili – śmierć Boga. Wszystko inne było konsekwencją. Pan prezydent mówił o tych zespołach pojęć, które wtedy, na przełomie XIX i XX wieku, kształtują się w myśli niemieckiej i były podjęte potem z fatalnymi ludobójczymi skutkami przez niemiecki narodowy socjalizm w czasie II wojny światowej, także na okupowanych polskich ziemiach. Więc wymieńmy je: rasizm, antypolonizm, antykatolicyzm – to wszystko rodzi się na przełomie XIX i XX wieku w niemieckiej myśli, nie gdzieś na obrzeżach, nie gdzieś w jakichś radykalnych kręgach niszowych. Niestety to był mainstream, to był główny nurt tej myśli, który króluje na przykład w katedrach akademickich na uniwersytetach niemieckich od początku XX wieku. To kształtuje kolejne pokolenia niemieckiej inteligencji i nie tylko inteligencji, niemieckiej opinii publicznej, która przecież wyniosła do władzy partię Adolfa Hitlera. To nie był podbój Niemiec, jak dzisiaj słyszymy, przez nazizm, tylko to była suwerenna decyzja podejmowana w kolejnych wyborach przez niemiecką opinię publiczną, przygotowaną właśnie przez tę myśl niemiecką – podkreślał prof. Grzegorz Kucharczyk.
Historyk zaznaczył, że dziś ponownie następuje oderwanie od tego, co od początku kształtowało myśl europejską, czyli od tradycji chrześcijańskiej. Znów następuje negowanie prawa naturalnego, Bożego porządku, pod pretekstem koncepcji udających teorie naukowe. Wszystko to ponownie zmierza w kierunku hegemonii i totalitaryzmu.
za:bialykruk.pl